Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa Wydawnicza Foksal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grupa Wydawnicza Foksal. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2019

"Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom

Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Autor: Steve Bloom 
Wydawnictwo: YA!
Stron:  360


"Na podstawie książki "Wynajmij sobie chłopaka" Netflix nakręcił film o tym samym tytule. Dostępny na platformie od 12 kwietnia.



Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace."


Wynajmij sobie chłopaka to kolejna (po "Ty") powieść, która wpada w moje ręce po obejrzeniu ekranizacji. Choć zawsze wyznawałam zasadę najpierw książka, potem film, to tak się składa, że jestem wielką fanką Netflixa. Zazwyczaj ciekawsze premiery pojawiają się w piątki, a ja oglądam je jeszcze tego samego wieczoru lub w ciągu weekendu. O dziwo, chyba ani razu nie przyszło mi do głowy, aby sprawdzić, czy któraś z książek jest ekranizacją - czy oni w ogóle pamiętają o charakterystycznym początku - na podstawie powieści...?

Zaczyna się zupełnie niewinnie. Brooks ma masę ambitnych planów i bardzo mało czasu, żeby je zrealizować. Nie zamierza marnować czasu i stać się kopią swojego ojca - on woli działać. Zupełnym przypadkiem ląduje na randce  (w dodatku nie byle jakiej, to bal absolwentów!) z kuzynką szkolnego kolegi. Kilka godzin później jego portfel jest nieco grubszy, a w głowie rodzi się niezwykły pomysł. Sytuacja powtarza się raz, potem drugi, a zanim się obejrzymy Brooks staje się chłopakiem uniwersalnym - sprawi, że każda dziewczyna poczuje się wyjątkowa, a stan jego konta rośnie z każdą randką. 

"Wynajmij sobie chłopaka" to książka z gatunku tych, które nie tak dawno były moimi ulubionymi (choć z braku czasu sięgam po nie coraz rzadziej) - lekka młodzieżówka, zabawna, ale momentami wzruszająca. Czyta się ją niesamowicie przyjemnie i nawet jeśli nie sprawi, że zmieni się nasze życie, czy choćby sposób postrzegania świata, to przy lekturze czeka nas mnóstwo dobrej zabawy. Z drugiej strony nie jest to głupiutka powieść dla młodzieży, które ostatnio (niestety) zdarzają się coraz częściej.

Co podobało mi się najbardziej? Z pewnością relacja Brooksa i Celii! Między nimi jest prawdziwa chemia, którą czujemy od samego początku, a co za tym idzie czytelnik zastanawia się, jak zakończy się ta znajomość. Bardzo spodobała mi się postać dziewczyny (obok Brooksa jest najważniejszą bohaterką w książce), główne dlatego, że jest wielowymiarowa. Lubię postaci, które mają wady, jednak w przy bliższym poznaniu okazują się (za ironiczną skorupą) fantastycznymi osobami - taka właśnie jest Celia.

Na uwagę zasługuje również relacja Brooksa i jego taty, która okazuje się nietypowa już na samym początku książki. Szkoda jednak, że wątek nie został nieco bardziej rozwinięty, aczokolwiek (o ile pamięć mnie nie myli) w filmie nie pojawił się wcale.

Powieści Steve'a Bloom wróżę ogromny sukces - jest fajną historią, nie tylko dla młodzieży. Wiem, że ekranizacja cieszy się dużą popularnością, a aktor wcielający się w główną rolę - jeszcze większą (tak, to ten młody człowiek z okładki, gdybyście go jeszcze nie kojarzyli:) ) Ja cieszę się, że poznałam książkową wersję tej opowieści, bo spodobała mi się chyba nawet bardziej niż wersja filmowa.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
https://www.gwfoksal.pl/

sobota, 11 maja 2019

"Ty" Caroline Kepnes

Tytuł: Ty
Autor: Caroline Kepnes
Wydawnictwo: WAB
Stron:  415


"Ta książka sprawi, że będziesz zerkać przez ramię…

Do księgarni w East Village trafia piękna początkująca pisarka, która natychmiast staje się obiektem fascynacji pracującego tam mężczyzny. Całkowicie zauroczony nią Joe Goldberg zapamiętuje dane z jej karty kredytowej i wyszukuje ją w internecie. Profile kobiety w mediach społecznościowych są publicznie dostępne i stają się dla Joego źródłem wielu przydatnych informacji. Również stamtąd dowiaduje się, że tego wieczoru Beck planuje pojawić się w barze na Brooklynie. W ten sposób może się z nią ponownie spotkać, pozornie przypadkowo…

Mężczyzna powoli i wytrwale przejmuje kontrolę nad życiem Beck. Robi wszystko, by wpadła w jego ramiona. Staje się jej idealnym, wymarzonym chłopakiem, jednocześnie po cichu usuwając przeszkody, które stoją na drodze do ich szczęścia. Nawet jeśli oznacza to, że musi kogoś zamordować. Obsesyjny związek szybko nakręca spiralę śmiertelnych konsekwencji…

Na podstawie powieści powstał znakomity serial Netflix o tym samym tytule
."

Choć zwykle kieruję się zasadą "najpierw książka, potem film", w przypadku "You" nieco inaczej. Kompletnie nie znając powieści, trafiłam na serial Netflixa (już w dniu jego premiery). Okazało się, że historia jest na tyle wciągającą, że pochłonęłam ją przez jeden weekend. Ku mojemu zaskoczeniu, zobaczyłam zapowiedź książki, na podstawie której powstał serial. Nie zastanawiając się długo postanowiłam sprawdzić, która z wersji okaże się bardziej udana.

Joe Goldberg jest pracownikiem księgarni. Jest młody, inteligenty i sprawia wrażenie świetnego faceta. Kiedy w drzwiach jego miejsca pracy pojawia się ONA, niemalże od razu wie, że są sobie pisani. To jednak wcale nie początek romantycznej historii miłosnej, a obsesji, która mrozi krew w żyłach. Zaczyna się całkiem niewinnie, od wyszukiwania obiektu westchnień w mediach społecznościowych. Kiedy jednak dochodzimy do momentu, gdy Joe wystaje pod oknem Beck, staje się jasne, że fascynacja jest absolutnie niezdrowa. Co dzieje się dalej? Jest tylko gorzej....

Stało się dokładnie tak, jak się spodziewałam. Mimo, że znałam już tę historię, książkowa wersja okazała się fascynująca i niesamowicie wciągająca. Odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że to Joe jest narratorem i wszystkie wydarzenia poznawać będziemy z jego (oczywiście skrzywionej) perspektywy. Taki już urok "You", że to historia, w której właśnie "ten negatywy" bohater jest wzbudza dziwny rodzaj sympatii i, choć to nieco nielogiczne, bardzo często łapiemy się na kibicowaniu mu. Niejednokrotnie orientowałam się, że trzymam kciuki, żeby nikt nie zauważył, jak Joe zagląda przez okno do domu Beck.

Charyzmatyczny główny bohater i jego cięte komentarze to nie jedyna zaleta. Jest tu wątek miłosny, choć to miłość chora i prowadzić do tragicznych wydarzeń, to jednak miłość! Jeśli jesteście fanami romansów, muszę ostrzec - to nie ten adres. Jeśli jednak interesują Was książki, gdzie możecie poznać bliżej psychopatyczny umysł i pobudki, jakie kierują jego zachowaniem - trafiliście w dziesiątkę!

"Ty" spełnia swoją rolę - jest dobrym thrillerem. Trzyma w napięciu, akcja jest dynamiczna (mimo, że to praktycznie monolog Joe'go). Żałuję jednak bardzo, że nie wiedziałam o istnieniu powieści przed sięgnięciem po serial. Gdyby tak było z pewnością sięgnęłam po książkę w pierwszej kolejności.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
https://www.gwfoksal.pl/

środa, 18 lipca 2018

"Muszę to wiedzieć" Karen Cleveland

źródło
Tytuł: Muszę to wiedzieć
Autor: Karen Cleveland  
Wydawnictwo: W.A.B.  
Stron: 352

"Thriller, którym zachwycili się Charlize Theron, Lee Child i John Grisham.
Idealny mąż. Idealny ojciec. Idealny kłamca? 

Vivian Miller to kochająca matka czwórki dzieci, szczęśliwa żona idealnego ojca i męża, Matta. Jako analityczka CIA zajmuje się rozpracowywaniem działalności rosyjskich szpiegów w Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia widzi zawartość komputera Jurija Jakowa, podejrzanego o bycie łącznikiem agentów. To, co tam znajduje, zagraża wszystkiemu, co dla niej ważne – jej rodzinie, jej pracy, jej samej…
Vivian obiecała bronić swojego kraju przed wszystkimi wrogami, obcymi i domowymi. Ale teraz stoi przed trudnym wyborem. Rozdarta między lojalnością a zdradą, miłością a podejrzliwością, komu może zaufać?" źródło

Thrillery dla kobiet i o kobietach opanowały rynek. Zaczęło się od "Dziewczyny w pociągu" - choć akurat ta powieść nieszczególnie przypadła mi do gustu, to zapoczątkowała trend, dzięki któremu w moje ręce wpadła cała masa świetnych historii. Teraz, kiedy widzę thriller, w którym główną bohaterką jest kobieta momentalnie odczuwam dreszczyk ekscytacji. Tak właśnie było z powieścią "Muszę to wiedzieć" - od razu przykuła moją uwagę i miałam co do niej bardzo dobre przeczucia.

Nie zdarzyło mi się do tej pory czytać o perypetiach tajnych agentów. CIA na okładce zawsze skutecznie mnie odstraszało, a tego typu powieści wydawały się nieco nudne i jakieś takie... zbyt męskie. Podświadomie jednak dużo łatwiej przekonuję się do historii, w których pierwsze skrzypce gra kobieta i chyba właśnie dlatego po "Muszę to wiedzieć" sięgnęłam bez zastanowienia.

Vivian jest prawdziwą kobietą sukcesu. Doskonale radzi sobie na każdej płaszczyźnie życia. Prywatnie jest matką czwórki wspaniałych dzieci, zawodowo - poważaną agentką CIA. Niestety nawet najbardziej cudowne życie może w jednej chwili rozsypać się niczym domek z kart. Vivian będzie musiała zdecydować co jest dla niej ważniejsze - lojalność wobec kraju, które przysięgała bronić, czy wobec ukochanego męża?

Razem z bohaterką dajemy wplątać się w sieć intryg. Próbujemy odnaleźć prawdą i zadajemy sobie najważniejsze pytanie - komu ufać? Historia jest pełna tajemnic, a dzięki temu niesamowicie wciągająca. Choć spodziewała się czegoś zupełnie innego, może nieco lżejszej opowieści, Karen Cleveland udało się stworzyć dobrą, trzymającą w napięciu powieść. 

Książka rozwija się stopniowo, jest dobrze napisana i łączy w sobie wszystkie elementy będące wyznacznikiem dobrego thrillera. Myślę, że historiia jest dość uniewersalna i przypadnie do gustu większości czytelników. Szczególnie, że wszystko wskazuje na to, że wkrótce będziemy mieć okazję zobaczyć ekranizację tej powieści, a w główną rolę wcieli się Charlize Theron.

Ocena: 7/10
 
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!



 


sobota, 10 marca 2018

"Kobieta w oknie" A.J. Finn

Tytuł: Kobieta w oknie
Autor: A.J. Finn
Wydawnictwo: W.A.B.
Stron: 416

"Czy zawsze można wierzyć własnym oczom?

Anna Fox straciła wszystko: rodzinę, pracę oraz zdrowie. Od miesięcy nie wyszła nawet za próg domu. Całe dnie spędza w Internecie, przed telewizorem lub szpiegując sąsiadów za pomocą aparatu fotograficznego. Pozbawiona własnego życia coraz bardziej zaczyna przeżywać cudze… Najwięcej uwagi poświęca Russellom, rodzinie nowej w tej okolicy i tak podobnej do tej, którą jeszcze niedawno sama miała. Jednak pewnej nocy widzi coś, czego nie powinna oglądać.

Świat Anny się rozpada, a na jaw wychodzą szokujące sekrety. Co jest prawdą, a co zmyśleniem? Kto jest w niebezpieczeństwie, a kto panuje nad sytuacją?

W tym piekielnie wciągającym thrillerze nikt – i nic – nie jest tym, czym się wydaje!"


"Kobieta w oknie" to książka, która zaatakowała mnie z każdej strony. Banery, reklamy i zapowiedzi bombardowały mnie tak długo, że sama zapragnęłam poznać tę historię. Moje nastawienie było dość sceptyczne, ponieważ równie mocną promocje miała "Dziewczyna z pociągu", która nie okazała się nawet w połowie tak dobra, jak się spodziewałam. Postanowiłam jednak nie przekreślać "Kobiety w oknie" i ostatecznie tuż po premierze zabrałam się za lekturę . 

Do niedawna Anna miała wspaniałe życie, kochającego męża, córkę i świetną pracę. Dziś nie zostało jej praktycznie nic - całe dnie spędza w domu , cierpiąc na agorafobię, a jej jedyną rozrywką jest obserwowanie sąsiadów. Kiedy do domu naprzeciwko wprowadza się rodzina Russellów, to im nasza bohaterka zaczyna poświęcać najwięcej uwagi. 

Pewnego dnia słyszy krzyk, a potem przez okno widzi w domu sąsiadów kobietę, z nożem wbitym w piersi. Co zrobić skoro nie może udać się nawet poza drzwi własnego domu? Policja jej nie wierzy, a sąsiedzi wszystkiego się wypierają. W końcu jest tylko chorą psychicznie kobietą , która nie ma co zrobić ze swoim wolnym czasem. Anna, mimo wszystkich przeciwności losu, postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w domu Russellów. Prawda okaże bardziej szokująca niż jej najśmielsze oczekiwania...

Powieść A.J. Finn to świetne połączenie dreszczowca z dramatem. Oprócz tajemniczego morderstwa, które główna bohaterka stara się rozwikłać, bardzo ciekawie wypada również wątek związany z jej przeszłością i rozpadem małżeństwa, a także część poświęcona agorafobii. Choć motyw ten spotyka się w powieściach dość często, nie przypominam sobie, żeby gdzieś był równie realistycznie przedstawiony!

"Kobieta w oknie" to powieść pełna tajemnic i niedopowiedzeń. Trzyma w napięciu, zaskakuje i wciąga, a więc posiada wszystkie cechy dobrego thriller. W przeciwieństwie do wspomnianej wcześniej "Dziewczyny z pociągu" zagadka nie okazała się trywialna, a cała historia była sensowna.

Przez chwilę byłam nawet nieco rozczarowana - "Kobieta w oknie", a właściwie jej największa zagadka wydała mi zbyt prosta. Ale nic bardziej mylnego, nie dajcie się zwieść! Autorka wpuszcza nas w maliny, a nawet kiedy myślałam, że wszystko już wiem, okazało się, że fabuła jeszcze nie raz zaskoczy. 

Ocena: 8/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

czwartek, 7 grudnia 2017

"Za Tobą" Kelly Luce

Tytuł: Za Tobą
Autor:  Kelly Luce
Wydawnictwo: W.A.B
Stron: 352

"Życie w cieniu sławnego ojca, zbrodnia i tajemnice ukryte w cieniach przeszłości. Powieść psychologiczna z Japonią w tle. Głównej bohaterce, mieszkającej od dwudziestu lat w Stanach Rio Silvestri, udało się uciec od trudnej przeszłości. Rio, a tak naprawdę Chizuru Akitani, córka genialnego, podziwianego na całym świecie japońskiego skrzypka jako młoda dziewczyna porzuciła swoją prawdziwą tożsamość, rodzinę oraz ojczyznę… Gdy jednak pewnego dnia otrzymuje tajemniczą przesyłkę, a w niej smyczek ojca wraz z informacją o jego śmierci, a także złożony w postać motyla tajemniczy banknot, będzie musiała wrócić do domu zmierzyć się ze wszystkim, od czego próbowała uciec. Nic nie przeraża jej bardziej niż myśl, że jej mroczny sekret mógłby wyjść na jaw… Informacje o nagrodach: 2013 Nagroda Editor's Choice Prize Fiction od Foreword Reviews za powieść Three Scenarios in Which Hana Sasaki Grows a Tail Powieść Three Scenarios… znalazła się w finale konkursu organiozowanego przez Texas Institute of Letters & Writers League of Texas."

Co sprawia, że sięgamy po książkę? Czasami wystarczy nazwisko naszego ulubionego autora. Czasami zachęci nas opis lub rekomendacja. A czasami do lektury zachęca nas okładka. Choć ten ostatni przypadek zdarza się u mnie najrzadziej, to tak właśnie było w przypadku powieści "Za Tobą" Kelly Luce. Co tu dużo mówić - to najpiękniejsza okładka roku, najchętniej powiesiłabym ją sobie na ścianie jako plakat.

Chizuru Akitani to córka znanego japońskiego mistrza skrzypiec. Sama też jest sławna, jednak nie z powodu talentu muzycznego. Wręcz przeciwnie, w jej przypadku nie może być dumna z ilośći osób, które znają jej imię. Twarz Chizuru to bowiem twarz dziecięcej morderczyni. Dwunastolatki, która śmiertelnie ugodziła nożem swojego prześladowcę.

Teraz nasza bohaterka nazywa się Rio. Prowadzi życie przykładnej matki i żony. Mieszka w Ameryce, a japoński koszmar zostawiła za sobą. Śmierć ojca przywołuje jednak na nowo demony przeszłości. Rio udaje się w samotną podróż, do kraju który powinien być jej ojczyzną, a w którym zawsze czuła się obca.

Jak nietrudno się domyślić, sprawa była bardzo kontrowersyjna. Nie codziennie zdarza się się przecież, aby dzieci mordowały swoich rówieśników. Przypadek Chizuru nie jest jednak prosty, a ona sama zdecydowanie nie jest wcieleniem zła. Sytuacja jest skomplikowana, a czytelnik będzie musiał przejść długą drogę, aby dowiedzieć się prawdy.

Historia toczy się na dwóch płaszczyznach - poznajemy nie tylko bieżące wydarzenia, lecz również wspomnienia Rio z przeszłości. I, o ile te drugie wypadają całkiem nieźle, o tyle teraźniejszość ma się nieco gorzej. Z wypiekami na twarzy dowiadywałam się coraz to więcej o dzieciństwie Chizuru, a przeżycia i wewnętrzne rozterki Rio okazały się zwyczajnie... nużące.

Autorka wpadła na znakomity pomysł - opisała historię dziecka, które wszyscy uważają za potwora z zupełnie innej perspektywy, zostawiając nas z najbardziej uniwersalnym morałem wszechczasów: świat nie jest czarno-biały.

Ocena: 6/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

wtorek, 31 października 2017

"Czasami kłamię" Alice Feeney

Tytuł: Czasami kłamię
Autor: Alice Feeney 
Wydawnictwo: W.A.B
Stron: 400


"A kiedy sądzisz, że już wszystko rozumiesz... wtedy CZASAMI KŁAMIĘ! Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha. Rzecz druga: jest Boże Narodzenie, a Amber leży w szpitalu w stanie śpiączki. Zapadła w nią po wypadku samochodowym, którego praktycznie nie pamięta. Jej ciało jest bezwładne i nieruchome, zdane na łaskę
i niełaskę innych ludzi, ale jej umysł nie śpi, analizując wydarzenia ostatnich tygodni.
Na co dzień czuwają nad nią siostra i mąż, których po cichu podejrzewała o romans. W ciemności szpitalnej sali czai się jednak ktoś, kto nieustannie jej zagraża. Policja także nie wierzy w nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ślady na ciele Amber wskazują na to, że ktoś celowo chciał wyrządzić jej krzywdę. Kim jest tajemniczy oprawca? Czy to mąż Amber, tak jak podejrzewają śledczy? Czy może duch przeszłości, ktoś, o kim dawno już zapomniała?
Poza tym... Rzecz trzecia: tak się składa, że Amber czasami kłamie.
W tej intrygującej, mrocznej opowieści niczego nie można być pewnym! Nie ma jednej wersji wydarzeń, a sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Kto mówi prawdę?"

Amber przebywa w szpitalu, przykuta do łóżka. Jest w śpiączce, jednak doskonale zdaje sobie sprawę z wszystkiego, co się wokoło niej dzieje. Słyszy i  rozumie słowa otaczających ją osób, nie jest jednak w stanie przypomnieć sobie, co się wydarzyło, ani jak znalazła się w szpitalu.
Stopniowo, razem z Amber, próbujemy odtworzyć wydarzenia sprzed wypadku. Czy mąż kobiety naprawdę cierpi z powodu jej stanu, a może jest mu to na rękę?, Czy w rzeczywistości ją zdradza, a może nawet sam przyczynił się do obecnego stanu kobiety? Czy jej siostra, Claire potrafiłaby wbić nóż w plecy? I kim jest tajemniczy mężczyzna pojawiający się w szpitalu?
Historię poznajemy w różnych momentach - widzimy co aktualnie dzieje się w szpitalu i kto odwiedza naszą bohaterkę, dowiadujemy się jednak również nieco o przeszłości. Wydarzenia sprzed tygodnia przeplatają się z pamiętnikiem 10-letniej dziewczynki. I tak też, zamiast coraz więcej, z czasem wiemy coraz mniej. Autorka pogrywa sobie z czytelnikiem, pozwala uwierzyć w kłamstwa, po czym bezlitośnie sprowadza nas na ziemię. Ta powieść nie bez powodu nazywa się "Czasami kłamię".

Powieść.... jest powiewem świeżości - to kolor wśród szaraków. Thrillery to chyba najbardziej wciągający gatunek (przynajmniej w moim odczuciu), jednak nawet pościg za seryjnym mordercą może się znudzić. Fabuła jest po prostu... inna.  Zawirowania akcji, które serwuje nam autorka potrafią zaskoczyć nawet najbardziej wybrednego wielbiciela dreszczowców, który (tak jak ja) uważa, że nic już go nie może zaskoczyć.

Nie dziwię się, że właśnie ta historia spotyka się z bardzo pozytywnymi opiniami. W przeciwieństwie do innych, popularnych ostatnio książek, jak choćby "Dziewczyna z pociągu", w tym przypadku wszystkie "ochy i achy" są uzasadnione. Co więcej wreszcie, chyba pierwszy raz w tym roku, trafiłam na książkę, która aż się prosi o ekranizację!
Zwieńczeniem całości jest zakończenie - dokładnie takie, jakie powinno być w przypadku thrillera. Jest zaskakujące, nieprzewidywalne, a jednak sensowne. Nie cierpię, gdy autorzy celowo naprowadzają nas na błędną hipotezę. W tym przypadku tak nie było, co prawda niejednokrotnie byłam zaskoczona.
Ocena: 9/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

czwartek, 26 października 2017

"Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk

źródło
Tytuł: Obsesja
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B
Stron: 416
 
"Ponure korytarze szpitalnego oddziału psychiatrii i niepokojące listy od tajemniczego wielbiciela. Wygląda na to, że doktor Joanna Skoczek znalazła się w niebezpieczeństwie.

Joanna Skoczek odbywa rezydenturę na oddziale psychiatrii warszawskiego Szpitala Wschodniego. Podczas gdy ponure szpitalne korytarze same z siebie przyprawiają o gęsią skórkę, w podziemnym magazynie zostaje znaleziony trup jednej z pacjentek. Do wyjaśnienia sprawy zostaje skierowany przystojny lekarz medycyny sądowej Marek. W dodatku Asia otrzymuje ostatnio niepokojące listy od anonimowego wielbiciela.
" źródło

Z Katarzyną Bereniką Miszczuk spotkałam się niejednokrotnie, ale to chyba nic nowego - wydaje mi się, że większość polskich czytelników kojarzy ją z choćby jednej książki. Autorka swój debiut zaliczyła już w wieku kilkunastu lat. Miałam okazję czytać "Wilka" co prawda dopiero, kiedy powieść została wznowiona, jednak bardzo mile ją wspominam. Szczególnie biorąc po uwagę młody wiek Miszczuk. Nie trudno się domyślić, że kolejne książki  autorki okazały się coraz lepsze.

Nie jestem najwierniejszą fanką naszych rodzimych pisarzy - nie sięgam nawet po Lingas-Łoniewską, ani Michalak. Ich powieści zwyczajnie nie są dla mnie, choć wielu czytelników mi je poleca. "Obsesji" postanowiłam dać jednak szansę, głównie ze względu na słabość po autorki, a po części dlatego, że opis zwiastował thriller z dużą dawką dobrego humoru, co brzmi bardzo zachęcająco.

Aśka jest początkującą lekarką, pracująca na oddziale psychiatrycznym. Ma dopiero 29, a już
jest po rozwodzie i mieszka jedynie z kotem. Z codziennymi problemami radzi sobie robiąc dobrą minę do złej gry i zbywając wszystkich sarkastycznymi odpowiedziami. Trudno jednak wykrzesać w sobie cięte komentarze, kiedy w pobliżu grasuje seryjny morderca wydłubujący oczy swoim ofiarom, które z kolei wyglądem bardzo przypominają naszą bohaterkę.

"Obsesja" wyróżnia się przede wszystkim dużą dawką dobrego humoru. W życiu nie sklasyfikowałabym tej powieści jako thriller - to przede wszystkim komedia z seryjnym mordercą w tle. Historię poznajemy z punktu widzenia Aśki, a ona serwuje nam istny kabaret - cięte uwagi to jedno, ale możemy liczyć nawet na monologi skierowane do... kota perskiego. Największym hitem są dla mnie rozmowy Joanny z patologiem (sic! lekarzem medycyny sądowej).

Katarzyna Berenika Miszczuk po raz kolejny mnie nie zawiodła. Jak na tą chwilę to chyba jedyna rodzima autorka, której powieści mogę brać w ciemno. "Obsesja" spełniła moje oczekiwania, rozbawiła mnie niejednokrotnie, a jednocześnie wciągnęła kryminalną zagadką. Z pewnością sięgnę po kolejne powieści autorki z nadzieją, że będą równie udane.
 
Ocena: 7/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
 

środa, 21 września 2016

"Twoim śladem" Meredith Walters

Tytuł: Twoim śladem
Autor: Meredith Walters
Wydawnictwo: YA!
Stron: 386

"Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aburey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?"  źródło

Kiedy chodziłam jeszcze do gimnazjum wszyscy zaczytywaliśmy się w powieściach o problemach z uzależnieniem od narkotyków. Książki takie jak "Ćpun" czy "Dzieci z dworca ZOO" przekazywane były z rąk do rąk (choć nie wiem, czy to akurat odpowiednie lektury dla tak młodych czytelników). Później jednak temat narkotyków przestał być chyba na topie i zastąpiły go mieniące się w słońcu wampiry. Młodzi czytelnicy, a przynajmniej Ci w moim otoczeniu, zaczęli skupiać się przede wszystkim na fantastyce.

Nie wiem, czy temat narkotyków przestał być poruszany z uwagi na fakt, że problem ten występuje obecnie coraz rzadziej, jednak taką mam właśnie nadzieję. Opis "Twoim śladem" bardzo szybko wpadł mi jednak w oko - wszystko wskazywało na to, że książka opisywać będzie właśnie problemy z uzależnieniami, a ja w ciągu ostatnich kilku lat nie miałam okazji trafić na ani jedną książkę o tej tematyce. 

Aubrey studiuje psychologię. Podczas praktyk będzie uczestniczyć w terapii przeznaczonej dla osób uzależnionych. To trudne zadanie nie tylko dlatego, że większość z jej podopiecznych nie bierze udziału w sesjach z własnej woli, lecz również z przyczyn prywatnych. Nasza bohaterka zetknęła się z narkotykami nie tylko w podręcznikach - jedna z bardzo bliskich jej osób sama zmagała się z uzależnieniem.

Instynkt opiekuńczy Aubrey zmusza ja do chronienia najbliższych. Kiedy najlepsza przyjaciółka dziewczyny wpada w tarapaty, dziewczyna rzuca się jej na pomoc. I tak trafia do przedziwnego klub, w którym alkohol i narkotyki są na porządku dziennym. Poukładana Aubrey odczuwa dziwne przyciąganie nie tylko do klubu, lecz również tajemniczego chłopaka, którego poznaje w tym przedziwnym miejscu. Nawet jeżeli doskonale wie, że oznacza on tylko kłopoty...

Co to dużo mówić - połączenie New Adult i narkotykowego uzależnienia w tym przypadku sprawdziło się doskonale. Powieść jest cudownie wciągająca, jednocześnie surowa i bardzo delikatna. Wzbudza w czytelniku mnóstwo uczuć od ogromnego oburzenia, po zachwyt nad siłą miłości. To wszystko sprawdziło, że po prostu zakochałam się w "Twoim śladem", a więc... Panie i Panowie - oto moja ulubiona książka wydana w 2016 roku!!!

Uwielbiam Aubrey. Być może nie zabrzmiało to zbyt oryginalnie, jednak nie potrafię inaczej opisać uczuć, jakie we mnie wzbudziła. Co ciekawe, w tym przypadku sama usprawiedliwiałam błędy dziewczyny. Zazwyczaj przeklinam bohaterów za ich nieodpowiedzialność i lekkomyślność, jednak nie zależnie od tego co robiła Aubrey, uparcie jej kibicowałam. Trudno myśleć inaczej kiedy mamy do czynienia z dziewczyną o tak wielkim sercu.

"Twoim śladem" to przepiękna historia o miłości. Miłości trudnej i niewygodniej, ale tak wielkiej, że zachwyci każdego czytelnika. To jednak również opowieść o sile uzależnienia, z którym niesamowicie trudno zerwać, mimo najszczerszych intencji. Gorąco polecam Wam tę historię, nawet, jeżeli nie jesteście największymi fanami New Adult, bo ta książka to o wiele, wiele więcej.

Ocena: 10/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

niedziela, 15 maja 2016

"Labirynt na ciebie poluje" Rainer Wekwerth

źródło
Tytuł: Labirynt na ciebie poluje
Autor: Rainer Wekwerth  
Wydawnictwo: YA! 
Stron: 416
 
"León, Jenna, Jeb, Mary i Misza – piątka ocalałych nastolatków, którzy przemierzają tajemniczy labirynt światów, by móc odzyskać wolność i ocalić własne życie. Żeby ktoś się wydostał z labiryntu, ktoś inny musi w nim zostać. Podejmując się nieludzkich wyzwań
i prób, docierają do krain, jakich wcześniej nie widzieli, albo takich, które nazbyt przypominają im rodzinne strony. Zostają sam na sam z prześladującą ich przeszłością, własnymi lękami i koszmarami. Kto z nich ocaleje i dotrze do końca piekielnego labiryntu?
Książka dla fanów Więźnia labiryntu." źródło

Uwaga: Recenzja zawiera spojlery z pierwszej części.

Niedawno miałam przyjemność sięgnąć po "Przebudzenie labiryntu". O dziwo, mimo wszelkich obaw, książka okazała się świetna i, co najważniejsze, wcale nie miała wiele wspólnego z inną powieścią z "labiryntem" w tytule, a miałam niepokojące przeczucie, że tak właśnie będzie. W rzeczywistości polubiłam bohaterów i z wypiekami na twarzy, razem z uczestnikami przedziwnej gry, przemierzałam kolejne światy. To, że sięgnę po "Labirynt na ciebie poluje" było oczywiste - pewnie nawet gdybym uznała pierwszą część za średniaka i tak zdecydowałabym się przeczytać kontynuację. Choćby po to, żeby dowiedzieć się, kogo tym razem postanowi uśmiercić Rainer Wekwerth.

Powieść rozpoczyna się w momencie, gdy nasi bohaterowie przekroczyli już drugą bramę. Została ich już tylko piątek - Leon, Jenna, Jeb, Mary i Misza (i nie jest to żaden spojler, bo dokładnie taka informacja zawarta jest w opisie książki). Tym razem trafiają do kolejnego świata, który w niczym nie przypomina poprzednich. Przepowiednia, którą przeczytał Jeb, coraz bardziej zaczyna mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nasi bohaterowie przekonują się również, że najlepiej działają w grupie. Ale jak to zrobić, skoro bram jest zawsze o jedną mniej niż uczestników gry? Kto tym razem nie będzie mógł przekroczyć drzwi do kolejnego ze światów?

Tak, jak się spodziewałam, ta część w niczym nie ustępuje poprzedniej. Ma wszystko, czego oczekiwałam - napięcie, które trzyma nas do ostatnich stron i akcję, która wciąga na długie godziny. Ogromnym plusem jest to, że naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać ani jeżeli chodzi o światy, w których przebywają nasi bohaterowie, ani jeżeli chodzi o typowanie, któremu z nich uda się przekroczyć bramę. Jedyne, co mogę zdradzić, to że Rainer Wekwerth niejednokrotnie zaskakuje.

Tak, jak się spodziewałam, w kontynuacji wątki romantyczne nabierają tempo. Już w pierwszej części nietrudno było się domyślić, że Jeb i Jenna mają się ku sobie. Pozostaje również Leon oraz Mary, który co prawda na początku pałali do siebie niechęcią, ale przecież nie od dziś wiadomo, że od miłości do nienawiści niedługa droga. Do tego pozostaje jeszcze Misza, który... No właśnie.

Ogromnym plusem jest oczywiście to, że żadna z postaci nie jest najważniejsza. Naprzemiennie poznajemy historię z punktu widzenia każdego z nich, a co za tym idzie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto przejdzie przez bramę. Zazwyczaj w tego typu powieściach drogą dedukcji możemy dojść do wniosku, że osoba, która pojawia się najczęściej wygra, a ta, o której czytamy rzadko - zginie jako pierwsza. W tym przypadku wszystko jest wielką niewiadomą.

Jestem pewna, że wszyscy, którzy tak jak ja pokochali "Przebudzenie labiryntu" nie będą zawiedzeni również tą częścią. A mnie nie pozostaje nic innego, jak czekać na III tom, aby wreszcie dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy.

Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

sobota, 7 maja 2016

"Przebudzenie labiryntu" Rainer Wekwerth

źródło
Tytuł: Przebudzenie labiryntu
Autor: Rainer Wekwerth
Wydawnictwo: YA!  
Stron: 352

"Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania…
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki. Autor książki Rainer Wekwerth dostał w 1999 roku Krajową Nagrodę dla dzieci i młodych dorosłych Literatura Badenii-Wirtembergii.
" źródło

Siedmioro nastolatków budzi się w nieznany miejscu. Niczego nie pamiętają, są nadzy, a dopóki nie odnajdą siebie nawzajem - sami. Jeb, Jenna, Leon, Kathy, Mary, Misza i Tian - wszyscy mają naście lat, ale to zdaje się być jedynym, co ich łączy. Nasi bohaterowie wiedzą co muszą zrobić - dotrzeć do bramy, przejść przez nią i tak kolejne siedem razy. Problem polega na tym, że choć nastolatków jest siódemka, to bram będzie jedynie sześć, a w każdym z kolejnych światów - o jedną mniej. 

"Przebudzenie labiryntu" skojarzyło mi się (jak chyba większości z Was) z "Więźniem labiryntu". Już po kilku stronach zdajemy sobie jednak sprawę, że te książki mają niewiele wspólnego. Poza faktem, że w obu powieściach bohaterowie nie wiedzą gdzie i dlaczego się znajdują, praktycznie nic ich nie łączy. Powieść Rainer Wekwerth to raczej historia utrzymana w klimacie "Igrzysk śmierci" czy "Gone" - fani tych serii na pewno nie będą zawiedzeni.

Powieść skupia się na siódemce głównych bohaterów. To sporo, szczególnie kiedy przyzwyczajeni jesteśmy, że akcja toczy się wokół jednej - dwóch osób. Tutaj jednak sprawdza się to doskonale - mamy mnóstwo zupełnie różnych charakterów, indywidualne jednostki. Jedni dobrze radzą sobie z logicznymi zagadkami, inni z kolei wykazują się w momencie, gdy potrzeba siły fizycznej. Co więcej - nie jesteśmy w stanie przewidzieć kto odpadnie w kolejnym świecie. Gdybyśmy poznawali akcję oczami jednego bohatera, byłoby niemal oczywiste, że to dla niego wędrówka skończy się pomyślnie. W przypadku siódemki nic nie jest pewne.

Tytułowy "labirynt" sugeruje, że celem jest odnalezienie prawidłowej z krzyżujących się dróg. W rzeczywistości wygląda to nieco inaczej. Nasi bohaterowie poruszają się pomiędzy światami, a labirynt jest raczej metaforą. Mówiąc w skrócie - muszą dotrzeć do bramy. W międzyczasie pojawiają się rozmaite przeszkody. Takie, które są realnym zagrożeniem dla wszystkich i wszystkich przerażają tak samo. Są jednak też te, które dotykają lęków poszczególnych osób i mają na celu wytrącić z równowagi konkretną osobę. Kto okaże się najsilniejszy?

Nie zdradzając zbyt wiele mogę dodać, że pierwszej części wędrujemy wraz z bohaterami przez dwa światy. I chyba sprawdzi się tutaj moja teoria, że skoro są trzy tomy, a światów dwa razy więcej, to w każdym tomie uczestnicy dwa razy przekraczać będą światy. Kto zakończy tę wędrówkę pomyślnie? Muszę przyznać, że nie mam pojęcia. Mam pewne przypuszczenia, ale czy okażą się słuszne? To zapewne okaże się w kolejnych częściach.

"Przebudzenie labiryntu" pozytywnie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się kolejnej historii bardzo przypominającej te, które już znam. Okazało się jednak, że powieść Rainer Wekwerth jest oryginalna, wciągająca i dobrze napisana. A zakończenie ciekawi nas tak bardzo, że po prostu nie sposób nie przeczytać kolejnych dwóch części.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

sobota, 29 sierpnia 2015

"Złodzieje snów" Maggie Stiefvater

źródło
Tytuł: Złodzieje snów 
Autor: Maggie Stiefvater 
Wydawnictwo: Uroboros (GW Foksal)
Stron: 448

"Jeśli moglibyście wykraść przedmioty ze swoich snów, co byście zabrali? Amerykańska autorka fantasy kontynuuje magiczną sagę zapoczątkowaną tomem Król Kruków. W powieści Złodzieje snów opisane zostały dalsze losy trójki przyjaciół z elitarnej szkoły dla chłopców - Ganseya, Adama i Ronana - oraz pochodzącej z rodziny wróżek Blue. Teraz, kiedy linie mocy wokół Cabeswater zostały obudzone, życie bohaterów zmieni się nie do poznania. Nikt nie spodziewa się wyzwań, które mają nadejść... Ronan Lynch coraz głębiej wchodzi w świat snów. Ma pewien sekret, który ukrywa przed innymi, a czasem nawet przed samym sobą. Posiada szczególny dar - potrafi kraść przedmioty ze snów. Jednak nie jest jedyną osobą, która ich pragnie..." źródło

Przeczytałam zaledwie dwie książki Maggie Stievater ("Drżenie" w dalszym ciągu czeka na półce). Mimo tego, "Król Kruków" oraz "Wyścig śmierci" spodobały mi się na tyle, że z przyjemnością sięgam po książki autorki, kiedy tylko nadarza się ku temu okazji. "Złodzieje snów" znaleźli się więc na mojej liście "do przeczytania" już w momencie, kiedy książka ukazała się w zapowiedziach. Tym bardziej, że pierwszy tom dostał ode mnie maksymalną możliwą ocenę - 10/10 - a to nie zdarza się zbyt często. 

Ronan ma niezwykły sekret - potrafi przenosić przedmioty z snów do prawdziwego życia. Adam ma problemy finansowe, czesne w szkole wykańczają jego, i tak już niewielki, budżet. Na Blue ciąży klątwa, przez którą nie może zbliżyć się do chłopaka, na którym jej zależy. Gansey zaczyna pokazywać bardziej ludzkie oblicze, ale nawet kiedy tak się dzieje, nikt nie jest w stanie w to uwierzyć. Noaha natomiast nie żyje, a to chyba od razu dyskwalifikuje pozostałych w konkurencji na najbardziej uciążliwy problem. Na domiar złego po okolicy zaczyna kręcić się Szary Człowiek, który już z założenia jest niebezpieczny.

Po "Złodziejach snów" oczekiwałam naprawdę wiele. Strasznie długo czekałam na premierę, więc nieco zapomniałam szczegóły tej historii. W głowie pozostał mi jednak ogólny zarys fabuły, a z czasem na nowo wciągnęłam się w losy bohaterów. Historia w dalszym ciągu jest wciągająca. Pełna magii i z całą pewnością ciekawa. Nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że zabrakło tutaj czegoś, co tak oczarowało mnie w "Królu Kruków". II część momentami mnie nudziła, choć sama nie wiem, jak mogło się to stać skoro tak bardzo lubię bohaterów. Powieść mam prawie 500 stron, więc może wina leży po stronie rozciągniętej fabuły?

Mimo wszystko, uważam "Złodzieja snów" za udaną kontynuację. W historii stworzonej przez Maggie Stiefvater drzemie ogromny potencjał. Po pierwsze - nietuzinkowy pomysł. Po drugie - świetnie bohaterowie. Spójrzcie sami - Blue, Ronan, Gansey, Noah i Adam. Piątka bohaterów, których nie sposób ze sobą pomylić, ponieważ historia każdego z nich jest równie niezwykła. Oprócz tego mamy jest całą masę pobocznych postaci, choćby rodzina Blue, które są na tyle wyraziste, że stają się czymś więcej niż tylko tłem dla głównego wątku.

Na koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednym- stylu autorki. Nie sposób pominąć tę kwestię, ponieważ Stiefvater pisze w sposób naprawdę niezwykły. Ze zwyczajnej z pozoru sytuacji potrafi uczynić coś pięknego, używając niezwykłych metafor. Na pochwałę zasługuje również tłumaczenie - nawet najpiękniejszy język można przecież zepsuć kiepskim przekładem, jednak tym razem wydawca spisał się naprawdę świetnie.

"Złodziej dusz" nie zachwycił mnie równie mocno, jak "Król Kruków". Może dlatego, że zbyt wiele oczekiwałam po tej powieści? Mimo wszystko książka jest naprawdę dobra, a ja z przyjemnością sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod ręki tej autorki.

Ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!


czwartek, 27 sierpnia 2015

"Samodzielne studia" Joelle Charbonneau

źródło
Tytuł: Samodzielne studia
Seria: Testy, Tom: II
Autor: Joelle Charbonneau
Wydawnictwo: YA! (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 368

"Choć rząd próbował wymazać z jej umysłu wspomnienia przerażających Testów, Cia pamięta. Próby ujawnienia okrutnych zbrodni stawiają ją samą i jej najbliższych w śmiertelnym niebezpieczeństwie... Druga część postapokaliptycznej trylogii porównywanej do Igrzysk śmierci." źródło

Kiedy na księgarnianych półkach pojawiły się "Testy", książka wzbudziła sporo kontrowersji. Choć większość antyutopii i dystopii na rynku porównywana jest do "Igrzysk śmierci", to akurat z tą powieścią łączy je całkiem sporo. Choć historia z założenia nie jest bardzo podobna, to kiedy zagłębiamy się w fabułę, powiązań jest całkiem sporo. Ja, jak pewnie się domyśliliście, skoro zdecydowałam się czytać drugą część, polubiłam "Testy". Powiem więcej - totalnie wciągnęłam się w świat Joelle Charbonneau.

Z niecierpliwością oczekiwałam więc na "Samodzielne studia". Przede wszystkim dlatego, że kompletnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Nie zrozumcie mnie źle, po oszalałam na punkcie "Testów", jednak po cichu domyślałam się (z grubsza, oczywiście), jak potoczy się fabuła. W przypadku "Samodzielnych studiów" nie miałam pojęcia, jak autorka zdecyduje się poprowadzić fabułę. Na wstępie mogę jednak przyznać, że nic się nie zmieniło - w dalszym ciągu jestem zachwycona tą historią!

Zgodnie z tytułem, tym razem naszą przygodę z bohaterami rozpoczynamy wraz z początkiem studiów. Malencia Vale jest jedną z tych, którym udało się pomyślnie przejść Testy i zalicza się do grona szczęśliwców, którzy mogą rozpocząć naukę. Studenci poddani jednak zostali wymazaniu pamięci - nie pamiętają, co musieli przejść, aby przeżyć, ani... jak sami potrafią być okrutni. Cia postarała się jednak być sprytniejsza - zostawiła wskazówki dla siebie samej, ale czy zdoła je odnaleźć? A nawet jeśli, to czy będzie miała odwagę, by walczyć z okrutnym systemem?

Nie będzie chyba przesadą, kiedy przyznam, że ta część okazała się co najmniej równie dobra, a może nawet lepsza niż jej poprzedniczka. Charbonneau pisze w taki sposób, że niesamowicie wciąga czytelnika, a ciężko określić, jak to robi, ale po prostu ma chyba "to coś". Język powieści jest dość prosty, ale za to akcja gna niemal przez całą powieść. Fabuła nie pozwala się nudzić, a jednak pod koniec nie zostawia nas z wielkim znakiem zapytania w głowie - część pytań pozostaje bez odpowiedzi, jednak nie na tyle, żeby zirytować czytelnika, a jednocześnie zapewnić otwartą furtę dla kolejnej części.

Główna bohaterka, Cia, to świetnie skonstruowana postać. Jest młoda, ale jednocześnie bardzo poukładana. Dziewczyna postępuje logicznie - owszem, potrafi wykazać się odwagą, jednak nie na tyle często, aby uznać to za nierozważność. Ciekawie zostali pokazani również inni bohaterowie, szczególnie po wyczyszczeniu pamięci. Wątek miłosny gdzieniegdzie się pojawia, jednak zdecydowanie nie on jest tutaj najważniejszy.

"Samodzielne studia" jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że (obok "Igrzysk Śmierci") "Testy są moją ulubioną antyutopijną serią. Z niecierpliwością sięgnę więc po "Egzamin końcowy" - nie mam pojęcia, jak autorka zdecyduje się zakończyć losy bohaterów, jednak jestem pewna, że nie będę zawiedziona.

Ocena: 9/10 

 Seria "Testy":
Testy   |   Samodzielne studia   |   Egzamin dojrzałości

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

wtorek, 25 sierpnia 2015

"Powiedz wilkom, że jestem w domu" Carol Rifka Brunt

źródło
Tytuł: Powiedz wilkom, że jestem w domu
Autor: Carol Rifka Brunt 
Wydawnictwo: YA! (Grupa Wydawnicza Foksal)
Stron: 400

"Jeśli szukasz książki, która przywróci ci wiarę w ludzi właśnie ją znalazłeś. Subtelna, wzruszająca, fascynująca? Zbyt mało, aby opisać tę powieść.

Bohaterka powieści musi odnaleźć się w świecie bez najlepszego przyjaciela. Nikt bowiem nie rozumiał tak dobrze June jak jej zmarły na aids wuj Fin.

Świat June ulepiony ze wspomnień o wuju malarzu,  buntu przeciwko rodzinie, dotkliwej zazdrości  siostry i nieśmiało rodzącej się przyjaźni z przyjacielem wuja.

Piękny język, duża subtelność w ujmowaniu tematu miłości, fenomenalny portret psychologiczny głównej bohaterki. To literatura, której łatwo się nie zapomina, bo zmienia nasze myślenie o świecie." źródło
  
O „Powiedz wilkom, że jestem w domu” słyszałam wiele. Co ciekawsze, opinie te w przeważającej większości były pozytywne. Masa czytelników uznała ją za mądrą i wartościową opowieść dla młodzieży. W najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się jednak, że powieść wzruszy mnie tak bardzo i całkowicie skradnie moje serce.

Akcja powieści toczy się niecałe 30 lat temu. Główną bohaterką jest June – wrażliwa nastolatka, której nikt zdaje się nie rozumieć. Jedyna osobą, której mogła w pełni ufać, wujek Finn, właśnie zmarła. Nastolatce naprawdę trudno się z tym pogodzić, tym bardziej, że śmierć wuja otoczona jest atmosferą skandalu. Dlaczego? Był gejem, a w dodatku umarł z powodu AIDS. Dla większości społeczeństwa jest to szokujące nawet dziś, a przecież akcja powieści toczy się w 1987.

Sposób, w jaki została wykreowana June to mistrzostwo świata. Jestem zachwycona jej melancholijną naturą i młodzieńczym sposobem patrzenia na świat. June jest czysta i dobra. Nie zepsuta przez otoczenie, dzięki czemu kieruje się sercem, nie oceniając nikogo. Choć ma dopiero kilkanaście lat, czytelnicy mogą się wiele od niej nauczyć na temat tolerancji i lojalności.

Oprócz głównej bohaterki, autorka przedstawia nam mnóstwo portretów psychologicznych, a niemal każdy z nich zasługuje na uwagę. Mam więc Gretę, siostrę June, której zazdrość odbiera młodzieńczą świeżość, jaką widzimy u głównej bohaterki. Mamy matkę dziewcząt, która mota się pomiędzy miłością i lojalnością wobec chorego brata, a krzywymi spojrzeniami sąsiadów. I wreszcie mamy Toby'ego, ukochanego Finna, który za wszelką cenę próbuje sobie poradzić nie tylko z śmiercią bliskiego mężczyzny, lecz również wyrzutami sumienia.

Jeżeli szukacie szukacie szybkiej akcji i zagadkowej fabuły – to nie ten adres. Carol Rifka Brunt stworzyła bowiem historię napakowaną emocjami, w której psychika bohaterów jest najważniejsza. Wszystko toczy się wokół emocji, jednak nie mam tu na myśli jedynie bohaterów, lecz również czytelnika. Sama dałam się ponieść historii bohaterów i jestem przekonana, że ta opowieść zostanie w moim sercu na długi czas.

„Powiedz wilkom, że jestem w domu” naprawdę mnie zaskoczyła. Nawet gdybym miała porównać ją, do jakiekolwiek książki, którą czytałam (choćby po to, żeby przybliżyć Wam ten klimat), nie jestem w stanie. Ta powieść po prostu nie przypomina żadnej, jaką do tej pory czytałam! Jednak mogę powiedzieć jedno - „Powiedz wilkom, że jestem w domu” stała się jedną z moich ulubionych powieści i bardzo gorąco ją Wam polecam! 

Ocena: 9/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!


sobota, 15 sierpnia 2015

"Mara Dyer. Przemiana" Michelle Hodkin

źródło
Tytuł: "Mara Dyer. Przemiana"
Autor: Michelle Hodkin
Wydawnictwo: YA!
Stron: 544

"Myślała, że jej problemy istnieją tylko w jej głowie. Nie tylko. Była pewna, że po wszystkim, co przeszli, jej ukochany nie będzie miał przed nią więcej tajemnic. Myliła się. Druga część fascynującej trylogii, w której prawda ciągle się zmienia, a wybory mogą okazać się zabójcze." źródło

Niektóre serie są znane, zanim jeszcze pojawią się w zapowiedziach polskich wydawców. Tak było z „Rywalkami” - każdy znał je najpierw jako „The Selection”. Podobnie było z „Marą Dyer” - o książce stało się głośno wśród zagranicznych blogerów i youtuberów, przez co bardzo szybko znalazła się na mojej liście „must have”. Kiedy jednak powieść została wydana w Polsce, zdania były podzielone. Niektórzy (w tym ja) byli zachwyceni, inni jednak rozczarowani. Co ciekawsze, wszyscy twierdzili zgodnie, że drugi tom jest lepszy od poprzedniego. Nawet czytelnicy sceptycznie nastawieni do serii, przyznali, że są pozytywnie zaskoczeni. Z przyjemnością sięgnęłam więc po drugi tom przygód Mary, aby przekonać się, czy powieść faktycznie jest tak udana.

Historia kołem się toczy... Ten tom również zaczyna się w szpitalu. Z tą różnicą, że zdaniem najbliższych Mara ewidentnie potrzebuje pomocy psychiatry. Bohaterka jest przekonana, że widzi Jude'a, jednak nikt jej nie wierzy. W końcu Jude przecież nie żyje – to jedynek logiczne wytłumaczenie. Jedyną osobą, na którą może liczyć Mara jest Noah. Tylko on jej wierzy, nawet kiedy sama zaczyna podejrzewać, że zwariowała. Jaka jest prawda? Mara ma problemy psychiczne, czy nadprzyrodzone zdolności? Jude żyje i prześladuje dziewczynę, czy to zwykłe urojenia?

Nie sposób nie zgodzić się z opiniami innych czytelników – ten tom jest po prostu znakomity! Fabuła nie nudzi, ani na chwilę. Wszystkie wydarzenia są spójne. Najmocniejszym elementem jest fakt, że zakończenie jest naprawdę trudne do odgadnięcia. Nie tylko Mara zastanawia się, czy wszystko co ją otacza jest wytworem wyobraźni, czy sił paranormalnych. Czytelnik również nie ma pojęcia, jaka jest prawda – obie wersje są prawdopodobne i spójne. Autorka oszczędziła nam miliona fałszywych tropów. Wszystkie wydarzenia naprawdę mają wpływ na rozwiązanie zagadki.

Kolejnym plusem jest rozwiązanie. Całe szczęście, wydarzenia nie są rozciągnięte w czasie i już w tym tomie poznajemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Nie tylko kwestie, które pozostały bez odpowiedzi po lekturze pierwszego tomu, lecz również te, które na bieżąco pojawiają się podczas lektury. Niektóre wątki pozostały oczywiście otwarte, jednak jest to zrozumiałe – w końcu przed nami jeszcze trzeci tom serii.

Mara i Noah grają tutaj pierwsze skrzypce, nie sposób więc o nich nie wspomnieć, szczególnie, że postaci te są genialnie skonstruowane. Oboje zachowują się logicznie, a to w powieściach dla młodzieży (niestety) rzadkość. Owszem, dziewczyna widzi rzeczy, który nie powinny istnieć, jednak (jak każdy zdrowo-myślący) człowiek, doszukuje się w nich logicznego wytłumaczenia, nawet, jeżeli miałoby to oznaczać zaburzenia psychiczne. Nie ma więc ona nic wspólnego z bohaterkami, które na wieść, że ich ukochany jest wampirem kiwają jedynie głową, twierdząc, że to nic takiego. Warto również wspomnieć, że wątek miłosny, choć nie jest tutaj najbardziej istotny, zasługuje na pochwałę. Chemia między Marą a Noah, aż wylewa się ze stron powieści!

Tym razem muszę przyznać rację większości - „Przemiana” jest zdecydowanie mocniejszą częścią niż „Tajemnica”. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż gorąco polecić Wam tę książkę, niezależnie, czy pierwsza część Wam się podobała!

Ocena: 9/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

Seria "Mara Dyer":
"Tajemnica"   |   "Przemiana"   |   "Zemsta"

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

"Wypowiedz jej imię" James Dawson

źródło
Tytuł: "Wypowiedz jej imię"
Autor: James Dawson
Wydawnictwo: YA!
Stron: 256


"Trójka nastoletnich przyjaciół w noc Halloween przyzywa ducha legendarnej Krwawej Mary. To, co miało być zabawą, zmienia się w koszmar i dramatyczną walkę o przetrwanie. Bobby, jej przyjaciółka Naya i przystojny Caine muszą się zmierzyć z nawiedzającą ich w snach upiorną siłą mieszkającą po drugiej stronie lustra. Nastolatkowie odkrywają tajemnicę z połowy XX wieku. Odnajdują jedyną ofiarę, która umknęła Krwawej Mary i od lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Czego upiór pragnie naprawdę – ukojenia czy zemsty?" źródło

Historię o "Krwawej Mary" słyszał chyba każdy. To motyw, który pojawiał się w książkach, filmach, a nawet serialach. Nie jestem sobie jednak w stanie przypomnieć, żebym poznała historię, która skupia się właśnie na losach Mary - częściej są to opowieści o osobach, które ją wywołują, a nie o tej przeklętej dziewczynie. Bardzo zainteresowała mnie więc "Wypowiedz jej imię" - książka, która opowiada dwie równoległe historie. 

Wbrew pozorom, stworzenie horroru dla nastolatków, nie jest nowym pomysłem. Warto pamiętać, że najbardziej kultowe historie mrożące krew w żyłach opowiadają właśnie o młodych ludziach - weźmy choćby "Koszmar z ulicy Wiązów", czy reaktywowany ostatnio "Krzyk". Licealiści często podejmują nierozsądne decyzje, przez co pakują się w tarapaty, a to daje twórcą możliwość tworzenia niesamowitych historii. Do tej pory jakoś nie udało mi się jednak trafić horror w postaci książkowej, gdzie bohaterami są młodzi ludzie. A szkoda, bo gdyby na rynku było więcej takich książek, jak "Wypowiedz jej imię", z przyjemnością bym bo nie sięgnęła.

Powieść zaczyna się dokładnie tak, jak mogłam się tego spodziewać. Kilkoro młodych ludzi postanawia wypowiedzieć imię "Krwawej Mary" przed lustrem, dokładnie tak, jak mówi legenda. Dlaczego? Może chcą zaimponować rówieśnikom, pokazać, że tak naprawdę nie wierzą w duchy. Każdy z nich ma swoje powody. Zgodnie z opowieścią przekazywaną z pokolenia na pokolenia, powinni więc umrzeć w ciągu pięciu. Już nazajutrz zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Wszystko wskazuje na to, że legenda jest prawdziwa, a nasi bohaterowie mają pięć dni, aby odkryć prawdziwą historię Mary i znaleźć sposób, aby zatrzymać klątwę.

"Wypowiedz jej imię" opowiada dwie historie. Jedna z nich dotyczy nastoletniej Bobby oraz dwójki jej przyjaciół, czyli bohaterów, który zdecydowali się wywołać ducha Krwawej Mary. Losy nastolatków poznawałam z wypiekami na twarzy i szczerze kibicowałam im, aby udało się zatrzymać klątwę i... przeżyć. Równolegle poznajemy losy Mary. Tutaj nie jest ona  jednie potworem z lustra - wcześniej była dziewczyną z krwi i kości, którą spotkał naprawdę tragiczny los. Zanim stała się oprawcą, była ofiarą. Tę część powieści pozwałam z równym (o ile nie większym entuzjazmem) niż historię Bobby i jej przyjaciół.

Książka James Dawsona ma sobie wszystko, czego potrzeba, aby zachwycić czytelnika. To świetnie napisana, trzymająca w napięciu historia (a nawet dwie). Oprócz horroru, dostajemy tutaj również szczyptę romansu, a nawet kilka opowieści ze zwyczajnej licealnej codzienności. Jak dla mnie - bomba!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

sobota, 7 marca 2015

"Zła krew" Sally Green

źródło
Tytuł: Zła krew
Autor: Sally Green
Wydawnictwo: Uroboros (GW Foksal)
Stron: 320

"Współczesny świat, w którym obok ludzi żyją wiedźmy – dobre białe oraz złe czarne. Piętnastoletni Nathan jest mieszańcem obu zwaśnionych, ściganym i wyalienowanym, lecz zdecydowanym przetrwać za wszelką cenę. Pierwsza część trylogii, która zostanie przetłumaczona w kilkudziesięciu językach.
Sally Green – mieszka w północnozachodniej Anglii, uwielbia spacery i pije zdecydowanie za dużo kawy. Half Bad jest jej debiutem literackim.
Rekord Guinnessa: Najczęściej tłumaczona przed premierą książka debiutującego autora." źródło

"Zła krew" to książka-hit. Choć nie od razu przyciągnęła moją uwagę, recenzje (zarówno zagranicznych, jak i polskich) blogerów szybko mnie przekonały. Opis, kiedy wreszcie go przeczytałam, był równie intrygujący. Czy powieść sprostała moim oczekiwaniom?


Po pierwsze - czas porzucić schematyczne myślenie. Jeśli, tak jak ja, z góry założyliście, że książka zawierająca słowo „krew” w tytule oznacza, że jest to historia opowiadająca o wampirach – nic bardziej mylnego. Chodzi tu raczej o więzy krwi, rodzinę i pochodzenia. O to, jak wpływ przodkowie mają na nasze postępowanie. Problemy głównego bohatera wynikają bowiem właśnie z tego, kim są jego rodzice.


W świecie stworzonym przez Sally Green tuż obok przeciętnych czytelników istnieje magia. Istoty obdarzone tym niezwykłym darem mogą wyróżniać się Białą Magią (czarodzieje i czarodziejki) oraz Czarną Magię (czarownicy i czarownice). Główny bohater, Nathan, miał pecha – jego matka jest czarodziejką, natomiast ojciec potężnym (i znienawidzonym przez wszystkich Białych) czarownikiem. Bycie mieszańcem to nie tylko kwestia problemów ze znalezieniem swojego miejsca - Rada zarządza coraz to nowe obostrzenia wobec mieszańców. Koniec końców ląduje w klatce niczym zwierzę. Wszystko wskazuje, że jeśli szybko nie znajdzie ojca, czeka go pewna śmierć.


„Zła krew” wciąga już od samego początku. Pierwszy rozdział i krótka historia w nim zawarta kompletnie mnie oczarowała. Nietrudno dostrzec cierpienie głównego bohatera i jego sposoby radzenia sobie z okrutną rzeczywistością. Szybko przeskakujemy z czasie i dowiadujemy się dlaczego życie Nathana potoczyło się w ten, a nie inny sposób. Bardzo polubiłam tego niezwykłego chłopaka i muszę przyznać, że jest to jeden z głównych powodów, dla którego taką sympatią darzę tę powieść. Sally Green udało się stworzyć naturalnego, niewymuszonego bohaterka.


Niezaprzeczalnym plusem jest szybka i wciągająca akcja. Czytelnik nie nudzi się ani przez chwilę, a fabuła, choć wielowątkowa nie wprowadza zamętu, a jedynie wzbudza zainteresowanie. Jakie są więc wady? Tajemnice są trochę zbyt proste do odgadnięcia, a większość wydarzeń rozwija się dokładnie w taki sposób, jak się tego spodziewamy. Nie odebrało mi to jednak radości z lektury - „Złą krew” czytałam z przyjemnością i z pewnością do niej wrócę.


Ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...