Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Adult. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 kwietnia 2016

"Wszystkimi zmysłami" Rebecca Yarros

źródło
Tytuł: Wszystkimi zmysłami
Autor: Rebecca Yarros 
Wydawnictwo: Amber
Stron: 320

"Gdy stracisz wszystko, zawsze zostanie ci miłość…
„Mama wiedziała. Dlatego nie poszła otworzyć. Kiedy tylko zapukali do drzwi, wiedziała, że tata nie żyje…”
Dwudziestoletnia Ember też wiedziała. Wizyta dwóch oficerów oznaczała, że jej tata nie wróci do domu. Ale nie wiedziała, jak ma znaleźć siłę, żeby zaopiekować się swoją rozpadającą się rodziną, kiedy mama pogrąży się w rozpaczy. I kiedy ona sama stanie na skraju rozpaczy.
Wtedy pojawił się Josh. Jej dawna miłość z liceum, gwiazda hokeja, mężczyzna, który teraz chce jej pomóc – wbrew jej samej. Wystarczy jego jedno spojrzenie, jeden dotyk i ból znika. Kiedy on jest przy niej, Ember zaczyna wierzyć – w siebie i w nich razem. Dopóki to, co ukrywa Josh, znów nie roztrzaska jej świata…
" źródło

Bardzo lubię powieści New Adult. Wiele z nich łączy podobny schemat, jednak każda zaskakuje na swój sposób. Cenię te historie na romantyzm, ale też surowość - bardzo często bohaterki zmagają się ze strasznymi przeżyciami i demonami z przeszłości. Jedną z moich ulubionych serii jest "New adult" od wydawnictwa Amber - mimo, że nie potrafię zapamiętać tytułów i okładek (wszystkie wydają mi się strasznie podobne), to same powieści są najczęściej świetne. Moją ulubioną jest "Zaczekaj na mnie" J.Lynn - chyba pierwsza z książek tej serii, po które sięgnęłam. Być może to sentyment, jednak od czasu poznania tej historii, żadna również mocno nie zawładnęła moim sercem. Być może "Wszystkimi zmysłami" się uda?

Książka uderza nas już od pierwszych stron. Znacie to uczucie, kiedy jest tak źle, że dzwonek do drzwi lub dźwięk telefonu jest niemal równoznaczny z tragedią? Ember i jej mama wie. Tego pamiętnego dnia, była pewna. A jednak... ktoś musi otworzyć te drzwi, zmierzyć się z tym, co nieuniknione. I tak właśnie Ember dowiaduje się, że jej ojciec nie żyje, a świat nigdy już nie będzie taki sam.

W czasie, gdy nic dobrego zdarzyć się nie może pojawia się Josh. Chłopak, którego Ember skrycie darzyła uczuciem. Właśnie on potrafi choć na chwilę odwrócić uwagę dziewczyny, od czarnej otchłani, w której się znalazła. A przecież jasne jest, że chwytamy się czegoś, co pomaga nam zapominać o bólu. I tak też Ember znajduje swoją bezpieczną przystań. W żadnym razie nie jest przygotowana na to, co ukrywa przed nią Josh.

"Wszystkimi zmysłami" wzrusza od samego początku. Pierwsza scena jest niesamowicie ważna, a w tym przypadku wprowadza czytelnika w smutny nastrój. Nie oznacza to jednak, że cała ta historia jest jedynie depresyjna. To raczej opowieść o zaczynianiu od nowa, radzeniu sobie z traumatycznymi wydarzeniami i sile ducha, jaką każdy z nas nosi w głębi siebie.

Powieść napisana przez Rebeccę Yarros jest bardzo udaną książką, jednak należy pamiętać, że to New Adult, a ten gatunek rządzi się swoimi prawami. Po pierwsze główną bohaterką jest młoda dziewczyna, która mimo wyjątkowej wrażliwości musi znaleźć w sobie siłę. Po drugie - fantastyczny przystojniak, który akurat na nią zwrócił swoją uwagę. Mówiąc krótko - mężczyzna idealny, przynajmniej do czasu, gdy na światło dzienne wychodzą jego tajemnice. Całość doprawiona jest szczyptą erotyki i codziennych problemów, a kończy się mimo wszystko happy endem. Jeżeli tego typu historie do Was nie przemawiając, możecie dać sobie spokój, ponieważ "Wszystkimi zmysłami" to New Adult pełną gębą. Jeżeli jednak jesteście fanami gatunku, ta powieść na pewno przypadnie Wam do gustu, a może nawet zaskoczy.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 
http://www.amber.sm.pl

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

"Odkąd cię nie ma" Morgan Matson

źródło
Tytuł: Odkąd cię nie ma
Autor: Morgan Matson  
Wydawnictwo: Jaguar
Stron:

"Zanim Emily poznała Sloane nie chodziła na imprezy, nie rozmawiała z chłopakami, nie robiła niczego szalonego. Sloane wtargnęła niczym tornado do jej życia i przewróciła je do góry nogami. Tuż przed rozpoczęciem szalonego lata Sloane nagle zniknęła. Żadnych telefonów, wiadomości. Ani śladu po przyjaciółce. Znaleziono jedynie przypadkową listę rzeczy do zrobienia. A na niej 13 wybranych przez Sloane dziwacznych zadań, których Emily na pewno sama z siebie by nigdy nie zrobiła. Okazuje się jednak, że wykonanie ich naprowadzi na ślad zaginionej przyjaciółki. Dla Emily wyzwanie dopiero się zaczyna!" źródło

"Odkąd cię nie ma" to już trzecia książka Morgan Matson, która trafiła na moją półkę. Poprzednie dwie - "Aż po horyzont" i "Lato drugiej szansy" - bardzo mi się spodobały. Autorka ma talent do tworzenia historii o przezwyciężaniu problemów i nowych początkach. Książki należą do "Serii Pastelowej", którą uwielbiam - wszystkie powieści utrzymane są w podobnym, wzruszającym klimacie.

Emily i Sloane były nierozłączne. Wszystko robiły razem - od siedzenia w jednej ławce zaczynając, a naspędzaniu wspólnie każdej wolnej chwili po szkole kończąc. Aż do czasu, gdy pewnego dnia Sloane po prostu zniknęła. Zanim zdążyło się rozpocząć lato, przepadła jak kamień w wodę - wszystkie ekscytujące letnie plany w jednej chwili legły w gruzach. W końcu w ręce Emily wpada tajemnicza lista - spis 13 zadań, które nasza bohaterka ma wykonać. Podejrzenie, że dzięki temu odnajdzie przyjaciółkę sprawia, że lista staje się jej życiowym priorytetem...

Emily sukcesywnie wykonuje punkty z listy. Jedne są łatwiejsze, inne bardzo trudne, a niektóre kompletnie absurdalne, ale łączy je jedno - wszystkie maja na celu otworzyć Emily. Sprawić, aby coś przeżyła, zrobiła rzeczy, na które nie zdecydowałaby się z własnej woli. To metafora przyjaźni naszych bohaterek. Sloane pokazana zostaje jako przebojowa, pewna siebie dziewczyna, które nie boi się nowych wyzwań. Emily jest dużo bardziej ostrożna, gdyby nie jej przyjaciółka pewnie nawet nie rozmawiałaby z chłopcami, a tym bardziej nie bywała na imprezach. 

Czytelnik może obserwować, jak nasza bohaterka zmienia się postępując zgodnie z listą. Staje się nieco bardziej niezależna, poznaje nowych ludzi, zawiera przyjaźnie, a może nawet uda jej się spotkać prawdziwą miłość? Mimo wszystko bardzo brakuje jej najlepszej przyjaciółki, a i my zaczynamy być coraz bardziej ciekawi, co takiego sprawiło się, że Sloane przepadła bez wieści. I muszę przyznać, że rozwiązanie tej zagadki jest dość zaskakujące.

"Odkąd cię nie ma" to chyba najlżejsza z powieści Morgan Matson, niemniej jednak w niczym nie ustępuje pozostałym książkom autorki. W końcu wcale nie jest powiedziane, że im bardziej traumatyczne są przeżycia głównej bohaterki, tym lepsza lektura, prawda? W tej histor smutek miesza się ze śmiechem, bo nie brak tu dużej dawki dobrego humoru i mnóstwa zabawnych sytuacji. Nie mniej jednak to ciepła i mądra historia, w której nie brak morału, nawet jeżeli śmiejemy się przy niej nieco częściej niż zazwyczaj.

Jeśli nie znacie jeszcze twórczości autorki, to "Odkąd cię nie ma" wydaje się Wam pewnie zwyczajną, niczym nie wyróżniającą się lekturą. Nic bardziej mylnego! Z kolei tych, którzy czytali już inne powieści autorki nie muszę chyba przekonywać? Mogę jedynie dodać, że z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

sobota, 17 października 2015

"Chodząca katastrofa" Jamie McGuire

źródło
Tytuł: Chodząca katastrofa  
Autor: Jamie McGuire
Wydawnictwo: Albatros
Stron: 496

"Intensywna. Niebezpieczna. Wciągająca. Absolutnie uzależniająca. Romantyczna i szalona powieść na punkcie której oszalały młode amerykanki!

Historia trudnej miłości i namiętności, pojawiających się na przekór zdrowemu rozsądkowi. Abby marzy o ustabilizowanej przyszłości. Travis uosabia wszystko to, od czego Abby chce uciec. A jednak dziewczyna godzi się na proponowany przez niego zakład. Czego boi się bardziej? Wygranej czy przegranej? I czego tak naprawdę chce on?

Travis Maddox, wytatuowany twardziel, biorący udział w nielegalnych walkach i zmieniający dziewczyny jak rękawiczki. Wychowany przez ojca wdowca, wśród licznych braci, doskonale pamięta czego przed śmiercią starała się go nauczyć matka: kochać mocno i walczyć jeszcze mocniej. 

Każda historia ma dwie strony. Znamy już opowieść Abby. Teraz nadszedł czas, aby zobaczyć tę samą historię, ale widzianą oczami Travisa." źródło

Ponad rok temu, po bardzo długim oczekiwaniu wreszcie ukazała wreszcie książka, która mnie oczarowała. Jedna z tych pozycji, których nawet zagraniczne recenzje przykuwają naszą uwagę. Jedna z tych, które nieustannie wyszukujemy w zapowiedziach, licząc, że któreś z wydawnictw zdecyduje się je wydać. Wreszcie się udało i "Piękna katastrofa", bo o nią właśnie chodzi, zagościła na półkach księgarni, a również w mojej prywatnej biblioteczce. Mało tego, okazała się dokładnie taka jak się spodziewałam - urocza, piękna, jednocześnie wzruszająca i zabawna. Jednym słowem - jedna z najlepszych powieści New Adult, jakie czytałam.

Kiedy ujrzałam w zapowiedziach "Chodzącą katastrofę" byłam pewna, że Jamie McGuire przygotowała dla nas kontynuację. Nie ukrywa, że z przyjemnością poznałabym dalsze losy bohaterów. Powieść okazała się jednak historią, którą już znamy - tyle, że tym razem zamiast Abby poznajemy ją z punktu widzenia Travis. Z reguły nie sięgamy po ksiązki, które przedstawiają punkt widzenia drugiego z głównych bohaterów, jednak dla swoich ukochanych powieści robię wyjątek. Tak było w przypadku "Tak blisko..." i tak też postanowiłam zrobić z "Chodzącą katastrofą".

"Piękną katastrofę" czytałam już jakiś czas temu i nieco zapomniałam o szczegółach tej historii. Zamiast sięgnąć po nią po raz kolejny, sięgnęłam po opowieść Travisa. To miła odmiana, bo nie tylko przypomina nam losy bohaterów, lecz również wprowadza nowe wątki, o których do tej pory nie mieliśmy pojęcia. Dowiadujemy się co tak naprawdę myślał główny bohater, co czuł poznając Abby, a także nieco więcej o jego przeszłości.

Miłość Abby i Travisa to przepiękna historia. Bardzo lubię tę dwójkę - zarówno ją, jak i jego. Choć to pozoru zupełnie odmiennie charaktery, tak naprawdę pasują do siebie znakomicie. Nawet jeżeli wydaje się, że historia, której zakończenie już znamy nie może nas w pełni zauroczyć, "Chodząca katastrofa" udowadnia, że jest inaczej. Kompletnie mnie oczarowała i wciągnęła tak, że spędziłam z nią cały weekend. Ale chyba tak to już jest z naszymi ulubionymi powieściami - za każdym razem podobają nam się równie mocno.

Trochę żałuję, że Jamie McGuire zdecydowała się wydać kolejny tom w takiej właśnie wersji, a nie pokazała nam, jak potoczyły się dalsze losy Travisa i Abby. Niemniej jednak nie żałuję, że sięgnęłam po tę powieść - spędziłam z nią dwa naprawdę miłe wieczory i przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo pokochałam "Piękną katastrofę".

Ocena: 8/10
"Piękna katastrofa"         |         "Chodząca katastrofa" 
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
http://www.wydawnictwoalbatros.com/

czwartek, 24 września 2015

"Wstyd" Rachel Van Dyken

Tytuł: Wstyd
Seria: Zatraceni, tom: III
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 360

"Lisa stara się grać wesołą, bezproblemową studentkę z college’u, za jaką ją wszyscy uważają. Ale mroczna przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Przepełniają ją lęk, wstyd i przeświadczenie, że jest zła i niewarta miłości.
Tristan jest profesorem psychologii. Jest wyjątkowo poważny i zasadniczy, ceni dyscyplinę, a przy tym kryje wiele tajemnic.
Między nimi jest mnóstwo ciemności… i to ona ich do siebie przyciąga. Łączy ich więcej, niż mogliby przypuszczać…
Ostatni, najmroczniejszy tom trylogii Zatraceni.
Tom, w którym wiele dziewczyn po trudnych przeżyciach odnajdzie siebie." 

Uwielbiam "Toxic" i uwielbiam "Utratę". Miałam przyjemność przeczytać (a może raczej pochłonąć) oba tomy na raz. Ze "Wstydem" nie miałam tyle szczęścia - dni do premiery niesamowicie się dłużyły. Na szczęście historia Lisy wpadła w moje ręce tuż przed pojawieniem się w księgarniach i... Rachel Van Dyken po raz kolejny kompletnie mnie zaskoczyła.

"Zatraceni" wyróżniali się w moich oczach spośród innych powieści New Adult przede wszystkim dlatego, że głównymi bohaterami dwóch pierwszych tomów byli mężczyźni. Obaj spisali się znakomicie, a mnie bardzo spodobał się zabieg autorki - w pewien sposób wręcz się do niego przyzwyczaiłam. Z góry założyłam, że bohaterem "Wstydu" również będzie facet, a nawet obstawiałam, kto może to być. Byłam więc ogromnie zaskoczona, kiedy w zapowiedziach ujrzałam, że będzie to historia Lisy...

"Utrata" i "Toxic" bardzo wysoko ustawiły poprzeczkę. I nie chodzi tu tylko o styl autorki (bo to się raczej nie zmieni), lecz również odmienność. Czytelnicy mają problem z wyborem ulubionego tomu przede wszystkim dlatego, że są one kompletnie różne. Choć obracamy się wokół tej samej grupy bohaterów, ich problemy nie mogły by się bardziej różnić. Bo jak porównać historię chłopaka chorego na raka i nastoletniego gwiazdora ukrywającego swoją tożsamość?! Najważniejsze pytanie jednak brzmi - czy autorka jest w stanie stworzyć przeszłość Lisy w taki sposób, aby równie mocno oczarowała czytelnika?

Już na wstępie wiemy, że Lisa, tak jak jej przyjaciel, ukrywa swoją prawdziwą tożsamość. Nie wiemy jednak dlaczego. Mroczne tajemnice dziewczyny wychodzą na światło dzienne stopniowo i okazują się... dużo bardziej mroczne niż podejrzewałam. Ostanie czego jej potrzeba to związek z wykładowcą, nawet tak przystojnym jak Tristan. On też ma coś do ukrycia, jednak jedno mogę Wam zdradzić - historia nie opowiada o dwójce ludzi z problemami, którzy przypadkiem się na siebie natykają. Tutaj nic nie dzieje się bez przyczyny.

Udało się! Choć myślałam, że będzie to niemożliwe, historia Lisy okazała się również zaskakująca, co dwa poprzednie tomy "Zatraconych". To chyba najbardziej mroczny i surowy tom. Tym razem bohaterka jest niejednoznaczna, świat który nam przedstawia nie jest czarno-biały. Wydawać by się mogło, że Lisę najtrudniej polubić, jednak to nie prawda - choć na początku serii miałam do niej neutralny stosunek, teraz zdobyła moją sympatię.

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak polecić Wam tę historię. "Wstyd" okazał się powieścią równie udaną jak "Utrata" i "Toxic" i... wstyd po nią nie sięgnąć :)

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

wtorek, 18 sierpnia 2015

"Nieprzekraczalna granica" Colleen Hoover

źródło
Tytuł: Nieprzekraczalna granica
Seria: Pułapka uczuć
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: WAB (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 304

"Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. Mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa, zbyt wcześnie osieroconego. Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak w momencie, gdy na drodze Willa pojawia się Vaughn, jego dawna miłość. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, mimo że wie, iż Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.
Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą?" źródło

Nikogo chyba nie zdziwi, kiedy powiem, że Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek powieści New Adult. Uwielbiam wszystkie jej książki, które przeczytałam (czyli wszystkie, które udało mi się upolować w wersji pl). Nie inaczej jest oczywiście z "Pułapką uczuć" (już w dzień premiery biegłam do księgarni) - polubiłam Willa i Layken, więc nie wyobrażałam sobie, aby nie poznać ich dalszych losów.

Mimo wszystkich dramatycznych wydarzeń, nasi bohaterowie starają się jakoś poukładać swoje przewrócone do góry nogami życie. Opiekują się młodszym rodzeństwem, starając zapewnić im namiastkę normalnego domu. Są bardzo młodzi, więc nie trudno się dziwić, że popełniają błędy, nawet, jeżeli bardzo się starają. Czasami jednak, dobre chęci nie wystarczą - kiedy w życiu Willa na nowo pojawia się dawna miłość, jego związek z Layken przechodzi prawdziwy kryzys. Czy nasi bohaterowie są gotowi na wszystko, co zgotował im los?

Po lekturze "Pułapki uczuć" zdawać by się mogło, że historia ta jest już kompletna. Co za tym idzie, kompletnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po "Nieprzekraczalnej granicy". Szybko jednak zdałam sobie sprawę, co tym razem chciała nam pokazać autorka. Otóż, mimo słodko-gorzkiego zakończenia, wszyscy spodziewaliśmy się, że Will i Layken będą żyć długo i szczęśliwie, tworząc zgrany duet. Kiedy jednak opada kurtyna przychodzi czas na prawdziwe życie i codzienne problemy, z którymi czasami równie trudno sobie poradzić. Po finałowym pocałunku nachodzi czas płacenia rachunków, codziennych obowiązków i byłych dziewczyn. "Długo i szczęśliwie" rzadko trwa długo, a jeszcze rzadziej szczęśliwie.

Owszem, problemy naszych bohaterów zdają się być niczym w porównaniu do śmierci najbliższych. Jednak w przypadku choroby, bardzo łatwo ocenić co jest słuszne - robić co się da, aby pozbyć się choróbska, a w tragicznych przypadkach - starać się, aby ostatnie dni bliskiej osoby były, jak najlepsze. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić, owszem, jednak Layken udało się poradzić z sytuacją lepiej, niż niejednemu dorosłemu. Kiedy jednak zaczyna ponosić pełną odpowiedzialność za młodego człowieka, a jednocześnie nie podlega niczyjej kontroli odnośnie spotkań z Willem, czuje się zagubiona. Skąd ma wiedzieć, co jest właściwe?

Cudownie było wrócić do bohaterów, których tak polubiłam! "Nieprzekraczalna granica" okazała się być zupełnie inną powieścią niż, pierwszy tom. Autorka miała naprawdę niebanalny pomysł na fabułę i cieszę się, że zdecydowała się na kontynuację tej serii - dzięki temu miałam okazję na kolejne spotkanie z Willem i Layken. Muszę jednak przyznać, że przyzwyczaiłam się, że autorka funduje nam prawdziwą bombę. Tutaj bomby nie było i choć zdaję sobie sprawę, że takie było zapewne założenie Hooveer, to "Nieprzekraczalna granica" nie zostanie moją ulubioną powieścią tej autorki. Niezaprzeczalnie jest dobra, jednak nie najlepsza ze wszystkich.

Nie muszę chyba polecać Wam tej książki - jestem przekonana, że wszyscy fani Hoover i tak po nią sięgnąć. Jedyne, co mogę dodać, to żebyście przygotowali się na coś innego niż zwykle.

Ocena: 7/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

niedziela, 5 lipca 2015

"Prawo przyciągania" Simone Elkeles

źródło
Tytuł: Prawo przyciągania
Seria: Idealna chemia, tom: II
Autor: Simone Elkeles
Wydawnictwo: Amber
Stron: 304

„Romantyczna i zabawna opowieść o miłości silniejszej niż wszystkie przeciwności. AMAZON

Są dla siebie zupełnie nieodpowiedni. I idealni pod każdym względem. Carlos Fuentes, brat Alexa z Idealnej chemii, wraca do liceum w Stanach po roku w Meksyku. Nie zamierza jednak prowadzić takiego życia, jakie zaplanował dla niego starszy brat. Chce żyć po swojemu, nawet jeśli to znaczy: ryzykownie. A ryzykuje dużo, bo niełatwo zerwać z narkotykowym gangiem.
Alex znajduje mu schronienie w domu swojego profesora. Carlos czuje się tam nie na miejscu. A Kiara, nieśmiała córka profesora, nie przypomina dziewczyn, jakie go do tej pory interesowały.
Lecz oboje przekonają się, że w sprawach serca prawo przyciągania jest znacznie silniejsze niż różnice, które ich dzielą…”
źródło

„Idealna chemia” to jedna z moich ukochanych powieści. Czytam ją dość dawno, jeszcze zanim na rynku pojawiło się tyle powieści New Adult. Minęło jednak tyle czasu, że zapomniałam o kontynuacji tej książki. Tym bardziej, że zdaje się ona być zamkniętą historią. Kiedy jednak zobaczyłam w zapowiedziach „Prawo przyciągania”, okazało się, że powieść ta opowiada o losach kolejnego z braci Fuentes – Carlosa.

Nasz bohater przyjeżdża do Ameryki z Meksyku. Ląduje w maleńkim mieszkanku brata, co niezwykle go irytuje. Aleks stał się bowiem wszystkim tym, czym Carlos być nie chce – jest potulny, poukładany i oddany swojej dziewczynie. Nastolatek nieustannie łamie więc zasady narzucane przez brata – chce się bawić, imprezować i spotykać z dziewczynami.

Kiera jest kompletnym przeciwieństwem Carlosa. Dziewczyna niedawno rozstała się z chłopakiem, jednak nawet nie sprawia, że staje się mniej uprzejma i poukładana. Bohaterka bardzo stara się zawsze postępować tak, jak chcieliby tego jej rodzice. Ma jednak pewien drażniący problem – nie może poradzić sobie z jąkaniem. Kiedy Carlos zamieszkuje w jej domu, dziewczyna stara się być wsparciem nie tylko dla niego, lecz również swoich rodziców, którzy zdecydowali się przyjąć po swój dach kompletnie obcego nastolatka. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ Carlos zdaje się starać ze wszystkich sił, aby żaden z domowników go nie polubił.

Historia utrzymana jest w klimacie „Idealnego chemii”. Choć byłam pewna, że nic nie jest w stanie przebić pierwszej części, to muszę przyznać, że byłam w błędzie - „Prawo przyciągania” to książka równie dobra. Duża dawka dobrego humoru (bo Elkeles ma poczucie humoru bardzo specyficzne, ale akurat do mnie trafia) miesza się tutaj z wątkiem miłosnym, którego nie sposób nie śledzić z zapartym tchem. Całości dopełnia szczypta sensacji, bo musicie wiedzie, że Latynoska Krew, którą pamiętamy z poprzedniego tomu, pojawia się i tutaj.

Carlos jest świetną postacią – równie udaną, jak jego brat. Zbuntowany nastolatek ma swój własny światopogląd i za nic w świecie nie chce słuchać głosu rozsądku. Gdzieś w tym wszystkim możemy jednak dostrzec jego młodzieńczą wrażliwość, dzięki czemu postać ta zamiast irytacji czytelnika, wzbudza ogromną sympatię. Kiara z kolei, to grzeczna dziewczynka w wersji beta. Jest szarą myszką, ale zamiast zapinanych pod szyję sweterków, wybiera za duże przybrudzone t-shirty wywołując w mojej głowie przezabawne obrazy. Jej dobroć jest wręcz porażająca – nie straszne jej nieprzyjemne słowa, czy krzywa spojrzenia rówieśników. Co więcej, jest powalająco szczera, nawet w stosunku do rodziców i spraw damsko-męskich. Szczerze uwielbiam Kiarę za to, że jest tak nietuzinkowa.

Ciężko opisać twórczość Elkeles w taki sposób, abyście mogli zrozumieć, jak bardzo mi się podoba. Głównie dlatego, że „Prawo przyciągania” wydawać się może historią bardzo schematyczną – mroczny, latynoski przystojniak i dziewczyna z dobrego domu. Kiedy jednak dowiadujemy się więcej o bohaterach, szybko zauważamy, że ta powieść jest naprawdę niezwykła. Nie sposób nie polubić bohaterów i nie sposób nie dać się wciągnąć tej historii. Polecam wam więc bardzo gorąco tę książkę, a sama czekam na historię kolejnego członka rodu Fuentes.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
 www.wydawnictwoamber.pl

czwartek, 25 czerwca 2015

"Toxic" Rachel Van Dyken

źródło
Tytuł: Toxic

Seria: Zatraceni
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 320

"Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego,  zwłaszcza, gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.
Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.
Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?
Każdy kryje jakąś tajemnicę… a ty?
Druga część bestsellerowej serii Zatraceni. Może być czytana jako samodzielna powieść." źródło

Pierwszy tom serii "Zatraceni" po prostu przegapiłam. Nie wiem, jak to się stało, bo wydawane w Polsce powieści New Adult śledzę na bieżąco, a i Feeria Young nie jest mi obca (ukłony w stronę Rebecci Donovan). W każdym razie przegapiłam premierę, jednak przy premierze "Toxic" nie zamierzałam popełnić drugi raz tego samego błędu. Szybko zakupiłam "Utratę", a dzień później w moje ręce wpadł kolejny tom, dzięki temu mogła poznać obie historie, jedna po drugiej. Jak wypadły?

Zgodnie z moimi podejrzeniami (i nadzieją), bohaterem tej części jest Gabe. Mroczny i wytatuowany kuzyn Lisy, który uwielbia jednonocne znajomości. Ukrywana przez lata tajemnica to akurat coś typowego dla New Adult, z tą różnicą, że tutaj sekrety skrywa mężczyzna. Właściwie to nie chodzi jedynie o traumatyczne wspomnienie - nasz bohater pieczołowicie ukrywa całe życie, swoją prawdziwą tożsamość. Świat Gabe staje jednak na głowie, kiedy poznaje Saylor. Są jak woda i ogień, nie mogliby być bardziej różni, a jednak jakaś siła przyciąga ich do siebie. Czy Saylor będzie w stanie przebić się przez skorupę, w której ukrywa się Gabe? I jaką rolę ogrywa w tym wszystkim dom opieki?

Bardzo szybko zorientowałam się, że powieści Rachel Van Dyken są inne. Fabuła, język, bohaterowie... wszystko! Po pierwsze, choć książki przeznaczone są dla młodych kobiet, kluczową rolę grają tutaj faceci - ich problemy, przeżycia i... uczucia. Bohaterki, oczywiście, są istotne, ale bardzo często muszą ustąpić miejsca na scenie swoim partnerom.

Gabe to niesamowita postać, a w zasadzie kilka. Nasz bohater oprócz twarzy, którą pokazuje swoim przyjaciołom na co dzień, ma jeszcze inne oblicze. A czasami wydaję się, że nawet więcej niż jedno. Autorka postawiła swojego bohatera przed nie lada wyzwaniem. Znajduje się w sytuacji bez wyjścia - takiej, która złamałaby niejednego człowieka. Takiej, w której większość z nas po prostu nie potrafiłaby postąpić słusznie. Gabe jednak radzi sobie najlepiej, jak umie, a ja nie mogłabym być pod większym wrażeniem. Uwielbiam powieści, których główni bohaterzy postawieni zostają wobec moralnych dylematów. Szczególnie, kiedy nie ma jednej, słusznej drogi.

Nie da się porównać "Utraty" z "Toxic". Choć obie zostały napisane przez tę samą autorkę, to nie ma mowy o wtórności. I część opowiada o walce z chorobą, II natomiast o tworzeniu siebie na nowo (wybaczcie, ale naprawdę ciężko to opisać bez spojlerów). Która jest lepsza? Nie sposób to ocenić. Wszystko zależy od tego, która tematyka jest nam bliższa. Ja postawiłabym chyba na "Toxic", ponieważ historia jest bardzo oryginalna. Nie mogę jednak z czystym sumieniem stwierdzić, że jest lepsza - obie są równie dobre.

Wydawca informuje nas, że powieść można czytać jako samodzielną historię. Ja jednak proszę Was - nie róbcie sobie tego. Choć czytając "Toxic" będziecie mieli niemalże pełny obraz historii Gabe'a , to popsujecie sobie świetną sagę. Jak w wielu seriach New Adult, i tutaj kręcimy się wokół grupy przyjaciół, jednak w każdym z tomów inny z nich jest głównym bohaterem. W II części pojawiają się więc bohaterowie I, a my dowiadujemy się jak potoczyły się ich losy. Uwierzcie mi, to naprawdę piękna historia i naprawdę warto poznać ją całą, a nie jedynie zakończenie.

Bardzo gorąco polecam Wam "Toxic", a właściwie oba wydane dotąd tomy "Zatraconych". Naprawdę warto poznać tak piękne, wzruszające i wartościowe historie.

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl


czwartek, 4 czerwca 2015

"Co, jeśli..." Rebecca Donovan

Dodaj napis
Tytuł: Biorąc oddech
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 380
Premiera: 17.06.2015

"Nowa, samodzielna powieść autorki bestsellerowej serii „Oddechy”, równie pełna emocji i zapierającej dech akcji!
Co, jeśli dostałbyś drugą szansę na to, by kogoś poznać po raz pierwszy?
Cal Logan doznaje szoku, gdy widzi Nicole Bentley siedzącą naprzeciwko niego w kawiarni tysiące mil od ich rodzinnego miasta. Przecież od ponad roku – gdy oboje skończyli szkołę – nikt jej nie widział ani o niej nie słyszał.
Tylko że to nie jest Nicole.
Wygląda dokładnie jak miłość Cala z dzieciństwa, ale nazywa się Nyelle Preston. Jest przeciwieństwem Nicole: impulsywna i odważna, zaraża wszystkich wokół pasją życia. Cal jest nią totalnie zafascynowany. Ale Nyelle kryje też wiele tajemnic, a im bardziej Cal zbliża się do rozwiązania jej zagadek, tym mniej chciałby wiedzieć.
Gdy tajemnice z przeszłości i teraźniejszości zderzają się, jedno staje się jasne: nic nie jest takie, jakim się wydawało"

Całkiem niedawno miałam przyjemność przeczytać finał serii „Oddechy”. Z bólem serca rozstałam się z Emmą i pozostałymi bohaterami. Było mi bardzo przykro, że to już koniec, jednak na pocieszenie dostałam świetną wiadomość – zapowiedź nowej książki Rebbecki Donovan. Liczyłam na wiele, miałam jednak i pewne obawy. Kiedy sięgam po niezależną powieść znanego już mi autora, zawsze obawiam się tego samego – obym tylko nie trafiła na replay. Niby inną historię, ale utrzymaną w podobnej tematyce, z podobnymi bohaterami. Całe szczęście, „Co, jeśli...” nie ma nic, ale to nic wspólnego z „Oddechami”. Zacznijmy jednak od początku...

Cal mieszka teraz w uczelnianym kampusie, sporo oddalonym od jego rodzinnej miejscowości. Ma sporo przyjaciół w nowym miejscu i, choć nie jest typem playboya, spotyka się z wieloma dziewczynami. Pewnego dnia poznaje dziewczynę, która wygląda dokładnie tak, jak Nicole. A kim dla Cala jest Nicole? Ciężko to określić... Koleżanką z dzieciństwa, z którą przestał się przyjaźnić już w liceum, choć chodzili do tej samej szkoły. Nicole, choć zimna jak lód i małomówna, szybko stała się królową popularności. A Cal? Niekoniecznie.

Dziewczyna, którą spotyka nasz bohater nie jest jednak Nicole. Nazywa się Nyelle Preston i jest kompletnym przeciwieństwem swojego sobowtóra. Jest przebojowa, odważna i pełna emocji. Niczego się nie boi i wszystkiego chce spróbować. Nicole, niewiele mówiła, spędzała czas tylko wąską grupą znajomych i była bardzo zamknięta w sobie. Nikt nie słyszał o niej od roku – momentu ukończenia liceum.

Pierwsze zaskoczenie? Głównym narratorem jest Cal. Z góry założyłam, że będzie zupełnie inaczej. Narracja jest, swoja drogą, prowadzona w bardzo ciekawy sposób. Co prawda obecne wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Cala, to książka skupia się również na przeszłości. Kiedy przenosimy się o kilka lat wstecz, historię na zmianę opowiada nam zarówno główny bohater, jak i jego przyjaciółki z dzieciństwa. Efekt jest o tyle ciekawe, że poznajemy pełną historię, nie tylko tę jej część, którą zna Cal.

Zdradzę Wam tajemnicę - „Co, jeśli...” to piekielnie wciągająca opowieść. Owszem, jest świetnie napisana, ale dla mnie to akurat żadne zaskoczenie, ponieważ dokładnie tego spodziewałam się po autorce. Chodzi jednak przede wszystkim o samą fabułę. Już od pierwszych stron, razem z Calem, zastanawiałam się, co tak naprawdę łączy Nicole i Nyelle. Powieść jest niesamowicie wciągająca – po prostu nie byłam w stanie jej odłożyć, dopóki nie poznałam całej historii. Po pewnym czasie jesteśmy w stanie się domyślić, jakie tajemnice kryją bohaterowie, jednak do odkrycia pozostają jeszcze motywy, jakie nimi kierowały.

Nyelle to moja faworytka wśród bohaterów. Szczerze mówiąc przypomina mi Alaskę wykreowaną przez Johna Greena. To typ bohaterki, która jest po prostu chodzącą tajemnicą. Pojawia się i znika nikt nie wie, kim jest naprawdę, jednak ma w sobie ten magnetyzm, który przyciąga wszystkich wokół. Uwielbiam tę postać z wszystkimi zaletami, ale i wadami – dzięki nim staje się bardziej rzeczywista. Polubiłam również Cal – to z pozoru dość zwyczajny chłopak, jednak kiedy poznajemy go bliżej, wzbudza coraz większą sympatię. Na uwagę zasługuję również postaci drugoplanowe – rodzice i przyjaciele głównych bohaterów. Bardzo spodobało mi się, że mają tak odmienne charaktery. Nawet Ci, którzy niezbyt często pojawiają się w powieści i nie mają zbyt wielkiego wpływu na fabułę, są znakomicie wykreowani.

Nie będzie dla Was pewnie żadnym zaskoczeniem kiedy powiem, że uwielbiam „Co, jeśli”. To zupełnie innego typu opowieść, niż „Oddechy”, jednak, gdybym miała wybrać, którą wolę, to jednak postawię na historię Cala i Nyelle. Głównie z uwagi na bohaterkę, które jest po prostu cudowną i bardzo skomplikowaną postacią. Gorąco polecam Wam tę książkę, nawet jeśli „Oddechy” do Was nie trafiły!

Ocena: 9/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
P.S. Jeśli nie możecie się doczekać, książka dostępna jest w przedsprzedaży na empik.com [klik] :)

czwartek, 28 maja 2015

"Zostań ze mną. tom 2" J. Lynn (Jennifer L. Armentrout)

źródło
Tytuł: "Zostań ze mną. tom 2"
Autor: J. Lynn (Jennifer L. Armentrout)
Wydawnictwo: Amber
Stron: 256

"Calla wraca tam, gdzie wszystko się zaczęło. Gdzie najbliższa jej osoba, własna matka, najboleśniej ją skrzywdziła. Zdradziła...
Jest jednak Jax, nieziemsko przystojny chłopak, który potrafi oswajać lęki i patrzy głębiej, niż można sądzić.
Muszą stawić czoło nie tylko własnej przeszłości. Grozi im realne niebezpieczeństwo. Czy ich miłość przetrwa najtrudniejszą próbę – poświęcenia i odwagi?

JENNIFER ARMENTROUT znana pisarka, przyjęła pseudonim J. LYNN dla gatunku New Adult. To powieści o wchodzących w dorosłe życie młodych ludziach (18-25 lat), którzy podnoszą się z tragedii dzięki miłości ukazanej we wszystkich odcieniach: od czułości po płomienny seks.
ZACZEKAJ na mnie to najpopularniejsza powieść gatunku 2013 i numer 1 ,,New York Timesa”. Popularność jej kolejnych bestsellerów: ZAUFAJ mi, BĄDŹ ze mną i ZOSTAŃ ze mną, sprawiła, że autorka zdecydowała się pisać dalej Dla Młodych Dorosłych pod prawdziwym nazwiskiem." źródło

J.Lynn to autorka, która zaskarbiła sobie sympatię czytelników na całym świecie (a również w Polsce) dzięki powieści "Zaczekaj na mnie". Książkę, a właściwie wszystkie wydane w Polsce tomy serii, mam już za sobą i każda kolejna zachwyca mnie równie mocno. To jednak nie jedyne powody, dla których uwielbiam autorkę - jak pewnie doskonale wiecie, J.Lynn to pseudonim kobiety, która tworzy również jako Jennifer Armentrout, a nazwisko to kojarzone jest przede wszystkim z książką "Obsydian". 

Po lekturze pierwszego tomu "Zostań ze mną" czułam jednocześnie szczęście i wściekłość. Z jednej strony byłam zachwycona, ponieważ autorka po raz kolejny mnie nie zawiodła. Z drugiej jednak, nie mogłam przeżyć faktu, że powieść skończyła się właśnie w takim momencie. Jeśli więc lekturę macie jeszcze przed sobą polecam od razu zaopatrzyć się w oba tomy - to historia, która po prostu trzeba poznać w całości, najlepiej od razu. Całe szczęście, że na kontynuację nie musiałam czekać zbyt długo.

W tej części akcja nabiera rozpędu. Tajemnice, które nie dawały czytelnikowi spokoju, wreszcie zostaną rozwikłane. Ze wszystkich powieści Lynn, jakie czytałam do tej pory, ta wyróżnia się najszybszą akcją i nieco kryminalną fabułą. Miejsce, w które trafiła Calla nie ma nic wspólnego z bogatą dzielnicą, czy studenckim kampusem - akcja toczy się przede wszystkim w (nieco obskurnym, moim zdaniem) barze, dzięki czemu dostajemy niepowtarzalny klimat. Główna bohaterka, słodka niczym księżniczka Disneya, wrzucona w taką scenerię to świetne połączenie!

Oprócz Calli mamy oczywiście niegrzecznego chłopca. Jax, bo tak mu na imię, dał nam się poznać jako bardzo tajemnicza postać. Do tej pory nic o nim nie wiedzieliśmy - wszystko było jedynie domysłami. Teraz, powoli, wreszcie poznajemy jego prawdziwą twarzy. Zarówno Calla, jak i Jax, powoli otwierają się przed sobą, a dzięki temu i czytelnicy mogą dowiedzieć się, jakie wspomnienia z przeszłości noszą w sobie. Jedno jest pewne - nie będzie żadnych niedopowiedzeń, a wszystkie wątki zostaną rozwikłane.

J. Lynn po raz kolejny mnie nie zawiodła. Wszystkie książki autorki to powieści, które z czystym sumieniem mogę polecić, jednak nie ukrywam, że najbardziej cenię właśnie serię "Zaczekaj na mnie. Mimo wszystko uważam, że autorka nieco lepiej sprawdza się właśnie w New Adult. Nie muszę więc chyba dodawać, że "Zostań ze mną. Tom 2" polecam Wam bardzo gorąco!

Ocena: 8/10
 
"Zostań ze mną. TOM 1"      |      "Zostań ze mną. TOM 2"
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
 www.wydawnictwoamber.pl

środa, 13 maja 2015

"Maybe someday" Colleen Hoover

źródło
Tytuł: "Maybe someday"
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 360

"Nowa książka autorki powieści „Hopeless”.
Bestseller „New York Timesa”.
Drugie miejsce w plebiscycie Goodreads Choice Awards 2014 w kategorii Romans.

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…

„Maybe Someday” to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem." źródło
Bardzo lubię powieści New Adult. Większość z nich przypada mi do gustu jednak nie mam problemu ze wskazaniem trzech ulubionych autorek, po których zawsze spodziewam się nieco więcej niż zwykle. Wśród nich jest oczywiście Colleen Hoover. Do tej pory udało mi się przeczytać cztery powieści autorki, jednak najmocniej pokochałam "Hopeless". Biorąc pod uwagę zagraniczne recenzje i oceny na portalach książkowych, po "Maybe someday" spodziewałam się równie udanej lektury. Czy miałam rację?
Sydney to dziewczyna, w życiu której wszystko zdaje się układać. Jest zadowolona z kierunku studiów, który wybrała, a wolny czas spędza z najlepszą przyjaciółką i przystojnym chłopakiem. Tylko czasem, kiedy ukradkiem wymyka się wieczorem na balkon, przychodzi jej do głowy, że być może nie ma wszystkiego, co mogłaby mieć. Wtedy też wsłuchuje się niezwykłe utwory, grane przez chłopaka mieszkającego naprzeciwko. Sydeny nie zdaje sobie sprawy, że te (nie do końca przypadkowe) spotkania z Ridgem będą miały tak istotny wpływ na jej życie. Kiedy jednak w jednej chwili przewraca się do góry nogami życie, które znała do tej pory, to sąsiad z naprzeciwka jako pierwszy wyciąga pomocną dłoń. A nasza bohaterka wcale nie chce jej puścić...
Przyznam szczerze - byłam przygotowana na bombę. Być możemy, gdybym nie znała tej autorki wcześniej, byłoby zupełnie inaczej. Jednakże szybko zdałam sobie sprawę, że "Maybe someday" okaże się czymś więcej niż tylko opowieścią o skrzywdzonej przez najbliższych dziewczynie. Wiedziałam, a mimo to Hoover totalnie mnie zaskoczyła. Ale przecież takich pisarzy cenimy najbardziej, prawda?
Akcja toczy się przede wszystkim wokół dwójki głównych bohaterów. Na nich przede wszystkim chciałabym się więc skupić. Te postaci się bowiem skonstruowane tak genialnie, że nie zmieniłabym w nich niczego. Sydney jest dziewczyną dość typową, a jednocześnie niezwykłą. Chciałaby tak niewiele, jednak los nieustannie rzuca jej kłody pod nogi. Ta pełna ciepła i życzliwości, wrażliwa młoda kobieta bardzo szybko skradła moje serce. Ridge natomiast to postać dużo bardziej nietypowa. Choć nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury, muszę dodać, że problemy, z którymi chłopak zmaga się z każdego dnia są ogromnym obciążeniem.

"Maybe someday" to piękna historia o miłości. Miłości czystej, a jednocześnie zakazanej. Miłości, która nie może istnieć bez ofiar, a jednocześnie tak silnej, że istnieć musi. Miłości, która będzie wzbudzać kontrowersje. Możemy zazdrościć bohaterom takiego uczucia lub im współczuć, jednak z całą pewnością wolno nam ich oceniać. Co mogę dodać? Jestem pod wrażeniem, że mimo trudnej sytuacji w jakiej się znaleźli i pokus, jakie na nich czekały, zawsze starali się postąpić właściwie.

Colleen Hoover po raz kolejny mnie nie zawiodła. Jestem zachwycona "Maybe someday" i liczę na kolejne książki autorki. Gorąco polecam Wam tę i inne powieści autorki - naprawdę warto!

Ocena: 9/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
http://otwarte.eu/

 

wtorek, 5 maja 2015

"Biorąc oddech" Rebecca Donovan

źródło
Tytuł: Biorąc oddech
Autor: Rebecca Donovan
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 464


"Po trudnych przeżyciach najpierw z dręczącą ją ciotką, a następnie z uzależnioną od alkoholu matką, Emma zupełnie odcięła się od tego, co było. Ale tylko pozornie. Ma nowe życie i nowych znajomych w Kalifornii, a mimo to każdego dnia ścigają ją te same wspomnienia. Broni się przed natrętnymi głosami z przeszłości, również za pomocą tego, czego tak się brzydzi – alkoholu. Tak rozpaczliwie próbuje zapomnieć i ochronić bliskich przed sobą samą…

Co jeszcze ją czeka? Czy nauczy się kochać siebie? Czy wybierze miłość i nadzieję zamiast rozpaczy i mroku? Czy Evanowi uda się ją ocalić? A może zrobi to ktoś inny?

Oto trzeci tom serii Oddechy – ostatnie spotkanie z Emmą i Evanem, ostatnia szansa na to, by wsiąść do kolejki górskiej i wstrzymać oddech aż do ostatniej strony…" źródło

Szczerze uwielbiam "Oddechy". Poprzednie tomy serii to książki wyjątkowe - wzruszające i okropne zarazem. W dodatku autorka ma skłonność do pokaźnych tomisk, przez co cenię ją jeszcze bardziej. "Biorąc oddech" - finał serii, była więc jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie pozycji tego roku. Znacie to uczucie, kiedy jednocześnie chce się i nie chce przeczytać jakąś książkę? Z jednej strony nie mogę doczekać się zakończenia, a z drugiej celowo odkładam lekturę, aby historia bohaterów jeszcze się nie kończyła. Koniec końców, jak to zwykle bywa, ciekawość bierze górę...

Emma zniosła zbyt wiele. Po przemocy, jakiej doznała ze strony ciotki oraz toksycznego wpływu matki wreszcie jest wolna. Wolna, ale tylko w teorii, bo krzywdy, których doznała nie chcą się zagoić. Minęły dwa lata a Emma bardzo się zmieniła - przeprowadzka, nowi znajomi i... nowy mężczyzna w jej życiu. Nic jednak nie jest w stanie wymazać wspomnień. Emma mota się pomiędzy tym co jest teraz, a tym, co było kiedyś. Wpada ze skrajności w skrajność - z kompletnej izolacji w zbyt silnie zakraplane alkoholem imprezy. I kiedy zadawać by się mogło, że znajduje się już na skraju przepaści, pojawia się Evan.

"Biorąc oddech" znacznie różni się od poprzednich części serii. Wtedy skupialiśmy się na traumie z jaką Emma radziła sobie dzień za dniem. Tym, co działo się teraz. "Biorąc oddech" to książka dużo bardziej nostalgiczna, sentymentalna. Skupia się na przeszłości i uczuciach. Konsekwencja wydarzeń, które już znamy. I choć współczułam głównej bohaterce od samego początku, teraz, kiedy wiem, że jej krucha psychika została niemal zniszczona, jest mi jej jeszcze bardziej żal.

Książka jest dość kontrowersyjna. Emma bardzo się zmienia - już nie próbuje być dobra. Teraz stała się zimna i za wszelką cenę staje się odsuwać starych znajomych i nie dopuścić do siebie nowych. A kiedy już decyduje się na wyjście, kończy się to jeszcze gorzej, niż kiedy zostawała w domu. Zachowanie dziewczyny można opisać jednym słowem - destrukcyjne. Czy jest ona irytująca? Owszem. Myślę jednak, że autorka celowo zdecydowała się pokazać bohaterkę w ten sposób - sposoby radzenia sobie z traumą są różne, a u Emmy wygląda to właśnie tak. Poza tym warto pamiętać, że nie powinno oceniać się powieści przez pryzmat sympatii do bohatera (co nie oznacza, że nie lubię Emmy, po prostu coraz trudniej mi ją zrozumieć). "Biorąc oddech" to po prostu świetna książka i nie można z tym polemizować.

Wszystkie wątki, poruszone w tej serii zostały rozwiązane. Książka jest bardzo dobrym zakończeniem serii, a mimo wszystko... szkoda, że to już koniec. Na pocieszenie mogę jednak dodać, że już wkrótce w księgarniach będziemy mogli znaleźć nową książkę autorki - "Co jeśli" - oby okazała się równie dobra, jak "Oddechy".

Ocena: 8/10

Oddechy:
"Powód by oddychać"   |   "Oddychając z trudem"   |   "Biorąc oddech"

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Coś do ocalenia" Cora Carmack

źródło
Tytuł: Coś do ocalenia
Autor: Cora Carmack
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 

"Kelsey Summers zawsze robiła wrażenie pewnej siebie. Ale pozory mylą. Tak naprawdę dziewczyna czuje się zagubiona i dlatego wyrusza w wielomiesięczną podróż po Europie. Szybko jednak okazuje się, że nie można tak po prostu zostawić za sobą wszystkich problemów... Gdy na drodze Kelsey staje przystojny i tajemniczy Hunt, do starych kłopotów dochodzą również nowe." źródło

"Coś do ocalenia" to kolejna powieść Cory Carmack, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Jaguar. Poprzednie książki - "Coś do stracenia" i "Coś do ukrycia" należą do tej samej serii, jednak w każdej z nich rolę głównej bohaterki odgrywa inna postać. Są one z pewnym stopniu powiązane, jednak nie pojawiają się zbyt często w cudzych historiach.

Kelsey to dziewczyna, z którą każdy chce się zadawać. Jest piękna i popularna, a w dodatku ma ojca, który finansuje wszystkie jej zachcianki. Większość dziewczyn pewnie po cichu jej nienawidzi i zazdrości, jednak nigdy by się do tego nie przyznały. Nikt jednak nie wie, że pieniądze wciskane przez rodziców to niewystarczająca rekompensata za kompletny brak uwagi i ignorowanie jej problemów. Zagubiona dziewczyna postanawia udać się w podróż po Europie, aby odnaleźć siebie. Szybko okazuje się, że odnajduje jedynie mocno zakrapiane alkoholem imprezy i chłopaków, którzy z przyjemnością wykorzystają nie tylko jej ciało, ale również kartę kredytową bez limitu. Wszystko zmienia się, gdy w grę wkracza tajemniczy Hunt...

Sięgając po książki Carmack dokładnie wiemy czego się spodziewać. Choć powieści te można z łatwością sklasyfikować jako New Adult, są inne niż wszystkie. Powód jest prosty - autorka bawi nas do łez! Już pierwsza część serii udowodniła, że potrafi postawić swoich bohaterów nawet w najbardziej krępujących sytuacjach, a w dodatku wręcz uwielbia fajtłapowate postacie. "Coś do ukrycia" z kolei było historią bardziej przypominającą standardowe New Adult - poruszało trudniejsze tematy, a bohaterka zmagała się z koszmarami przeszłości. "Coś do ocalenia" znajduje się gdzieś pomiędzy - nie za brakło tutaj dobrego humoru, który tak ujął czytelników w przygodach Bliss (I). Z drugiej strony, szybko możemy się zorientować, że Kelsey coś ukrywa, dokładniej tak, jak Max (II).

Zdecydowanym plusem tej historii jest fakt, że toczy się ona w podróży. Opisy wykładów zastępują nam więc krajobrazy Budapesztu, czy opisy włoskich przysmaków. Zawsze miałam słabość do globtroterów i tym razem (jak zwykle) sprawdza się to znakomicie. Częste zmienianie miejsca pobytu przez Kelsey i Hunta nadaje historii dynamizmu i sprawia, że nawet opisy czyta się świetnie.

Cora Carmack ma talent do tworzenia książek, które po prostu dobrze się czyta. Może i nie posługuje się szczególnie wyrafinowanym językiem, ale wciąga. I już. Nieważne, jakie emocje chce w nas wzbudzić - czy będzie to smutek, czy też radość - zawsze jej się udaje! Tym razem najbardziej zaskoczyło mnie, że polubiłam Kelsey - dziewczynę bardzo stereotypową na pierwszy rzut oka. "Bogatą księżniczkę", czyli najbardziej znienawidzony przeze mnie (i pewnie sporą część z Was) typ bohaterki.

Co tu dużo mówić? Jeśli lubicie "Coś do stracenia" i "Coś do ukrycia" możecie być pewni, że również "Coś do ocalenia" przypadnie Wam do gustu. Jeśli nie znacie jeszcze tej serii, to polecam ją tym z Was, którzy potrzebują dużej dawki dobrego humoru - w tej roli sprawdzi się bowiem znakomicie!

Ocena: 8/10

Coś do stracenia      |      Coś do ukrycia      |      Coś do ocalenia

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

sobota, 14 marca 2015

"Zostań ze mną. Tom 1" J. Lynn

źródło
Tytuł: Zostań ze mną. Tom 1
Autor: J. Lynn
Seria: New Adult
Wydawnictwo: Amber
Stron: 272

"Tom 1 powieści w dwóch tomach z cyklu rozpoczętego fenomenem wydawniczym ZACZEKAJ na mnie
ZACZEKAJ na mnie – cztery dodruki w ciągu 8 miesięcy!

Dwudziestojednoletnia Calla jako nastolatka nie robiła wielu rzeczy oczywistych dla jej rówieśniczek. Nie chodziła na imprezy, nie całowała się z chłopakiem. Przeżyła za to coś, czego nie powinno przeżyć żadne dziecko. Wciąż nosi blizny na ciele i na duszy. Wciąż nie może zapomnieć, co zrobiła jej matka. I wciąż ukrywa swoją tajemnicę – nawet przed nowymi przyjaciółmi z college’u.
Nagle koszmar zaczyna się od nowa. Calla musi wrócić do rodzinnego miasta i odzyskać to, co odebrała jej matka. Czy pomoże jej tajemniczy przystojniak Jax? I czy Calla da mu szansę, by pomógł jej pokonać przeszłość?" źródło

Szał na powieści New Adult trwa w najlepsze. Ma to swoje plusy - jest w czym wybierać i nawet najbardziej wybredne fanki gatunku mogą znaleźć coś, co sprosta ich oczekiwaniom. Wszystko ma jednak swoje wady, szczególnie, jeśli jest się tak niezdecydowanym czytelnikiem jak ja. Osobiście mam ochotę przeczytać wszystkie książki - wystarczy, że zobaczę jakąś zapowiedź. Oczywiście, nie wszystkie z nich okazują się tak dobre, jakbym tego chciała, a ja ku wielkiemu zaskoczeniu odkrywam, że przecież to już było...

Jest jednak kilka genialnych tytułów, które pokochałam całym sercem. Uwielbiam choćby Katję Millay, jednak oprócz kultowego "Morza spokoju" po prostu nie ma więcej jej książek. Oprócz Millay miejsca na podium zajmują Colleen Hoover oraz J.Lynn. Ta ostatnia ma u mnie największego plusu za ilość powieści, którymi mogę się zachwycać! Jak pewnie większość z Was wie, Jennifer L. Armentrout (ta od "Obsydiana") i J.Lynn to jedna i ta sama osoba. Lubię ją w obu wydaniach, jeśli jednak miałabym wybrać to zdecydowanie stawiam na New Adult zamiast kosmitów. Pojawienie się "Zostań ze mną" na mojej półce było więc tylko kwestią czasu. 

Losy głównej bohaterki i tych, których już znamy z "Zaczekaj na mnie" są ze sobą powiązane, jednak niezbyt mocno. Większość akcji powieści toczy się bowiem w zupełnie innym miejscu, niż kampus akademicki. Zdawać by się mogło, że opuszczając go dziewczyna powinna odetchnąć z ulgą. Na co dzień ukrywa swoją sytuację rodzinno-finansową przed przyjaciółmi i próbuje udawać, że wszystko jest w porządku. Kiedy jednak jej konto zostaje wyczyszczone, udawany świat całkowicie się wali. Jeśli chce kontynuować naukę musi odzyskać pieniądze, a to oznacza konfrontacje z matką. Czy dziewczyna jest w stanie poradzić sobie z koszmarami przeszłości?

W "Zostań ze mną" mamy wszystko, co w dobrym New Adult znaleźć się powinno. Jest urocza bohaterka, która zdaje się być uroczo niewinna, jednak skrywa mroczną tajemnicę. Mamy koszmary z przeszłości, których stopniowe odkrywanie jest jeszcze bardziej pasjonujące niż niejeden kryminał. I wreszcie romans z gorącym przystojniakiem, którym również ma coś do ukrycia. Czy oznacza to, że powieść jest nudna i schematyczna? Absolutnie nie - to książka, której nie można odłożyć!

Od pierwszych stron zastanawiałam się kogo nasza bohaterka obdarzy gorącym uczuciem (celowo nie przywiązuję uwagi do opisów na okładkach, żeby nie psuć sobie przyjemności z lektury). Wybór padł na fantastycznego bohatera. Jest przystojny, szarmancki i dowcipy, jednak ma i swoje wady - daleko mu do ideału. Między Callą a nim rodzi się uczucie tak gorące, że chemia aż bucha ze stron powieści!

Mam problem z podzieleniem "Zostań ze mną" na dwa tomy. Książkę przeczytałam jednym tchem, ale czuję niedosyt - skończyła się w takim momencie, że po prostu muszę (już, teraz, natychmiast) sięgnąć po kontynuację. Co w tym złego? Książka jest jeszcze niewydana! Na szczęście zostało już tylko kilka dni...

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
www.wydawnictwoamber.pl

środa, 21 stycznia 2015

"Oddychając z trudem" Rebecca Donovan

źródło
Tytuł: Oddychając z trudem
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy, tom: II
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 544

"Druga część bestsellerowej serii „Oddechy”
Emma przetrwała dramatyczną noc w domu swojej ciotki, ale niewiele z niej pamięta. Obudziła się w szpitalnym łóżku, w koszmarnym stanie. Odbył się proces sądowy, w którym na szczęście nie musiała uczestniczyć. Teraz Carol nie może już zrobić jej nic złego, ale wysoką ceną za to jest utrata kontaktu z Laylą i Jackiem.
Emma wróciła do szkoły i na boisko, i stara się po prostu prowadzić zwyczajne życie nastolatki, z wierną Sarą i oddanym Evanem u boku. Nie jest to jednak łatwe – wciąż budzi się zlana potem po koszmarnych snach, a na ulicach prześladują ciekawskie spojrzenia. Gdy decyduje się zamieszkać ze swoją matką, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje. Tak trudno oddychać, gdy trzeba radzić sobie z tak silnymi emocjami…" źródło

"Powód by oddychać" zaskoczył mnie mocnym i nieprzewidywalnym zakończeniem. Z westchnieniem ulgi przywitałam zapowiedź kolejnego tomu - przynajmniej najgorsze z możliwych zakończeń mogliśmy wykluczyć. Ucieszyła mnie również ilość stron - już poprzednia część była dość okazała, ale 544 zwiastowało istną ucztę czytelniczą i... nieprzespaną noc! Pozostaje tylko jedna kwestia - czy Rececce Donovan udało się utrzymać wysoki poziom?

Historia Emmy zdaje się być już kompletna. Lata horroru już się skończyły, a jej udało się przetrwać. Choć niełatwo jest się pozbierać, wszystko wskazuje na to, że do naszej bohaterki wreszcie uśmiechnie się szczęście. Mieszka w pięknym domu swojej najlepszej przyjaciółki, wolny czas dzieląc między nią, a swojego ukochanego chłopaka. Szczęście nie trwa jednak zbyt długo - koszmary Emmy szybko stają się czymś więcej niż wspomnieniami.

Muszę przyznać, że obawiałam się, że ta historia po prostu nie wypali. Na szczęście, autorka postanowiła nie ciągnąć wątku Carol. Bardzo ucieszył mnie ten fakt, ponieważ (choć uważam wątek za udany) przeciąganie go na kolejne 500 stron odebrałoby powieści realizm. Co więc jest powodem, że Emma "oddycha z trudem"? Toksyczne środowisku, w którym bez przerwy ląduje, starając się znaleźć własne miejsce, jednocześnie próbując nie być ciężarem dla przyjaciół. Jednak to, co przytrafia się jej tym razem było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Na tym jednak skończę opis losów nastolatki. Jeśli chcecie wiedzieć, co przytrafiło się dziewczynie musicie sięgnąć po powieść.

Choć Emma nieco irytowała mnie swoją biernością coraz bardziej ją lubię. Najbliżsi zgotowali jej los, którego nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić, więc nie mogę oceniać jej zachowania. Jedno jest pewne - nawet najcudowniejszy chłopak i najcieplejsza przyjaciółka nie zrekompensują cierpienia, którego doświadczyła. Co więcej, bohaterka stopniowo okrywa swoją przeszłość i dowiaduje się kim jest jej rodzina.

"Oddychając z trudem" to książka naładowana emocjami. W poprzedniej części wszytko było oczywiste. Tutaj natomiast z niecierpliwością oczekujemy momentu, w którym zdarzy się coś złego. Co i kiedy? Tego nie wiemy. Jednak napięcie jest tak odczuwalne, że po prostu jesteśmy pewni katastrofy, która wisi w powietrzu. Ta powieść to z pewność udana kontynuacja, a może nawet lepsza książka niż I tom... Jedno jest pewne - musicie ją przeczytać!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl


piątek, 31 października 2014

"Na zawsze" Sandi Lynn

źródło
Tytuł: Na zawsze
Autor: Sandi Lynn
Seria: Na zawsze, tom: I
Wydawnictwo: Amber
Stron: 288


"Sandi Lynn to jedyne nowe nazwisko wśród uznanych mistrzów wszystkich gatunków na szczycie list „New York Timesa”.

Uniesienie i rozpacz. Radość i łzy. Życie i śmierć.
To książka o tym, jak miłość może pokonać los.

Ellery, utalentowana malarka, wycierpiała więcej niż jakakolwiek dwudziestotrzylatka. Teraz kiedy wreszcie ma nadzieję, że zostawiła za sobą strach i chorobę, los wymierza jej nowy cios.
Connor Black to marzenie każdej kobiety. Młody, seksowny, bogaty.
Ale przeżył tragedię i jest przekonany, że wszystko w nim umarło.
Niespodziewanie Ellery budzi w nim uczucia, których wcześniej nie doświadczył. Niepokoi go, że nie zwraca uwagi na plotki o nim i o kobietach…
Bo Ellery wie, że nie mogą być razem. Jej tragedia ma ciąg dalszy i może zniszczyć Connora – na zawsze…
" źródło

Od zawsze narzekałam, że na rynku brak powieści, w których główną rolę odgrywają studenci lub osoby w zbliżonym wieku. Zewsząd zalewało nas mnóstwo książek o młodzieży lub 30-letnich singielkach poszukujących miłości, ale pomiędzy nimi zostawała luka, która aż prosiła się o wypełnienie. Z ogromną radością przywitałam więc najmodniejszy aktualnie (przynajmniej w naszym kraju) gatunek - New Adult. Mam nadzieję, że nie okaże się chwilowym szałem, a na długo zagości na półkach księgarni, ponieważ właśnie taka grupa wiekowa bohaterów trafia do mnie najbardziej. Ogromną sympatią darzę m.in. czarno-białą serię od Wydawnictwa Amber - choćby dlatego, że wybór jest tutaj największy. No i może dlatego, że tak ładnie wyglądają razem na półce. Tym razem zdecydowałam się sięgnąć po "Na zawsze". Czy okazała się równie udaną historią jak poprzednie z tej serii?

Ellery ma 23 lata i życie, o którym nikt z nas nie marzy. Nie pozwala jednak, aby przeszłość przejęła nad nią kontrolę - każdego dnia walczy i stara się czerpać z każdego dnia jak najwięcej. Connora poznaje w bardzo nietypowych okolicznościach. Mimo, że widzi go po raz pierwszy, w dodatku kompletnie pijanego, pomaga mężczyźnie dostać się do domu i dba o niego, póki nie wytrzeźwieje. Nazajutrz zdezorientowany bohater, podejrzewając, że spędzili razem noc, niezbyt uprzejmie ją wyprasza. Kiedy jednak dowiaduje się, co tak naprawdę wydarzyło się tej feralnej nocy, zaczynają go dręczyć wyrzuty sumienia. W ramach podziękowania zaprasza Ellery na przyjacielskie spotkania, które z czasem przeradzają się w coś więcej. Czy dwoje tak pokręconych osób ma szanse na wspólne szczęście?

"Na zawsze" to książka niezwykła. Coś jak połączenie New Adult z "50 twarzami Greya" i "Gwiazd naszych wina". Mamy tu bohaterkę u progu dorosłości, którą  dręczą przeżycia z przed lat. Mamy jednak również bogatego mężczyznę, któremu "się udało", mimo niesprzyjających okoliczności. Kobieciarza, który wreszcie postanawia zmienić swoje życie. I w końcu mamy też chorobę, która daje sobie znać w najmniej odpowiednim momencie oraz walkę, którą trzeba stoczyć, niezależnie, czy mamy na to ochotę. Możecie mi wierzyć lub nie, ale połączenie tego wszystkiego w jedną całość okazało się naprawdę świetne!

Ellery na początku wydaje nam się absurdalną postacią. Kompletnie nieracjonalnie naraża się na niebezpieczeństwo, podejmuje ryzykowne, a momentami nawet absurdalne decyzje. Z czasem jednak dowiadujemy się, że nic w tej powieści nie dzieje się bez przyczyny, a z biegiem stron wszystko staje się jasne. Myślcie, że główna bohaterka jest głupiutka, skoro decyduje się odwozić nieznajomego pijaka do domu w środku nocy? Nic bardziej mylnego! W jej zachowaniu widać logikę, a kiedy dowiadujemy się motywów takiego postępowania, kręci się łza w oku.

Walka z chorobą to jeden z moich ulubionych wątków. Bardzo łatwo jest jednak przedobrzyć - już nie raz powieści tego typu okazały się zbyt ckliwe i nieracjonalne. W "Na zawsze" problemy ze zdrowiem bohaterki nie wysuwają się na pierwszy plan. Są jednie tłem dla tych ważniejszych wydarzeń, a i to nie dzieje się bez przyczyny. Książka jest taka, jak Ellery - nie pozwala, aby choroba przyćmiła to, co w życiu najważniejsze. Choć są w niej momenty krytyczne, w końcu napełnia nas wiarą, że w nawet najbardziej dramatycznej sytuacji jest szansa na happy end.

"Na zawsze" to piękna książka o miłości. Fani New Adult i wzruszających historii o miłości na pewno nie będą zawiedzeni. Szkoda tylko, że powieść ma tak niewiele stron, ale na szczęście czekają już na nas kolejne tomy. Polecam!

Ocena: 8/10
www.wydawnictwoamber.pl

sobota, 4 października 2014

"Powód by oddychać" Rebecca Donovan

źródło
Tytuł: Powód by oddychać
Autor: Rebecca Donovan
Seria: Oddechy, tom: I
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 496

"Pierwsza z trzech części chwytającej za serce i pełnej trudnych emocji serii dla dziewcząt pt. Oddechy.
Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami?
Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła.
Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.
Poruszająca historia o próbie normalnego życia za wszelką cenę… i o miłości, która pozwala w końcu zaczerpnąć powietrza." źródło

Są takie książki, które po prostu muszą być dobre. Wiemy to od razu, już w momencie pojawienia się zapowiedzi i choć nietrudno przewidzieć, że poszatkuje nasze uczucie na drobne kawałeczki, nic nie jest w stanie odciągnąć nas od lektury. Tak właśnie było z "Powodem by oddychać". Spodziewałam się istnej emocjonalnej karuzeli, ale taka już moja masochistyczna natura, że uwielbiam płakać przy książkach.

Emma za wszelką cenę stara się być idealna. Zbiera najlepsze oceny ze wszystkich przedmiotów, wygrywa zawody sportowe, pieczołowicie wypełnia obowiązki domowe i praktycznie nie spotyka się ze znajomymi. Najwidoczniej to nie wystarcza, ponieważ dziewczyna po raz kolejny spędzi tydzień dusząc się w zakrywających całe ciało bluzkami z długim rękawem, żeby ukryć siniaki. Odliczając dni do zakończenia nauki w liceum i wyprowadzki z miejsca, którego nawet nie śmie nazywać domem, spotyka Evana. Chłopak nie daje się jednak zbyć milczeniem bohaterki tak jak inni rówieśnicy Za wszelką cenę chce poznać Emmę i (co najmniej) się z nią zaprzyjaźnić. Czy jest w stanie zburzyć mur, który zbudowała wokół siebie dziewczyna?

W swoim życiu nasza bohaterka może liczyć tylko na przyjaciółkę, Sarę. Dziewczyny są zupełnie inne - Emma jest cicha, spokojna i wyobcowana, podczas gdy jej przyjaciółka to dusza towarzystwa. Sara orientuje się mniej więcej w sytuacji koleżanki, jednak i ona nie wie wszystkiego. Kiedy do gry wkracza Evan, zaczyna nie tylko snuć domysły, lecz również wyciągać dziewczyny na weekendowe wyjścia, a co za tym idzie - naraża Emmę na kolejne obrażenia jako karę. Czytelnik mota się w odczuciach. Z jednej strony chce, by wątek miłosny się rozwijał. Emma i Evan to urocza para i nie sposób im nie kibicować. Z drugiej jednak ogarnia nas strach o dziewczyną i zdecydowanie nie chcemy, aby zwykłe wyjście do kina po raz kolejny zakończyło się rozciętym łukiem brwiowym...

"Powód by oddychać" to przerażająca książka. W jednej chwili z uroczego romansu dwojga nastolatków zmienia się w istnych horror młodej dziewczyny. Licealne imprezy i zawody sportowe przeplatają się z biciem i wyzwiskami. Chyba właśnie ten kontrast wzbudził we mnie największe emocje. Przemoc domowa pokazana została w bardzo nietypowy sposób, a już sama postać oprawcy była zaskakująca. Emma straciła ojca, po czym jej matka kompletnie się załamała i nie była w stanie zająć się córką. Azyl w domu ciotki i wujka okazał się jednak prawdziwym przekleństwem, a gorszy los nie spotkał by jej zapewne ani z pijaną matką, ani w domu dziecka. Autorka pokazuje nam jak krótkowzroczni jesteśmy i jak mało obchodzi nas cierpienie innych.


Choć "Powód by oddychać" to cudowna książka, mam wobec niej jedno poważne zastrzeżenie. Choć przyjaciele Emmy wielokrotnie próbowali wciągnąć do niej rękę, nawet kosztem napadów wściekłości dziewczyny, ona uparcie ukrywa ślady i nie daje sobie pomóc. Owszem, ma swoje powody, jednak w moim odczuciu są po prostu naciągane. Zdaję sobie jednak sprawę, że psychika ofiary przemocy domowej jest bardzo krucha, a my, czytając tę książkę, nie jesteśmy w stanie w stu procentach wczuć się w jej sytuację. Być może właśnie takie zachowanie jest typowe u ofiary?

Mocno stroną powieści jest nieprzewidywalność. Aż ma się wrażenie, że w trakcie lektury w tle słyszymy mrożącą krew w żyłach muzykę z horroru. Nie inaczej jest z zakończeniem. Dzieje się dużo i jest kompletnie zaskakujące. Do tego stopnia, że po prostu nie jesteśmy w stanie nie sięgnąć po kolejny tom - oby jak najszybciej!

Ocena: 9/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...