Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo mag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo mag. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 maja 2015

"Miasto niebiańskiego ognia" Cassandra Clare

źródło
Tytuł: Miasto niebiańskiego ognia
Autorka: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła 
Wydawnictwo: MAG
Stron: 702

"Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków, powiększa szeregi swojej armii Mrocznych. Nic na świecie nie jest w stanie go pokonać… ale jeśli Clary i jej drużyna wyprawią się do królestwa demonów, mogą mieć szansę…

Ludzie stracą życie, miłość zostanie poświęcona, cały świat się zmieni. Kto przeżyje w szóstej i ostatniej, wybuchowej części „Darów Anioła"?" źródło

Kto nie kocha Nocny Łowców? Cassandra Clare to bezapelacyjna królowa serc moli książkowych. Jako jedna z nie wielu pisarek jest w stanie przedłużyć trylogię o kolejne tomy tak znakomicie, że nikt nie zarzuci jej przedłużania serii. Jeśli o mnie chodzi, chętnie przeczytałabym jeszcze kolejne sześć tomów. Niestety, wszystko wskazuje, że tym razem to już naprawdę koniec. Na pocieszenie, ostatni tom, jaki przygotowała dla nas Clare liczy aż 702 strony - szykuje się długa i emocjonująca lektura!

Zabierając się za "Miasto niebiańskiego ognia" wiedziałam czego się spodziewać. W końcu mam już za sobą "Diabelskie Maszyny" i wiem, że Clare zakończeniem serii potrafi wyzwolić w czytelniku wszystkie możliwe emocje jednocześnie. Wiem również, że bohaterowie "Darów Anioła" skradli moje serca już w pierwszym tomie i nic nie wskazuje, żeby mogło się to zmienić. Jest więc fizycznie niemożliwe, że "Miasto niebiańskiego ognia" okazało się słabą książką - w końcu wszystkie znaki na Niebie i Ziemi wskazywały, że będzie inaczej. Uzbrojona w dwa kartony chusteczek i kubek gorącej kawy rozpoczęłam lekturę.

Choć, jak już wspomniałam, większość bohaterów darzę sympatią już od początku serii, nie sposób nie wspomnieć o nich raz jeszcze. Rzadko kiedy zdarza się, aby żadna z kluczowych postaci mnie nie irytowała, jednak tak właśnie jest w tym przypadku. Lubię Clary ponieważ nie jest szarą myszką, ani nie udaje nieustraszonej wojowniczki. Jestem absolutnie zakochana w bezczelnym chłopaku, jakim jest Jace, ale to chyba nikogo nie zdziwi, bo większość czytelniczek podziela moje zauroczenie. Uwielbiam Magnusa i Aleca, szczególnie, kiedy są razem. Widzę potencjał w Simonie i jego przemiana coraz bardziej mnie cieszy. Koniec końców, przekonałam się nawet do Isabelle, choć miałam wątpliwości, czy uda mi się ją polubić. Darzę sympatią wszystkich Nocnych Łowców i z przyjemnością obserwowałam, jak dorastają na oczach czytelników.

Jeżeli chodzi o akcję i ostateczną walkę - z pewnością nie jestem rozczarowana. Fabuła wciąga przez całe 700 stron, jakie zaprezentowała nam autorka. Dla mnie jednak nie najważniejszy okazał się sam pojedynek (swoją drogą, może wcale nie taki ostateczny), lecz nostalgia. Choć zdaję sobie sprawę, że Jace, Clary i cała reszta to jedynie bohaterowie powieści bardzo trudno jest mi się z nimi pożegnać. Całe szczęście, że choć z tymi postaciami musimy się już pożegnać, że wiem, że autorka jeszcze nie raz nas zaskoczy. Gdybym nie przeczytała jeszcze "Diabelskich Maszyn" stwierdziłabym pewnie, że nic nie jest w stanie wciągnąć mnie równie mocno, jak "Dary Anioła". Jednak po lekturze drugiej serii autorki wiem, że po każdej jej książce mogę spodziewać się piekielnie dobrej historii.

Nie muszę chyba dodawać, że gorąco polecam Wam twórczość Cassandry Clare. Nie mam na myśli jedynie "Miasta niebiańskiego ognia", a ani nawet tylko "Darów Anioła", lecz wszystko pod czym podpisuje się autorka. Jeśli lekturę macie jeszcze przed sobą, to nie dajcie się zniechęcić kiepskiej ekranizacji - książki są dużo, dużo lepsze!

Ocena: 9/10

Na serię "Dary Anioła" składają się:
  1. "Miasto kości"
  2. "Miasto popiołów"
  3. "Miasto szkła"
  4. "Miasto upadłych aniołów"
  5. "Miasto zagubionych dusz"
  6. "Miasto rajskiego ognia" <-
  Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG!

środa, 28 sierpnia 2013

Tydzień z "Darami Anioła": "Miasto zagubionych dusz"

źródło
Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Autorka: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła 
Wydawnictwo: MAG
Stron: 556

"Jace jest teraz sługą zła, związanym na wieczność z Sebastianem. Tylko mała grupka Nocnych Łowców wierzy, że można go uratować. Żeby to zrobić, muszą zbuntować się przeciwko Clave. I muszą działać bez Clary. Bo Clary rozgrywa niebezpieczną grę zupełnie sama. Ceną przegranej jest nie tylko jej własne życie, ale również dusza Jace’a. Clary jest gotowa zrobić dla niego wszystko, ale czy nadal może mu ufać? I czy on jest naprawdę stracony? Jaka cena jest zbyt wysoka, nawet za miłość?" źródło

Uwaga: Tekst zawiera spojlery z poprzednich części!

Clary jest zrozpaczona - Jace wraz z jej (do niedawna martwym) bratem zniknął. Clave zdaje się mieć inne priorytety niż szukanie młodego Nocnego Łowy, więc dziewczyna postanawia zacząć działać na własną rękę. Choć wiele ryzykuje, wie jedno - musi odnaleźć ukochanego. W tym samym czasie Alec, Isabelle i przyjaciele Jace również próbują znaleźć rozwiązanie i wyciągnąć chłopaka spod wpływów Sebastiana. Czasu jest już coraz mniej, a ostatecznie starcie zbliża się wielkimi krokami...

Przy "Mieście upadłych aniołów" narzekałam na brak Jace'a i nadmierną ilość Simona. Obawiałam się, że IV, V i VI tomy serii, będą skupiały się na innych bohaterach niż pierwsze trzy. Na szczęście, w "Mieście zagubionych dusz" nie zabrakło mi Jace i Clary. Choć całkiem sporo było również postaci, które uważałam za mniej istotne, to nie mam na co narzekać. Żadnemu bohaterowi nie udało się mnie zirytować, u wszystkich zauważyłam zmiany, dorośli od czasu, kiedy ich poznałam. Ba! Nawet Simon stał się bardziej znośny. Do tego wreszcie nie mogłam narzekać, na zbyt małą objętość - książka ma ponad 550 stron i spokojnie zdążyłam się w niej zatracić, zanim się skończyła.

Wydaje mi się, że V tom jest najbardziej romantyczny. Jednak w powieściach Clare romantyczność wcale nie równa się kiczowatości. Kiedy Clary próbowała zrobić wszystko, aby uratować Jace'a, ja również szczerze to przeżywałam. Powieść naładowana została jej przeżyciami i znajdziemy tutaj mnóstwo rozmyślań o miłości i pożądaniu. Jace i Clary to jednak nie jedyna para, której autorka poświęciła uwagę. Dużo więcej dowiadujemy się również o związku Aleca i Magnusa (których uwielbiam!). Zawsze narzekałam, że jest ich za mało, a tutaj wreszcie, nie mogę się przyczepić. Nie zabrakło również Simona i Isabelle, którzy zbliżają się do siebie, mimo przeciwieństw.

Przeczytałam już wszystkie 5 części, obejrzałam film i...? "Dary Anioła" to cudowna historia i choć nie spodziewałam się po niej kaca książkowego, to tak właśnie się stało. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko czekać ten cały szmat czasu, żeby wreszcie dowiedzieć się, jak skończy się ta historia. I choć nie przepadam za przesłodzonymi zakończeniami, tym razem zaklinam autorkę - niech to się skończy dobrze, błagam!

Choć "Miasto szkła" chyba na stałe pozostanie moją ulubioną częścią (chyba, bo nie wiadomo, jak to tam będzie z wielkim finałem), mam do "Miasto zagubionych dusz" ogromną słabość. Dlaczego? Bo mimo wiecznej walki, pełno tutaj naprawdę silnych uczuć. Trudno jest zmieścić tyle wątków miłosnych w jednej powieści i nie otrzeć się o kicz, a Clare się to udało. Polecam gorąco i ten tom, i wszystkie poprzednie części. Nie spodziewałabym się, że można zmieścić tyle emocji w książce o łowcach demonów.

Ocena: 8/10

 Za możliwość poznania dalszych losów Clary i Jace'a z całego serca dziękuję Wydawnictwu MAG!


Na serię "Dary Anioła" składają się:
  1. "Miasto kości"
  2. "Miasto popiołów"
  3. "Miasto szkła"
  4. "Miasto upadłych aniołów"
  5. "Miasto zagubionych dusz" <--
  6. "Miasto niebiańskiego ognia"

piątek, 23 sierpnia 2013

Tydzień z "Darami Anioła": "Miasto szkła"

Tytuł: Miasto szkła
Autorka: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła 
Wydawnictwo: MAG
Stron: 560

"W dwóch poprzednich tomach "Miasto Kości" i "Miasto popiołów", poznaliśmy główną bohaterkę bestsellerowej serii "Dary Anioła", Clary Fray - nastoletnią rudowłosą dziewczynę o skłonnościach do wpadania w tarapaty. Jej najlepszym i jedynym przyjacielem jest chłopak, matka jest roztrzepaną artystką, a miejscem rozrywki są ulice Manhattanu i nocne kluby. Tutaj tez Clary przezywa szereg mrożacych krew w zyłach przygód, zyskuje nowych przyjaciół i nie tylko...

W kolejnym tomie "Miasto szkła", pośród chaosu wojny Nocni Łowcy będą musieli się zdecydować, czy podejmą walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych… czy przeciwko nim. Również Jace i Clary muszą podjąć ważną decyzję: czy pozwolić sobie na zakazaną miłość?" źródło

Uwaga: Tekst zawiera spojlery z poprzednich części!

Akcja "Miasta szkła" skupia się na walce o najwyższą stawkę. Clary, Jace i pozostali Nocni Łowcy (+ jeden podążający za nimi wampir) przenoszą się do Idrisu, gdzie toczyć się będzie większość akcji. Obecność Simona jest źródłem kolejnych problemów - wampir nie powinien odwiedzać tego miejsca. Valentine przygotowuje się do ostatecznego starcia, a Clave musi podjąć decyzję, która zaważy na ich losie na zawsze. Podziemni i Nocni Łowy muszę zdecydować, czy uda im się zjednoczyć siły w obliczu realnego zagrożenia. Clary i Jace natomiast w dalszym ciągu próbują walczyć z zakazanym uczuciem...

"Dary anioła" pierwotnie miały być trylogią. Autorka zmieniła jednak zdanie i seria liczyć będzie aż sześć tomów, jednak nie straciło na tym "Miasto szkła". Ta część ma w sobie urok finału, a rozwiązane zostały te wątki, na które czekałam najbardziej (jak chyba większość czytelników). Nawet jeśli większość z nas spodziewała się, że losy Clary i Jace'a potoczą się w taki właśnie sposób, w niczym to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie - bite dwa tomy z radością oczekiwałam na moment, kiedy dane mi będzie poznać prawdziwą historią ich rodziny. Dowiadujemy się również sporo na temat Valentine'a - przestaje on być po prostu "tym złym", a staje się człowiekiem z przeszłością, którym w swoich czynach (oczywiście w dalszym ciągu okropnych) kieruje się jakąś ideą (również okropną).

Z całej serii ten tom wydaje się najbardziej nostalgiczny. Mnóstwo tutaj wspominania historii, zwierzeń i przenoszenia do przeszłości. Chyba pierwszy raz częściej niż rozbawiona poczułam się wzruszona. Nawet jeśli gdzieś w mojej głowie, odzywał się głos, że ta historia po prostu musi zakończyć się dobrze, kręciła mi się łezka w oku. Autorka ma talent do wywoływania emocji i nic nie jest w stanie tego zepsuć.

W dalszym ciągu pozostaje koszmarnie zakochana w Jasie - to już chyba się nie zmieni. Z przyjemnością śledziłam więc (bądź co bądź nietuzinkowy) wątek romantyczny. Jest jednak jeszcze jedna para, której z radością kibicuję - uczucie między Magnusem i Alec'iem również bardzo przypadło mi do gustu. Clare doskonale radzi sobie z miłościami swoich bohaterów - nic nie jest wymuszone, nie dzieje się zbyt szybko. Cóż więcej mogę powiedzieć - romanse w "Darach Anioła" są po prostu magiczne. Nie jestem przekonana jedynie do Simona, to postać męczennika, którego chyba nigdy nie będę w stanie na prawdę polubić. W poprzednich częściach mi nie przeszkadzał, ale tutaj (niestety) zaczął irytować.

"Miasto szkła", mimo obaw, uznaję za moją ulubioną część cyklu. W tym tomie nastąpiło wszystko, na co oczekiwałam, a "Dary Anioła", niezależnie od tego jak potoczą się losy bohaterów w drugiej połowie serii, już na zawsze pozostaną jedną z moich ulubionych serii.

Ocena: 9/10

Za możliwość poznania dalszych losów Clary i Jace'a z całego serca dziękuję Wydawnictwu MAG!

środa, 21 sierpnia 2013

Tydzień z "Darami Anioła": "Miasto popiołów"

Stało się! Bestsellerowa seria Cassandry Clare doczekała się ekranizacji. Od dzisiaj, czyli 21.08.2013, na ekranach kin możemy oglądać I część sagi, "Miasto kości". Sporo z Was narzekało na małą ilość seansów - dokładniej tak jest w moim kinie. Film można oglądać tylko raz dziennie (15.30, najmniejsza sala) i oczywiście wszystkie miejsca są już zarezerwowane. Udało mi się zaklepać bilet na... przyszły wtorek. Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie wyszło! Postanowiłam nieco rozwinąć zasadę "Przeczytam, zanim obejrzę" i zapoznać się z wszystkimi tomami "Darów Anioła" jeszcze zanim obejrzę film. W najbliższych dniach, przeczytać będziecie mogli moje opinię na temat poszczególnych tomów sagi. Postanowiłam przypomnieć sobie również "Miasto kości", które czytałam jakiś czas temu. Jeżeli jesteście zainteresowania moją opinią znajdziecie ją tutaj [klik].

------------------------------------------------------------------------------------
źródło

Tytuł: Miasto popiołów 

Autorka: Cassandra Clare
Seria: Dary Anioła 
Wydawnictwo: MAG
Stron: 528

"Piętnastoletnia Clary Fray poszukując swojej zaginionej matki, trafia do tajemnego świata, położonego głęboko pod ulicami Nowego Jorku, zwanego Podziemnym Światem, pełnego tajemniczych wróżek, wampirów, hybryd człowieka i wampira, i demonów. Clary jest rozdarta pomiędzy uczuciami, które żywi do dwóch chłopców - jej najlepszego przyjaciela, Simona, oraz do tajemniczego łowcy wampirów, półczłowieka, półanioła Jace'a. Okazuje się, że jej ojcem jest zbuntowany Nocny Łowca, Valentine, który jest winien morderstw i zdrady. Teraz powraca na czele wiernych mu zwolenników aby dokończyć przewrotu i dokonać eksterminacji wszystkich demonów i wampirów. Valentine odkrywa przed Clary straszną tajemnicę: ma ona brata i jest nim Jace. Valentine dokonuje napadu na siedzibę Nocnych Łowców i ucieka wraz z Jacem. Clary pozostaje sama i wyrusza do ostatniego schronienia Nocnych Łowców." źródło

Nowe (lepsze) wydanie
Uwaga: Tekst zawiera spojlery z poprzedniej części!

Clary w niczym nie przypomina zwyczajnej dziewczyny, jaką poznaliśmy w "Mieście kości". Teraz jest Nocnym Łowcą, a wampiry, wilkołaki i demony nie są dla niej jedynie postaciami z powieści fantastycznych. Do tego matka dziewczyny pozostaje nieprzytomna, a chłopiec, którego obdarzyła uczuciem, nigdy nie będzie jej. Czy mogłaby być bardziej samotna?

Sytuacja Jace'a również nie jest kolorowa - ludzie, którzy wychowywali go przez ostatnie lata nie chcą, aby dłużej przebywał pod ich dachem. Źródłem wszystkich problemów jest ojciec chłopaka - to przez niego Lighwoodowie wyrzucili go z domu. Nastolatek, przez swój niewyparzony język, pakuje się w kolejne tarapaty. Tym razem nie uchodzi mu to jednak na sucho. Jakby tego było mało, Valentine wcale nie zamierza odpuścić i w dalszym ciągu pożąda władzy.

Zakończenie "Miasta kości" osiągnęło zamierzony efekt - tak jak większość czytelników zostałam kompletnie zaskoczona. Wątek uczucia rodzącego między Clary a Jacem niesamowicie przypadł mi do gustu i nigdy nie spodziewałabym się, że może zakrawać o kazirodztwo. Jednak miłość, nawet ta zakazana, nie znika tylko dlatego, że tego chcemy. W "Mieście popiołów" bohaterowie starają się zrobić wszystko, aby zabić to uczucie, jednak nie jest to takie proste. Nie ukrywam, że to właśnie ta część historii porwała mnie najbardziej. Oczywiście, tak jak większość czytelniczek, jestem totalnie zakochana w Jasie, mimo wszystko byłabym jednak skłonna odstąpić go Clary. Z wypiekami na twarzy oczekiwałam na moment, w którym okaże się, że nie są oni jednak rodzeństwem (bo chyba każdy z czytelników miał takie podejrzenia). Czy jednak ten moment nastąpił? Tego na pewno nie zdradzę!

W recenzji poprzedniego tomu narzekałam, że zabrakło mi obiecanego z tyłu okładki wampira. W "Mieście popiołów" wreszcie dostałam swojego wyczekiwanego krwiopijcę i... jestem w pełni usatysfakcjonowana. Szczerze mówiąc, moje podejrzenia okazały się słuszne i bezbłędnie przewidziałam ten wątek. Jednocześnie nie spełniła się jednak żadna z moich czarnych przepowiedni - pewnie zdążyliście już zauważyć, że Cassandra Clare oszczędziła czytelników, a wykreowane przez nią wampiry nie kradną serc przeciętnych nastolatek. Wbrew moim przypuszczeniom, nasz nowy wampir nie stał się super-przystojny i (na szczęście) nie świeci się w słońcu. Możemy odetchnąć z ulgą!

Jeżeli chodzi o wątek walki z Valentinem, to w niczym nie ustępuje on temu, co poznaliśmy w pierwszym tomie. Czarny charakter już wcześniej dał się poznać jako postać złożona, a i tutaj niejednokrotnie mnie zaskoczył. Sprowadza się to do kolejnej kwestii - bohaterowie są wielowymiarowi. Nie mamy tutaj wyraźnej granicy między tymi dobrymi i tymi złymi. Niezmiernie mnie to cieszy - nie lubię idealnych postaci, a każde potknięcie, nawet tych najbardziej lubianych przez mnie postaci, czyni je jedynie bardziej rzeczywistymi.

"Miasto popiołów" oceniam jako pozycję równie dobrą jak "Miasto kości", a można nawet jeszcze bardziej fascynującą. Wciągnęłam się w świat Clare bez reszty, a "Dary Anioła" zyskują miano jednej z moich ulubionych serii i mam nadzieję, że kolejne części mnie nie rozczarują. Polecam zapoznać się z serią, najlepiej jeszcze zanim wybierzecie się na film.

Ocena: 8,5/10

Za możliwość poznania dalszych losów Clary i Jace'a z całego serca dziękuję Wydawnictwu MAG!


piątek, 3 sierpnia 2012

Recenzja: "Miasto kości" Cassandra Clare

Tytuł: Miasto Kości
Autorka: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG 
Stron: 507

"Bohaterką bestsellerowej serii jest Clary Fray nastoletnia rudowłosa artystka o skłonnościach do wpadania w tarapaty. Jej najlepszym i jedynym przyjacielem jest chłopak, matka jest roztrzepaną artystką, a miejscem rozrywki są ulice Manhattanu i nocne kluby. Aż do czasu, gdy pewnej nocy w nocnym klubie Pandemonium trzech nastolatków, których widzi tylko ona, na jej oczach zabija chłopca, który, jak się okazuje, tak naprawdę nie jest chłopcem... Clary czuje, że powinna zawiadomić policję, ale wie, że nikt jej nie uwierzy, gdyż ciało zamordowanego rozpłynęło się w powietrzu, a napastników nikt oprócz niej nie widzi. Są to Nocni Łowcy, tajemna kasta wojowników, których celem jest walka z demonami. W ciągu następnych 24 godzin znika matka Clary, a ona sama o mało nie ginie z ręki demona.
Poszukując matki, Clary trafia do tajemnego świata, położonego głęboko pod ulicami Nowego Jorku, zwanego Podziemnym Światem, pełnego tajemniczych wróżek, wampirów, hybryd człowieka i wampira, i demonów. Clary jest rozdarta pomiędzy uczuciami, które żywi do dwóch chłopców – jej najlepszego przyjaciela, Simona, oraz do tajemniczego łowcy wampirów, pół człowieka, pół anioła Jace’a. Wkrótce sama staje się częścią ukrytego świata łowców demonów zwanych Nefilim i odkrywa straszną tajemnicę... "
http://www.mag.com.pl

Wejście do klubu. Dziewczyna - główna bohaterka wraz ze swoim najlepszym przyjacielem próbuje się dostać do środka. W środku natomiast spotkamy drugiego z najważniejszych bohaterów, chłopaka. Halo, halo, déjà vu?! Przecież to już było! Gdzie? A w "Błękitnokrwistych", proszę Państwa. Pozwoliłam sobie to sprawdzić. Okazało się, że pierwszy tom "Darów anioła" został wydany w 2007, czyli rok po premierze "Błękitnokrwistych", niedowiarków zapraszam tu i tu. Nikogo o plagiat nie posądzam, ale nie lubię czytać czegoś, co gdzieś już było. Suma Sumarum, po pierwszym rozdziale, nie wciągnęłam się wcale. 

Na szczęście, rozwinięcie akcji nie przywodzi mi na myśl żadnej innej książki. Wampiry, wilkołaki, magia, Nocni Łowcy, uff... mam do czynienia z całkiem nowy światem. Wbrew pozorom, autorka zmusza nas do myślenia, ciężko się w tym wszystkim połapać. Akcje leci, gna na łeb i na szyję, a Clare posługuje się językim całkiem sprawnie. Chociaż nigdy do końca nie wiadomo czy zasługi należałoby przypisać tłumaczowi, czy autorce. W każdym razie 500 stron przeczytałam, zanim zdążyłam się zorientować. Myślę, że to właśnie przystępność tego tytułu jest największym atutem. Clare z pewnością nie można zarzucić braku stylu.

Tył okładki mówi nam o dziewczynie, wampirze i półaniele. Dziewczynę mamy, półanioła mamy, tylko gdzie ten wampir, ja się pytam? Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale z tego co zauważyłam wampiry były, owszem, ale jako postaci drugoplanowe... Nasza głowna bohaterka, Clary, jest nieco nijaka. Nie drażniła mnie, ale też nie zachwyciła. Za to chłopak - Jace - to postać uwielbiana chyba przez wszystkich. Ten bohater rekompensuje wszystkie braki w książce. Autorce udało się wykreować postać znakomitą. Charyzmatyczną, uroczą i bezpretensjonalną. Szkoda, że tylko jedną. Mamy jeszcze Simona - jemu co prawa nie można zarzucić braku charakteru, ale nie urzekł mnie jakoś szczególnie. Reszta postaci nie wzbudziła jakoś specjalnie mojego zainteresowania. Autora próbowała wprowadzić nieco zamieszania, postawić pod znakiem zapytania uczciwość bohaterów. Niestety dosyć łatwo dało się przewidzieć kto jest "tym dobrym", a kto złym. Wierzę jednak, że w II tomi, przynajmniej niektóre role się odwrócą.

Zakończenie wbija w fotel. Dosłownie. Myślę, że wielbicielki miłość na śmierć i życie będą niepocieszone:P Jest zaskakujące - trzeba przyznać, ale jak dla mnie trochę za bardzo zalatuje harlequinem tudzież operą mydlaną. Muszę jednak przyznać, że na moment sama się zmartwiłam. Na szczęście trwał on krótko, ponieważ spodziewam się, że w kolejnej części wszystko się jakoś wyprostuje (oby tylko, nie ciągnęło się do końca serii...). Okładka nie zachwyca, ale jestem w stanie ją tolerować, w przeciwieństwie do wszystkich pozostałych "Darów Anioła". Tylko ten cytat Stephanie Meyer wzbudza niesmak. Marudzenie mogę więc uznać za skończone i stwierdzić, że książka mi się podobała. Wiem, że recenzja nie brzmi pozytywnie, ale to chyba kwestia mojego złego samopoczucia.

"Miasto kości" polecam. Mimo wszystko. Chociaż pewnie i tak większość z Was już ją czytała:)

Ocena: 8/10

 Źródło grafiki:http://www.mag.com.pl/, http://www.goodreads.com/ http://weheartit.com/

wtorek, 29 maja 2012

Recenzja: "Upadli" Kate Lauren

Tytuł:  „Upadli"
Autorka: uren Kate
Wydawnictwo: MAG
Stron: 460

"W Danielu Grigori jest coś boleśnie znajomego.
Luce Price zwraca uwagę na tajemniczego i zdystansowanego Daniela już pierwszego dnia w szkole Sword & Cross w dusznej Georgii. On jest jedynym jasnym punktem w miejscu, gdzie nie wolno korzystać z komórek, inni uczniowie to świry, a każdy ich ruch śledzą kamery.
Choć Daniel nie chce mieć nic wspólnego z Luce - i robi wszystko, żeby dać jej to wyraźnie do zrozumienia - dziewczyna nie potrafi się powstrzymać. Przyciągana niczym ćma do płomienia, musi dowiedzieć się, jaką tajemnicę ukrywa Daniel... nawet gdyby to miało ją zabić.
„Upadli” to powieść ekscytująca i romantyczna, połączenie wciągającego thrillera i historii miłosnej. "

http://www.mag.com.pl

O Kate Lauren nie słyszałam absolutnie nic. Oprócz tego, że ładnie się nazywa, a ja ciągle zapominam, które to imię, a które nazwisko. Po "wygooglowaniu" jej jedyne czego się dowiedziałam to, że skończyła szkołę tu i tu, a teraz mieszka tam. W zasadzie nic, czym warto byłoby się podzielić. Z czarno-białego zdjęcia obok "informacji o autorze" patrzy na mnie około 30-letnia, niebrzydka i całkiem zadbana kobieta, jednak przez charakteru. Czyli nie wiem kompletnie nic. Nie ma uroczej historyjki o tym, co zainspirowało ją do napisania serii, kolorowych włosów i kolczyków w dziwnych miejscach. No trudno - książka będzie musiała obronić się sama, ciekawostek przed rozpoczęciem czytania brak.

Główna bohaterka to Luce. Dziewczynę poznajemy kiedy ląduje w ośrodku dla trudnej młodzieży (czyt. poprawczaku). Jednak nie jest ona postrachem szkoły ani łobuziarą, która zabiera młodszym dzieciakom pieniądze na lunch. Luce do zwyczajna dziewczyna, która znajduje się w tym upiornym miejscu przez serię niefortunnych zdarzeń, których sama nie jest w stanie wytłumaczyć. Jakby tego było mało, bohaterka ma mroczną tajemnicę - widzi cienie, które krążą wokół niej, gdziekolwiek się znajduje...
Z czasem jednak, nawet w takim miejscu życie staje się znośne, szczególnie kiedy ma się wokoło pełno osób, które chcą się zaprzyjaźnić, a dwóch ciekawych chłopaków jest Tobą wyraźnie zainteresowanych. Niestety, kiedy Luce przystosowuje się do sytuacji problemy dopiero się zaczynają...

Muszę Wam coś wyznać, zanim przystąpię do oceny. Uwielbiam historie o przeklętej miłości! Wstyd? Może, i wstyd, ale każde karcące słowa krytyków literackich obiecuję przyjąć z podniesionym czołem :) Tak więc, wracają do tematu, motyw romansu nie zniechęca mnie ani trochę, nawet jeśli jest tak oklepany, że znajdziemy go w 9 z 10 istniejących książek. Nie znaczy to jednak, że sam pomysł wystarczy. Ba! "Przeklętej miłości" nie można przecież nawet nazwać pomysłem, bo Ameryki to my nie odkryliśmy. Rozwinięcie pomysłu w tym wypadku... no, cóż, może nie koniecznie leży, ale na pewno trochę kuleje. Tragedii nie ma, a wizję autorki można byłoby nazwać nawet niezłą, gdyby nie to, że wystarcza góra na 150 stron. Po 300 zastanawiałam się, kiedy w końcu coś się stanie, bo nudą powiewało zdecydowanie zbyt często. Żeby jednak nikt nie zarzucił mi, że widzę tylko złe strony muszę przecież coś dodać o tych dobrych, a książka oczywiście takie posiada. Przede wszystkim dobrze się ją czyta - niby nic, a czyż to nie najważniejsze przy wyborze lektury? Brak akcji mnie, co prawda denerwował, ale nawet nie zauważyłam kiedy minęłam 200-ną stronę, a potem szło już tylko szybciej.

Czas na bohaterów...  Cam - si, si, si, mój typ, zdecydowanie możemy nazwać go ciekawym. Daniel - hmmm... podobno jest moda na takich mrocznych przystojniaków (Edward?:P), pewnie nastolatki sięgające po tę pozycję go uwielbiają. Ale Luce, serio? Poraża mnie liczba recenzji, w których ona przedstawiana jest jako ogromny plus książki. Jako, że każdy ma prawo podzielić się swoim zdaniem, muszę przyznać, że po prostu nie polubiłam tej postaci. Wydaje mi się nijaka i nawet nie potrafię podać żadnej konkretnej cechy charakteru, którą mogłabym ją opisać. Tak więc, Luce, przykro mi, ale jestem na nie, Pani już podziękujemy.

Na uwagę zasługuje też kilka pobocznych aspektów. Jednym z największych plusów jest tu dla mnie przeplatanie się przeszłości z teraźniejszością. Akcja się spaja, zachowania bohaterów stają się bardziej zrozumiałe - to się zawsze sprawdza. O okładce też muszę wtrącić słów kilka, a przede wszystkim jedno słowo - przepiękna. Niestety nie polska, a oryginalna. Może to znak dla wydawców, że czasem nie warto zmieniać czegoś, co jest już dobre? W każdym razie to jedna z moich ulubionych. I to by chyba było na tyle.

Podsumowując: Jeszcze dwie ważne sprawy. Po pierwsze, nie wiem jak, skąd i dlaczego, ale bardzo długo byłam przekonana, że jest to powieść o wampirach ;P Na swoje usprawiedliwienie dodam, że czytałam to zaraz po "Błękitnokrwistych". No, wiecie, wampiry = upadłe anioły. Po drugie, gdyby nie to, że najpierw czytałam "Upadłych", a dopiero potem "Szeptem" moja ocena byłaby niższa. Tak się jednak nie stało, więc postanowiłam: trochę ze względu na sentyment, a trochę przez to, że nie chcę niczego oceniać przez pryzmat książki podobnej, jednak lepszej ocena będzie odrobinę zawyżona. Polecać nie będę, odradzać też - oceńcie sami, czy macie ochotę na taką historię.

Ocena: 6/10

Źródła grafiki: lubimyczytać.pl, www.weheartit.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...