Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 maja 2019

"Wynajmij sobie chłopaka" Steve Bloom

Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Autor: Steve Bloom 
Wydawnictwo: YA!
Stron:  360


"Na podstawie książki "Wynajmij sobie chłopaka" Netflix nakręcił film o tym samym tytule. Dostępny na platformie od 12 kwietnia.



Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace."


Wynajmij sobie chłopaka to kolejna (po "Ty") powieść, która wpada w moje ręce po obejrzeniu ekranizacji. Choć zawsze wyznawałam zasadę najpierw książka, potem film, to tak się składa, że jestem wielką fanką Netflixa. Zazwyczaj ciekawsze premiery pojawiają się w piątki, a ja oglądam je jeszcze tego samego wieczoru lub w ciągu weekendu. O dziwo, chyba ani razu nie przyszło mi do głowy, aby sprawdzić, czy któraś z książek jest ekranizacją - czy oni w ogóle pamiętają o charakterystycznym początku - na podstawie powieści...?

Zaczyna się zupełnie niewinnie. Brooks ma masę ambitnych planów i bardzo mało czasu, żeby je zrealizować. Nie zamierza marnować czasu i stać się kopią swojego ojca - on woli działać. Zupełnym przypadkiem ląduje na randce  (w dodatku nie byle jakiej, to bal absolwentów!) z kuzynką szkolnego kolegi. Kilka godzin później jego portfel jest nieco grubszy, a w głowie rodzi się niezwykły pomysł. Sytuacja powtarza się raz, potem drugi, a zanim się obejrzymy Brooks staje się chłopakiem uniwersalnym - sprawi, że każda dziewczyna poczuje się wyjątkowa, a stan jego konta rośnie z każdą randką. 

"Wynajmij sobie chłopaka" to książka z gatunku tych, które nie tak dawno były moimi ulubionymi (choć z braku czasu sięgam po nie coraz rzadziej) - lekka młodzieżówka, zabawna, ale momentami wzruszająca. Czyta się ją niesamowicie przyjemnie i nawet jeśli nie sprawi, że zmieni się nasze życie, czy choćby sposób postrzegania świata, to przy lekturze czeka nas mnóstwo dobrej zabawy. Z drugiej strony nie jest to głupiutka powieść dla młodzieży, które ostatnio (niestety) zdarzają się coraz częściej.

Co podobało mi się najbardziej? Z pewnością relacja Brooksa i Celii! Między nimi jest prawdziwa chemia, którą czujemy od samego początku, a co za tym idzie czytelnik zastanawia się, jak zakończy się ta znajomość. Bardzo spodobała mi się postać dziewczyny (obok Brooksa jest najważniejszą bohaterką w książce), główne dlatego, że jest wielowymiarowa. Lubię postaci, które mają wady, jednak w przy bliższym poznaniu okazują się (za ironiczną skorupą) fantastycznymi osobami - taka właśnie jest Celia.

Na uwagę zasługuje również relacja Brooksa i jego taty, która okazuje się nietypowa już na samym początku książki. Szkoda jednak, że wątek nie został nieco bardziej rozwinięty, aczokolwiek (o ile pamięć mnie nie myli) w filmie nie pojawił się wcale.

Powieści Steve'a Bloom wróżę ogromny sukces - jest fajną historią, nie tylko dla młodzieży. Wiem, że ekranizacja cieszy się dużą popularnością, a aktor wcielający się w główną rolę - jeszcze większą (tak, to ten młody człowiek z okładki, gdybyście go jeszcze nie kojarzyli:) ) Ja cieszę się, że poznałam książkową wersję tej opowieści, bo spodobała mi się chyba nawet bardziej niż wersja filmowa.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
https://www.gwfoksal.pl/

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

" Mroczne pożądanie" T. M. Frazier

Tytuł: Mroczne pożądanie
Autor: T. M. Frazier
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 112

"Jake w końcu wraca do domu. Jednak mężczyzną targają wątpliwości. Czy jego ukochana wciąż na niego czeka? Czy jest bezpieczna? Czy zaakceptuje to, jakim mężczyzną naprawdę jest Jake?

Jake nigdy nie sądził, że w końcu ktoś stanie się dla niego naprawdę ważny, że pojawi się ktoś, z kim będzie chciał założyć rodzinę. Jednak tak się stało. I teraz mężczyzna zrobi wszystko, żeby chronić tych, których kocha, nawet przed mrokiem w swoim własnym sercu.

Jednak jego obawy będą niczym, kiedy do drzwi ich w końcu szczęśliwego domu, zapuka policja. Teraz ich złudne szczęście może być właśnie tym, złudzeniem.
"

Po lekturze "Mrocznej miłości" był mi mało! Główną zaletą tej książki było przede wszystkim to, że była niesamowicie wciągająca, po prostu chciało się jej czytać więcej. Akurat w tym przypadku miałam szczęście - Autorka przygotowała dla nas coś niezwykłego. "Mroczne pożądanie" ciężko nazwać kolejnym tomem, liczy niewiele ponad 100 stron, powieść otrzymała więc numer 1.5. w serii.

Ta książka jest oczywiście ściśle powiązana z "Mroczną miłością" - to Ci sami bohaterowie, te same wątki. Pokusiłabym się o nazwanie jej "dopełnieniem" I tomu. Tu skupiamy się na mrocznym obliczu Jake'a. Poznajemy szczegóły znanych nam wydarzeń i wątpliwości, które ma w sobie bohater. 

Tom 1 i 1.5 przeczytałam  jednym tchem - granica między książkami praktycznie się dla mnie zatarła. Po zakończeniu "Mrocznej miłości" czułam niedosyt, więc bardzo ucieszyłam się, że z bohaterami mogłam spędzić trochę więcej czasu. Zastanawia mnie czy numeracja ta oznacza, że możemy się również spodziewać tomu 2... To dziwne, ponieważ historia Abby i Jake'a jest jak dla mnie zamkniętą całością.

Ta część opowiada o wątpliwościach, jakie targają Jakiem w momencie, gdy wraca do domu. Mężczyzna zdecydował się na desperacki krok, wszystko z miłości do ukochanej. Miłość ma jednak różne oblicza i tym razem może okazać się, że ukochana nie zrozumie jego dowodów oddania.

Cieszę się, że sięgnęłam po "Mroczne pożądanie". Jeszcze bardziej cieszę się, że wydawcy coraz częściej decydują się na udostępniania nam "półtomów", czyli krótkich książek o numerach 0.5, 1.5 itd., które pojawiają się stosunkowo często w przypadku książek dla kobiet czy młodzieży. Nie wnoszą one zbyt wiele do fabuły, jednak ja bardzo chętnie spotykam się z ulubionymi bohaterami, choćby na chwilę.

Książka do kupienia tutaj.
https://www.taniaksiazka.pl





niedziela, 24 marca 2019

"Mroczna miłość" T. M. Frazier

źródło
Tytuł: Mroczna miłość
Autor: T. M. Frazier
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 344

"17-letnia Abby jak na tak młody wiek, ma za sobą wiele traumatycznych doświadczeń. I kiedy jedyna dobra osoba w jej życiu umiera, dziewczyna postanawia zrobić wszystko, żeby nie trafić do systemu opieki zastępczej. W ten sposób zamieszkuje na złomowisku.

Myśląc, że znalazła dobrą kryjówkę przed światem, w samochodzie swojej zmarłej babci, nie spodziewa się, że w takim miejscu pozna niebezpiecznego motocyklistę. Jake ucieleśnia w sobie wszystko, czego Abby powinna się obawiać. Ma mnóstwo sekretów, jest niebezpieczny i wytatuowany. Jednak okazuje się, że dziewczynę ciągnie do niego jakaś niewidzialna siła.

Jeżeli oboje myśleli, że ich życie do tej pory było trudne, z pewnością nie spodziewali się jak wiele życiowych prób dopiero przed nimi. Jednak wkrótce dostrzegą, że nie ma takiego mroku, w którym rodzące się między nimi uczucie mogłoby zgasnąć
" źródło

Świat Abby od zawsze był bardzo mrocznym miejscem. W dzieciństwie tkwiła w domu rodzinnym, gdzie alkohol i narkotyki były codziennością. Jednak nawet nie to było najgorsze - dziewczyna od najmłodszych lat musiała martwić się o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, kiedy pijani absztyfikanci matki pałętali się po domu, nie omijając pokoju małej Abby.

Zdawać by się mogło, że dziewczyna wreszcie odnalazła spokój. Zamieszkała z babcią, która otoczyła ją ciepłem i miłością. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo. Kiedy Abby zaczęła widzieć światełko w swoim mrocznym do tej pory życiu, czekała ją kolejna tragedia. Nasza bohaterka znowu została bezdomna. Wizja kolejnej rodziny zastępczej jest po jej dotychczasowych przeżyciach tak okropna, że Abby postanawia uciec i przeczekać gdzieś czas, który pozostał jej do 18 urodzin, kiedy to wreszcie będzie mogła sama decydować o swoim losie. 

W desperacji bohaterka trafia na złomowisku i, z braku innych możliwości, postanawia spędzić noc w samochodzie. Właśnie w tych niezwykłych okolicznościach poznaje Jake'a - typowego "złego chłopca", dokładnie takiego, jakich powinna unikać. Seria zaskakujących zdarzeń sprawia jednak, że Abby i Jake będą w pewnym sensie na siebie skazani i rodzi się między nimi niezwykła więź.

Ta historia jest połączeniem powieści młodzieżowej, romansu, powieści erotycznej i dramatu. Abby to bardzo młoda bohaterka - ma zaledwie 17 lat i chodzi jeszcze do szkoły. W dalszym ciągu potrzebuje opiekuna - nie tylko prawnego, ale po prostu osoby, która będzie w stanie się o nią zatroszczyć. Akcja toczy się jednak na przestrzeni wielu lat, w ciągu których nasi bohaterowie dojrzewają i zmienia się ich podejście do życia. Scen erotycznych jest tu niewiele, jednak romans jest kluczowych wątkiem.

Nie jest to jednak po prostu romantyczna historia. Dużą część zajmują tu wspomnienia Abby z dzieciństwa, które są okropne, oburzają czytelnika i wzbudzają dużą ilość współczucia do bohaterki. Już jako małe dziecko, spotkała najgorszy typ dorosłych. Osoby, które powinny otoczyć ją wsparciem i opieką potraktowały naszą bohaterkę jak rzecz. Niestety również w późniejszych latach życie nie było dla Abby zbyt łaskawe. Raz po raz spotykała się z kolejną traumą. To wszystko sprawia, że my, czytelnicy, bardzo mocno kibicujemy dziewczynie i liczymy, że gdzieś jeszcze czeka na nią szczęśliwe zakończenia.

Być może niektóre ze scen są nieco przesadzone. Muszę tutaj ostrzec przede wszystkim tych bardziej wrażliwych czytelników - jeżeli historie, w których pojawia się przemoc wobec dzieci sprawiają, że robi Wam się słabo, lepiej po prostu przeskoczyć kilka stron. Opisy są bardzo przejmujące i dosadne, a to dość zaskakujące w książkach dla kobiet.

"Mroczna miłość" to hybryda wielu gatunków, która niesamowicie mnie wciągnęła. Ostatnio mam coraz mniej czasu na czytanie, jednak dla tej książki zdecydowałam się nawet zrezygnować z kilku godzin snu :)

Książka do kupienia tutaj.
https://www.taniaksiazka.pl/bestsellery

niedziela, 24 lutego 2019

"Odrobina słodyczy. Bling" Shari L. Tapscott

Tytuł: Bling. Odrobina słodyczy
Autor: Shari L. Tapscott  
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 272

"Harper wreszcie przyznaje się do tego, że czuje coś do Brandona, który od lat był w niej zakochany. Jednak chłopak właśnie zaczął się z kimś spotykać, aby w ten sposób zapomnieć o złamanym sercu i nieodwzajemnionej miłości.

Harper postanawia zatopić smutek w pasji – wypiekach! Decyduje się zgłosić do telewizyjnego show, w którym jednym z sędziów jest Mason, całkiem niezłe ciacho, który od razu zwraca na nią uwagę.

Wszystko idzie dobrze, dopóki Harper nie zostaje przydzielona do drużyny Sadie, pięknej partnerki Brandona. Dziewczyna nie załamuje się i zamierza wygrać program. Nawet jeżeli oznacza to konieczność zaprzyjaźnienia się z najgorszą rywalką.

Jakiś czas temu, z uwagi na jesienną chandrę, sięgnęłam po lekką, młodzieżową historię. Była to urocza historia autorstwa Shari L. Tapscott pt. "Odrobina blasku", a moją opinię o tym tytule mogliście przeczytać na blogu tutaj. Bardzo miło wspominam lekturę, kiedy więc miałam szansę sięgnąć po kolejną część tej serii, nowość - "Odrobinę słodyczy", zrobiłam to z przyjemnością.

Jeżeli mieliście okazję przeczytać moją recenzję poprzedniej części serii "Bling", to z pewnością zwróciliście uwagę, że nie czytałam pierwszego tomu. Tutaj jednak nie jest to żadną przeszkodą, ponieważ każda z książek opowiada historię innej bohaterki. Główne postaci z "Odrobiny blasku pojawiają się w "Odrobinie słodyczy", są to jednak poboczne, epizodyczne role. Jeżeli więc mielibyście chęć sięgnąć po tę książkę nie znając poprzednich części, to nic nie stoi na przeszkodzie.

Główną bohaterką tej powieści jest Harper. Sympatyczna dziewczyna wreszcie postanawia przyznać to, przed czym wzbraniała się od lat - również czuje coś do Brandona, który od dawna ma ją w sercu. Niestety, właśnie kiedy zebrała się na odwagę, chłopak postanowił nie czekać dłużej i do domu rodzinnego przywieźć... nową dziewczynę. Aby nie skupić całej uwagi na tej przykrej niespodziance zgłasza się to telewizyjnego programu, w którym prezentować ma swoje wypieki. Tam jednak czeka na nią mnóstwo nieoczekiwanych sytuacji, poczynając od tego, kto ma być jej partnerką w tym show, a na przystojnym, młodym celebrycie, który prowadzić ma program kończąc. Jakie jeszcze niespodzianki czekają na naszą bohaterkę?

Sięgając po "Odrobinę słodyczy", z racji tego, że znam już autorkę, spodziewałam się zabawnej, uroczej i relaksującej opowieści. I wiecie co? Dokładnie to dostałam. Shari L. Tapscott mnie nie zawiodła i po raz kolejny zafundowała przyjemny wieczór, dzięki któremu nawet przy brzydkiej, deszczowej pogodzie zachowałam uśmiech na twarzy. Harper jest ambitną młodą kobietą, dzięki czemu aż chce się jej kibicować, aby walczyła o swoje marzenia. Ma pasję, a to bardzo ważne, jednak nie zapomina o swoich bliskich - to pełna ciepła osoba. Jest więc dokładnie taką bohaterką, jaką lubię najbardziej.

Oprócz sympatycznej bohaterki i wątku miłosnego ogromnym plusem tej powieści jest wątek konkursu kulinarnego. Sama bardzo lubię takie programy i w niedzielne wieczory z przyjemnością śledzę losy telewizyjnych kucharzy, więc zastosowanie takiego właśnie tła w powieści bardzo przypadło mi do gustu. 

Polecam Wam więc te książkę, nawet jeśli nie czytaliście poprzednich części - tak naprawdę nie ma większego znaczenia, od której powieści z serii zaczniecie. A mnie nie pozostaje nic innego niż sięgnąć po "Odrobinę brokatu" :)

Książka do kupienia tutaj.
https://www.taniaksiazka.pl/bestsellery

poniedziałek, 4 lutego 2019

"Klub samobójców" Rachel Heng

Tytuł: Klub samobójców
Autor: Rachel Heng
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 408

"Futurystyczna wizja świata, w którym śmierć jest towarem luksusowym
W niedalekiej przyszłości technologia i medycyna są tak zaawansowane, że oferują ludziom szansę bycia nieśmiertelnym. Jednak wieczne życie zarezerwowano tylko dla wybranych, którzy spełniają określone wymagania.
Lea to 100-letnia, perfekcyjna pod względem genetycznym i idealnie zdrowa, dziewczyna, która dla innych jest uosobieniem marzeń o nieśmiertelności. Kiedy przypadkowo spotyka na ulicy ojca, którego nie widziała od 88 lat, po raz pierwszy od dawna ma do czynienia ze śmiercią.
Okazuje się, że ślady ojca prowadzą do Klubu Samobójców: tajemniczej organizacji, która działała jako grupa aktywistów. Teraz państwo określa ich mianem terrorystów zagrażających idealnemu porządkowi. Pomimo tego Lea decyduje się nawiązać z nimi kontakt.
W świecie, w którym władza obiecuje życie wieczne, tajemniczy Klub Samobójców daje nadzieję na wieczny spoczynek."

Ostatnio na rynku tak mało jest antyutopii. Swego czasu był to chyba najbardziej popularny gatunek, szczególnie w wydaniu młodzieżowymi. Po sukcesie "Igrzysk śmierci" na wystawie każdej księgarnii roiło się od tego typu tytułów. Ja również miałam okazję przeczytać kilka (kilkanaście? a może nawet kilkadziesiąt) powieści z postapokaliptycznym klimatem. Moda jednak przeminęła, jak chyba każda inna, a ja również nieco zapomniałam o tym, że tak bardzo lubiłam tego typu książki. 

Kiedy więc zobaczyłam w zapowiedziach "Klub samobójców", od razu wiedziałam, że to coś w sam raz dla mnie. Futurystyczna wizja świata wykreowana przez Rachel Heng od razu wzbudziła moje zainteresowanie i miałam rację - książka okazała się miłą odmianą od tego, co mam ostatnio okazję czytać. Ta nowość zapowiadała się na jedną z najciekawszych premier tej zimy.

Pierwszą poznajemy Lenę - piękną długowieczną, która jest idealna pod każdym względem - choćby z pozoru. Lena ma sto lat, idealną pracę, idealnego narzeczonego... Nietrudno się jednak domyślić, że perfekcyjne życie naszej bohaterki to tylko bańka, która może bardzo szybko pęknąć. Wszystko sypie się jak domek z kart od momentu, kiedy Lena spotyka swojego od wielu lat niewidzianego ojca. My, czytelnicy, również zaczynami poznawać ciemniejszą stronę jej życia.

Druga jest Anja. Ona, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, nie żyje w fałszywym, idealnym świecie. Codziennie opiekuje się bardzo chorą matką, która na własnej skórze przekonała się, czym jest pozorna nieśmiertelność. Choć naszych bohaterek z pozoru nic nie łączy, obie są ofiarami dystopijnej rzeczywistości.

Ponurych wizji przyszłości była już cała masa, jednak w historii stworzonej przez Rachel Heng jest coś niezwykłego i świeżego. Na plus działają tu dojrzałe i dobrze nakreślone bohaterki, lecz przede wszystkim sam świat przedstawiony. Sposób, w jaki bohaterowie tej powieści bardzo przypomina mi internetową modę na zdrowy tryb życia. Teraz każdy jest na jakiejś diecie - bezglutenowej, bez laktozy, wegańskiej, wegetariańskiej. Ludzie wyciskają z siebie siódme poty na sztucznej bieżni jak gdyby biegając z psem po lesie mieli spalić mniej kalorii. Refleksja po lekturze tej książki jest naprawdę zaskakująca. Do tej pory mam w głowie scenę, kiedy główna bohaterka je lody, a mnie pojawia się gęsia skórka (to tylko lody!).

"Klub samobójców" to ciekawa, zaskakująca książka, dzięki której przypomniałam sobie, że jeszcze niedawno fantastyka była gatunkiem, po który sięgała najczęściej. Czas do tego wrócić!

Książka do kupienia tutaj.
https://www.taniaksiazka.pl/bestsellery

niedziela, 6 stycznia 2019

"Gliniarz" Laurelin Paige, Sierra Simone

Tytuł: Gliniarz
Autor: Laurelin Paige, Sierra Simone
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 424

"Livia Ward niedługo skończy trzydzieści lat i bardzo chciałaby zostać mamą. Jednak na horyzoncie nie ma żadnego sensownego kandydata na tatusia. Kiedy więc seksowny oficer Kelly wyraźnie chce ją mieć jak najszybciej w swoim ramionach, Livia zawiera z nim układ. Dostanie kilka niezobowiązujących, seksownych nocy, a w zamian za to spełni jej marzenie o dziecku." 

Livia i Kelly poznają się w dość nietypowy sposób - on został wezwany do szkoły, aby uspokoić protestującą nastolatkę. Ona, widocznie ma wiele wspólnego z dziewczyną, ponieważ została wezwana jako moralne wsparcie. Niemalże od razu wpadają sobie w oko - Livia nie chce się do tego przyznać, natomiast Kelly nie ma w tej sprawie najmniejszych oporów. 

Nasi bohaterowie, jak się okazuje mają ze sobą więcej wspólnego niż się tego spodziewali - w tym bardzo bliskich wspólnych znajomych. Mają też interes w tej znajomości, który w pewnym sensie się pokrywa. Jednak układ, w którym jednej ze stron zależy na kilku niezobowiązujących nocach, a drugiej na dziecku nie może skończyć się dobrze.

Książki dla kobiet, romanse, erotyki - takie powieści świetnie sprawdzają się, kiedy jesteśmy najbardziej zmęczeni i zniechęceni. Tak więc właśnie zimą i jesienią (lub, co gorsza, zimą, która przypomina jesień) najczęściej sięgam po tego typu historię. Ambitna literatura i klasyki wracają na półkę, podczas, gdy ja walczę z jesienną chandrą. Wtedy najczęściej sięgam po słoneczne, pozytywne i niezobowiązujące lektury. "Gliniarz" doskonale wpasowuje się w ten gatunek.

Powieść łączy w sobie wszystkie elementy, które powinien zawierać dobry romans - jest gorąco, momentami zabawnie, momentami smutno. I, co najważniejsze, między głównymi bohaterami jest ogromna chemia, dzięki czemu książkę czyta się z wypiekami na twarzy.

Livia, główna bohaterka, która od razu skradła moje serce. Autorki chyba świadomie zrobiły z niej zakochaną w książkach bibliotekarkę, dzięki czemu czytelniczki, które równie mocno kochają książki szybko się z nią utożsamiają. Kelly jako tytułowy gliniarz nie wzbudził od razu mojego zachwytu, jednak z czasem okazał się ciepłym i sympatycznym mężczyzną. Ta dwójka, jako para bardzo mi się spodobała i mocno im kibicowała.

"Gliniarz" to ciekawy, gorący tytuł, który z pewnością rozgrzeje Was w lodowate wieczory!

Książka do kupienia tutaj.
https://www.taniaksiazka.pl/bestsellery

sobota, 29 grudnia 2018

"Bling. Odrobina blasku" Shari L. Tapscott

Tytuł: Bling. Odrobina blasku
Autor: Shari L. Tapscott  
Wydawnictwo: Kobiece
Stron: 272

"Riley ukończyła szkołę średnią. Kiedyś była popularną dziewczyną i  cheerleaderką, a teraz jest… właśnie, kim? Wyjeżdża na wakacje do ciotki i spotyka tam zdolnego artystę. Aby Zeke zwrócił na nią uwagę, kłamie, że ma zdolności manualne. Mówi, że specjalizuje się w wytwarzaniu mydeł. Czy uda im się zbudować relację na tym „lekkim” niedomówieniu?

Na wstępie muszę zaznaczyć, że "Odrobina blasku" jest drugim tomem serii. Ja nie miałam przyjemności przeczytania pierwszej części, jednak z pełną premedytacją sięgnęłam po dwójkę. Dlaczego? Zwyczajnie zainteresowała mnie ta historia, a po opisie obu części wywnioskowałam, że nieznajomość pierwszej części nie uniemożliwi mi lektury drugiego. Historie dotyczą różnych bohaterek. Owszem, historie się ze sobą splatają i jednak i bez znajomości całości serii można szybko wywnioskować ogólny zarys dotychczasowej fabuły.

Tak więc "Bling" rozpoczęłam od poznania przygód Riley - sympatycznej nastolatki, do której przywarła, może nieco krzywdząco, łatka pięknej blond cheerleaderki. Nasza bohaterka, nie wiedząc co robić z wolnym czasem po zakończeniu liceum, ląduje na wakacjach u ciotki. Tam poznaje przystojnego i tajemniczego Zeke - artystę, któremu za wszelką cenę chce zaimponować. Krótka wymiana zdań prowadzi do drobnego kłamstwa dziewczyny, które, jak się okazuje ma bardzo krótkie nogi. Chcą sprawić dobre wrażenie na chłopaku, Riley opowiada, że pasjonuje ją wytwarzanie... mydła. Seria niefortunnych zdarzeń sprawia, że nasza bohaterka trafia na stoisku, na którym miałaby przedmiotowe mydło sprzedawać, a na horyzoncie pojawia się kolejny chłopak. Co prawda Linus nie jest ani tajemniczy, ani piorunująco przystojny, jednak między tą dwójką jest niezwykła chemia.

"Odrobina blasku" to urocza historia, pełna słońca, którego tak mi brakuje o tej porze roku. Jest trochę słodka, trochę naiwna, jednak mimo wszystko czyta się ją cudnie. Mając na uwadze, że jest to lekka romantyczna historia, skierowana głównie do młodzieży, muszę przyznać że spełnia swoją rolę znakomicie. Myślę, że w zimowy dzień nawet dorośli powinni od czasu do czasu sięgnąć po książki dla młodzieży :)

Główną, największą zaletą tej historii jest chemia między dwójką głównych bohaterów. Nie ukrywajmy, w przypadku romansów to właśnie jest najważniejsze. Tak więc właśnie tutaj mamy naprawdę cudną parę, której perypetie czyta się tak przyjemnie, że przestajemy zwracać uwagę na fakt, że czytana przez nas historia nie jest zbyt górnolotna, ani nie jest napisana zbyt wyniosłym językiem. Lektura sprawia nam przyjemność - i to się liczy! Całości dopełnia zakończenie, które sprawia, że ta urocza historia nabiera nieco powagi, a czytelnikowi kręci się łezka w oku.

Podsumowując nie uważam czasu spędzonego z "Odrobiną blasu" za stracony. Spędziłam z książką kilka miłych wieczorów, a letni klimat sprawił, że zrobiło mi się choć trochę cieplej. Jeśli i Wy macie dość takiej deszczowej zimy, ta historia z pewnością Was rozgrzeje!

Książka do kupienia tutaj.

https://www.taniaksiazka.pl/bestsellery


piątek, 19 października 2018

"To, co widzę bez ciebie" Peter Bognanni

źródło
Tytuł: To, co widzę bez ciebie
Autor: Peter Bognanni  
Wydawnictwo: Bukowy Las
Stron: 296

"Siedemnastoletnia Tess rzuca liceum, ponieważ nie potrafi normalnie funkcjonować, od kiedy dowiedziała się, że nie żyje Jonah – chłopak, z którym od paru miesięcy codziennie wymieniała żartobliwe i czułe SMS-y, tweety i maile.
Nie miała żadnych podstaw, by przypuszczać, że chłopak, którego z wzajemnością pokochała, odbierze sobie życie.
Dziewczyna nadal do niego pisze, radząc sobie w ten sposób z rozpaczą i żałobą. Ku swemu zaskoczeniu pociechę odnajduje w najmniej oczywistym zajęciu: pomagając samotnemu ojcu w prowadzeniu jego nieco szalonej firmy  pogrzebowej.
Tess coraz bardziej angażuje się w to zajęcie i próbuje na nowo ułożyć sobie relacje z ojcem. Jednak miłość, cierpienie i życie to zjawiska o wiele bardziej skomplikowane, niż się spodziewała. Zwłaszcza gdy otrzymuje wiadomość, która stawia 
jej świat na głowie
." źródło 

Bardzo lubię historie z serii "Myśl-nik" - chyba za każdym razem liczę, że okażą się równie dobre co powieści Greena. To prawie nigdy się nie dzieje, jednak lubię ten entuzjazm zabierając się za lekturę ;) "To, co widzę bez Ciebie" również zwiastowało powieść dla młodzieży na poziomie, do jakiego przyzwyczaił nas "Myśl-nik". A to oznacza historię z wyższej póki, pełną uczuć i inteligentnego humoru. 

Tess ma siedemnaście lat i nie wie, jak ma dalej żyć. Chłopak, w którym (jak jej się wydaje) była zakochana nie żyje. Choć tak naprawdę znajomość ta ograniczała się do smsów i innych informacji tekstowych, nasza bohaterka czuje się, jakby umarła jej najbliższa osoba. Nie chce chodzić do szkoły, a jedynym ukojeniem jest wysyłanie wiadomości do chłopaka, który już nigdy ich nie przeczyta. Nie ma też zbyt dużego wsparcie w rodzinie, ponieważ ojciec nastolatki jest zajęty rozkręcaniem szalonego interesu związanego z nietuzinkowym zakładem pogrzebowym.

"To, co widzę bez Ciebie" jest książką przedziwną. Brakuje mi innego słowa, aby ją określić. Tess niesamowicie rozpacza po śmierci ukochanego, mimo że spotkali się na żywo zaledwie raz. Nie do końca jestem w stanie pojąć tę siłę internetowych znajomości, no, ale może to kwestia wieku. Z drugiej strony jednak zrozumiałe jest, że tak wrażliwa osoba nie mogłaby pozostać obojętna na odebranie sobie życie przez tryskającego dobrym humorem (zaledwie chwilę wcześniej) znajomego. 

Koniec końców dziewczyna rzuca szkołę i wraca do domu rodzinnego, gdzie zaczyna pomagać ojcu, który ma dość osobliwą profesję. Ten element miał być tutaj chyba dawką nieco czarnego humoru który znany jest młodym czytelnikom z powieści Green. Tutaj niestety wątek kuleje, bo szczerze mówiąc - kompletnie mnie nie rozbawił. Nie tyle zgorszył, co po prostu... nie uznałam go za zabawny.

Nie uważam tej książki za nieudaną, jednak nie znajdzie się na mojej półce z ulubionymi młodzieżowymi tytułami. Porusza ważne tematy i jest całkiem niegłupia, jednak na tematy te powstało wiele, lepszych i bardziej poruszających tytułów.

Ocena 6/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Bukowy Las!
http://bukowylas.pl/

poniedziałek, 15 października 2018

"Obserwuję cię" Teresa Driscoll

źródło
Tytuł: Obserwuję Cię  
Autor: Teresa Driscoll
Wydawnictwo: SQN
Stron: 352

"Kiedy Elle Longfield spotyka w pociągu dwóch młodych mężczyzn rozmawiających z nastoletnimi dziewczynami, nie widzi w tym nic niepokojącego, dopóki nie dowiaduje się, że właśnie opuścili więzienie. Natychmiast odzywa się w niej instynkt macierzyński, ma syna w podobnym wieku. Ostatecznie przenosi się do innego wagonu, nie chcąc się wtrącać. Nazajutrz okazuje się jednak, że jedna z dziewczyn, Anna, zaginęła. Elle zgłasza się na policję.

Po roku Anna ciągle jest uznana za zaginioną, a Elle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Tropy prowadzą do matki zaginionej dziewczyny, jednak podejrzenia wynajętego detektywa skupiają się na innych członkach rodziny i przyjaciołach, którzy najwyraźniej mają coś do ukrycia. Za to wszyscy bacznie obserwują Elle.

Świetnie skonstruowana intryga i znakomicie zarysowani bohaterowie, którym mamy okazję zajrzeć na samo dno duszy. Wydarzenia pokazane są z punktu widzenia różnych osób, relacje z toku myślenia powodują, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak sam postąpiłby w tej sytuacji." źródło
Elle spotykając dwie dziewczyny w pociągu patrzy pobłażliwie na ich zachowanie - ot, typowe nastolatki. Również dwóch mężczyzn, którzy przykuwają zainteresowanie dziewcząt, zwraca na siebie także uwagę naszej bohaterki. To zdecydowanie nie jest dobre towarzystwo dla nastolatek. A kiedy wytężając słuch dowiaduje się, że niepokojący mężczyźni właśnie opuścili więzienie, cierpnie jej skóra...

Nasza bohaterka bije się z myślami - odpuścić czy interweniować. Choć w głowie odtwarza różne scenariusze, ostatecznie decyduje się nie wtrącać w cudze sprawy. Kiedy następnego ranka okazuje się, że jedna z dziewcząt zaginęła nasza bohaterka zaczyna postrzegać sytuację w zupełnie innym świetle. Co więcej wszystko wskazuje na to, że Elle nie pozostanie anonimową kobietą z pociągu, a listy z pogróżkami są na to najlepszym dowodem.

"Obserwuję Cię" to thriller, choć dość nietypowy. Sprowadza się nie tyle do samej zbrodni, co do wpływu na otoczenie - widzimy jak zmienia się życie innych osób wskutek zaginięcia Anny, w tym oczywiście życie z pozoru nie mającej z wydarzeniami nic wspólnego Elle. W niektórych momentach pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że jest to połączenie thrillera z powieścią obyczajową dramatem. I o dziwo, jak taka hybryda książka sprawdza się znakomicie.

Z thrillerami różnie bywa - "Dziewczyna z pociągu" wywołała ogromny medialny szum, a okazała się płytką, nieskomplikowaną opowiastką. Ma jednak swoje plusy, bo to chyba właśnie gro ludzi sięga po ten gatunek. Nie do końca wiem, czy krzyczące z okładki hasło "Wciąga niczym Dziewczyna z pociągu" powinno mnie do książek zachęcać czy odstraszać, jednak (całe szczęście) do strachliwych nie należą. Sięgam więc po coraz to nowe thrillery i, wierzcie mi, przynajmniej połowa z nich okazuje się warta uwagi. A "Obserwuję Cię" z całą pewnością zalicza się do tej lepszej połowy.

Być może rozwikłanie zagadki nie do końca mnie przekonało, jednak nie zmienia to faktu, że całą powieść czyta się bardzo dobrze - jest wciągająca, wielowymiarowa i najzwyczajniej w świecie ciekawa. Historię poznajemy z punktu widzenia różnych osób, a każda z nich czymś nas zaskakuje. Nie żałuję, że sięgnęłam po tę powieść i myślę, że z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić. To z całą pewnością "coś innego".

Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

"Skrzywdzona" Natasha Preston

Tytuł: Skrzywdzona
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria 
Stron: 370

"Kiedy w jej szkole zjawia się nowy uczeń, który próbuje pomóc Scarlett w odzyskaniu wspomnień, dziewczyna zakochuje się w nim bez pamięci. Wydaje się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, ale wówczas wypadek samochodowy powoduje pojawienie się przebłysków dawno zapomnianych wydarzeń. Czy na pewno jednak chciałaby je pamiętać? Dobrze, że w tym trudnym czasie może liczyć na Noaha, który oferuje jej takie wsparcie, o jakim marzyłaby każda z nas. Tylko że powody jego zaangażowania stają się coraz bardziej niejasne..." 

Z Natashą Preston znamy się całkiem nieźle. Do tej pory przeczytałam trzy jej książki - Uwięzione oraz dwa tomy serii Silence. Wszystkie książki okazały się znakomite. Choć tematyka była zróżnicowana,  łączyło je jedno - to kawał świetnej literatury. To, że sięgnęłam po Skrzywdzoną nie było więc żadnym zaskoczeniem. Po trzech dobrych książkach, po Natashę Preston sięgam w ciemno.

Wydawać by się mogło, że życie Scarlett układa się całkiem nieźle. Ma kochającą rodzinę, przyjaciół, a w szkole właśnie pojawia się chłopak, który zwraca na nią szczególną uwagę. Mimo wszystko, gdzieś z tyłu głowy dziewczyny nieustannie pojawia się myśl o przeszłości. Przeszłości, której nie potrafi sobie przypomnieć i zna ją jedynie z opowieści rodziców. Czy jednak warto wywoływać wspomnienia, które z pewnością okażą się bolesne?

Myślałam, że wiem, o tym będzie ta książka. Nie chcę zdradzać zbyt wiele nawet z własnych podejrzeń, jednak mogę powiedzieć Wam jedno - nawet w połowie nie udało mi się rozgryźć, jak potoczy się fabuła i w jaki sposób główna bohaterka, zgodnie z tytułem, została Skrzywdzona.

Czytając tę powieść poznajemy równolegle dwie historie. Jedna to aktualne życie Scarlett, jej przyjaciół i rodziny. Druga, to przeszłość, która razem z dziewczyną stopniowo odkrywamy. Z czasem obie tej historie zlewają się w jedną, dramatyczną całość i prowadzą to zaskakującego rozwikłania wszystkich zagadek.

Skrzywdzona jest dokładnie taka, jak się spodziewałam - szokująca, mocna i pełna zwrotów akcji. Choć Preston jest autorką książek skierowanych przede wszystkim do młodzieży, to nie liczcie na lekką, słodką opowiastkę - w tym przypadku nawet dorośli mogą dostać gęsiej skórki. Z drugiej strony książka napisana jest lekkim językiem, czyta się ją bardzo szybko i pod tym kątem nawet najbardziej wybredni czytelnicy nie powinni narzekać.

Myślę, że fanów autorki nie trzeba długo namawiać, aby sięgnęli po tę książkę. Jeśli jednak nie znacie jeszcze Preston, gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po jej książki - czy Skrzywdzoną, czy choćby którąś z poprzednich. Wszystkie są świetne, poruszają trudne tematy i warto mieć je w swojej domowej biblioteczce.

Ocena: 8/10
 Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

środa, 18 lipca 2018

"Muszę to wiedzieć" Karen Cleveland

źródło
Tytuł: Muszę to wiedzieć
Autor: Karen Cleveland  
Wydawnictwo: W.A.B.  
Stron: 352

"Thriller, którym zachwycili się Charlize Theron, Lee Child i John Grisham.
Idealny mąż. Idealny ojciec. Idealny kłamca? 

Vivian Miller to kochająca matka czwórki dzieci, szczęśliwa żona idealnego ojca i męża, Matta. Jako analityczka CIA zajmuje się rozpracowywaniem działalności rosyjskich szpiegów w Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia widzi zawartość komputera Jurija Jakowa, podejrzanego o bycie łącznikiem agentów. To, co tam znajduje, zagraża wszystkiemu, co dla niej ważne – jej rodzinie, jej pracy, jej samej…
Vivian obiecała bronić swojego kraju przed wszystkimi wrogami, obcymi i domowymi. Ale teraz stoi przed trudnym wyborem. Rozdarta między lojalnością a zdradą, miłością a podejrzliwością, komu może zaufać?" źródło

Thrillery dla kobiet i o kobietach opanowały rynek. Zaczęło się od "Dziewczyny w pociągu" - choć akurat ta powieść nieszczególnie przypadła mi do gustu, to zapoczątkowała trend, dzięki któremu w moje ręce wpadła cała masa świetnych historii. Teraz, kiedy widzę thriller, w którym główną bohaterką jest kobieta momentalnie odczuwam dreszczyk ekscytacji. Tak właśnie było z powieścią "Muszę to wiedzieć" - od razu przykuła moją uwagę i miałam co do niej bardzo dobre przeczucia.

Nie zdarzyło mi się do tej pory czytać o perypetiach tajnych agentów. CIA na okładce zawsze skutecznie mnie odstraszało, a tego typu powieści wydawały się nieco nudne i jakieś takie... zbyt męskie. Podświadomie jednak dużo łatwiej przekonuję się do historii, w których pierwsze skrzypce gra kobieta i chyba właśnie dlatego po "Muszę to wiedzieć" sięgnęłam bez zastanowienia.

Vivian jest prawdziwą kobietą sukcesu. Doskonale radzi sobie na każdej płaszczyźnie życia. Prywatnie jest matką czwórki wspaniałych dzieci, zawodowo - poważaną agentką CIA. Niestety nawet najbardziej cudowne życie może w jednej chwili rozsypać się niczym domek z kart. Vivian będzie musiała zdecydować co jest dla niej ważniejsze - lojalność wobec kraju, które przysięgała bronić, czy wobec ukochanego męża?

Razem z bohaterką dajemy wplątać się w sieć intryg. Próbujemy odnaleźć prawdą i zadajemy sobie najważniejsze pytanie - komu ufać? Historia jest pełna tajemnic, a dzięki temu niesamowicie wciągająca. Choć spodziewała się czegoś zupełnie innego, może nieco lżejszej opowieści, Karen Cleveland udało się stworzyć dobrą, trzymającą w napięciu powieść. 

Książka rozwija się stopniowo, jest dobrze napisana i łączy w sobie wszystkie elementy będące wyznacznikiem dobrego thrillera. Myślę, że historiia jest dość uniewersalna i przypadnie do gustu większości czytelników. Szczególnie, że wszystko wskazuje na to, że wkrótce będziemy mieć okazję zobaczyć ekranizację tej powieści, a w główną rolę wcieli się Charlize Theron.

Ocena: 7/10
 
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!



 


niedziela, 15 lipca 2018

"First Love" James Patterson, Emily Raymond

źródło
Tytuł: First Love
Autor: James Patterson, Emily Raymond 
Wydawnictwo: Feeria  
Stron: 320

"Znasz ten stan? Niektórzy opowiadają wtedy całemu światu, że czują motyle w brzuchu... Inni za to uparcie twierdzą, że uczucia są dla słabych, a więc na pewno nie dla nich. Prawda jest jednak taka, że miłość dotyczy każdego, a ta pierwsza zostaje w pamięci na zawsze.

Axi jest gdzieś pośrodku tej skali, ale zupełnie się nad tym nie zastanawia. Ma w głowie plan ucieczki i bynajmniej nie jest to ucieczka od zakochania. Chce po prostu odciąć się od trudnej rzeczywistości, a przede wszystkim od rodziców, którzy zdają się już niczym nie interesować. Szalona podróż przez Stany Zjednoczone ma pomóc dziewczynie oddzielić przeszłość grubą kreską. No, może nie tak szalona, jak to sobie wyobraża jej najlepszy przyjaciel Robinson, którego wtajemnicza w swoje plany... i w którym jest szaleńczo zakochana. Axi doskonale wie, że dla chłopaka ta wyprawa ma trochę inny sens. Bo gdy  masz naprawdę życiowy problem, romantyczne uniesienia zyskują całkiem inny wymiar, a czasem i finał...

Feeria Young uprzedza: ta powieść z pewnością złamie wasze serca i wywoła wzruszenie. Ale jest warta każdej wylanej łzy. Zupełnie tak jak pierwsza miłość.
" źródło

Macie czasami ochotę uciec? Zwyczajnie zostawić wszystko, co na co dzień nie daje nam spokoju, wziąć ze sobą najlepszego przyjaciela i zwiać. Axi również zna to uczucie - codzienność kompletnie ją przytłacza. W przeciwieństwie do większości z nas, dziewczyna nie pozostawia jednak ucieczki w świecie marzeń, a faktycznie pakuje walizki i bierze nogi za pas. 

Podróż, która ma być z pozoru dobrą zabawą, okazuje się zmieniającą życie wyprawą. Najlepszy przyjaciel Axi, Robinson, jest w rzeczywistości, kimś jeszcze więcej. Nadużywający alkoholu ojciec i matka, która porzuciła własną córkę szybko stają się jedynie tłem nowego życia nastolatki, którym jest podróż. Wraz z Robinsonem u boku nasza bohaterka przeżywa podróż swojego życia. Czeka na nich mnóstwo przygód, zabawnych historii, a nawet naginanie przepisów. Dla grzecznej dziewczynki, jaką jest Axi to naprawdę coś wielkiego!

"First love" zdawała mi się lekką młodzieżówką, raczej zabawną, niż poruszającą. Jestem jednak pozytywnie zaskoczona, ponieważ powieść okazała się czymś więcej. Nie jest jedną z historii, które zapomina się tuż po odłożeniu książki na półkę. Im bliżej poznawałam bohaterów, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to coś więcej niż lekka historyjka dla nastolatków. 

Całości dopełnia świetne wydanie - ta książka to nie tylko tekst, a również ilustracje, mające imitować zdjęcia z podróży Axi i Robinsona. Choć teoretycznie wyrosłam już z książek z obrazkami, to w dobie kiedy wszystko fotografujemy, a instagram i facebook są nieodzowną częścią naszego życia, zdjęcia wycieczki wpasowują się w tę historię naprawdę znakomici!

Dużym plusem, oprócz ciekawych bohaterów i łączącej ich relacji, jest sama podróż. Kto z nas nie chciałby wziąć udziały w takiej wyprawie? Biorąc pod uwagę, że naprawdę niewielu będzie miało okazję faktycznie wybrać się w taką wycieczkę, fajnie jest przynajmniej podczas lektury wybrać się w podróż.

Reasumując, "First Love" to naprawdę dobra powieść dla młodzieży. Oprócz zabawnych perypetii naszych bohaterów, ma też dla czytelnika nieco bardziej refleksyjną stronę. Idealna lektura na wakacje!

Ocena: 8/10 
 
 Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

poniedziałek, 28 maja 2018

"Broken Silence" Natasha Preston

Tytuł: Silence
Autor:  Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria  
Stron: 380
 
"Od wyjazdu Oakley, jej mamy i brata do Australii minęły już cztery lata. Nieuchronnie jednak zbliża się data procesu sądowego i Oakley postanawia wrócić do Anglii, by ostatecznie zamknąć makabryczny rozdział swojej historii. Teraz będzie musiała stawić czoła dwóm mężczyznom, którzy ją skrzywdzili… i jednemu, którego skrzywdziła ona.
 
Jej miłość do Cole’a nigdy nie wyblakła, ale jego uczucia mogły się przecież zmienić. Czy tę parę czeka jeszcze szczęśliwe zakończenie?
BONUS dla fanek tej serii: opowiadanie Silent Night"
 
Na początku tego roku miałam okazję przeczytać pierwszy tom serii "Silence" Natashy Preston i bardzo podobała mi się ta historia. Książka zarobiła ode mnie mocną ósemkę i pewnym było, że sięgnę po kontynuację. Miałam jednak pewne obawy - Silence było jak dla mnie zamkniętą historią z dobrym zakończeniem, a takich zazwyczaj lepiej nie ruszać. Kontynuacja bardzo często psuje dobre wrażenie, jakie wywarła powieść i pozostawia niesmak. Nie byłabym jednak sobą, gdybym zdecydowała się nie poznać dalszych losów Oakley i Cole'a.

Po traumatycznych wydarzeniach, jakie poznaliśmy w Silence zdawać by się mogło, że spotka nas już nic gorszego. A jednak na główną bohaterkę czeka kolejny dramat - musi raz jeszcze stawić czoła przeszłości i stanąć twarzą w twarz ze swoimi oprawcami. To z kolei wiąże się z powrotem do Anglii i ponownym spotkaniem z Colem. Czy uczucie, które łączyło tę dwójkę ta się jeszcze odzyskać?

Lubię sięgać po kontynuacje powieści kiedy nie ukazują się zbyt długi okres czasu po premierze pierwszej części. Czytam naprawdę dużo i bardzo często powieści mieszają mi się ze sobą, szczególnie rok czy dwa po premierze. W przypadku Broken Silence nie miałam tego problemu. Bardzo szybko przypomniałam sobie niemalże całą fabułę, choć sama nie wiem czy to dlatego, że niedawno czytałam Silence, czy dlatego, że bohaterowie zrobili na mnie tak duże wrażenie.

Oakley jest teraz zupełnie inną osobą. Nie tylko dlatego, że odzyskała wreszcie głos, lecz również dlatego, że nabrała odwagi. W dalszym ciągu wzbudza jednak współczucie, a jej historia poruszyłaby nawet tych, którzy mają serce z kamienia. W tej części jeszcze więcej dowiadujemy się o jej traumatycznych przeżyciach, znamy coraz więcej szczegółów, a cała historia staje się jeszcze bardziej straszna. Na szczęście jest też Cole, który pozostaje równie pozytywny, jak chłopak sprzed czterech lat.
 
Choć w dalszym ciągu uważam, że Silence mogłoby pozostać pojedynczą powieścią, to cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po kontynuację. To równie udana powieść jak jej poprzedniczka, a Ci, którzy lubią w powieściach uronić łezkę czy dwie, nie powinni poczuć się zawiedzeni.

 Ocena: 8/10
 
Seria Silence:
tom I          |          tom II 
 
 
 Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

niedziela, 20 maja 2018

"Mój pierwszy bal"

Tytuł: Mój pierwszy bal
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 320

"Cudowne i straszne wspomnienia pierwszego dorosłego balu autorstwa uwielbianych przez młodzież pisarzy!
Szkolne bale zawsze budzą wiele emocji. Dla jednych są wymarzoną okazją do zaprezentowania się w nowej kreacji, dla innych nadzieją na nową miłość, a dla jeszcze innych prawdziwym horrorem…
20 popularnych amerykańskich pisarzy na czele z kochanym przez nastolatki Johnem Greenem opisuje to jedyne w swoim rodzaju wydarzenie. Jest to niezwykły zbiór opowiadań, z których każde zaskoczy, wzruszy, a często przerazi czytelnika.
Być może dla niejednej z czytelniczek książka stanie się inspiracją, może dla niektórych będzie przestrogą przed popełnieniem nieodwracalnych w skutkach błędów.

Zbiory opowiadań były bardzo popularne jakiś czas temu. Zawsze lubiłam takie książki - są utrzymane w jednej tematyce, więc mamy pewność, że trafią do nas przynajmniej częściowo. Poza tym czasami, najczęściej wieczorem, mam ochotę jeszcze coś przeczytać, jednak nie mam siły zaczynać nowej powieści. Albo nie zdążę wciągnąć się w fabułę, albo wręcz przeciwnie - wciągnę się tak, że nie będę potrafiła odłożyć książki. Z opowiadaniami nie ma takiego problemu, nie musimy ich nawet czytać po kolei, wystarczy wybrać takie, na jakie w danej chwili mamy czas. I w każdej chwili można sięgnąć po następne!

Nie trudno się domyślić, że "Mój pierwszy bal" to zbiór opowiadań dla młodzieży. Opowiada o przygotowaniach do bardzo hucznie obchodzonych balów, które najprościej porównać można do naszej studniówki. Autorzy, których tu znajdziemy to jedni z najpopularniejszych autorów powieści dla młodzieży. Znajdziemy tu kultowego już dzięki "Gwiazd naszych wina" Johna Greena, utrzymanego w podobnej tematyce Davida Levithana, Cecily von Ziegesar (autorkę "Plotkary") i wiele innych znanych nazwisk.

Nietrudno się domyślić, że historię są zróżnicowane. Jedne lepsze, inne gorsze, a podejrzewam, że i w tej kwestii zdania będą podzielone. Niektóre mi się podobały, inne nieco mniej, a jedno uznałam za kompletnie absurdalne - być może po prostugo nie zrozumiałam (tak, chodzi o opowiadanie Libby Bray). 

Historie są w większości proste i nieco naiwne. Musimy jednak pamiętać, że po pierwsze to opowieści skierowane przede wszystkim dla bardzo młodych ludzi, a po drugie to opowiadania. Autorzy na kilku stronach zmieścić muszą całą swoją opowieść na zaledwie kilku (-nastu? -dziesięciu?) stronach. W tak krótkiej historii nie sposób wyczerpująco opisać wydarzeń aktualnych, a jednocześnie stworzyć złożonych bohaterów, aby czytelnik był w stanie ich w pełni poznać. Liczy się pierwsze wrażenie, jakie uda się zrobić.

"Mój pierwszy bal" czytało mi się bardzo przyjemnie. Książka przypomniała mi te, które czytałam będąc jeszcze bardzo, bardzo młoda. Choć nie wszystkie opowiadania przypadły mi go gustu, myślę że książka jest warta uwagi.

Ocena: 6/10
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

czwartek, 17 maja 2018

"Graffiti Moon" Cath Crowley


Tytuł: Graffiti Moon
Autor: Cath Crowley  
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 360

"Wielokrotnie nagradzana (6 prestiżowych nagród!), entuzjastycznie przyjęta przez czytelników (ponad 16 000 opinii na goodreads.com!) powieść o szaleństwach młodości.
Lucy jest zakochana w tajemniczym malarzu graffiti. Ed myślał, że zakochał się w Lucy, dopóki ta nie złamała mu nosa. Dylan kocha Daisy, ale obrzucanie jej jajami prawdopodobnie nie było najlepszym sposobem, by to okazać. Jazz i Leo powoli zbliżają się do siebie. Intensywne i pełne radości 24 godziny z życia czworga nastolatków u progu dorosłości, odkrywania, kim są i kim chcą być.
Nowa liryczna powieść autorstwa wielokrotnie nagradzanej autorki Cath Crowley." źródło


Choć zwykle o to nie proszę, to tym razem zwróćcie uwagę na okładkę. Jest naprawdę wyjątkowa i piękna w swojej prostocie. Co więcej idealnie wpasowuje się w klimat powieści - rysunek na okładce przypomina graffiti wykonane zaledwie jednym kolorem sprayu. Co więcej tło swoją strukturą przypomina beton i gdyby nie żółty kolor, można by pomyśleć, że patrzymy na prawdziwy uliczny rysunek. Nie ukrywam, że to właśnie okładka w pierwszej kolejności przykuła moją uwagę.

Kolejną rzeczą jest opis - już po nim możemy się domyślić, że "Graffiti moon" nie okaże się typową, lekką młodzieżówką, a subtelną, wysmakowaną historią. 

Akcja toczy się w ciągu jednej doby. W ciągu niej dowiadujemy się bardzo wiele o bohaterach - czasami akcja, która toczy się w ciągu jednego dnia może powiedzieć nam o życiu postaci więcej niż, gdyby trwała ona miesiącami. Już od pierwszych stron da się zauważyć, że "Graffiti moon" to powieść inna, nietuzinkowa i oryginalna. Jest napisana w sposób nieoczywisty i na początku było mi nieco ciężko dopasować, jednak kiedy już się do niego przyzwyczaiłam - całkiem przepadłam.

Lucy ma jeden cel - znaleźć Shadow'a, ulicznego artystę, którym jest zafascynowana. Gania nocami po mieście próbując go spotkać. Ed, z uwagi na ciężką sytuację rodzinną zmuszony był rzucić szkołę i zacząć pracę w sklepie. Ta dwójka jeszcze nie wie, jak wiele ich łączy, a czytelnik będzie miał tę przyjemność by dowiedzieć się razem z nimi. Oprócz Lucy i Eda są tutaj też inni bohaterowie i inne historie, ale muszę przyznać, że to właśnie oni najbardziej skradli moje serce.

"Graffiti moon" okazała się miłym zaskoczeniem i ciekawą odmianą. To literatura dla młodzieży "z wyższej półki", a to jak dla mnie oznacza, że z przyjemnością mogą przeczytać ją również dorośli. Ja przeczytałam. I nie żałuję.

Ocena: 8/10
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


poniedziałek, 14 maja 2018

"Tamta dziewczyna" Erica Spindler

Tytuł: Tamta dziewczyna
Autor:  Erica Spindler
Wydawnictwo: Edipresse Książki  
Stron: 280

"Okrutna zbrodnia i jeden świadek – piętnastoletnia dziewczyna z biednej dzielnicy. Jest notoryczną kłamczuchą, wiecznie na bakier z prawem. Nic zatem dziwnego, że nikt nie chce jej uwierzyć. Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, cieszy się opinią prawej, uczciwej i opanowanej. Ale nie zawsze tak było. Miranda pochodzi z niewielkiego, prowincjonalnego miasteczka Jasper, w dodatku z jego gorszej, biedniejszej części. Szacunek kolegów i koleżanek oraz lokalnej społeczności zdobyła swoją ciężką pracą. Kiedy Miranda i jej partner zostają wezwani na miejsce przestępstwa, ofiarą okazuje się znany i lubiany wykładowca miejscowej uczelni. Zaskakuje ich rzadko spotykana brutalność zbrodni. Gdy Mirandzie wydaje się już, że tego dnia nie może się wydarzyć nic gorszego, przypadkiem trafia na coś, co mrozi jej krew w żyłach – wyblakły wycinek z gazety z artykułem o nocy sprzed piętnastu lat, tamtej nocy, którą usilnie stara się wyprzeć z pamięci, tak jak swoją przeszłość."

Erica Spindler to jedna z najpopularniejszych autorek kryminałów, które spotkamy obecnie na rynku. Muszę przyznać, że nie przeczytałam jednak żadnej z jej książek choć kilka znalazłabym nawet... na własnej półce. Zgodnie jednak z daną samej sobie obietnicą, powoli zaczynam sięgać po najczęściej czytanych autorów, aby na własnej skórze przekonać się w czym tkwi ich sekret. Tak też postanowiłam zabrać się za Ericę Spindler i "Tamta dziewczynę".

Miranda pracuje w policji i doskonale sprawdza się w tym zadaniu. Na dobre imię zapracowała przede wszystkim ciężką pracą - wychowana w biednej dzielnicy nie miała łatwego startu. Co więcej traumatycznej przeżycia z przeszłości na stałe zapisały się w jej pamięci. Teraz, kiedy sprawa, którą zajmuje się zawodowo zdaje się być powiązana z jej własną tragedią, wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Czy to możliwe, że obie sprawy są ze sobą powiązane?

"Tamtą dziewczynę" określiłabym jako dość typowy kryminał. Choć szczerze liczyłam na wątki rodem z mrożącego krew w żyłach thrilleru, zabrakło mi dreszczyka emocji. Czyta się ją dobrze, nie sposób nie zauważyć, że Spindler to doświadczona autorka i nie bez powodu ma rzesze fanów. Bohaterowie są dobrze skonstruowani, a akcja wyważona. Czego więc brakuje? Moim zdaniem nieco zaskoczenia i zwrotów akcji.

Zdecydowanym plusem tej powieści jest przeplatanie się aktualnych wydarzeń z retrospekcjami. Nasza bohaterka przeszła ogromną przemianę od kiedy była nastolatką, jednak nie sposób nie zauważyć, że jest ta sama osoba. Dojrzalsza, odmieniona, jednak z tymi samymi lękami.

Koniec końców książka jest całkiem niezła, choć daleko jej do dreszczowca. Czyta się ją nieźle, jednak nie liczcie, że nie pozwoli Wam zmrużyć oka. Z pewnością sięgnę po kolejne powieści autorki, jednak nie zostanie ona moją prywatną ulubienicą.

Ocena: 6/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję:

piątek, 4 maja 2018

"Bez pożegnania" Mia Sheridan

Tytuł: Bez pożegnania
Autor:  Mia Sheridan 
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Stron: 352

"Byli braćmi – bliżniakami – i choć kochałam obu, to moje serce należało tylko do jednego z nich.

Annalia Del Valle kochała Prestona Sawyera praktycznie od zawsze. Córka ubogiej imigrantki najmującej się do pracy na farmie, wychowała się w Dolinie Kalifornijskiej jako wyrzutek, mając za dom maleńki budynek gospodarczy, dawną szopę. Ale jej serce odnalazło wolność na bezkresnych polach Farmy Sawyerów i w towarzystwie chłopców, którzy stali się jej jedynymi przyjaciółmi.

Preston wzdychał do Annalii, odkąd był nastolatkiem. Ale przed uczynieniem pierwszego kroku powstrzymywało go poczucie honoru. Aż do pewnego skwarnego, letniego wieczoru, kiedy nie jest się w stanie dłużej powstrzymywać. Tego wieczoru łączą się ich światy – i ciała. Inicjuje to ciąg wydarzeń, który już na zawsze zmieni ich życie.

Annalia wróciła właśnie do miasteczka po tym, jak zniknęła bez śladu na sześć długich miesięcy. Jest pełna determinacji, aby odzyskać swoje serce, swoje życie i dziecko – syna, który przyszedł na świat jako owoc namiętności, miłości i nagromadzonego latami pragnienia.

Preston poradził sobie z żałobą, pustoszącą zbiory suszą i targającym duszę cierpieniem, ale nie ma pewności, czy raz jeszcze poradzi sobie z Annalią. I możliwe, że wcale nie ma ochoty próbować. Czy duma i gorycz powstrzymają go przed sięgnięciem po to, czego pragnie przecież od zawsze?

Jak naprawić to, co zostało nieodwracalnie zniszczone? Jak wybaczyć niewybaczalne? Jak zrozumieć, że prawdziwy honor wywodzi się nie ze słów i okoliczności, ale z głębi serca, gdzie kryje się prawda? I jak poradzić sobie z dawnymi ranami i odkryć, że zdarza się taka miłość, która jest równie stała i niezmienna jak sama ziemia?
"

Choć romans jako gatunek literacki cieszy się chyba najbardziej złą sławą uważam, że często głosy krytyki są przesadzone. Jak zawsze są lepsze i gorsze książki. Większość z nas kojarzy romantyczne powieści z harlequinami, które w latach dziewięćdziesiątych były niesamowicie popularne. A romans to przecież coś znacznie więcej! To "Romeo i Julia", powieści Jane Austin czy sióstr Brontë. 

Również wśród współczesnych autorów (a może raczej autorek) romansów również znajdziemy prawdziwe perełki. Są książki, które z przyjemnością przeczytam w ciemno, zanim choćby przeczytam opis na tylnej okładce. Wśród takich autorek wymienić mogę Coleen Hoover, Tarryn Fisher i właśnie Mię Sheridan. Jeśli chodzi o tę ostatnią, to chyba właśnie jej książek mam na półce najwięcej (choć może głównie dlatego, że najwięcej ich zostało wydanych w Polsce). 

Nie było więc żadnym zaskoczeniem, że tuż po premierze "Bez pożegnania"czym prędzej wzięłam się za lekturę. I tym razem przeczucie mnie nie zawiodło - książka okazała się równie dobra, jak pozostałe autorstwa Sheridan.

Tym razem bohaterowie to Annalia i Preston. Ona, od wielu lat kochała dwóch braci, którzy stanowili dla niej oparcie i byli prawdziwą rodziną. Seria tragicznych wydarzeń doprowadziła jednak do tego, że nasza bohaterka zmuszona była wyjechać i opuścić rodzinną miejscowość, a wraz z nią ukochanego małego synka. Preston znalazł się więc w roli, której kompletnie się nie spodziewał - samotnego ojca. Czy zdoła wybaczyć Annalii ucieczkę?

Mia Sheridan ma niesamowity talent tworzenia historii, które nie są czarno-białe. Ta opowieść ma w sobie wszystkie odcienie szarości. Trudno ma przecież zrozumieć kobietę, która porzuca własne dziecko. Okazuje się jednak, że wszystko ma swój powód, a zachowania, które z pozoru zdają się być niedopuszczalne, okazują się najmniejszym złem.

Oczywiście w historii nie mogło zabraknąć chemii pomiędzy bohaterami. To ona jest tutaj najważniejsza i to dzięki niej tę powieść czyta się tak dobrze. Mia Sheridan to świetna pisarka i czytanie jej książek zawsze jest przyjemnością. Tak też było w tym przypadku - "Bez pożegnania" jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że po każdą książkę autorki mogę sięgać w ciemno.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję:

środa, 4 kwietnia 2018

"Bad Boy’s Girl" Blair Holden

Tytuł: Bad Boy’s Girl
Autor: Blair Holden  
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 512

"Ponad 183 miliony pobrań na wattpadzie!
Powieści młodej debiutującej autorki na międzynarodowych listach bestsellerów.
Prawa filmowe sprzedane ‒ Collective Digital Studios!
Tessie ma problem: jej przyjaciółka zaczyna spotykać się z Jasonem, wielką miłością Tessie. Dziewczyna ma prosty plan na przetrwanie ostatniego roku w liceum: nie wychylać się. Jednak pewnego dnia w mieście zjawia się Cole Stone, który kiedyś uprzykrzał jej życie, i życie Tessie wywraca się do góry nogami."

Pierwszym hitem z Wattpada, który wpadł w moje ręce była seria napisana przez Annę Todd i chyba od tego czasu nabrałam specyficznego podejścia to książek, które osiągnęły sukces w ten właśnie sposób. Ich główną i niezaprzeczalną zaletą jest fakt, że po prostu świetnie się je czyta - coś w końcu musiało przykuć uwagę rzeszy czytelników.

Tessie nie ma łatwego życia - nie może cieszyć się licealną beztroską, ponieważ jest szykanowana przez rówieśników. Prym wiedzie jej była-najlepsza przyjaciółka, która jest prawdziwą jędzą. Pech chciał, że jest ona również dziewczyną chłopaka, którego Tessie skrycie darzy uczuciem. Ten z kolei to chodzący ideał, jednak jego brat, który właśnie wrócił do miasta był jedną z osób, które sprawiały, że życie głównej bohaterki było nie do zniesienia. Brzmi skomplikowanie? W rzeczywistości wcale tak nie jest i bardzo szybko udaje się połapać w fabule.

"Bad Boy's Girl" jest romansem, gdzie główna bohaterka waha się pomiędzy uczuciem w stosunku do dwójki braci. Nie zabrakło tu również tej złej - rolę zepsutej do szpiku kości postaci pełni ex-przyjaciółka głównej bohaterki.  Tessa z kolei jest stricte pozytywna - to lekko nieśmiała dziewczyna, tłumiąca w sobie uwielbienie do chłopaka zdecydowanie spoza jej ligi. O prześladowaniach mówi niewiele, jeśli w ogóle. Jest sympatyczna, ma potencjał i gdyby naprawdę dała się poznać to z pewnością mogłaby mieć wielu przyjaciół.

Potencjał ten dostrzega wreszcie Cole - "ten zły" z dwójki przystojnych braci. Choć jeszcze nie tak dawno sam dogryzał Tessie to teraz próbuje zostać jej obrońcą a może po prostu... przyjacielem? Nasza bohaterka podchodzi do niego z dystansem, jednak niełatwo wiecznie opierać się żartom, które przestały być obraźliwe. Nie łatwo też unikać towarzystwa kogoś, kto zawsze jest obok. A może dotychczasowe wrażenie było mylne, a Cole nie jest wcale taki zły?

Powieść jest może nieco schematyczna - mamy tu w końcu miłosny trójkąt (a momentami nawet czworokąt). Głowna bohaterka to szara myszka, a główny bohater - zły chłopiec. Takie powieści jednak nie zawsze są kiepskie. "Bad Boy's Girl" być może nie dostanie literackiego Nobla, jednak w kategorii młodzieżowych romansów wypada znakomicie! Jest wciągająca, trzyma w niepewności i nawet, jeżeli w głębi duszy wiemy, jak może się skończyć, to i tak czytamy ją z zapartym tchem.

Z ogromną radochą pochłonęłam tę powieść. I wiecie co? Chcę więcej! Mogę jednak spać spokojnie, bo kolejna część już wkrótce. Jeśli jesteście fanami powieści z serii "After" lub po prostu lubicie od czasu do czasu przeczytać lekki, wciągający romans to polecam Wam tę historię.

Ocena: 8/10
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...