Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 lutego 2018

"Martwa jesteś piękna" Belinda Bauer

źródło
Tytuł: Martwa jesteś piękna
Autor: Belinda Bauer
Wydawnictwo: Muza  
Stron: 448

"Eve Singer zarabia na życie, opisując zbrodnie. Pracuje w telewizji jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Eve zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go fascynuje. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, chce, żeby cały świat podziwiał piękno umierania. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…" źródło

Eve nie ma lekkiego życia. Jest reporterką kryminalną, więc śmierć to jej codzienność. Nienormowany czas pracy i opieka nad chorym ojcem sprawiają, że dziewczyna kompletnie nie ma czasu dla siebie, ani życia prywatnego. Kiedy w mieście giną kolejni ludzie, Eve stara się trzymać rękę na pulsie - to może być jej przepustka do kariery. Szybko zdaje sobie jednak sprawę, że te morderstwa są inne, a ona sama nie jest już jedynie obserwatorem, lecz pionkiem w chorej grze mordercy. Czy uda się jej wyjść z tego cało?

"Martwa jesteś piękna" to książka, która obraca się wokół dość typowego schematu - próby zrozumienia i pojmania psychopatycznego seryjnego zabójcy. Na szczęście, choć motyw jest dość typowy, to chyba najbardziej uniwersalny, a Belina Bauer wykreowała na tych fundamentach solidną historię.

Akcja od początku toczy się stosunkowo szybko. Trup ściele się gęsto, a czytelnik nie ma nawet chwili na nudę. Wydarzenia są realistycznie przedstawione, a zagadka tajemniczego mordercy niezmiernie interesująca. To wszystko sprawia, że "Martwa jesteś piękna" jest być może nie najbardziej odkrywczym, jednak znakomicie skonstruowanym thrillerem. 

Choć mnóstwo tu krwi i śmierci, książka jest dość... lekka. Mnóstwo tutaj dialogów, mnóstwo się dzieje, a całość napisana jest dość lekkim językiem. Autorka nie zapomina też o pokazaniu nam punktu widzenia mordercy i jego osobowości, co nadaje powieści realizmu.

Eve jest świetną bohaterką. To silna i niezależna kobieta, która kupiła mnie już podczas jednej z pierwszych scen (dla wtajemniczonych - chodzi o samotny nocny powrót do domu). Jest inteligenta, zdeterminowana i, choć wykonuje zawód, który nie cieszy się powszechnym szacunkiem, wie, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Troskliwe podejście i opieka, która otacza ojca sprawia, że nie sposób nie darzyć jej sympatią. Dobra główna bohaterka bywa kluczem do sukcesu i tak tez było chyba w tym przypadku.

Po zaskakującym zakończeniu jestem już pewna - ta książka to świetna, porywająca lektura, idealna na długie zimowe wieczory. Może spodobać się zarówno fanom klasycznych thrillerów, jak i tym, którzy zazwyczaj nie gustują w tego typu książkach. Kto wie, może i dla Was okaże się pozytywnym zaskoczeniem?

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://muza.com.pl/




czwartek, 21 lipca 2016

"Przekroczyć granice" Katie McGarry

źródło
Tytuł: Przekroczyć granice
Autor: Katie McGarry
Wydawnictwo: Muza  
Stron: 496

"Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności.
Kiedy pojawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe.
Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać.
" źródło

Są takie książki, które musimy przeczytać. Widzimy je w zapowiedziach i po prostu wiemy, że to coś w sam raz dla nas. W moim przypadku taką książką była właśnie "Przekroczyć granice" - można to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Zagraniczne recenzje jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że będzie to jedna z książek, które lubię najbardziej.

Główna bohaterka, dziewczyna o bardzo nietypowym imieniu - Echo, z dnia na dzień stała się outsiderką. Niegdyś popularna nastolatka teraz stroni od towarzystwa nawet najbliższych przyjaciółek i chłopaka, w którym całkiem niedawno była zakochana. Teraz modli się, aby przemknąć szkolnymi korytarzami przez nikogo nie zauważona i coraz mocniej naciąga rękawy koszuli, aby ukryć blizny.

Noah trzyma się z daleka od szkolnych dramatów. Nienawidzi szkolnego psychologa, który wiecznie siedzi mu na głowie, a na zajęcia chodzi z przymusu. Wie jednak, że niektóre rzeczy warte są poświęceń. Jeśli będzie sprawiał wrażenie poukładanego i odpowiedzialnego młodego człowieka, zwiększy szanse na spotkania z braćmi. Rodzina Noah została bowiem rozdzielona po tragicznych wydarzeniach, a bracia chłopaka przebywają obecnie w rodzinie zastępczej. I właśnie ze względu na braci Noah godzi się brać udział w korepetycjach, a jego nauczycielką staje się właśnie Echo.

Ta z pozoru dość banalna i schematyczna powieść, kryje w sobie o wiele więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Postacie Echo i Noah co prawda nieco ocierają się o typową książkę New Adult - ona to popularna dziewczyna, a on jest buntownikiem, jednak postacie zostały tak świetnie skonstruowane i są tak złożone, że bardzo szybko zapominamy o wszystkich podobieństwach to innych powieści. Oprócz tajemnic i demonów przeszłości, które skrywają bohaterowie, mają oni w sobie o wiele więcej - przypominają ludzi z krwi i kości, z zainteresowaniami, wadami i zaletami oraz mnóstwem wspomnień z przeszłości. Wszystko, nawet imię Echo, niesie ze sobą jakąś historię.

Powieść jest świetnie skonstruowana. Stopniowo, razem z bohaterami odkrywamy ich przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego zachowują się nietypowo. Co najważniejsze (i chyba najciekawsze), razem z Echo dowiadujemy się skąd wzięły się jej blizny i co tak naprawdę stało się tej nocy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie, a rozdziały podzielone zostały na te opowiedziane z punktu widzenia Echo oraz te opowiadane przez Noah. Dzięki temu jeszcze lepiej poznajemy nie tylko wspomnienia tej dwójki, ale przede wszystkim ich uczucia, przez co lepiej możemy zrozumieć bohaterów.

"Przekroczyć granice" to książka, przy której możemy śmiać się i płakać. Między bohaterami jest świetna chemia, a tajemnice zawarte na stronach powieści sprawiają, że nie sposób ją odłożyć. Dla wszystkich fanów New Adult - książka absolutnie obowiązkowa!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://muza.com.pl/

wtorek, 4 marca 2014

"Zabójczy Księżyc" Nora K. Jemisin

źródło
Tytuł: Zabójczy Księżyc
Autor:  Nora K. Jemisin
Wydawnictwo: Akurat
Stron: 448

"W pustynnym mieście-państwie Gujaareh jedynym prawem jest spokój. Porządek utrzymują kapłani bogini snu, zwani zbieraczami – zbierają sny obywateli, leczą chorych i rannych, prowadzą śniących w życie wieczne… Nie zważając na to, czy śniący się na to zgadza. Kiedy Ehiru – najsławniejszy z miejskich zbieraczy – otrzymuje zlecenie pobrania snów kobiety, przysłanej do Gujaarehu z misją dyplomatyczną, niespodziewanie dla samego siebie zostaje wciągnięty w spisek, który może doprowadzić do wybuchu niszczącej wojny.

Tak zaczyna się zakrojona na ogromną skalę opowieść o cywilizacji, imperium, wojnie, religii… i królestwie snów. Pierwsza część dwutomowego cyklu, który w zgodnej opinii krytyków i czytelników tchnął nowe życie w nieco już skostniały gatunek fantasy.
Ta opowieść, osadzona w świecie inspirowanym Afryką i Środkowym Wschodem, wyróżnia się wyjątkowymi postaciami i pięknym językiem. Fani i czytelnicy Jemisin, którzy lubią Chinę Miéville’a, Daniela Abrahama i Mike’a Resnicka, zachwycą się jej wrażliwością na szczegóły i zamiłowaniem do snucia historii, które przesycają tę powieść.
„Library Journal”"
źródło

Nora K. Jemisin znana jest w Polsce dzięki książce "Sto Tysięcy Królestw". Mnie nie udało się jeszcze znaleźć czasu na tę lekturę, choć na liście "do przeczytania" figuruje już chyba od premiery. Postanowiłam jednak sięgnąć najpierw po "Zabójczy księżyc" i przekonać się, czy pochlebne opinie o autorce nie są przesadzone...

Fabuła "Zabójczego Księżyca jest naprawdę nietuzinkowa. Poznajemy Ehiru - jednego ze zbieraczy. Ta nietypowa rola polega na utrzymywaniu porządku w Gujaare. Przenikają do snów i wysyłają śniących w zaświaty. Nie są to jednak przypadkowe osoby - zazwyczaj wnikają w umysł osób umierających, chorych lub też oskarżonych o przestępstwa. Takie właśnie zlecenie otrzymuje nasz bohater Ehiru - pobranie snów od osoby oskarżonej. Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że wspomniane sny pochodzić mają od ambasadorki Kisui. Ehiru wciągnięty zostaje w spisek, którego skutki mogą być katastrofalne...

"Zabójczy Księżyc" to pierwszy dwóch zaplanowanych tomów serii "Sen o krwi". Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam się z dylogią, ale muszę przyznać, że to całkiem ciekawy pomysł. Autorce udało się wykreować niesamowicie interesującą kulturę. Jak sama przyznała, inspirowała się starożytnym Egiptem, postanowiła jednak potraktować ten świat z szacunkiem - czerpać inspiracje, a nie kopiować. W efekcie otrzymaliście historię fantasy z elementami odniesienia do Egiptu

Autorka od razu wrzuca nas na głęboką wodą. Wykreowany przez nią świat jest dość skomplikowany więc czytelnikowi ciężko jest wczuć się w fabułę. Szczególnie, jeśli chodzi o koncepcję zbieraczy, czy choćby same sny. Co gorsza glosariusz znajdujący się na samym końcu książki odnalazłam zdecydowanie zbyt późno. Jeśli planujecie zapoznać się z "Zabójczym Księżycem" lekturę polecam rozpocząć właśnie od niego - wtedy powieść z całą pewnością okaże się bardziej zrozumiała. Na początki kompletnie nie mogłam odnaleźć się w klimacie historii. Z czasem było już tylko lepiej, jednak akcja nie okazała się tak wciągająca, jak się tego spodziewałam. Choć uważam tę książkę za całkiem niezłą lekturę, z całą pewnością nie postawię jej na półce z moimi ulubionymi tytułami.

"Zabójczy Księżyc" polecam oczywiście miłośnikom fantastyki. Szczególnie tym, których fascynuje świat starożytnych kultur.

Ocena: 6/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu:

MUZA SA


poniedziałek, 15 lipca 2013

"Amore14" Federico Moccia

źródło
Tytuł: "Amore14"  
Autor:
Wydawnictwo: Muza SA
Stron: 480

"Carolina ma prawie czternaście lat. Jest wyjątkowa, jak wiele dziewczyn w jej wieku. To magiczny okres. Są przyjaciółki, z którymi dzieli się dni i sekrety. Są pierwsze pocałunki skradzione w cieniu klatki schodowej. Jest szkoła, są żarty pod adresem nauczycieli i przygotowania do egzaminów. Jest cudowna babcia i superbrat, który pomaga jej marzyć. A miłość? Czy ma oblicze spotkanego przypadkiem Massimiliana?

Amore 14 to podróż przez uczucia, entuzjazm, z jakim spotyka się pierwszą miłość, ból niespodziewanego rozczarowania, tego pierwszego, przyprawiającego o bezdech, to strata bliskiej osoby, to nagły miłosny gest, którego się nie spodziewałaś
." www.muza.com.pl

Federico Moccia to włoski autor, doskonale znany polskim czytelnikom z powieści takich jak "Trzy metry nad niebem",  "Tylko ciebie chcę" i "Wybacz, ale będę ci mówiła skarbie". Były mi one (szczególnie ta pierwsza) wielokrotnie polecane. Nigdy jakoś nie było okazji, aby po nie sięgnąć. "Amore14" została, dość niechlubnie, nazwana przez moją znajomą mniej ciekawą niż pozostałe. I wiecie co? Jeżeli pozostałe są jeszcze lepsze, to najwyższy czas się za nimi rozejrzeć, bo "Amore14" to świetna książka!

Carolina ma niespełna 14 lat, jednak gdyby nie było wyraźnie napisane nigdy bym się nie domyśliła. Dziewczyna jest jednocześnie narratorką powieści i cała powieść to jej opowieści o szkole, przyjaciółkach i chłopakach. Caro przyjaźni się z dwiema rówieśniczkami - piękną i bogatą Alis oraz wiecznie głodną Clod. Posiada również dwójkę rodzeństwa - brata, którego uwielbia oraz siostrę, której z kolei nie darzy zbytnią sympatią. 

"Amore14" nie jest typowym romansem dla nastolatek. Zamiast dwójki bohaterów, którzy przez całą książkę dążą do bycia razem, mamy Carolinę oraz... całe mnóstwo potencjalnych chłopaków. Jest to nieco przerażające - dziewczyna nie mam nawet 14 lat, a już po pierwszych 100 stronach powieści pojawia się jakichś 4 chłopców! Ciężko jest się domyślić, co tak naprawdę siedzi w głowie dziewczyny, nawet biorąc pod uwagę fakt, że to z jej perspektywy poznajemy historię. Byłam przekonana, że dziewczęta w tym wieku wstydzą się choćby porozmawiać z kolegami, jednak obawiam się, że wizja autora jest niestety dużo bliższa rzeczywistości niż moja...

Ciekawym elementem jest tutaj zdecydowanie sposób przedstawienia rodziny głównej bohaterki. To pięć zupełnie różnych osób, które mieszkają pod jednym dachem. Darzą się nawzajem bardzo silnymi uczuciami - albo ogromną sympatią, albo silną niechęcią. Mamy więc bardzo ciężko pracującą matkę, która zrobi wszystko dla swoich dzieci, ojca, który nie daje dojść pociechą do słowa, a także wyrozumiałego brata i wredną starszą siostrą. Warto na chwilę przystanąć podczas czytania i przeanalizować ich relacje, ponieważ osobiście uważam, że to jeden z mocniejszych aspektów tej historii.

Ciężko jest mi uwierzyć, że autor tej powieści ma 50 lat. Jak dorosły mężczyzna jest w stanie wcielić się w nastoletnią dziewczynę? Mało tego wydaje się on doskonale zaznajomiony z "problemami małolatów", takimi  jak choć brak środków na karcie w telefonie. Język powieści jest mocno stylizowany na język młodzieżowy,  przez co momentami wydawało mi się, że autentycznie słyszę żale 13-latki. Fabuła skonstruowana jest w w specyficzny sposób - przez większą część książki ciężko się domyślić, o czym właściwie jest. Przypomina bardziej pamiętnik niż powieść. Wątków pobocznych jest bowiem całe mnóstwo - zarówno tych zabawnych, jak i irytujących.

"Amore14" to sympatyczna i lekka młodzieżówka. Czyta się ją przyjemnie i szybko, choć jest naprawdę obszerna. Myślę, że to lektura idealna na wakacje, a moja przygoda z tym autorem dopiero się rozpoczęła.

Ocena: 6/10

Za przypomnienie, jak to jest mieć 14 lat serdecznie dziękuję wydawnictwu:

MUZA SA

poniedziałek, 8 lipca 2013

"Ekstaza Gabriela" Sylvain Reynard

żródło
Tytuł: "Ekstaza Gabriela"  
Autorka:
Wydawnictwo: Muza SA
Stron: 464

"Po romantycznych wakacjach we Włoszech, podczas których profesor Emerson wprowadzał Julię w tajniki wyrafinowanych seksualnych rozkoszy, oboje wracają do monotonnego, akademickiego życia. Wkrótce jednak nad głowami wybitnego uczonego i jego młodej kochanki gromadzą się chmury. Profesor staje przed wyborem: walczyć o kobietę, dla której stał się kimś znacznie więcej niż tylko przewodnikiem po świecie zmysłowych doznań, czy podzielić los Dantego i zgodzić się na wygnanie?" www.muza.com.pl

Nie ocenia się książki po okładce - to wiemy wszyscy. Tak więc przy "Piekle Gabriela" powstrzymałam się od komentarza, tym bardziej z uwagi na fakt, że książka bardzo mi się podobała. Na okładce obu części znajduje się ten sam mężczyzna - to zapewne Gabriel. Co jednak z kobietami na dole. Przy I tomie podejrzewałam, że to Julia, ale kim u diabła jest ta blondynka z "Ekstazy"? Umieszczenie bliżej nieokreślonej postaci na okładce spowodowało u mnie obawy, że być może Julia poszła w już w zapomnienie, a Gabriel znalazł nową wybrankę serca! Jeśli kto jeszcze ma takie podejrzeni, to od razu mogę Was uspokoić - II tom to dalsze losy pary, którą poznaliśmy w Piekle

Gabriel i Julia spędzają romantyczne wakacje we Włoszech. Wszystko układa się doskonale, Julia nie jest już studentką Gabriela, rodziny zdają się akceptować ich związek, a sami zakochani dogadują się znakomicie. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, komu nie podoba się, że inni mają zbyt dużo szczęścia. I tak też, przy pomocy kilku osób (a głównie jednej, pewnie doskonale domyślacie się której), Julia zostaje poproszona o spotkanie z dziekanem, aby wytłumaczyć się z plotek odnośnie rzekomego romansu z własnym promotorem. Postępowanie przeciwko dziewczynie jest równoznaczne z opóźnieniem (bądź unieważnieniem) wydania dyplomu, co z kolei mogłoby definitywnie przekreślić jej szanse studiowania na Harvardzie. Czarne chmury zebrały się więc zarówno nad życiem uczuciowym, jak i zawodowym bohaterki...

"Ekstaza Gabriela" kontynuuje wątki z I tomu - demony przeszłości nie dają tak łatwo o sobie zapomnieć. Jednak nie jest to jedynie przeciąganie w nieskończoność fabuły, która właściwie nie ma już czytelnikowi nic do zaoferowania, wręcz przeciwnie. Sylvain Reynard udowadnia, że da się napisać dobrą kontynuację, jednocześnie nie zapominając, że bohaterowie mają już wyraźnie zarysowane charaktery, lecz również skupiając się na odrębnych niż poprzednio sytuacjach. Akcja dotyczy więc przede wszystkim zeznań zainteresowanych i światków odnośnie romansu, o jaki posądza się głównych bohaterów. Warto tutaj zwrócić uwagę na samą sprawę sądową, która okazała się bardzo dynamiczna i niesamowicie przypadła mi do gustu. Całość wypadła dość rzeczywiście - no bo właściwie gdyby ich romans nie wyszedł na jaw, to dopiero byłoby zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe...

W tym tomie romans naszych głównych bohaterów staje się dużo gorętszy, a tak właściwie dopiero tutaj ma racje bytu. O Dante słyszymy już coraz mniej, Gabriel przestaje się skupiać na rozmyślaniach i gdybaniu (jak to miało miejsce do tej pory), a zaczyna naprawdę adorować naszą bohaterkę. Mimo, że już na początku dowiadujemy się, że są oni parą, a do tego bardzo szczęśliwą, wcale nie znaczy to, że będziemy mieć do czynienia z nudną dla czytelnika, przesłodzoną sielanką. Sylvain Reynard zadbał, aby szczęście bohaterów nie trwało zbyt długo i zafundował nam całe mnóstwo zwrotów akcji.

Nie mam "Ekstazie Gabriela" praktycznie nic do zarzucenia. Autor (autorka?) jest konsekwentny - charaktery bohaterów, nie tylko tych głównych, a wszystkich, zostały ukształtowane już I części i nic się tutaj nie zmienia. Poznajemy kilka pobocznych historii mniej ważnych postaci, co jest miłym urozmaiceniem. Nie zmienił się również język, ale w tym przypadku to zaleta, bo jest on znakomity. Jedyne, czym "Ekstaza Gabriela" ustępuje "Piekłu Gabriela", to... liczba stron! Jak miło byłoby poczytać o ich losach jeszcze kolejne 200, skoro na III część przyjdzie mi jeszcze poczekać.

W dalszym ciągu uznaję serię o Gabrielu i Julii za znakomitą, II tom jedynie utwierdził mnie w przekonaniu, że miałam rację. Polecam Wam tę historię gorąco, a sama nie mogę doczekać się zakończenia trylogii. Jestem pewna, że autor nas jeszcze niejednokrotnie zaskoczy!

Ocena: 8,5/10

Za możliwość poznania dalszych losów Gabriela i Julii serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Na serię "Piekło Gabriela" składają się:
1. "Piekło Gabriela" RECENZJA
2. "Ekstaza Gabriela" <--
3. "Gabriel's Redemption"

sobota, 6 lipca 2013

"Piekło Gabriela" Sylvain Reynard

źródło
Tytuł: Piekło Gabriela
Autor: Sylvain Reynard
Wydawnictwo: Muza SA
Stron: 640

"Fascynująca, wciągająca opowieść o próbie ucieczki przed demonami dręczącymi człowieka, który, folgując swoim żądzom i realizując wymyślne fantazje seksualne, jednocześnie w głębi duszy pragnie wybaczenia i prawdziwej miłości.

Profesor Gabriel Emerson, cieszący się sławą i poważaniem ekspert od twórczości Dantego, prowadzi podwójne życie: za dnia jest ustatkowanym, szacownym uczonym, zgłębiającym tajniki utworów włoskiego mistrza, nocami oddaje się wyuzdanym przyjemnościom, poszukując rozkoszy wszędzie, gdzie można ją znaleźć. Jednocześnie w jego duszy trwa zacięta walka między jasnymi i mrocznymi cechami jego charakteru; pamiętając o swojej niechlubnej przeszłości i zdając sobie sprawę z niemoralnego postępowania w teraźniejszości, profesor popada w coraz głębszą frustrację, lęka się bowiem, że szansa na zbawienie jego grzesznej duszy oddala się z każdym dniem.

Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy w jego życiu pojawia się słodka i niewinna Julia Mitchell. Zafascynowana dystyngowanym profesorem studentka, uczęszcza pilnie na jego wykłady, ale los sprawia, że pewnego dnia ich wzajemne relacje przenoszą się na inny, znacznie bardziej intymny, poziom. Sytuację komplikuje fakt, że Julia i Gabriel zetknęli się już wcześniej, przed wielu laty; tamto spotkanie, pozornie nieistotne i mało znaczące, okazuje się punktem zwrotnym w życiu obojga. Teraz, kiedy ich drogi ponownie się przecięły, rozpoczyna się nierówna gra, w której dzika namiętność i mroczne pożądanie muszą się zmierzyć z dziewczęcą naiwnością i szczerą, choć starannie skrywaną, miłością."
www.muza.com.pl

Powieści "a la Grey" to już niemal, że odrębny gatunek. Obiło mi się nawet o uszy, że noszą dumną nazwę "Grey like". Wielu czytelników odrzuciło więc "Piekło Gabriela" przypinając mu właśnie taką łatkę. Czy słusznie? Absolutnie nie! Ta powieść to romans, mocno inspirowany historią Dantego i uwierzcie mi, ma dużo więcej do zaoferowania.

Julię poznajemy na wykładzie prowadzonym przez tytułowego Gabriela Emersona - profesora i specjalistę od Dantego. Dziewczyna czuje się upokorzona docinkami profesora. Wezwana do gabinetu, zamiast wejść do środka zostawia mu jedynie liścik. Seria niefortunnych wydarzeń powoduje, że na odwrocie kartki zapisane jest dość wymowne stwierdzenie - "Emerson to dupek". Nietrudno się więc domyślić, że nasza bohaterka znalazła się w niesamowitych tarapatach, tym bardziej, że profesor uchodzi za bardzo surowego. Jakby tego było mało, nie zdaje on sobie sprawy, że poznali się już wcześniej - Julia przyjaźniła się z siostrą Gabriela. Kiedy przyjaciółka przyjeżdża w odwiedziny do brata, nasi bohaterowie zmuszeni są spotykać się częściej niż by tego chcieli...

Cała fabuła inspirowana jest historią Dantego, a właściwie jego miłością do Beatrycze. Gabriel uparcie widzi siebie i Julię w ten sposób i na każdym kroku porównuje ich historie. Mało tego, w powieści spotykamy nawet Wergiliusza (w "Boskiej Komedii" oprowadzał on Dantego po piekle). Muszę przyznać, że dbałość autora o szczegóły wręcz powala na kolana - wszystko jest dokładnie przemyślane, to ciąg przyczynowo-skutkowych zależności. Uwielbiam inspiracje klasyką w literaturze (patrz: Nevermore) i oddawanie im hołdu we współczesnych powieściach, więc i tutaj ujął mnie ten zabieg. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że jest jeszcze jakaś siła na tym świecie, która byłaby w stanie nakłonić mnie do dobrowolnego przypomnienia sobie "Boskiej Komedii", ale tak właśnie się stało.

"Piekło Gabriela" jest piekłem nie bez powodu. Bohater jest bardzo mroczny, co jedynie pogarsza przekonanie, że jest pełen zła. Całą przeszłość traktuje jako barierę nie do przekroczenia, która już nigdy nie pozwoli mu cieszyć się życie. Z kolei Julia ukazana została (a raczej wygląda w jego oczach) jako wcielenie dobra i niewinności. Oboje jednak mają tajemnice, o których woleliby zapomnieć, jednak one na każdym kroku wypływają na powierzchnie. Nie sposób nie podziwiać uczucia, jakim darzą się tego postacie. To miłość może czasem zaborcza, czasem zachłanna, ale mimo wszystko piękna. Autor doskonale wykreował wątek miłosny, jest on przede wszystkim autentyczny, a to rzadko się zdarza.

Nie bez znaczenia są również przeszkody, którym muszą sprostać nasi bohaterowie. Bo nawet jeśli wewnętrzne demony zostaną pokonane, ponieważ razem są silniejsi, nie możemy zapominać o najważniejszym. Julia jest studentką, a Gabriel jej promotorem, więc chyba każdy zdaje sobie sprawę, że związki takie są niedopuszczalne. Do tego nasz profesor jest przystojny i bogaty, więc z całą pewnością znajdzie się ktoś, kto będzie chciał przerwać im tę sielankę.

Czy "Piekło Gabriela" wyróżnia się na tle innych romansów czymś jeszcze, oprócz odwołań do klasyki? Znakomitym, pięknym i niemalże poetyckim językiem. Wszystkie szczegóły, postaci i miejsca zostały szczegółowo opisane, co w połączeniu z bogatymi słownictwem sprawia, że powieść czyta się dość powoli. Nie nazwałabym jej również miłą, lekką i przyjemną, a raczej dobrą i wymagającą skupienia. Historia zawiera również całe mnóstwo cytatów, przy których polecam zatrzymać się na chwilę i dokładniej je przeanalizować.

Podsumowując - to niesamowicie napisany romans wzorowany na klasykach literatury i naprawdę nie warto go porównywać do innych powieści. Jest oryginalny i zarzekam się, że z całą pewnością nie jest to kolejny Grey ;)

Ocena: 8,5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...