Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo YA!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo YA!. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2019

"Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom

Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Autor: Steve Bloom 
Wydawnictwo: YA!
Stron:  360


"Na podstawie książki "Wynajmij sobie chłopaka" Netflix nakręcił film o tym samym tytule. Dostępny na platformie od 12 kwietnia.



Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace."


Wynajmij sobie chłopaka to kolejna (po "Ty") powieść, która wpada w moje ręce po obejrzeniu ekranizacji. Choć zawsze wyznawałam zasadę najpierw książka, potem film, to tak się składa, że jestem wielką fanką Netflixa. Zazwyczaj ciekawsze premiery pojawiają się w piątki, a ja oglądam je jeszcze tego samego wieczoru lub w ciągu weekendu. O dziwo, chyba ani razu nie przyszło mi do głowy, aby sprawdzić, czy któraś z książek jest ekranizacją - czy oni w ogóle pamiętają o charakterystycznym początku - na podstawie powieści...?

Zaczyna się zupełnie niewinnie. Brooks ma masę ambitnych planów i bardzo mało czasu, żeby je zrealizować. Nie zamierza marnować czasu i stać się kopią swojego ojca - on woli działać. Zupełnym przypadkiem ląduje na randce  (w dodatku nie byle jakiej, to bal absolwentów!) z kuzynką szkolnego kolegi. Kilka godzin później jego portfel jest nieco grubszy, a w głowie rodzi się niezwykły pomysł. Sytuacja powtarza się raz, potem drugi, a zanim się obejrzymy Brooks staje się chłopakiem uniwersalnym - sprawi, że każda dziewczyna poczuje się wyjątkowa, a stan jego konta rośnie z każdą randką. 

"Wynajmij sobie chłopaka" to książka z gatunku tych, które nie tak dawno były moimi ulubionymi (choć z braku czasu sięgam po nie coraz rzadziej) - lekka młodzieżówka, zabawna, ale momentami wzruszająca. Czyta się ją niesamowicie przyjemnie i nawet jeśli nie sprawi, że zmieni się nasze życie, czy choćby sposób postrzegania świata, to przy lekturze czeka nas mnóstwo dobrej zabawy. Z drugiej strony nie jest to głupiutka powieść dla młodzieży, które ostatnio (niestety) zdarzają się coraz częściej.

Co podobało mi się najbardziej? Z pewnością relacja Brooksa i Celii! Między nimi jest prawdziwa chemia, którą czujemy od samego początku, a co za tym idzie czytelnik zastanawia się, jak zakończy się ta znajomość. Bardzo spodobała mi się postać dziewczyny (obok Brooksa jest najważniejszą bohaterką w książce), główne dlatego, że jest wielowymiarowa. Lubię postaci, które mają wady, jednak w przy bliższym poznaniu okazują się (za ironiczną skorupą) fantastycznymi osobami - taka właśnie jest Celia.

Na uwagę zasługuje również relacja Brooksa i jego taty, która okazuje się nietypowa już na samym początku książki. Szkoda jednak, że wątek nie został nieco bardziej rozwinięty, aczokolwiek (o ile pamięć mnie nie myli) w filmie nie pojawił się wcale.

Powieści Steve'a Bloom wróżę ogromny sukces - jest fajną historią, nie tylko dla młodzieży. Wiem, że ekranizacja cieszy się dużą popularnością, a aktor wcielający się w główną rolę - jeszcze większą (tak, to ten młody człowiek z okładki, gdybyście go jeszcze nie kojarzyli:) ) Ja cieszę się, że poznałam książkową wersję tej opowieści, bo spodobała mi się chyba nawet bardziej niż wersja filmowa.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
https://www.gwfoksal.pl/

środa, 21 września 2016

"Twoim śladem" Meredith Walters

Tytuł: Twoim śladem
Autor: Meredith Walters
Wydawnictwo: YA!
Stron: 386

"Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aburey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?"  źródło

Kiedy chodziłam jeszcze do gimnazjum wszyscy zaczytywaliśmy się w powieściach o problemach z uzależnieniem od narkotyków. Książki takie jak "Ćpun" czy "Dzieci z dworca ZOO" przekazywane były z rąk do rąk (choć nie wiem, czy to akurat odpowiednie lektury dla tak młodych czytelników). Później jednak temat narkotyków przestał być chyba na topie i zastąpiły go mieniące się w słońcu wampiry. Młodzi czytelnicy, a przynajmniej Ci w moim otoczeniu, zaczęli skupiać się przede wszystkim na fantastyce.

Nie wiem, czy temat narkotyków przestał być poruszany z uwagi na fakt, że problem ten występuje obecnie coraz rzadziej, jednak taką mam właśnie nadzieję. Opis "Twoim śladem" bardzo szybko wpadł mi jednak w oko - wszystko wskazywało na to, że książka opisywać będzie właśnie problemy z uzależnieniami, a ja w ciągu ostatnich kilku lat nie miałam okazji trafić na ani jedną książkę o tej tematyce. 

Aubrey studiuje psychologię. Podczas praktyk będzie uczestniczyć w terapii przeznaczonej dla osób uzależnionych. To trudne zadanie nie tylko dlatego, że większość z jej podopiecznych nie bierze udziału w sesjach z własnej woli, lecz również z przyczyn prywatnych. Nasza bohaterka zetknęła się z narkotykami nie tylko w podręcznikach - jedna z bardzo bliskich jej osób sama zmagała się z uzależnieniem.

Instynkt opiekuńczy Aubrey zmusza ja do chronienia najbliższych. Kiedy najlepsza przyjaciółka dziewczyny wpada w tarapaty, dziewczyna rzuca się jej na pomoc. I tak trafia do przedziwnego klub, w którym alkohol i narkotyki są na porządku dziennym. Poukładana Aubrey odczuwa dziwne przyciąganie nie tylko do klubu, lecz również tajemniczego chłopaka, którego poznaje w tym przedziwnym miejscu. Nawet jeżeli doskonale wie, że oznacza on tylko kłopoty...

Co to dużo mówić - połączenie New Adult i narkotykowego uzależnienia w tym przypadku sprawdziło się doskonale. Powieść jest cudownie wciągająca, jednocześnie surowa i bardzo delikatna. Wzbudza w czytelniku mnóstwo uczuć od ogromnego oburzenia, po zachwyt nad siłą miłości. To wszystko sprawdziło, że po prostu zakochałam się w "Twoim śladem", a więc... Panie i Panowie - oto moja ulubiona książka wydana w 2016 roku!!!

Uwielbiam Aubrey. Być może nie zabrzmiało to zbyt oryginalnie, jednak nie potrafię inaczej opisać uczuć, jakie we mnie wzbudziła. Co ciekawe, w tym przypadku sama usprawiedliwiałam błędy dziewczyny. Zazwyczaj przeklinam bohaterów za ich nieodpowiedzialność i lekkomyślność, jednak nie zależnie od tego co robiła Aubrey, uparcie jej kibicowałam. Trudno myśleć inaczej kiedy mamy do czynienia z dziewczyną o tak wielkim sercu.

"Twoim śladem" to przepiękna historia o miłości. Miłości trudnej i niewygodniej, ale tak wielkiej, że zachwyci każdego czytelnika. To jednak również opowieść o sile uzależnienia, z którym niesamowicie trudno zerwać, mimo najszczerszych intencji. Gorąco polecam Wam tę historię, nawet, jeżeli nie jesteście największymi fanami New Adult, bo ta książka to o wiele, wiele więcej.

Ocena: 10/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

niedziela, 15 maja 2016

"Labirynt na ciebie poluje" Rainer Wekwerth

źródło
Tytuł: Labirynt na ciebie poluje
Autor: Rainer Wekwerth  
Wydawnictwo: YA! 
Stron: 416
 
"León, Jenna, Jeb, Mary i Misza – piątka ocalałych nastolatków, którzy przemierzają tajemniczy labirynt światów, by móc odzyskać wolność i ocalić własne życie. Żeby ktoś się wydostał z labiryntu, ktoś inny musi w nim zostać. Podejmując się nieludzkich wyzwań
i prób, docierają do krain, jakich wcześniej nie widzieli, albo takich, które nazbyt przypominają im rodzinne strony. Zostają sam na sam z prześladującą ich przeszłością, własnymi lękami i koszmarami. Kto z nich ocaleje i dotrze do końca piekielnego labiryntu?
Książka dla fanów Więźnia labiryntu." źródło

Uwaga: Recenzja zawiera spojlery z pierwszej części.

Niedawno miałam przyjemność sięgnąć po "Przebudzenie labiryntu". O dziwo, mimo wszelkich obaw, książka okazała się świetna i, co najważniejsze, wcale nie miała wiele wspólnego z inną powieścią z "labiryntem" w tytule, a miałam niepokojące przeczucie, że tak właśnie będzie. W rzeczywistości polubiłam bohaterów i z wypiekami na twarzy, razem z uczestnikami przedziwnej gry, przemierzałam kolejne światy. To, że sięgnę po "Labirynt na ciebie poluje" było oczywiste - pewnie nawet gdybym uznała pierwszą część za średniaka i tak zdecydowałabym się przeczytać kontynuację. Choćby po to, żeby dowiedzieć się, kogo tym razem postanowi uśmiercić Rainer Wekwerth.

Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy nasi bohaterowie przekroczyli już drugą bramę. Została ich już tylko piątek - Leon, Jenna, Jeb, Mary i Misza (i nie jest to żaden spojler, bo dokładnie taka informacja zawarta jest w opisie książki). Tym razem trafiają do kolejnego świata, który w niczym nie przypomina poprzednich. Przepowiednia, którą przeczytał Jeb, coraz bardziej zaczyna mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nasi bohaterowie przekonują się również, że najlepiej działają w grupie. Ale jak to zrobić, skoro bram jest zawsze o jedną mniej niż uczestników gry? Kto tym razem nie będzie mógł przekroczyć drzwi do kolejnego ze światów?

Tak, jak się spodziewałam, ta część w niczym nie ustępuje poprzedniej. Ma wszystko, czego oczekiwałam - napięcie, które trzyma nas do ostatnich stron i akcję, która wciąga na długie godziny. Ogromnym plusem jest to, że naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać ani jeżeli chodzi o światy, w których przebywają nasi bohaterowie, ani jeżeli chodzi o typowanie, któremu z nich uda się przekroczyć bramę. Jedyne, co mogę zdradzić, to że Rainer Wekwerth niejednokrotnie zaskakuje.

Tak, jak się spodziewałam, w kontynuacji wątki romantyczne nabierają tempo. Już w pierwszej części nietrudno było się domyślić, że Jeb i Jenna mają się ku sobie. Pozostaje również Leon oraz Mary, który co prawda na początku pałali do siebie niechęcią, ale przecież nie od dziś wiadomo, że od miłości do nienawiści niedługa droga. Do tego pozostaje jeszcze Misza, który... No właśnie.

Ogromnym plusem jest oczywiście to, że żadna z postaci nie jest najważniejsza. Naprzemiennie poznajemy historię z punktu widzenia każdego z nich, a co za tym idzie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto przejdzie przez bramę. Zazwyczaj w tego typu powieściach drogą dedukcji możemy dojść do wniosku, że osoba, która pojawia się najczęściej wygra, a ta, o której czytamy rzadko - zginie jako pierwsza. W tym przypadku wszystko jest wielką niewiadomą.

Jestem pewna, że wszyscy, którzy tak jak ja pokochali "Przebudzenie labiryntu" nie będą zawiedzeni również tą częścią. A mnie nie pozostaje nic innego, jak czekać na III tom, aby wreszcie dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy.

Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

sobota, 7 maja 2016

"Przebudzenie labiryntu" Rainer Wekwerth

źródło
Tytuł: Przebudzenie labiryntu
Autor: Rainer Wekwerth
Wydawnictwo: YA!  
Stron: 352

"Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania…
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki. Autor książki Rainer Wekwerth dostał w 1999 roku Krajową Nagrodę dla dzieci i młodych dorosłych Literatura Badenii-Wirtembergii.
" źródło

Siedmioro nastolatków budzi się w nieznany miejscu. Niczego nie pamiętają, są nadzy, a dopóki nie odnajdą siebie nawzajem - sami. Jeb, Jenna, Leon, Kathy, Mary, Misza i Tian - wszyscy mają naście lat, ale to zdaje się być jedynym, co ich łączy. Nasi bohaterowie wiedzą co muszą zrobić - dotrzeć do bramy, przejść przez nią i tak kolejne siedem razy. Problem polega na tym, że choć nastolatków jest siódemka, to bram będzie jedynie sześć, a w każdym z kolejnych światów - o jedną mniej. 

"Przebudzenie labiryntu" skojarzyło mi się (jak chyba większości z Was) z "Więźniem labiryntu". Już po kilku stronach zdajemy sobie jednak sprawę, że te książki mają niewiele wspólnego. Poza faktem, że w obu powieściach bohaterowie nie wiedzą gdzie i dlaczego się znajdują, praktycznie nic ich nie łączy. Powieść Rainer Wekwerth to raczej historia utrzymana w klimacie "Igrzysk śmierci" czy "Gone" - fani tych serii na pewno nie będą zawiedzeni.

Powieść skupia się na siódemce głównych bohaterów. To sporo, szczególnie kiedy przyzwyczajeni jesteśmy, że akcja toczy się wokół jednej - dwóch osób. Tutaj jednak sprawdza się to doskonale - mamy mnóstwo zupełnie różnych charakterów, indywidualne jednostki. Jedni dobrze radzą sobie z logicznymi zagadkami, inni z kolei wykazują się w momencie, gdy potrzeba siły fizycznej. Co więcej - nie jesteśmy w stanie przewidzieć kto odpadnie w kolejnym świecie. Gdybyśmy poznawali akcję oczami jednego bohatera, byłoby niemal oczywiste, że to dla niego wędrówka skończy się pomyślnie. W przypadku siódemki nic nie jest pewne.

Tytułowy "labirynt" sugeruje, że celem jest odnalezienie prawidłowej z krzyżujących się dróg. W rzeczywistości wygląda to nieco inaczej. Nasi bohaterowie poruszają się pomiędzy światami, a labirynt jest raczej metaforą. Mówiąc w skrócie - muszą dotrzeć do bramy. W międzyczasie pojawiają się rozmaite przeszkody. Takie, które są realnym zagrożeniem dla wszystkich i wszystkich przerażają tak samo. Są jednak też te, które dotykają lęków poszczególnych osób i mają na celu wytrącić z równowagi konkretną osobę. Kto okaże się najsilniejszy?

Nie zdradzając zbyt wiele mogę dodać, że pierwszej części wędrujemy wraz z bohaterami przez dwa światy. I chyba sprawdzi się tutaj moja teoria, że skoro są trzy tomy, a światów dwa razy więcej, to w każdym tomie uczestnicy dwa razy przekraczać będą światy. Kto zakończy tę wędrówkę pomyślnie? Muszę przyznać, że nie mam pojęcia. Mam pewne przypuszczenia, ale czy okażą się słuszne? To zapewne okaże się w kolejnych częściach.

"Przebudzenie labiryntu" pozytywnie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się kolejnej historii bardzo przypominającej te, które już znam. Okazało się jednak, że powieść Rainer Wekwerth jest oryginalna, wciągająca i dobrze napisana. A zakończenie ciekawi nas tak bardzo, że po prostu nie sposób nie przeczytać kolejnych dwóch części.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

czwartek, 27 sierpnia 2015

"Samodzielne studia" Joelle Charbonneau

źródło
Tytuł: Samodzielne studia
Seria: Testy, Tom: II
Autor: Joelle Charbonneau
Wydawnictwo: YA! (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 368

"Choć rząd próbował wymazać z jej umysłu wspomnienia przerażających Testów, Cia pamięta. Próby ujawnienia okrutnych zbrodni stawiają ją samą i jej najbliższych w śmiertelnym niebezpieczeństwie... Druga część postapokaliptycznej trylogii porównywanej do Igrzysk śmierci." źródło

Kiedy na księgarnianych półkach pojawiły się "Testy", książka wzbudziła sporo kontrowersji. Choć większość antyutopii i dystopii na rynku porównywana jest do "Igrzysk śmierci", to akurat z tą powieścią łączy je całkiem sporo. Choć historia z założenia nie jest bardzo podobna, to kiedy zagłębiamy się w fabułę, powiązań jest całkiem sporo. Ja, jak pewnie się domyśliliście, skoro zdecydowałam się czytać drugą część, polubiłam "Testy". Powiem więcej - totalnie wciągnęłam się w świat Joelle Charbonneau.

Z niecierpliwością oczekiwałam więc na "Samodzielne studia". Przede wszystkim dlatego, że kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie zrozumcie mnie źle, po oszalałam na punkcie "Testów", jednak po cichu domyślałam się (z grubsza, oczywiście), jak potoczy się fabuła. W przypadku "Samodzielnych studiów" nie miałam pojęcia, jak autorka zdecyduje się poprowadzić fabułę. Na wstępie mogę jednak przyznać, że nic się nie zmieniło - w dalszym ciągu jestem zachwycona tą historią!

Zgodnie z tytułem, tym razem naszą przygodę z bohaterami rozpoczynamy wraz z początkiem studiów. Malencia Vale jest jedną z tych, którym udało się pomyślnie przejść Testy i zalicza się do grona szczęśliwców, którzy mogą rozpocząć naukę. Studenci poddani jednak zostali wymazaniu pamięci - nie pamiętają, co musieli przejść, aby przeżyć, ani... jak sami potrafią być okrutni. Cia postarała się jednak być sprytniejsza - zostawiła wskazówki dla siebie samej, ale czy zdoła je odnaleźć? A nawet jeśli, to czy będzie miała odwagę, by walczyć z okrutnym systemem?

Nie będzie chyba przesadą, kiedy przyznam, że ta część okazała się co najmniej równie dobra, a może nawet lepsza niż jej poprzedniczka. Charbonneau pisze w taki sposób, że niesamowicie wciąga czytelnika, a ciężko określić, jak to robi, ale po prostu ma chyba "to coś". Język powieści jest dość prosty, ale za to akcja gna niemal przez całą powieść. Fabuła nie pozwala się nudzić, a jednak pod koniec nie zostawia nas z wielkim znakiem zapytania w głowie - część pytań pozostaje bez odpowiedzi, jednak nie na tyle, żeby zirytować czytelnika, a jednocześnie zapewnić otwartą furtę dla kolejnej części.

Główna bohaterka, Cia, to świetnie skonstruowana postać. Jest młoda, ale jednocześnie bardzo poukładana. Dziewczyna postępuje logicznie - owszem, potrafi wykazać się odwagą, jednak nie na tyle często, aby uznać to za nierozważność. Ciekawie zostali pokazani również inni bohaterowie, szczególnie po wyczyszczeniu pamięci. Wątek miłosny gdzieniegdzie się pojawia, jednak zdecydowanie nie on jest tutaj najważniejszy.

"Samodzielne studia" jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że (obok "Igrzysk Śmierci") "Testy są moją ulubioną antyutopijną serią. Z niecierpliwością sięgnę więc po "Egzamin końcowy" - nie mam pojęcia, jak autorka zdecyduje się zakończyć losy bohaterów, jednak jestem pewna, że nie będę zawiedziona.

Ocena: 9/10 

 Seria "Testy":
Testy   |   Samodzielne studia   |   Egzamin dojrzałości

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Powiedz wilkom, że jestem w domu" Carol Rifka Brunt

źródło
Tytuł: Powiedz wilkom, że jestem w domu
Autor: Carol Rifka Brunt 
Wydawnictwo: YA! (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 400

"Jeśli szukasz książki, która przywróci ci wiarę w ludzi właśnie ją znalazłeś. Subtelna, wzruszająca, fascynująca? Zbyt mało, aby opisać tę powieść.

Bohaterka powieści musi odnaleźć się w świecie bez najlepszego przyjaciela. Nikt bowiem nie rozumiał tak dobrze June jak jej zmarły na aids wuj Fin.

Świat June ulepiony ze wspomnień o wuju malarzu,  buntu przeciwko rodzinie, dotkliwej zazdrości  siostry i nieśmiało rodzącej się przyjaźni z przyjacielem wuja.

Piękny język, duża subtelność w ujmowaniu tematu miłości, fenomenalny portret psychologiczny głównej bohaterki. To literatura, której łatwo się nie zapomina, bo zmienia nasze myślenie o świecie." źródło
  
O „Powiedz wilkom, że jestem w domu” słyszałam wiele. Co ciekawsze, opinie te w przeważającej większości były pozytywne. Masa czytelników uznała ją za mądrą i wartościową opowieść dla młodzieży. W najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się jednak, że powieść wzruszy mnie tak bardzo i całkowicie skradnie moje serce.

Akcja powieści toczy się niecałe 30 lat temu. Główną bohaterką jest June – wrażliwa nastolatka, której nikt zdaje się nie rozumieć. Jedyna osobą, której mogła w pełni ufać, wujek Finn, właśnie zmarła. Nastolatce naprawdę trudno się z tym pogodzić, tym bardziej, że śmierć wuja otoczona jest atmosferą skandalu. Dlaczego? Był gejem, a w dodatku umarł z powodu AIDS. Dla większości społeczeństwa jest to szokujące nawet dziś, a przecież akcja powieści toczy się w 1987.

Sposób, w jaki została wykreowana June to mistrzostwo świata. Jestem zachwycona jej melancholijną naturą i młodzieńczym sposobem patrzenia na świat. June jest czysta i dobra. Nie zepsuta przez otoczenie, dzięki czemu kieruje się sercem, nie oceniając nikogo. Choć ma dopiero kilkanaście lat, czytelnicy mogą się wiele od niej nauczyć na temat tolerancji i lojalności.

Oprócz głównej bohaterki, autorka przedstawia nam mnóstwo portretów psychologicznych, a niemal każdy z nich zasługuje na uwagę. Mam więc Gretę, siostrę June, której zazdrość odbiera młodzieńczą świeżość, jaką widzimy u głównej bohaterki. Mamy matkę dziewcząt, która mota się pomiędzy miłością i lojalnością wobec chorego brata, a krzywymi spojrzeniami sąsiadów. I wreszcie mamy Toby'ego, ukochanego Finna, który za wszelką cenę próbuje sobie poradzić nie tylko z śmiercią bliskiego mężczyzny, lecz również wyrzutami sumienia.

Jeżeli szukacie szukacie szybkiej akcji i zagadkowej fabuły – to nie ten adres. Carol Rifka Brunt stworzyła bowiem historię napakowaną emocjami, w której psychika bohaterów jest najważniejsza. Wszystko toczy się wokół emocji, jednak nie mam tu na myśli jedynie bohaterów, lecz również czytelnika. Sama dałam się ponieść historii bohaterów i jestem przekonana, że ta opowieść zostanie w moim sercu na długi czas.

„Powiedz wilkom, że jestem w domu” naprawdę mnie zaskoczyła. Nawet gdybym miała porównać ją, do jakiekolwiek książki, którą czytałam (choćby po to, żeby przybliżyć Wam ten klimat), nie jestem w stanie. Ta powieść po prostu nie przypomina żadnej, jaką do tej pory czytałam! Jednak mogę powiedzieć jedno - „Powiedz wilkom, że jestem w domu” stała się jedną z moich ulubionych powieści i bardzo gorąco ją Wam polecam! 

Ocena: 9/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!


sobota, 15 sierpnia 2015

"Mara Dyer. Przemiana" Michelle Hodkin

źródło
Tytuł: "Mara Dyer. Przemiana"
Autor: Michelle Hodkin
Wydawnictwo: YA!
Stron: 544

"Myślała, że jej problemy istnieją tylko w jej głowie. Nie tylko. Była pewna, że po wszystkim, co przeszli, jej ukochany nie będzie miał przed nią więcej tajemnic. Myliła się. Druga część fascynującej trylogii, w której prawda ciągle się zmienia, a wybory mogą okazać się zabójcze." źródło

Niektóre serie są znane, zanim jeszcze pojawią się w zapowiedziach polskich wydawców. Tak było z „Rywalkami” - każdy znał je najpierw jako „The Selection”. Podobnie było z „Marą Dyer” - o książce stało się głośno wśród zagranicznych blogerów i youtuberów, przez co bardzo szybko znalazła się na mojej liście „must have”. Kiedy jednak powieść została wydana w Polsce, zdania były podzielone. Niektórzy (w tym ja) byli zachwyceni, inni jednak rozczarowani. Co ciekawsze, wszyscy twierdzili zgodnie, że drugi tom jest lepszy od poprzedniego. Nawet czytelnicy sceptycznie nastawieni do serii, przyznali, że są pozytywnie zaskoczeni. Z przyjemnością sięgnęłam więc po drugi tom przygód Mary, aby przekonać się, czy powieść faktycznie jest tak udana.

Historia kołem się toczy... Ten tom również zaczyna się w szpitalu. Z tą różnicą, że zdaniem najbliższych Mara ewidentnie potrzebuje pomocy psychiatry. Bohaterka jest przekonana, że widzi Jude'a, jednak nikt jej nie wierzy. W końcu Jude przecież nie żyje – to jedynek logiczne wytłumaczenie. Jedyną osobą, na którą może liczyć Mara jest Noah. Tylko on jej wierzy, nawet kiedy sama zaczyna podejrzewać, że zwariowała. Jaka jest prawda? Mara ma problemy psychiczne, czy nadprzyrodzone zdolności? Jude żyje i prześladuje dziewczynę, czy to zwykłe urojenia?

Nie sposób nie zgodzić się z opiniami innych czytelników – ten tom jest po prostu znakomity! Fabuła nie nudzi, ani na chwilę. Wszystkie wydarzenia są spójne. Najmocniejszym elementem jest fakt, że zakończenie jest naprawdę trudne do odgadnięcia. Nie tylko Mara zastanawia się, czy wszystko co ją otacza jest wytworem wyobraźni, czy sił paranormalnych. Czytelnik również nie ma pojęcia, jaka jest prawda – obie wersje są prawdopodobne i spójne. Autorka oszczędziła nam miliona fałszywych tropów. Wszystkie wydarzenia naprawdę mają wpływ na rozwiązanie zagadki.

Kolejnym plusem jest rozwiązanie. Całe szczęście, wydarzenia nie są rozciągnięte w czasie i już w tym tomie poznajemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Nie tylko kwestie, które pozostały bez odpowiedzi po lekturze pierwszego tomu, lecz również te, które na bieżąco pojawiają się podczas lektury. Niektóre wątki pozostały oczywiście otwarte, jednak jest to zrozumiałe – w końcu przed nami jeszcze trzeci tom serii.

Mara i Noah grają tutaj pierwsze skrzypce, nie sposób więc o nich nie wspomnieć, szczególnie, że postaci te są genialnie skonstruowane. Oboje zachowują się logicznie, a to w powieściach dla młodzieży (niestety) rzadkość. Owszem, dziewczyna widzi rzeczy, który nie powinny istnieć, jednak (jak każdy zdrowo-myślący) człowiek, doszukuje się w nich logicznego wytłumaczenia, nawet, jeżeli miałoby to oznaczać zaburzenia psychiczne. Nie ma więc ona nic wspólnego z bohaterkami, które na wieść, że ich ukochany jest wampirem kiwają jedynie głową, twierdząc, że to nic takiego. Warto również wspomnieć, że wątek miłosny, choć nie jest tutaj najbardziej istotny, zasługuje na pochwałę. Chemia między Marą a Noah, aż wylewa się ze stron powieści!

Tym razem muszę przyznać rację większości - „Przemiana” jest zdecydowanie mocniejszą częścią niż „Tajemnica”. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż gorąco polecić Wam tę książkę, niezależnie, czy pierwsza część Wam się podobała!

Ocena: 9/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

Seria "Mara Dyer":
"Tajemnica"   |   "Przemiana"   |   "Zemsta"

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

"Wypowiedz jej imię" James Dawson

źródło
Tytuł: "Wypowiedz jej imię"
Autor: James Dawson
Wydawnictwo: YA!
Stron: 256


"Trójka nastoletnich przyjaciół w noc Halloween przyzywa ducha legendarnej Krwawej Mary. To, co miało być zabawą, zmienia się w koszmar i dramatyczną walkę o przetrwanie. Bobby, jej przyjaciółka Naya i przystojny Caine muszą się zmierzyć z nawiedzającą ich w snach upiorną siłą mieszkającą po drugiej stronie lustra. Nastolatkowie odkrywają tajemnicę z połowy XX wieku. Odnajdują jedyną ofiarę, która umknęła Krwawej Mary i od lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Czego upiór pragnie naprawdę – ukojenia czy zemsty?" źródło

Historię o "Krwawej Mary" słyszał chyba każdy. To motyw, który pojawiał się w książkach, filmach, a nawet serialach. Nie jestem sobie jednak w stanie przypomnieć, żebym poznała historię, która skupia się właśnie na losach Mary - częściej są to opowieści o osobach, które ją wywołują, a nie o tej przeklętej dziewczynie. Bardzo zainteresowała mnie więc "Wypowiedz jej imię" - książka, która opowiada dwie równoległe historie. 

Wbrew pozorom, stworzenie horroru dla nastolatków, nie jest nowym pomysłem. Warto pamiętać, że najbardziej kultowe historie mrożące krew w żyłach opowiadają właśnie o młodych ludziach - weźmy choćby "Koszmar z ulicy Wiązów", czy reaktywowany ostatnio "Krzyk". Licealiści często podejmują nierozsądne decyzje, przez co pakują się w tarapaty, a to daje twórcą możliwość tworzenia niesamowitych historii. Do tej pory jakoś nie udało mi się jednak trafić horror w postaci książkowej, gdzie bohaterami są młodzi ludzie. A szkoda, bo gdyby na rynku było więcej takich książek, jak "Wypowiedz jej imię", z przyjemnością bym bo nie sięgnęła.

Powieść zaczyna się dokładnie tak, jak mogłam się tego spodziewać. Kilkoro młodych ludzi postanawia wypowiedzieć imię "Krwawej Mary" przed lustrem, dokładnie tak, jak mówi legenda. Dlaczego? Może chcą zaimponować rówieśnikom, pokazać, że tak naprawdę nie wierzą w duchy. Każdy z nich ma swoje powody. Zgodnie z opowieścią przekazywaną z pokolenia na pokolenia, powinni więc umrzeć w ciągu pięciu. Już nazajutrz zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wszystko wskazuje na to, że legenda jest prawdziwa, a nasi bohaterowie mają pięć dni, aby odkryć prawdziwą historię Mary i znaleźć sposób, aby zatrzymać klątwę.

"Wypowiedz jej imię" opowiada dwie historie. Jedna z nich dotyczy nastoletniej Bobby oraz dwójki jej przyjaciół, czyli bohaterów, który zdecydowali się wywołać ducha Krwawej Mary. Losy nastolatków poznawałam z wypiekami na twarzy i szczerze kibicowałam im, aby udało się zatrzymać klątwę i... przeżyć. Równolegle poznajemy losy Mary. Tutaj nie jest ona  jednie potworem z lustra - wcześniej była dziewczyną z krwi i kości, którą spotkał naprawdę tragiczny los. Zanim stała się oprawcą, była ofiarą. Tę część powieści pozwałam z równym (o ile nie większym entuzjazmem) niż historię Bobby i jej przyjaciół.

Książka James Dawsona ma sobie wszystko, czego potrzeba, aby zachwycić czytelnika. To świetnie napisana, trzymająca w napięciu historia (a nawet dwie). Oprócz horroru, dostajemy tutaj również szczyptę romansu, a nawet kilka opowieści ze zwyczajnej licealnej codzienności. Jak dla mnie - bomba!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

środa, 4 marca 2015

"Moja mroczna strona" Gabrielle Zevin

źródło
Tytuł: Moja mroczna strona
Autor: Gabrielle Zevin
Wydawnictwo: YA (GW Foksal)
Stron: 352

"Akcja serii rozpoczyna się w 2083 roku w zdewastowanym Nowym Jorku. Czekolada i kawa są nielegalne, produkowane i dystrybuowane przez mafijne rodziny, które miasto podzieliły na swoje dystrykty. Papier jest trudno osiągalny, a woda racjonowana.

Główna bohaterka Anya, niezwykle przebojowa 16-latka, córka największego bossa czekoladowego, zostaje wplątana i oskarżona o otrucie swojego chłopaka smakołykami czekoladowymi produkowanymi przez jej rodzinę.
I tom „czekoladowej” trylogii" źródło

Choć wydawać by się mogło, że literackie wizje przyszłości już niczym nas nie zaskoczą, wciąż pojawiają się nowe pomysły. Wyobraźnia pisarzy nie ma granic i Gabrielle Zevin jest jedną z autorek, która po raz kolejny utwierdza mnie w tym przekonaniu. Czekoladowa mafia? Trzymajcie mnie, tego jeszcze nie było!

Jest rok 2083. Ania, córka mafijnego bossa, mieszka z babcią oraz rodzeństwem. Mimo młodego wieku to właśnie nasza bohaterka jest głową rodziny. Babcia, która teoretycznie powinna opiekować się swoimi wnukami niestety nie jest już w stanie tego robić, ponieważ dni spędza przykuta do łóżka. Z kolei starszy brat Ani, Leo, to chłopak opóźniony w rozwoju. Brał udział w wypadku, w którym zginęła jego matka, a on sam, choć przeżył, już nigdy nie będzie taki sam. Ostatnim członkiem rodziny jest kilkunastoletnia, roztrzepana Natty. Ania ma więc dużo na głowie. Choć za wszelką cenę próbuje się trzymać z dala od kłopotów nie jest to takie proste. Szczególnie, jeśli należy się do mafijnej rodziny...

Najmocniejszą częścią książki jest z całą pewnością przedziwna wizja świata. Zevin naprawdę mnie zaskoczyła obrazem Nowego Jorku, który mogliśmy tutaj podziwiać. Ciekawie wypada również codzienność głównej bohaterki. Tragiczna historia głównej bohaterki sprawia, że łezka może zakręcić nam się w oku. Autorka pozbawiła ją nie tylko matki i ojca, ale również młodości. Dbanie o najbliższych (szczególnie tak wymagających opieki, jak rodzina dziewczyny) byłoby sporym obciążeniem nawet dla dorosłych.

Niestety, mimo niesamowicie ciekawego zarysu, sama fabuła mnie rozczarowała. Spodziewałam się surowej antyutopii, krwi i mafii rodem z "Ojca Chrzestnego". Historii, którą otrzymała daleko od wyobrażeń - jest słodka i urocza. Kryminalne porachunki ustępują miejsca rozterkom głównej bohaterki, a handel nielegalnym towarem przesuwa się na drugi plan, gdy w grę wchodzi wątek miłosny. Czytelnik w tym wszystkim może poczuć jedynie irytację i rozczarowanie. Nie mogłam pozbyć się uczucia, że autorka zbyt dużo czasu poświęca nieistotnym szczegółom, a stosunkowo niewiele wątkom, które powinny wysuwać się na pierwszy plan.

Główna bohaterka jest poukładana do bólu. To młoda, rozsądna osoba, która zamiast na bzdurach, skupia się na istotnych sprawach. Dba o najbliższych i za wszelką cenę stara zawsze postąpić słusznie. Myślicie, że nie sposób jej nie lubić? Niestety w praktyce okazało się, że Ania jest zbyt idealna. Bo tytule powieści spodziewałam się nastoletniej buntowniczki z prawdziwym pazurem, a tego akurat jej zabrakło...

"Moją mroczną stronę" czyta się przyjemnie, jednak muszę przyznać, że książka odrobinę mnie rozczarowała. Jest po prostu zbyt grzeczna, jak na opowieść o mafijnej księżniczce. Widzę jednak potencjał w tej historii - kto wie, może kolejny tom pozytywnie mnie zaskoczy?

Ocena: 5/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

środa, 11 lutego 2015

"Testy" Joelle Charbonneau

źródło
Tytuł: Testy  
Autor: Joelle Charbonneau
Wydawnictwo: YA (GW Foksal)
Stron: 384
"Są testy, które, zmieniają na zawsze twoje życie. Nigdy wcześniej nie trzymałeś tak mocno kciuków za bohatera powieści.
Powieść, która pokazuje naturę naszego świata.
I  tom z trylogii „The testing”.
Osiemnaście Kolonii stworzonych po nuklearnej apokalipsie Seven Stage War to rzeczywistość, w której młodzi ludzie przechodzą testy, aby trafić na elitarny uniwersytet. Kształci on naukowo-polityczną elitę społeczeństwa. Stawką w zmaganiach jest życie lub śmierć.
Autorka na tle fabuły zarysowała tragiczną i fascynującą zarazem historię ludzkości. Stworzenie nowego świata, głębia psychologiczna bohaterów, okrucieństwo i brak złudzeń to najważniejsze cechy tej trylogii.
Joelle Charboneau - pisarka i śpiewaczka operowa. Występowała na scenach w Chicago. Autorka bestsellerowej trylogii „The testing”" źródło

Intrygująca okładka i porównanie do "Igrzysk śmierci" szybko przykuło moją uwagę."Testy" oczywiście znalazły się na liście "do przeczytania", jednak muszę przyznać, że dopiero, kiedy spostrzegłam, ile kontrowersji wywołują, naprawdę mnie zainteresowały. Koniec końców porzuciłam wszystkie inne lektury, że na własnej skórze przekonać się, czy książka Joelle Charbonneau w rzeczywistości faktycznie tak bardzo przypomina kultową antyutopię Suzanne Collins.

Nastoletnia Cia właśnie wkracza w bardzo ważny moment swojego życia - skończyła szkołę. W tym momencie decyduje się o przyszłości. Bohaterka marzy, aby zostać wytypowana do Testów. Polegają one na tym, że wybrana grupa najlepiej rokujących nastolatków udaje się do miasta Tosu, aby tam przejść liczne sprawdziany pomagające najlepiej dobrać kierunek, w którym powinni się kształcić. Cel jest jeden - przywrócić światu dawną światłość. Ziemia jest bowiem w tragicznym stanie, a obudować ją mogą jedynie wyspecjalizowani fachowcy. 

Nasza bohaterka szczerze liczy, że zostanie wybrana do Testów, tak, jak jej ojciec. Martwi ją jednak, że od bardzo długiego czasu, nikt z kolonii, w której mieszka nie dostąpił tego zaszczytu (włączając w to braci Cii). Na czym tak naprawdę polegają Testy i co czeka na ich uczestników? Tego nie wie nikt. Nawet ojciec dziewczyny, który był przecież ich uczestnikiem, nie jest w stanie przypomnieć sobie z czym zmuszony był się zmierzyć. Ma jednak złe przeczucia i jeszcze gorzej brzmiącą radę: "Nie ufaj nikomu".

Gdy sięgałam po lekturę, zasadniczym pytaniem było dla mnie: czy "Testy rzeczywiście tak bardzo przypominają Igrzyska Śmierci?". Spodziewałam się, że porównania te, jak to zwykle bywa, są przesadzone. Okazało się jednak, że powieści faktycznie mają ze sobą bardzo wiele wspólnego! Choć opis tego nie zapowiada, etap Testów to krwawa jatka, niczym arena na Głodowych Igrzyskach. Najbardziej bliźniaczo wypada jednak sposób postrzegania rzeczywistości przez Collins i Charbonneau. Obie wykreowały brutalny świat, który ma zostać odbudowany tylko przez najsilniejszych. Słabsi? Muszą ponieść śmierć...

Czy w takim razie oznacza to, że "Testy" są po prostu kopią? Absolutnie nie! Cia to nie Katniss, jest dużo bardziej łagodna. Tomas to nie Peeta - on jest twardszy. Bohaterowie mają zupełnie inne charaktery i granice moralności, a jedne co ich łączy, to pragnienie by postąpić słusznie, mimo że w sytuacji, w jakiej się znaleźli można jedynie wybrać mniejsze zło.

Nie jestem w stanie przypomnieć sobie, kiedy ostatnio jakaś książka wciągnęła mnie równie mocno. Tak bardzo, że nie mogłam doczekać się momentu, kiedy wrócę do domu i będę mogła wreszcie dokończyć lekturę. "Testy" to pełna akcji, napięcia i emocji powieść, której nie mogłam (i nie chciałam!) odłożyć. Jak dobrze, że kontynuacja czeka już na nas w księgarniach! Czego dowiemy się w "Samodzielnych studiach"? Muszę przyznać, że nie mam pojęcia, jednak wątpię, aby w czymkolwiek przypominały "W pierścieniu ognia"...

Ocena: 9,5/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

niedziela, 19 października 2014

"Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin

źródło
Tytuł: Mara Dyer. Tajemnica
Autor: Michelle Hodkin
Wydawnictwo: YA! (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 480

"Każdy kryje w sobie tajemnicę, wystarczy ją obudzić. Kim jest Mara Dyer?
Zapiera dech, łamie serce, sprawia, że nie możesz zasnąć. Mara Dyer to postać na miarę dwudziestego pierwszego wieku.

Thriller psychologiczny, młodzieżowe miasteczko Twin Peaks, miłość z paranormalnym twistem.
Podczas przyjęcia urodzinowego Rachel przyjaciółki bawią się tablicą Ouija. I choć Mara nie chce wywoływać duchów, robi to dla Rachel. Claire zadaje pytanie: Jak umrę? Tablica odpowiada: MARA. Sześć miesięcy później Rachel i Claire nie żyją. Od tej chwili nic nie jest zwyczajne.
Powieść z przesłaniem: pozory mylą. Spodoba się młodym dziewczynom, szczególnie, że główna bohaterka – wbrew przestrogom – zakochuje się w najbardziej nieodpowiednim i tajemniczym chłopaku ze szkoły." źródło

Mara Dyer stała się fenomenem jeszcze przed premierą. Na blogach pojawiały się recenzje niecierpliwych czytelników, którzy zdecydowali się nie czekać i sięgnąć po książkę w oryginale. Większość z nich nie kryła zachwytu, a mój apetyt na lekturę rósł z każdym dniem! Tajemniczy opis, genialna okładka i pokaźne rozmiary - wszystko idealnie. Postanowiłam więc rzucić wszystko i wreszcie sięgnąć po książę, na którą czekałam tak długo. Czy było warto?

Zabawy z duchami nigdy nie kończą się dobrze... Kiedy bohaterowie powieści zaczynają z nimi eksperymentować, pokazuje się zaskakujący napis: MARA. Nietrudno się jednak domyślić, że bagatelizują sprawę, podejrzewając jedno z nich o manipulację tablicą. Tym razem zabawa ma jednak katastrofalne skutki.

Kiedy Mara budzi się w szpitalu, nie ma pojęcia, jak tam trafiła. Okazuje się jedyną ocalałą po tragicznym zawaleniu budynku. Podczas katastrofy zgięła trójka jej rówieśników, w tym najlepsza przyjaciółka nastolatki, Rachel. Nasza bohaterka nie potrafi przypomnieć sobie wydarzeń z tej nocy, jednak wie, że nie była to kwestia przypadku. W budynku stało się coś złego. Coś więcej niż tylko katastrofa budowlana. A Mara stopniowo zaczyna odkrywać, co takiego. Posiada paranormalne zdolności? A może po prostu oszalała?

Choć oryginalny tytuł brzmi świetnie, polski idealnie oddaje naturę powieści. "Tajemnica" to słowo, które najlepiej odzwierciedla fabułę. Bohaterka próbuje odkryć nie tylko co stało się tej feralnej nocy, lecz również zrozumieć samą siebie. Decyduje się na przeróżne działania i jest zdeterminowana - najważniejsze, aby prawda wyszła na jaw. Jak się okazuje, śmierć przyjaciół to jedynie początek serii tragicznych wydarzeń.

Mara to niezwykła bohaterka. Z jej punktu widzenia poznajemy historię i to ona jest najważniejsza. Muszę przyznać, że czułam się tak, jakbym stała tuż obok niej. Choć dziewczyna coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością i jest w stanie odróżnić halucynacji od rzeczywistości. Autorce jednak tak zgrabnie udało się opisać wydarzenia, że czytelnik również zaczyna wszystko poddawać wątpliwości. Z jednej strony musimy pamiętać, że bohaterka przeżyła prawdziwą traumę, a zespół stresu pourazowego objawiać się może na przeróżne sposoby. Z drugiej jednak wydarzenia mówią same za siebie, a one wskazują, że dziewczyna nosi w sobie wyjątkową moc. Jaka jest prawda?

Drugim kluczowym bohaterem jest Noah. I tutaj należą się ukłony w stronę autorki. Chłopak ma bowiem mocny charakter. Od innych odróżnia go przede wszystkim jednak kwestia - daleko mu do ideału. Bywa krnąbrny, nie brak mu ciętego języka, łatwo daje ponieść się emocjom i skrywa własne, mroczne tajemnice. I właśnie te cechy sprawiły, że bardzo go polubiłam! Dzięki nim Noah stał się realistyczny, a jednocześnie nie były to na tyle drażniące wady, aby wzbudził we mnie antypatię. 

Dwójka mocnych bohaterów, przyprawiający o gęsią skórkę klimat i rozbudowana tajemnica - to elementy, które czynią powieść Michelle Hodkin znakomitą lekturą. Całości dopełnia świetny styl pisania autorki (dzięki czemu książki po prostu nie mogłam odłożyć!) oraz wbijające w fotel zakończenie! Wszystko to sprawia, że z niecierpliwością oczekuję kontynuacji i nie pozostaje mi nic innego, niż gorąco polecić wam "Marę Dyer"!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...