Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryminał. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 maja 2018

"Tamta dziewczyna" Erica Spindler

Tytuł: Tamta dziewczyna
Autor:  Erica Spindler
Wydawnictwo: Edipresse Książki  
Stron: 280

"Okrutna zbrodnia i jeden świadek – piętnastoletnia dziewczyna z biednej dzielnicy. Jest notoryczną kłamczuchą, wiecznie na bakier z prawem. Nic zatem dziwnego, że nikt nie chce jej uwierzyć. Miranda Rader, funkcjonariuszka policji w Harmony w stanie Luizjana, cieszy się opinią prawej, uczciwej i opanowanej. Ale nie zawsze tak było. Miranda pochodzi z niewielkiego, prowincjonalnego miasteczka Jasper, w dodatku z jego gorszej, biedniejszej części. Szacunek kolegów i koleżanek oraz lokalnej społeczności zdobyła swoją ciężką pracą. Kiedy Miranda i jej partner zostają wezwani na miejsce przestępstwa, ofiarą okazuje się znany i lubiany wykładowca miejscowej uczelni. Zaskakuje ich rzadko spotykana brutalność zbrodni. Gdy Mirandzie wydaje się już, że tego dnia nie może się wydarzyć nic gorszego, przypadkiem trafia na coś, co mrozi jej krew w żyłach – wyblakły wycinek z gazety z artykułem o nocy sprzed piętnastu lat, tamtej nocy, którą usilnie stara się wyprzeć z pamięci, tak jak swoją przeszłość."

Erica Spindler to jedna z najpopularniejszych autorek kryminałów, które spotkamy obecnie na rynku. Muszę przyznać, że nie przeczytałam jednak żadnej z jej książek choć kilka znalazłabym nawet... na własnej półce. Zgodnie jednak z daną samej sobie obietnicą, powoli zaczynam sięgać po najczęściej czytanych autorów, aby na własnej skórze przekonać się w czym tkwi ich sekret. Tak też postanowiłam zabrać się za Ericę Spindler i "Tamta dziewczynę".

Miranda pracuje w policji i doskonale sprawdza się w tym zadaniu. Na dobre imię zapracowała przede wszystkim ciężką pracą - wychowana w biednej dzielnicy nie miała łatwego startu. Co więcej traumatycznej przeżycia z przeszłości na stałe zapisały się w jej pamięci. Teraz, kiedy sprawa, którą zajmuje się zawodowo zdaje się być powiązana z jej własną tragedią, wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Czy to możliwe, że obie sprawy są ze sobą powiązane?

"Tamtą dziewczynę" określiłabym jako dość typowy kryminał. Choć szczerze liczyłam na wątki rodem z mrożącego krew w żyłach thrilleru, zabrakło mi dreszczyka emocji. Czyta się ją dobrze, nie sposób nie zauważyć, że Spindler to doświadczona autorka i nie bez powodu ma rzesze fanów. Bohaterowie są dobrze skonstruowani, a akcja wyważona. Czego więc brakuje? Moim zdaniem nieco zaskoczenia i zwrotów akcji.

Zdecydowanym plusem tej powieści jest przeplatanie się aktualnych wydarzeń z retrospekcjami. Nasza bohaterka przeszła ogromną przemianę od kiedy była nastolatką, jednak nie sposób nie zauważyć, że jest ta sama osoba. Dojrzalsza, odmieniona, jednak z tymi samymi lękami.

Koniec końców książka jest całkiem niezła, choć daleko jej do dreszczowca. Czyta się ją nieźle, jednak nie liczcie, że nie pozwoli Wam zmrużyć oka. Z pewnością sięgnę po kolejne powieści autorki, jednak nie zostanie ona moją prywatną ulubienicą.

Ocena: 6/10
Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję:

niedziela, 22 lutego 2015

"Białe jak śnieg" Salla Simukka

źródło
Tytuł: "Białe jak śnieg
Autor: Salla Simukka
Wydawnictwo: YA (GW Foksal)
Stron: 256

"Pierwsza na polskim rynku fińska sensacja dla młodzieży!
Po raz kolejny Salla Simukka udowadnia, że skandynawska sensacja nie ma sobie równych.
Jeśli szukasz książki, która skaże Cię na bezsenność, właśnie ją znalazłeś.

Lumikki Andersson wybiera się latem do Pragi. Tam zaczepia ją młoda kobieta o imieniu Zelenka, która twierdzi, że jest jej siostrą. Lumikki zaczyna zgłębiać tajemnicę rodzinną, a rozwiązując tę zagadkę, przyjdzie jej zmierzyć się z osobliwą sektą, która okaże się dużo bardziej niebezpieczna, niż można było z początku sądzić. W grę wchodzą wielkie pieniądze i Zelenka jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie - podobnie jak Lumikki. W drugiej części trylogii nie zabraknie więc dylematów i pytań, które Lumikki stawia już w pierwszej części: na kim można polegać, a komu nie ufać? Kto prowadzi nieczystą grę?
Lumikki, niczym słynna Sara Lund z filmowego „Dochodzenia”,  tropi sektę w samym sercu zabytkowej Pragi. Bohaterka trylogii Salli Simukki w drugim tomie próbuje uratować młodą kobietę ze szponów niebezpiecznej sekty. W scenerii starego miasta, wśród krętych uliczek, rozgrywa się dramat, którego stawką jest życie.  Czy Lumicce uda się ocalić dziewczynę, która twierdzi, że jest jej siostrą? Czy pokona szajkę planującą zbiorowe samobójstwo członków sekty? W kolejnej części trylogii bohaterka ostrze się o śmierć."
źródło

 Salla Simukka dokonała rzeczy niemożliwej i nawet o tym nie wie. Przekonała mnie, żebym sięgnęła po jej nietuzinkową wersję historii o Śnieżce, mimo, że kryminały są jedynym gatunkiem literackim, po który absolutnie nie sięgam. Książka "Czerwone jak krew" okazała się jednak na tyle przyjemna, że postanowiłam poznać również kolejne części tej opowieści. Jak myślicie, było warto?

Po wszystkim, co się stało, Lumikki za wszelką cenę potrzebuje.... normalności. Koszmary jednak w dalszym ciągu dają o sobie znać, więc dziewczyna decyduje się na spontaniczną wycieczkę. Oczywiście w samotności, ponieważ Lumikki, jak nikt inny, ceni sobie spokój, jaki daje jedynie przebywanie w swoim własnym towarzystwie. Nie jest jej jednak dane cieszyć się tym spokojem zbyt długo - nasza bohaterka wpada bowiem na młodą dziewczynę o imieniu Lenka, która (choć znajdują się w Pradze, czyli miejscu bardzo oddalonym od ojczyzny Lumikki) twierdzi, że jest jej siostrą. Mimo absurdu, jaki kryje się w tej sytuacji, wszystko składa się w całość, a Lumikki sama zaczyna sobie przypominać, że być może faktycznie miała kiedyś siostrą. Czy to prawda, czy jedynie wytwór wyobraźni?

Akcja skupia się jednak na czymś więcej, niż jedynie odkrywanie rodzinnych sekretów. Domniemana siostra głównej bohaterki po śmierci matki wylądowała u "rodziny". To przedziwni ludzie, żyjący w ascetycznych warunkach  i noszący niepokojące stroje. Lumikki od początku ma wrażenie, że coś z nimi nie tak, jednak prawda okazuje się być jeszcze bardziej szokująca.

Tej części serii raczej nie nazwałabym kryminałem. Może i faktycznie skupia się ona na rozwiązaniu zagadki i odnalezieniu winowajcy, jednak fabuła jest dużo bardziej skomplikowana niż zwyczajne wskazanie "kto zabił?". Nie będzie więc pewnie żadnym zaskoczeniem jeśli przyznam, że "Białe jak śnieg" polubiłam dużo bardziej niż "Czerwone jak krew". Może to jedynie kwestia indywidualnych preferencji, ponieważ obie książki są napisane znakomicie. Zagadka, której rozwiązanie poznajemy w tej części jest jednak dla mnie dużo bardziej fascynująca.

Nie bez znaczenia jest tutaj również historia samej głównej bohaterki. W pierwszej części dowiedzieliśmy się, że była ona maltretowana w szkole, jednak tutaj dowiadujemy się jeszcze więcej. Poznajemy też szczegóły jej fatalnej miłości, którą do tej pory uznawałam jedynie za westchnienia nieszczęśliwie zakochanej nastolatki. Teraz jednak.... eh, chyba wystarczy, kiedy powiem, że autorka przygotowała dla swoich czytelników prawdziwą bombę!

Koniec końców uważam "Białe jak śnieg" za książkę wręcz znakomitą! Zagadkowa fabuła nie pozwala nudzić się ani przez chwilę, a postaci głównej bohaterki wręcz nie sposób nie polubić. Z niecierpliwością oczekuję na finał tej historii, ponieważ otwarte zakończenie po prostu spędza mi sen z powiek!

Ocena: 8/10

"Czerwone jak krew"   |   "Białe jak śnieg"   |   "Czarne jak heban"

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

czwartek, 4 września 2014

"Starszy pan musi umrzeć" Alessia Gazzola

źródło
Tytuł: Starszy pan musi umrzeć
Autor:  Alessia Gazzola
Seria: Miłość i medycyna (sądowa), tom: II
Wydawnictwo: Jaguar  
Stron: 352

"Drugi tom włoskiej serii o Alice Allevi, młodziutkiej i roztrzepanej adeptce medycyny sądowej. Połączenie kryminału, powieści obyczajowej i romansu. Dowcipne i nietuzinkowe.
Życie Alice Allevi nie jest usłane różami. Co prawda poradziła sobie jakoś z nieprzychylnymi jej kolegami i rozwiązała kryminalną zagadkę, ale właśnie koło nosa przeszedł jej staż w Paryżu, gdzie mieszka jej ukochany Arthur.
Kiedy jeden ze starszych kolegów po fachu proponuje jej współpracę przy dziwnym i trudnym przypadku, Alice rzuca się w wir pracy. Sprawa dotyczy samobójstwa sędziwego Konrada Azaisa, pisarza węgierskiego pochodzenia od lat mieszkającego wraz z liczną rodziną nieopodal Rzymu. Inspektor Calligaris podejrzewa, że staruszek nie rozstał się z tym światem dobrowolnie, a wcześniejsza diagnoza o jego niepoczytalności była wyssana z palca. Wydaje się, że jedyną osobą, która może pomóc w rozwikłaniu zagadki jest piętnastoletnia wnuczka Azisa, Clara, która była bardzo związana z dziadkiem. Dziewczyna jednak zamknęła się w sobie i by skłonić ją do współpracy, Alice będzie musiała zaczerpnąć z najgłębszych pokładów cierpliwości..." źródło

Pierwszy tom przygód Alice Allevi bardzo przypadł mi do gustu. Do tego stopnia, że już w dniu, w którym skończyłam lekturę, musiałam sięgnąć po kontynuację. Główna bohaterka i jej życiowe perypetie to pewniak - przygody młodej pani doktor chyba nigdy mi się nie znudzą. Obawiałam się jednak, że zagadka zabójstwa starszego pana nie okaże się równie ciekawa jak ta, która czekała na nas w "Miłości i medycynie sądowej". Czy moje obawy okazały się słuszne?

Życie Alice wreszcie zaczyna się układać. Kiedy w pracy otrzymuje szanse odbycia stażu w Paryżu (gdzie aktualnie pomieszkuje jej ukochany) zdaje się to być wyjątkowo szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Co więcej, ku zaskoczeniu wszystkich (ze sobą włącznie) dziewczynie idzie świetnie, a jednak... do Paryża jedzie jej koleżanka. Zrozpaczona Allevi nie daje jednak za wygraną - postanawia wreszcie poukładać swoje życie. Najpierw wypad do Francji, a zaraz po tym nowa sprawa, równie wciągająca, jak zabójstwo Giulii Valenti.

Rodzina Konrada Azaisa, sędziwego pisarza, próbuje ubezwłasnowolnić staruszka. Nasza bohaterka jest jednak przekonana, że jego synom zależy jedynie na pieniądzach - starszy pan może i ma ciężki charakter, ale z całą pewnością nie zwariował. Postanowił jedynie... pozbawić rodzinę spadku. Aktualnie mieszka u córki, która jako jedyna z jego dzieci wierzy w trzeźwy umysł ojca. Z nią jednak również niechętnie spędza czas - Azais toleruje jedynie wnuczkę, piętnastoletnią Clarę. Sprawa staje się jednak naprawdę skomplikowana, kiedy staruszek umiera. Wszystko wskazuje na brak popełnienia zbrodni, jednak Alice ma przeczucie, że było to morderstwo. Kto zabił Konrada? Dlaczego? I kto został jego spadkobiercą? To pytania, na które tylko nasza pani doktor będzie w stanie odpowiedzieć!

Choć w tym tomie do sprawy kryminalnej podeszłam z pewną dozą niepewności, muszę przyznać, że nie jestem zawiedziona. Sam Konrad Azais nie wydał mi się zbyt ciekawy, jednak (no, cóż) szybko umarł, a zagadana jest nietypowej śmierci okazała się z kolei wyjątkowo interesująca. Autorka nauczyła mnie, że nie mogę jej ufać, więc z góry odrzuciłam mordercę, który wydawał się najbardziej prawdopodobny. Mimo wszystko, w tym tomie akcja została poprowadzona w zupełnie inny sposób niż w poprzednim, przez co (po raz kolejny!) nie byłam w stanie odgadnąć kto jest winny. W trzecim tomie na pewno się uda! :)

Główna bohaterka wcale się nie zmieniła, a ja nie mogłabym być z tego powodu bardziej zadowolona. Jeżeli czytaliście recenzję "Miłości i medycyny (sądowej)" na pewno pamiętacie, że uwielbiam tę dziewczynę. Teraz jej życie zaczyna się układać, jednak nie na długo. Alice bowiem ciągnie do kłopotów - nawet jeśli żadne jej nie spotykają, bardzo się stara i... sama pakuje się w tarapaty przez własną bezmyślność. Klęska życia prywatnego młodej pani doktor co prawda wisiała w powietrzu, jednak byłam dość zaskoczona, że faktycznie się wydarzyła! Kochani, w tym tomie dopiero się dzieje! Jest jednak coś niezwykłego w tej bohaterce. Coś, co sprawia, że jestem skłonna wybaczyć jej wszystko, co zrobi i szczerze liczyć, że gdzieś czeka na nią happy end.

"Starszy pan musi umrzeć" jednie utwierdza mnie w przekonaniu, że czasem warto sięgnąć po książki z innych gatunków niż zazwyczaj. Alessia Gazzola sprawia, że nawet kryminały da się polubić, choć w moim przypadku zdarza się to naprawdę bardzo rzadko. Polecam Wam tę serię bardzo gorąco - książki autorki czyta się świetnie, a taka dawka dobrego humoru na pewno pomoże w walce z jesienną chandrą!

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:


wtorek, 2 września 2014

"Miłość i medycyna (sądowa)" Alessia Gazzola

źródło
Tytuł: Miłość i medycyna (sądowa)
Autor:  Alessia Gazzola
Seria: Miłość i medycyna (sądowa)
Wydawnictwo: Jaguar  
Stron: 352

"Pierwszy tom włoskiej serii o Alice Allevi, młodziutkiej i roztrzepanej adeptce medycyny sądowej. Połączenie kryminału, powieści obyczajowej i romansu. Dowcipne i nietuzinkowe.
Kiedy znajdujesz się na końcu łańcucha pokarmowego, możesz mieć problem z dopchaniem się do bufetu... Tę prawdę zna doskonale Alice Allevi, młoda studentka medycyny sądowej. Wrażliwa i sympatyczna dziewczyna z trudem odnajduje się w towarzystwie wzajemnej adoracji, jakim są pracownicy Instytutu. Przełożeni nie widzą jej w roli patologa i rzucają jej kłody pod nogi. Partner, który niedawno dochrapał się stanowiska, nie przegapi żadnej szansy, by jej dogryźć. Jednak Alice jest gotowa wytrzymać wszystko, byle tylko pracować w wymarzonym zawodzie. Gdy pewnego wieczoru w jednym z rzymskich mieszkań znalezione zostają zwłoki młodej kobiety, Alice z ulgą opuszcza irytujący bankiet w Instytucie. Na miejscu odkrywa, że to, co potraktowała jak rutynowe wezwanie, wcale nim nie jest. Tym razem Alice zna ofiarę i ma silne przeczucie, że kobieta została zamordowana." źródło

Po kryminały sięgam bardzo rzadko. Na dobrą sprawę, jestem w stanie przypomnieć sobie tylko jedną książkę z tego gatunku, którą przeczytałam. Szukanie mordercy, opisy zakrwawionych zwłok, przesłuchiwanie światków - to po prostu nie dla mnie. Najgorsze są jednak te, w których winnego jesteśmy w stanie wskazać już po kilku stronach lektury, jednak bohaterowie książki zdają się być ślepi i głusi.

Zdarzają się jednak wyjątki. "Miłość i medycyna (sądowa)" jest z pewnością jednym z nich. Już na pierwszy rzut oka widać, że zagadka kryminalna, nie będzie jedynym wątkiem z tej książce. Porównanie do "Bridget Jones", które widnieje na okładce może i jest nietypowe, ale spełnia swoją rolę - przekonuje mnie, że w powieści znajdę mnóstwo zabawnych sytuacji. I właśnie nadzieja na lekturę przepełnioną dobrym humorem oraz zainteresowanie, jakie wzbudziła we mnie postać studentki medycyny sądowej okazały się wystarczającym powodem, aby sięgnąć po tę książkę!

Alice Allevi nie jest wzorową studentką. Wręcz przeciwnie - jeśli nie weźmie się poważnie za siebie czeka ją powtarzanie roku, a tego chyba każdy chciałby uniknąć. Naszą bohaterkę poznajemy w dniu popełnienia strasznego zabójstwa. Kiedy Alice, wraz ze swoim przełożonym i znajomą z roku, przybywa na miejsce zbrodni okazuje się, że... znała ofiarę. Giulia Valenti była piękną młodą dziewczyną, na którą Allevi poznała przypadkiem, podczas wybierania sukienki na wieczorne przyjęcie. Przyjęcie, z którego musiała wyjść i udać się na miejsce śmierci Giulii. Nic więc dziwnego, że nasza bohaterka bardzo osobiście traktuje tę sprawę. I ma własną teorię na temat jej rozwiązania.

"Miłość i medycyna (sądowa)" okazała się być lekturą znakomicie pasującą do mojego gustu czytelniczego. Bo pierwsze bardzo polubiłam główną bohaterkę. Dziewczyna jest jedną, wielką niezdarą. Ciągle pakuje się w tarapaty i w większości z własnej winy. Jest nierozważna i nieodpowiedzialna. Jednocześnie to niesamowicie inteligentna i wrażliwa postać. Wszystko przeżywa ze zdwojoną siłą, a sprawy zawodowe traktuje bardzo osobiście (choć oczywiście nie powinna). Ten zlepek kompletnie nie pasujących do siebie cech sprawia, że praktycznie każda czytelniczka będzie się w stanie z nią utożsamiać. Pamiętacie dlaczego tak lubimy Bridget Jones? Bo nie jest idealna! Ma mnóstwo wad, dzięki którym każda z nas wypada na jej tle całkiem nieźle. I podobnie jest z Alice Allevi. 

Dzięki temu, że spora część fabuły skupia się na życiu głównej bohaterki, nawet kiepska zagadka kryminalna nie byłaby chyba w stanie zepsuć mi przyjemności z lektury. Muszę jednak przyznać, że i po tym względem autorka mnie nie zawiodła. Zupełnie inaczej potraktowałabym choćby sprawę zabójstwa jakiegoś nudnego polityka. Giulia okazała się być jednak bardzo ciekawa, a jej historia naprawdę mnie zainteresowała. Co więcej - muszę przyznać, że nie udało mi się przewidzieć odpowiedzi na pytanie "kto zabił?". Przy końcu powieści okazało się, że moje przypuszczenia były kompletnie niesłuszne!

Ostatnią rzeczą, która sprawiła, że szczerze pokochała tę książkę było miejsce akcji. Każdy z nas, ma taki kraj, który darzy bezwarunkową miłością. W moim przypadku są to Włochy. Uwielbiam w nich wszystko - krajobrazy, pogodę, jedzenie, zabytki, ludzi... Tak więc umieszczenie akcji we Włoszech (oczywiście nic w tym dziwnego z uwagi na pochodzenie autorki) było przysłowiową wisienką na torcie. Ach! Zapomniałabym o jeszcze jednym - wątek miłosny. Jak nie trudno się domyśleć i on tutaj występuje. Miłość i Włochy (i trup) - chyba nie muszę dodawać nic więcej?

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy podzielą mój zachwyt wobec tej powieści. Miłośnicy zimnokrwistych kryminału mogą nawet poczuć się zawiedzeni. Ja jednak niesłychanie pokochałam Alice i z przyjemnością poznam kolejne tomy serii. 

Ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

sobota, 21 czerwca 2014

"Czerwone jak krew" Salla Simukka

źródło
Tytuł: "Czerwone jak krew"
Autor: Salla Simukka
Wydawnictwo: YA (GW Foksal)
Stron: 256

"Wartka akcja, doskonały język, skandynawski styl mrożącego krew w żyłach thrillera. Pierwsza na polskim rynku sensacja fińska dla młodzieży! 
Trylogia zainspirowanej Królewną Śnieżką braci Grimm.

Główną bohaterką „barwnej” trylogii (zainspirowanej Królewną Śnieżką braci Grimm), którą rozpoczyna powieść „Czerwone jak krew”, jest siedemnastoletnia licealistka Lumikki Andersson. Jej imię znaczy po fińsku „Śnieżka”. Nie miała łatwego dzieciństwa. Prześladowana przez uczniów nauczyła się maskować uczucia. Gdy dokonuje makabrycznego odkrycia zachowuje zimną krew. Jest doskonałym obserwatorem ludzkich zachowań. Nie oznacza to bynajmniej, że Lumikki nie rzuca się w oczy. Gdy po ukończeniu gimnazjum wyjeżdża z rodzinnego Riihimäki do Tampere i podejmuje naukę w liceum artystycznym, mimo wszystko zwraca na siebie uwagę. Ma wyrobione zdanie na każdy temat. Zgarnia najwyższe oceny i z fizyki, i z filozofii. Odgrywa rolę Ofelii tak, że dwie nauczycielki wpadają w furię, a reszta płacze. Gdy zetknie się z morderstwem przydadzą jej się zdolności aktorskie by przetrwać i wygrać.

Sensacja Salli Simukki ma w sobie typowy skandynawski mrok, odpowiednią dawkę strachu i tak lubiane w kryminałach nieoczywiste rozwiązanie.
" źródło

Miłość do skandynawskich autorów dosięgła wielu czytelników. Szczególną popularnością cieszą się kryminały. Osobiście, wierzcie mi lub nie, nie przeczytałam do tej pory ani jednej powieści z tego gatunku. Nie chodzi o to, że ich nie lubię (bo jak miałabym to stwierdzić), ale po prostu żaden opis do tej pory nie zainteresował mnie na tyle, żeby zdecydować się na lekturę. Aż do momentu, kiedy... natknęłam się na "Czerwone jak krew". Może to za sprawą świetnej okładki, może dzięki nawiązaniu do baśni braci Grimm, a może po prostu dlatego, że ta powieść skierowana do młodzieży. Nie jest to jednak istotne - ważne, że mój książkowy szósty zmysł wyczuł, że ten tytuł okaże się znakomitą lekturą. A jak pewnie sami doskonale wiecie, on (prawie) zawsze ma racje.

Lumikki to bardzo nietypowa nastolatka. Choć zbuntowana młoda dama występuje w co drugiej powieści, uwierzcie mi - ta jest wyjątkowa. Dziewczyna uczy się w prestiżowym liceum, dzięki czemu udało się jej namówić rodziców na wynajęcie stancji, w której zamieszka w pojedynkę. Trudno jednak stwierdzić, że korzysta z wolności w stu procentach.  Wręcz przeciwnie - stroni od towarzystwa i najlepiej czuje się sama, unikając jednocześnie wszystkich problemów świata zewnętrznego. Ma jednak Lumikki ma jednak pecha - znajduje się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Pewnego poranka w pracowni fotograficznej odkrywa mnóstwo suszących się banknotów. Ucieka, jednak po chwili namysłu wraca, ale w międzyczasie pieniądze w tajemniczy sposób znikają. Ciekawość bierze jednak górę, a dziewczyna postanawia rozwikłać zagadkę znikającej gotówki i... wplątuje się w skomplikowaną aferę kryminalną.

Muszę przyznać, że postać Lumikki jest genialnie wykreowana. Przez pierwszą część powieści nie czułam do niej żadnej sympatii. Dziewczyna jest krnąbrna, unika rówieśników w nielogiczny wręcz sposób i momentami zachowuje się absurdalnie. Z czasem jednak okazało się, że chłód, jaki darzy otoczenie to przede wszystkim poza, a charakter bohaterki jest bardzo rozbudowany. Wreszcie możemy zajrzeć w jej wspomnienia i zrozumieć, dlaczego zachowuję się tak (z pozoru) niedorzecznie i dlaczego tak bardzo zależało jej na wyprowadzce.

Najważniejszy jest jednak wątek kryminalny. Jest dość skomplikowany, poznajemy bowiem całe mnóstwo postaci - już nie nastolatków. Biorąc pod uwagę, że jest to fińska powieść, również imiona bohaterów są oczywiście fińskie. Było mi strasznie ciężko jest spamiętać i pewnie właśnie dlatego fabuła wydawała mi się tak zagmatwana. Mimo wszystko wątek ten uważam za udany - był ciekawy, wciągający i dość nieprzewidywalny. Nie wzbudził co prawda we mnie strachu, ale czy koniecznie powinien?

"Czerwone jak krew" to naprawdę dobry kryminał. Ma szanse spodobać się nie tylko fanom gatunku, lecz również tym, którzy (tak jak ja) dopiero rozpoczynają swoją przygodę z takimi powieściami. Jest to również gratka dla maniaków elementów baśniowych we współczesnej literaturze - takiego połączenia jakie zaserwowała nam Salla Simukka nigdy bym się nie spodziewała!

Ocena: 7/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!
 

czwartek, 11 października 2012

Recenzja: "Zazdrość" Gregg Olsen

Tytuł: Zazdrość
Autor: Gregg Olsen
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Stron: 328

"Dziwne rzeczy dzieją się w uroczym miasteczku Port Gamble w stanie Washington. Nastoletnia Ketelyn zostaje znaleziona martwa w wannie. Czy to był nieszczęśliwy wypadek, czy samobójstwo? A może doszło do morderstwa? Kto jest winny? Mieszkańcy miasteczka są do głębi wstrząśnięci.
Niezadowolone z oficjalnych ustaleń, piętnastoletnie bliźniaczki Hayley i Taylor postanawiają na własną rękę odkryć prawdę o śmierci koleżanki z klasy. W trakcie swego samozwańczego śledztwa odkrywają prawdę, która jest znacznie bardziej niepokojąca, niż mogły sobie wyobrażać. Poznają też inny sekret – dotyczącą ich tajemnicę z przeszłości, o której nie miały pojęcia."

http://www.bukowylas.pl/

Morderstwo? Wypadek? Samobójstwo? Jedno jest pewne - Katelyn nie żyje. Umarła w własnej wannie. Okazuje się, że nawet w tak małym i spokojnym mieście jak Port Gamble mogą dziać się rzeczy, o których nawet nam się nie śniło. Śmierć nastolatki to dopiero początek lawiny przerażających wydarzeń. Wszystkie fakty przez tyle lat zakopywane pod dywan już za chwilę ujrzą światło dziennie. Bohaterki powieść, bliżniaczki, Hayley i Taylor wiedzą, że oficjalne stanowisko policji w sprawie śmierci ich koleżanki mija się z prawdą. Niestety nie są w stanie wytłumaczyć skąd to wiedzą, więc rozpoczynają śledztwo na własną rękę...

Klimatyczne miasteczko Port Gamble poznajemy z pomocą trzecioosobowego, wszechwiedzącego narratora. Z całą pewnością narrację uznać możemy za udaną. Narrator zgrabnie przeskakuje w czasie, pokazuje nam fragmenty przeszłości, by już za chwilę wrócić do aktualnych wydarzeń. Nie wprowadza jednak zamieszania, nie sposób się zgubić, a wręcz przeciwnie. W odpowiednich momentach przenosimy się 10 lat wstecz, czy też choćby do umysłu jednego z bohaterów, co w efekcie daje nam spójną całość.

Autor posługuje się dobrym językiem, czyta się świetnie, gdyby nie jeden mały defekt. Powieść skierowana jest do młodzieży, jednak widać, że Olsen traktuje swoich odbiorców z szacunkiem. Kiedy jednak w grę wchodzi młodzieżowy slang, niestety nie popisał się. Pozwólcie, że podeprę się przykładami:
"Qrcze!", "Nie zasługuje na takie zdissowanie", "nie lubię :(". Takie przerywniki w połączeniu z wyznaniem jednej z bohaterek, iż zerwała z chłopakiem, bo miała ograniczone fundusze (musiała wybrać albo prezent dla niego albo sukienka dla siebie) powodowały u mnie jedynie zgrzytanie zębami. Nastolatki, po śmierci koleżanki uznały również, że najlepszym sposobem, aby uczcić jej pamięć jest wpis na facebooku. Dramat. Na szczęście, większość tego typu cudów znajduje się na początku powieści, więc resztę można czytać bez większego zgorszenia. :)

Dwie główne bohaterki - Hayley i Taylor - to bliźniaczki, takie same a zarazem zupełnie inne. Różnice i podobieństwa ich charakterów oraz więź łącząca nastolatki dodała wyrazu całej powieści. Wbrew pozorom, obok śmierci Katelyn, wątek tajemnicy skrywanej przez bliźniaczki jest co najmniej równie ważny. Nie tylko one zostały sprawnie zarysowane. W powieści poznajemy dużą ilość postaci - koleżanki zmarłej Katelyn, ich rodzeństwo i rodziców - jednak nie mieszają się one ze sobą. Kilka postać zasługuje na większą uwagę, inne na mniejszą, jednak z całą pewnością na uwagę.

Sam wątek kryminalny jest w porządku. Nie wiem czy istnieje jakikolwiek sposób, aby wyróżniał się na tle innych. Jedno jest pewne - w powieści nie mamy do czynienia z umyślnym wprowadzaniem czytelnika w błąd. Chodzi o to, że nie jesteśmy celowo naprowadzani, aby myśleć, że mordercą jest ktoś kto nim nie jest, następnie kolejny etc. To najgorsza krzywda jaką autor może zrobić swojemu dziełu i muszę przyznać, że dzięki takim zabiegom, przez dłuższy czas kryminałów unikałam jak ognia. Tutaj na szczęście tego nie ma i tyle. Panie Olsen chwała Ci za to. Warto również dodać, że historia (oczywiście, jedynie w pewnym stopniu) oparta jest na wydarzeniach autentycznych.

Po przeczytaniu "Zazdrości" mam ochotę na więcej młodzieżowych kryminałów. Nie spodziewałam się, że książka będzie zła, a mimo to, jestem pozytywnie zaskoczona. Polecam Wam tę pozycje jeśli lubicie młodzieżówki. Nieważne, czy paranormalne, czy romanse, może i Wy będziecie tak miło zaskoczeni? Od siebie mogę dodać, że pozostałe premiery tej jesieni mają wysoko ustawioną poprzeczkę.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

Książkę w atrakcyjnej cenie możecie kupić tutaj

P.S. A okładka jest fenomenalna :P

P.S.2 Znacie jakieś inne kryminały dla młodzieży warte polecenia? Albo chociaż z książki wątkiem kryminalnym? Podzielcie się pomysłami :)

 Źródło grafiki:http://www.bukowylas.pl/, http://www.greggolsen.com/

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...