Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Znak. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 sierpnia 2016

"To skomplikowane. Julie" Jessica Park

Tytuł: To skomplikowane. Julie
Autor: Jessica Park
Wydawnictwo: OMGBook
Stron: 320

"Matt jest wysoki, ciemne blond włosy opadają mu na oczy. Nosi koszulkę z napisem: „Nietzsche to mój ziom”. Julie bardzo go lubi.
Jest jeszcze Finn. Nigdy go nie spotkała… Ale to za nim szaleje.
Skomplikowane? Dziwne? Nie da się ukryć!

W domu Watkinsów zdecydowanie coś nie gra. Rodzice są mili, ale jakby nieobecni. Matt jest piekielnie zdolnym studentem matematyki, ale nawet kabelek USB nawiązuje kontakty łatwiej niż on. Celeste wyraźnie odstaje od rówieśników i ma pewien baaardzo dziwny zwyczaj…

Jest jeszcze najstarszy brat, Finn: zabawny, mądry, wrażliwy, otwarty… Tylko że kompletnie nieosiągalny. Można z nim pogadać tylko na czacie.

Julie, która właśnie zaczęła studia, zamieszkuje właśnie z nimi. Nie przypuszcza, że stanie się kimś ważnym dla rodziny Watkinsów. I że to będzie aż tak skomplikowane

"To skomplikowane" miała być lekką, niezobowiązującą lekturą. Tak jak Wam ostatnio pisałam, w wakacje bardzo lubię sięgać właśnie po takie książki. Mimo wyjątkowo nieudanej okładki, miałam przeczucie, że przy powieści Jessici Park spędzę przyjemnie czas, a na tą chwilę to właściwie wystarczy - w końcu nie każda książka, po którą sięgamy musi zmienić nasze życie.

Po serii niefortunnych zdarzeń, Julie zamieszkuje w domu Watkinów. Mówiąc w skrócie - dziewczyna nie ma gdzie się podziać, a dawna przyjaciółka jej matki mieszka z mężem w okolicy. Mają też trójkę pociech - córkę, Celeste, oraz dwóch synów, Matta i Finna, jednak ten drugi przebywa obecnie w podróży. Jako, że nasza bohaterka całkiem nieźle czuje się w towarzystwie tej rodziny, postanawia zostać nieco dłużej niż tylko kilka nocy. Z czasem jednak okazuje się, że rodzina jest naprawdę nietypowa, a każdy z jej członków ukrywa jakieś tajemnice.

Moje przeczucie okazało się tym razem słuszne - "To skomplikowane" jest naprawdę dobrą książką i bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam. Niech Was nie zwiedzie okładka i opis. Szczerze mówiąc, to opierając się tylko na nich, pewnie przeszłabym koło tej powieści obojętnie. Myślę, że tylna strona okładki wręcz wprowadza nas w błąd, sugerując, że mamy do czynienia z powieścią o nastolatce, która nie może zdecydować się na jednego z dwóch chłopaków. A przecież to historia to o wiele, wiele więcej!

Już po pierwszych kilkunastu stronach opowieść staje się piekielnie wciągająca. Główna bohaterka zamieszkuje w domu przedziwnej rodziny i to właśnie jej historia, a nie perypetie miłosne dziewczyny, są najbardziej interesujące. Tak więc dostajemy świetnie nakreślone postaci dysfunkcyjnego małżeństwa z dziećmi. Są wiecznie nieobecni rodzice, którzy zdają się nie zauważać problemów swoich dzieci. Jest aspołeczna córka, która zdecydowanie nie radzi sobie w kontaktach z rówieśnikami. Jest Matt, inteligenty chłopak spędzający czas na zajmowaniu się siostrą i nauce. I wreszcie jest Finn, aktualnie nieobecny syn, wynoszony przez rodzinę na piedestał. Julie szybko zdaje sobie sprawę, że każde zachowanie ma jakiś powód i bardzo stara się zrozumieć obecną sytuację.

Główna bohaterka jest poniekąd nieco z boku tych wydarzeń, więc razem z nią możemy stopniowo odkrywać wszystkie tajemnice. Owszem, wątek miłosny oczywiście również jest dość ważny, jednak z całą pewnością nie gra on pierwszych skrzypiec. Jest uroczy, tak jak sama Julie, więc spełnia swoją rolę. I tyle.

Odnoszę wrażenie, że "To skomplikowane. Julie" jest jedną z najbardziej niedocenionych powieści, na jakie ostatnio trafiłam. Opis jest chyba dla niej nieco krzywdzący, a to bardzo wartościowa historia. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam tę książkę, nawet, jeżeli to tej pory byliście sceptycznie nastawieni. Naprawdę warto!

Ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!

czwartek, 5 maja 2016

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" Jessica Knoll

źródło
Tytuł: Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie
Autor: Jessica Knoll
Wydawnictwo: Znak
Stron: 400


"W szkole średniej Ani FaNelli zetknęła się z okrucieństwem, do jakiego są zdolne tylko nastolatki. W dorosłym życiu robi wszystko, by wymyślić siebie na nowo. Z impetem realizuje skrupulatnie przemyślany plan: prestiżowa praca, designerskie ubrania i przystojny narzeczony z arystokratycznym nazwiskiem.
Ani jest już bardzo blisko celu. Wtedy pojawia się propozycja udziału w filmie dokumentalnym o tym, co wydarzyło się w szkole 14 lat temu.
Jest jednak coś, o czym wie tylko Ani. Niebezpieczny sekret, który może wiele zmienić
." źródło

Nie czytałam "Zaginionej dziewczyny" - oglądam jedynie film, ale później strasznie żałowałam, że nie zdecydowałam się na lekturę. Choć zawsze twierdziłam, że kryminały i thrillery to coś nie dla mnie,  po raz kolejny okazuje się, że warto poszerzać swoje czytelnicze horyzonty. Dlaczego wspominam o "Zaginionej dziewczynie"? Bo ona i "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" należą do tego tego samego gatunku - Domestic noir. 

Ani FaNelli ma to, czego chcesz. Wygląda zjawiskowo (wcale nie było łatwo), ma bogatego i wpływowego narzeczonego (a zdobycie go również do najprostszych nie należało) oraz pracę, o której większość kobiet marzy. Ma też klasę i elegancję, której nie można kupić i torebkę, na którą nigdy nie odłożysz, bo zawsze będzie coś ważniejszego. Ale Ani na też mroczne sekrety i wspomnienia, które nie dadzą o sobie zapomnieć, niezależnie od tego, ile kosztował samochód w którym właśnie siedzi.

Będąc w szkole średniej, naszą bohaterkę spotkało najgorsze, co może się przytrafić dziewczynie w jej wieku. Chwilowa popularność bardzo szybko odwróciła się na jej niekorzyść. Być może to masochistyczna natura, a może po prostu pragnienie sprawiedliwości sprawia, że Ani decyduje się wystąpić w filmie dokumentalnym opowiadającym o tragedii sprzed lat. Co tak naprawdę się stało? Tego będziecie musieli dowiedzieć się sami, ale możecie mi wierzyć, że prawda nie raz Was zaskoczy.

Historia toczy się na dwóch płaszczyznach. Za jednej strony mamy Ani dziś - piękną kobietę sukcesu, która planuje swój ślub. Szybko możemy zorientować się, że ten śliczny obrazek gnije od środka, a przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. I tak płynnie przenosimy się do przeszłości, kiedy to nastoletnia TifAni za wszelką cenę chciałaby zyskać popularność wśród rówieśników, a to ciągnie za sobą lawinę tragedii. Bardzo duża część tej historii toczy się liceum, więc wydawać by się mogło, że książka idealnie nadaje się dla młodzieży, jednak... nic bardziej mylnego. Jest brutalnie, jest ostro i zdecydowanie 18+.

Ani to bohaterka, której wcale nie powinniśmy lubić. Nie ma najmniejszego zamiaru być sympatyczna, a szczeniaczki i małe dzieci powodują u niej raczej odruch wymiotny niż napływ czułości. Wcale nie udaje też, że wszystko przyszło jej samo i nie cofnie się przed niczym, żeby tylko osiągnąć wymarzony cel. Jest w niej jednak coś prawdziwego, nawet jeśli nie chce być dobra, jest strasznie rzeczywista. I chyba właśnie ta postać jest jednym z najmocniejszych elementów powieści. Co oprócz tego? Nic nie jest czarne, nic nie jest białe, a my do samego końca nie wiemy, kto jest ofiarą, a kto katem.

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie", ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazała się być... świetną lekturą! Ta zaskakująca, oburzająca historia, pełna wyrazistych bohaterów i trzymająca w napięciu do ostatniej strony. Polecam, nawet jeżeli tak jak ja, z reguły nie sięgacie po tego typu książka. Najwyższy czas zacząć!

Ocena: 9/10

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,7458,Najszczesliwsza-dziewczyna-na-swiecie


piątek, 26 lutego 2016

"After 4. Bez siebie nie przetrwamy" Anna Todd

źródło
Tytuł: After 4. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem
Seria: After, tom: IV
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: Między Słowami
Stron: 576

"Związek Tessy i Hardina przeszedł wiele prób, ale po każdej z nich uczucie między nimi było coraz mocniejsze.

Wszystko się zmienia, gdy Hardin odkrywa coraz bardziej mroczną przeszłość swojej rodziny. To dla niego cios nie do zniesienia. W rozpaczy posuwa się do czegoś, czego Tessa nie jest w stanie mu wybaczyć. Dziewczyna zaczyna rozumieć, że chociaż kocha Hardina ponad wszystko, nie może z nim zostać.
Czy tak ma wyglądać koniec ich miłości? Czy Hardin będzie chciał zawalczyć o związek z Tessą, a przede wszystkim – o samego siebie?
" źródło

Po trzech tomach "After" nie było mowy, abym darowałam sobie wielki finał. Mimo wzlotów i upadków (oraz przeogromnej ilości stron), wszystkie tomy spełniły swoją rolę - oderwały mnie od rzeczywistości. I mimo wad, a zdaję sobie sprawę z ich istnienia, przyznaję, że "After" niesamowicie mnie wciągnął. To zaskakujące, bo ile można pisać o romansie? Jak widać można, a Anna Todd bije wszelkie rekordy. Niedługo  w księgarniach ukaże się powieść z punktu widzenia Hardina, a ja zarzekam się, że jej nie przeczytam.

Przez cztery tomy Hardin i Tessa kłócili się i godzili. Zrywali i wracali do siebie. Wyznawali sobie miłość i krzyczeli o nienawiści. Niemniej jednak wszyscy, nawet Ci którzy nie czytali żadnego tomu a widzieli jedynie okładki, mogą się domyślić, jak historia tej dwójki się skończy. A jednak (i tu ogromne ukłony dla autorki), choć niestety jest to opowieść do bólu przewidywalna, to zakończenie jest poniekąd zaskoczeniem. Nie wszystko ułożyło się tak, jak się tego spodziewałam, a ostatnich kilka rozdziałów potoczyło się w naprawdę niespodziewany sposób.

"Bez siebie nie przetrwamy" to powieść, która pokazuje, jak zmieniła się seria. "After" ewoluował, a Annie Todd nie można odmówić tego, że rozwinęła swój warsztat, dojrzała i pozwoliła dojrzeć swoim bohaterom. Zarówno Tessa, jak i Hardin wydorośleli, zmądrzeli, a może i (mimo, że w dalszym ciągu uważam ten związek za toksyczny) wreszcie są gotowi być razem.

Spędziłam czytając tę serię mnóstwo czasu, jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam. To New Adult, jednak nie przypomina typowych książek. Bohaterowie nie mają aż tak drastycznych problemów z przeszłością - owszem nie było kolorowo, jednak źródłem kłopotów jest ich własna (a przede wszystkim Hardina) skłonność do autodestrukcji. Co tu dużo mówić książka jest po prostu lżejsza niż większość powieści tego gatunku, za to dużo trudniej jest polubić głównego bohatera.

Cały czas zastanawia mnie jeszcze jedna kwestia. Mianowicie, przed lekturą dotarły do mnie informacje, że historia to fanfiction o OneDirection. Oczywiście zapomniałam o tym, ponieważ już niejednokrotnie niesłusznie skreślałam powieści, tylko dlatego, że powstały z fanficów. Teraz jednak, po lekturze całości, zastanawiam się - gdzie jest powiązanie?! Nie jestem fanką zespołu, może nie jestem na bieżąco, ale kompletnie nie widzę związku... Ani Hardin nie jest muzykiem, ani chłopcy z OD nie wyglądają na szczególnie mrocznych i niebezpiecznych. Jeśli ktoś z Was orientuje się, o co tak naprawdę chodzi, proszę - oświećcie mnie!

Cóż mogę jeszcze dodać? Ci z Was, który przeczytali pierwszy tom, z pewnością wiedzą, że seria trafia w ich gusta. Ja przeczytałam całość i muszę przyznać, że to naprawdę dobre książka na odstresowanie! 

Ocena: brak
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Między Słowami!

środa, 24 lutego 2016

"After 3. Ocal mnie" Anna Todd

źródło
Tytuł: After 3. Ocal mnie
Seria: After, tom: III
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: Między Słowami
Stron: 858

"Tessa wybaczyła Hardinowi kłamstwo, a teraz sama ukrywa przed nim prawdę. Chce wykorzystać wielką szansę w karierze, ale wie, że to będzie cios dla jej związku. Gdy Hardin dowie się o jej przeprowadzce, wpadnie we wściekłość. Aby zatrzymać Tessę przy sobie, nie cofnie się przed niczym. Nawet przed wystawieniem na próbę jej zaufania.

I to właśnie teraz, gdy jej najbliżsi przyjaciele okazali się największymi wrogami.
Jedyną osobą, na której może polegać, jest Zed…

Czy Hardin zaakceptuje decyzję Tessy o wyjeździe?

Czy Tessa zerwie znajomość z Zedem? A może zbliży się do niego jeszcze bardziej?
" źródło

Kolejne guilty pleasure. Nie chcę, ale czytam. Tak naprawdę - chcę, ale nie jestem w stanie się do tego przyznać. Kiedy znajomi z uniesioną brwią wskazują na książkę przy łóżku, tłumaczę się, że zaczęłam serię, więc muszę ją dokończyć. Ale to nie prawda - kiedy pierwszy tom mi się nie podoba po prostu porzucam lekturę. Przecież seria może mieć nawet 15 części, nikt nie jest takim masochistą, aby czytać, choć mu się nie podoba (a jeśli takiego znacie, błagam, puścicie mu 1 odcinek "Mody na sukces"!). Ja czytałam Greya, a teraz czytam After. Nigdy nie wezmę go ze sobą do autobusu i nie tylko dlatego, że ma prawie 900 stron...

Tessa i Hardin. Oczywiście kręcimy się wokół tej dwójki, a Anna Todd bije rekordy pod względem ilości stron, na których pisze o romansie dwóch osób. Tym razem też nie jest kolorowo - Tessa szykuje się do wyjazdu do Seattle. Oprócz demonów własnej przeszłości i rozbieżnych wizji przyszłości, nasi bohaterowie muszą zmierzyć się też z teraźniejszością. Zazdrosnymi znajomymi, rodzinnymi perypetiami i zawodowymi komplikacjami. Na dodatek na tapecie pojawia się też ojciec Tessy, a to wróży nie tylko szokiem dla dziewczyny, ale i realnym niebezpieczeństwem, ponieważ mężczyźnie (delikatnie mówiąc) nie wiedzie się najlepiej.

Mimo wspomnianej ilości stron książkę czyta się błyskawicznie. Jest po prostu lekka, napisana bardzo prostym językiem. Cała seria ma 4 tomy, więc patrząc na globalną ilość stron to zabieg korzystny dla czytelnika pod względem ekonomicznym - nie musi kupować 8 książek (bo tak naprawdę każdy z tomów spokojnie dałoby się podzielić na 2), a jedynie 4. Kiedy jednak trzymam w rękach tę 850-stronną powieść, muszę przyznać, że jest to piekielnie niewygodne. Ot, kwestia gustu, w końcu niektórzy decydują się na zakup trylogii wydanej jako jedna wielka książka (nigdy nie zrozumiem...).

Zdaję sobie sprawę ze wszystkich wad "After". Wiem, że Hardin jest toksyczny. Wiem, że Tessa powinna z nim zerwać i wiem, że takie powieści promują nieodpowiednie wzorce. Wiem, że bohaterowie krzywdzą się nawzajem. Wiem to wszystko. A jednak jest coś takiego w twórczości Anny Todd, że to po prostu... działa. Wychodzę z domu - jest ciemno. Wracam do domu - jest ciemno. Oprócz tego jest też zimno i pada, a ja znowu się przeziębiłam. Musze zrobić zakupy, obiad, przygotować się na kolejny dzień i koniec końców mam dla siebie godzinę. I wiecie co? Nie sięgnę po powieść noblisty. Wy pewnie też. Wezmę do ręki "After" i na godzinę zapomnę o rzeczywistości. Wiem, że ta książka spełni swoją rolą - to idealny odstresowywacz. Każdy z nam ma powieści, które czyta po prostu dla przyjemności. I tyle.

Do diabła, muszę poznać zakończenie!

Ocena: brak
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Między Słowami!

środa, 23 grudnia 2015

"Pyszne na słodko" Anna Starmach

źródło
Tytuł: Pyszne na słodko
Autor: Anna Starmach
Wydawnictwo: Znak literanova
Stron: 240

 "Sprawdzone przepisy na najlepsze słodkości od Ani Starmach zebrane w jednym tomie.
Aż 88 pysznych i prostych przepisów na desery, których przyrządzenie zajmie tylko chwilę.
Koniec z zakalcami czy popękaną bezą - Ania Starmach dzieli się swoimi kuchennymi sekretami, które sprawią, że każdy przepis się uda.
" źródło

Anna Starmach znana jest przede wszystkim jako jurorka programu kulinarnego "Master Chef". Mimo swojego młodego wieku, jest bardzo utalentowana i doceniana - ukończyła słynną akademię Le Cordon Bleu oraz odbywała staże w wielu znakomitych restauracjach. Prowadzi również własny telewizyjny program - "Pyszne 25", gdzie prezentuje proste przepisy na dania, których koszt nie przekracza 25 złotych, a przygotowanie nie zajmuje więcej niż 25 min.

"Pyszne na słodko" nawiązuje właśnie do programu prowadzonego przez Anię i właśnie dlatego zainteresowała mnie tak książka. Jak pewnie większość z Was, ciągle gdzieś pędzę, a kiedy już najdzie mnie ochota na coś pysznego domowej roboty, nie mam ochoty spędzać całej niedzieli (bo zazwyczaj dopiero w niedzielę jest na to czas) w kuchni. Jeśli jednak ma to być jedynie 25 minut (czy nawet godzina, biorąc pod uwagę, że zazwyczaj wszystko robię nieco wolniej...), to zmienia postać rzeczy.

Książka zaskoczyła mnie już na początku. Spodziewałam się wydania w stylu "Kuchennych rewolucji" Magdy Gessler, jednak to wydanie jest o wiele bardziej imponujące. To książka nieco większego formatu, w twardej oprawie. Na każdy z przepisów przewidziana jest oddzielna strona + kolejna na zdjęcie. Dodatkowo, na końcu książki autorka zamieściła porady dotyczące podstawowych czynności, które musimy opanować, żeby stać się mistrzem deserów - takie, jak choćby sposób na przygotowanie czekolady w kąpieli wolne, czy najprostsze przepisy np. na kruche ciasto lub sos czekoladowy. Tuż za poradami dostajemy kilkanaście dodatkowych stron na wpisanie swoich własnych przepisów. Ta część akurat dla mnie jest zbędna, ponieważ swoje ulubione przepisy umieszczam w "Przepiśniku", ale niektórym za Was może przypadnie do gustu.

Przepisy zostały podzielone na kilka podstawowych kategorii - od typowych ciast i ciastek, przez musy, aż po naleśniki. Są zróżnicowane, a to oznacza, że wielbiciel każdego rodzaju ciast znajdzie tutaj coś dla siebie. Jeśli tak jak ja, uwielbiacie wszystko, co zawiera czekoladę, nie będziecie rozczarowani - czekoladowych pyszności jest tu całe mnóstwo.

"Pyszne na słodko" to prosta i bezpretensjonalna książka kucharska. Nie lubię przepisów na niesłychanie skomplikowane dania, których przygotowanie zajmuje godziny, a efekt nigdy nie jest wystarczająco dobry. Takie książki, nawet jeśli na początku cieszą oko, po przetestowaniu kilku przekombinowanych przepisów i tak lądują w głębi regału. Książka Ani jest zupełnie inna - na te desery możemy znaleźć czas nawet w ciągu męczącego tygodnia - nic nie cieszy tak, jak kubek prawdziwego, domowego kakao, racuchy z serem, po długim, męczącym dniu przed świętami.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!

sobota, 5 grudnia 2015

"Bezuzyteczna.pl. Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej" Marcel Szuplewski, Dawid Tekiela

źródło
Tytuł: Bezuzyteczna.pl. Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej
Autor: Marcel Szuplewski, Dawid Tekiela
Wydawnictwo: Znak
Stron: 208

"Wiedza Bezużyteczna będzie z Tobą podczas stania w korku, w kolejce do dziekanatu i w każdej chwili, kiedy zagrozi Ci nuda. Już jej niewielka dawka da Ci mocniejszego kopa niż kawa, nawet ta wylana przypadkiem na klawiaturę.

Pobudzi Twój umysł o każdej porze dnia i nocy. Bywa niebezpieczna: wciąga i uzależnia.
Gdy jej nie czytasz, możesz z niej zrobić podkładkę pod myszkę lub wachlarz na upalne dni.
Możesz też uderzać się nią w głowę przez całą dobę – spalisz wtedy 10 tysięcy kalorii!

A tak w ogóle to dowiesz się:
- ile delfinów zatrudnia amerykańska marynarka wojenna,
- który poeta został alkoholikiem w wieku 8 lat,
- jak zostać własnym dziadkiem,
- czego każdy oczekuje na pierwszej randce,
- jak obrać czosnek, nie obierając czosnku.
" źródło

Chyba każdy z nas, ma swój ulubiony portal internetowy do zabijania czasu. Taki, na który zagląda się niemal odruchowo, codziennie, "na chwilę", choć kompletnie nie mamy na to czasu. Niektórzy uwielbiają Demotywatory, inni wolą Kwejk, a ja uwielbiam Wiedzę Bezużyteczną!

Portal przeglądam codziennie jadąc autobusem. Jestem właściwie na bieżąco z wszystkimi ciekawostkami, które się na nim pojawiają. Są różne - czasami intrygujące, czasami oburzające, a czasami po prostu absurdalne. Łączy je jedno - rzadko kiedy przydają się w życiu (w końcu nazwa o czymś świadczy). Kiedy więc na rynku pojawiła się książka sygnowana znakiem portalu, po prostu nie mogłam się doczekać, kiedy trafi w moje ręce!

Krótko mówiąc "Bezużyteczna.pl" jest książkową wersją portalu. Ciekawostki podzielone zostały na 18 kategorii. Nie można ocenić, która z nich jest najlepsza, a która najgorsza - niektórzy uznają za najciekawsze wypowiedzi znanych ludzi, a inni - niezwykłe zwyczaje zwierzaków. Jedne z rozdziałów podobały mi się więc bardziej, inne mniej. W końcu nie jest to jednak powieść fabularyzowana - jeśli coś kompletnie nas nie interesuje, zawsze możemy ominąć stronę lub dwie.

Nie jestem przekonana, czy hasło "tego nie znajdziecie na portalu" jest tutaj słuszne. Wiele z informacji zawartych w książce, to fakty już mi znane, jednak nie jestem w stanie określić, czy czytałam je na portalu bezużyteczna.pl, czy w zupełnie innym miejscu. Niemniej jednak większość informacji w książce okazała się ciekawa, a ja przeczytałam ją w mgnieniu oka - to taki sam "pochłaniacz czasu", jak portal. Ciekawa jest również forma powieści - "bezużyteczne" fakty wzbogacone zostały zabawnymi ilustracjami i przedstawione w ramkach, bądź chmurkach.

Ocena: 6/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

czwartek, 3 września 2015

Bezużyteczny konkurs!

Codziennie rano, wściekła, że musiałam wstać tak wcześnie, biegnę na autobus. Przez jakiś czas umilałam sobie podróż lekturą, ale noszenie przez cały dzień w torebce książki szybko mnie zniechęciło. Mam jednak sposób, na umilenie sobie codziennej podróży. Musicie jednak wiedzieć, że jest kompletnie BEZUŻYTECZNY! :)

Jak zapewne się domyśliliście, w autobusie zaczytuję się w Wiedzy Bezużytecznej. Mogę ją przeglądać na telefonie, a to nie zwiększa bagażu, bo przecież komórkę mam zawsze przy sobie. Przyzwyczaiłam się już do tych zabawnych i szokujących fakt, a z czasem stało się to moim codziennym rytuałem. Czy są wśród Was jacyś fani portalu? Jeśli tak, gorąco zapraszam do udziału w konkursie!

 "Podbiliśmy internet, szturmujemy księgarnie! Zupełnie nowa dawka Wiedzy Bezużytecznej
Wiedza Bezużyteczna będzie z Tobą podczas stania w korku, w kolejce do dziekanatu i w każdej chwili, kiedy zagrozi Ci nuda. Już jej niewielka dawka da Ci mocniejszego kopa niż kawa, nawet ta wylana przypadkiem na klawiaturę.
Pobudzi Twój umysł o każdej porze dnia i nocy. Bywa niebezpieczna: wciąga i uzależnia.
Gdy jej nie czytasz, możesz z niej zrobić podkładkę pod myszkę lub wachlarz na upalne dni.
Możesz też uderzać się nią w głowę przez całą dobę – spalisz wtedy 10 tysięcy kalorii!
A tak w ogóle to dowiesz się:
- ile delfinów zatrudnia amerykańska marynarka wojenna,
- który poeta został alkoholikiem w wieku 8 lat,
- jak zostać własnym dziadkiem,
- czego każdy oczekuje na pierwszej randce,
- jak obrać czosnek, nie obierając czosnku.
Przekonasz się, że naprawdę mówię prawdę. Polecam.
RoundHere
Bezużyteczność tej książki jest względna. Naprawdę daje kopa!
Albert Ajnsztajn"

"Bezużyteczna.pl. Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej" Marcel Szuplewski, Dawid Tekiela
Wydawnictwo Znak

Dziś mam dla Was świeżuteńki egzemplarz tej książki. Najpierw kilka krótkich zasad:
1. Organizatorem konkursu i jednocześnie jednoosobowym jury jestem ja - autorka bloga.
2. Nagrodą w konkursie jest nowa książka "Bezużyteczna.pl. Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej" Marcel Szuplewski, Dawid Tekiela
2. Fundatorem nagrody jest WydawnictwoZnak, za co serdecznie dziękuję w imieniu swoim i przyszłego laureata konkursu :)
3. Konkurs trwa od dziś (03.09.2015) do 17.09.2015, do godziny 20.00.
4. Na wyłonienie zwycięzcy jury (czyli ja:) potrzebuje trochę czasu. Wyniki poznacie więc do dnia 24.09.2015.
5. Nie wysyłam nagrody za granicę, musicie więc podać adres w Polsce. Nagroda zostanie wysłana listem poleconym.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem zostawić swój adres e-mail oraz odpowiedź na pytanie konkursowe. Wygrywa jedna osoba, której komentarz uznam za najciekawszy.
 
I wreszcie najważniejsze - zadanie konkursowe:
Jaki jest Twój ulubiony, bezużyteczny fakt? Podziel się nim w komentarz! Najlepsza (najzabawniejsza, najbardziej oryginalna, szokująca, po prostu naj!) odpowiedź wygrywa. 
P.S. Nie liczy się ilość, tylko jakość - wprowadzam więc limit 5 zdań.



niedziela, 12 lipca 2015

"After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" Anna Todd

źródło
Tytuł: After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem
Seria: After, tom: II
Autor: Anna Todd
Wydawnictwo: Między Słowami
Stron: 656
"Życie Tessy można podzielić na to, co zdarzyło się przed poznaniem Hardina i na to, co zdarzyło się później.

Kiedy wydawało się już, że ich związek wkracza na nowy poziom, Tessa dowiaduje się, co naprawdę kierowało Hardinem na początku ich znajomości. Takiego okrucieństwa Tessa nie może wybaczyć nawet jemu. Aby zapomnieć o Hardinie, rzuca się w wir pracy. Ale Hardin nie ma zamiaru się poddać…

Czy Tessa jest w stanie wybaczyć Hardinowi? I – co ważniejsze – czy Hardin jest w stanie się zmienić
?" źródło

Po lekturze pierwszego tomu serii "After" miałam mieszane uczucia. Nie zrozumcie mnie źle - zdaję sobie sprawę z wszystkich wad tej serii. Co więcej, z większością krytycznych komentarzy nie sposób się spierać. Jest jednak w twórczości Anny Todd coś, co sprawia, że jej książki po prostu chce się czytać. Było więc oczywiste, że sięgnę po kontynuację - to tylko kwestia czasu.

"Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" robi wrażenie. Jaskrawo różowa okładka i ponad sześćset stron lektury - tego kompletnie się nie spodziewałam! Wydane zostaną jeszcze (co najmniej dwa tomy) i aż strach zapytać ile stron będzie liczyła łącznie cała historia. "After" przebija nawet Greya, a mnie zastanawia jedno - jak dużo można pisać o miłości?! Akcji mamy tutaj przecież niewiele, a fabuła kręci się wokół romansu Hardina i Tessy. Coż, jak się okazuje, można pisać o tym bez końca.
Zakończenie poprzedniej części było naprawdę dramatyczne. Co prawda spodziewałam się historii szarej myszki i przystojnego złego chłopca,  jednak mimo wszystko jestem zaskoczona. Tessa ma bowiem do wybaczenia dużo więcej, niż wybuchy złości obsesyjną zazdrość. Hardin z kolei, ma naprawdę wiele na sumieniu. Nie chodzi tylko o to, jak bardzo skrzywdził Tessę, lecz również przeszłość, o której nie da się zapomnieć. Są bowiem rzeczy, które wybaczyć jest naprawdę ciężko.

Historia Tessy i Hardina jest jak rollercoaster. Z pełnego szczęścia i radości związku dwojga młodych ludzi, płynnie przechodzimy to toksycznej miłości, w której i on, i ona próbują uderzyć tak, żeby jak najmocniej zabolało. Tak jest i ich historia - niektóre rozdziały czyta się ze łzami w oczach, inne z uśmiechem na twarzy, jednak są i takie, które po prostu irytują czytelnika.
Nie wiem, czy uda mi się skończyć tę serie. Z jednej strony jestem ciekawa zakończenia, z drugiej jednak podejrzewam, że nie trudno się go domyślić. II tom odrobinę mnie przytłoczył - to w końcu jakieś 650 stron romansidła. Kiedy jednak minęło trochę czasu, odpoczęłam od serii, chętnie sięgnęłabym po kolejną część. Całe szczęście, jest już wydana. Ba! Już za miesiąc na półki księgarni ma trafić czwarty tom.

Czytaliście "After"? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jak Wam się podobało! Jestem bardzo ciekawa, czy seria faktycznie wzbudza tak skrajnie różne opinie.  

Ocena: brak
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Między Słowami!

piątek, 27 marca 2015

"After. Płomień pod moją skórą" Anna Todd

źródło
Tytuł: After. Płomień pod moją skórą
Autor:  Anna Todd
Wydawnictwo: Znak
Stron: 632

"Życie Tessy można podzielić na to, co zdarzyło się przed poznaniem Hardina i na to, co zdarzyło się później.

Kiedy Tessa zaczyna studia, jej życie wydaje się idealnie poukładane: chce spełnić marzenia o pracy w wydawnictwie i jak najszybciej połączyć się z ukochanym Noah, który czeka na nią w rodzinnym mieście.

Ale spotkanie Hardina, który wydaje się być jej całkowitym przeciwieństwem, wywróci jej życie do góry nogami. Hardin jest arogancki, zbuntowany i w niczym nie przypomina troskliwego Noah. Ale to on budzi w Tessie uczucia, jakich dotąd nie zaznała.
" źródło

Usiądźcie wygodnie i trzymajcie się mocno - szykuje się jazda bez trzymanki. Po najbardziej kontrowersyjnej powieści, jaką znam (tak, oczywiście chodzi o "50 twarzy Greya"), kiedy to myśleliśmy, że nic nie jest w stanie nas zaskoczyć (a może zgorszyć), pojawiła się ona. Debiutancka powieść Anny Todd rozpętała burzę! Z pozoru zwykłe New Adult, już po przeczytaniu pierwszych recenzji na Goodreads powala... niskimi ocenami.

Jako, że wyznaję zasadę "najpierw przeczytaj, później krytykuj", negatywne recenzje przyciągają mnie jak miód. Nie byłabym sobą, gdybym nie zdecydowała się czym prędzej sięgnąć po "After" i na własnej skórze przekonała się, dlaczego wzbudza tyle emocji - jedni ją kochają, inni nienawidzą. Trochę zmartwił mnie fakt, że pierwowzorem postaci głównego bohatera był członek jednego z boysbandów, jednak miałam już styczność z tego typu fanfiction i muszą przyznać, że wypadło całkiem nieźle. Jak było tym razem?

Tessa to poukładana dziewczyna. Jest przekonana, że do wszystkiego można dojść ciężką pracą. Sama ściśle trzyma się planu - odpowiedni chłopak, odpowiednie stopnie i studia, a na końcu wymarzona praca w wydawnictwie. Stara się nie sprzeciwiać mamie i nie robić nic, co sprawi, że któryś z punktów nie pójdzie zgodnie z planem. Do czasu... Na studiach poznaje nowych przyjaciół i jego. Cudownego i (oczywiście) niebezpiecznego Hardina, który pokazuje jej świat, jakiego nie znała i pragnienia, jakich nigdy nie miała. 

Z pełną świadomością muszę stwierdzić, że "After" to nic odkrywczego. Opowiada 1 983 607 historię Kopciuszka - skromnej dziewczyny, która poznaje niebezpiecznego przystojniaka. Podążamy utartym schematem, w dodatku przesyconym erotyzmem. I muszę przyznać, że jest coś w nazywaniu tej książki "Greyem dla młodzieży". Postacie są dość podobne, fabuła z grubsza również. "After", tak jak "50 twarzy" wciąga piekielnie i w tym właśnie tkwi klucz do sukcesu!

Mimo wszystkiego, co napisałam powyżej, powieść Anny Todd czytałam z wypiekami na twarzy - dosłownie i w przenośni. Bo taki już urok tej powieści, że choć dostrzega się jej wady i niezbyt oryginalną fabułę, to i tak się ją pochłania. Ja połknęłam ją w ciągu weekendu, a kolejny tydzień zastanawiałam się, jaką ocenę powinnam jej wystawić. W końcu zdałam sobie jednak sprawę, że nie ma to żadnego znaczenia. Nie każda lektura musi wywoływać łzy, czy skłaniać do życiowych przemyśleń. Czasami warto sięgnąć po książkę, która po prostu pomoże nam się zrelaksować po męczącym tygodniu i na kilka godzin pozwoli zapomnieć o całym świecie. I taką właśnie lekturą jest "After".

Ocena: brak

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Między Słowami!

czwartek, 3 lipca 2014

"Pozostawieni" Tom Perrotta

źródło
Tytuł: Pozostawieni
Autorka:
Wydawnictwo: Znak
Stron: 368

"Co się stanie, gdy nagle znikną tysiące ludzi? Znikną tak po prostu, nie wydarzy się katastrofa, nie będzie żadnego wypadku ani mordercy-szaleńca? Jak poradzą sobie z tym ci, którzy pozostali?

Trzy lata po tajemniczym zniknięciu dwóch procent ludzkości, mieszkańcy Mapleton muszą odnaleźć się w świecie pogrążonym w żałobie. Pogodzić się z utratą ukochanych, sąsiadów, przyjaciół. Nowy burmistrz, Kevin Garvey próbuje tchnąć w nich ducha walki i nową nadzieję, choć również jego własna rodzina rozpadła w wyniku tragicznych zdarzeń. Jego żona złożyła śluby milczenia i dołączyła do sekty religijnych fanatyków, syn rzucił studia i podążył za samozwańczym prorokiem, a córka w niczym już nie przypomina dawnej pilnej uczennicy.
" źródło

2% to tak niewiele... W praktyce okazuje się jednak, że każdy znał kogoś, kto zniknął. Niektórzy mieli pecha - jedna z mieszkanek Mapleton, Nora, straciła całą rodzinę - męża i dwójkę dzieci. Jednak nawet Ci, których rodziny pozostały w komplecie, zdają sobie sprawę, że świat zmienił się na zawsze. Jedną z takich rodzin są Garvey'owie - mieli to szczęście (a może pecha, w końcu nie wiemy, co stało się z zaginionymi), że cała ich czwórka jest "Pozostawionymi". Kevin zdaje się najlepiej odnajdywać w nowym porządku - zostaje burmistrzem i próbuje się dostosować do nowego porządku. Jego żona jednak, z kompletnie nie zrozumiałych dla mężczyzny przyczyn, postanawia dołączyć do jednej z sekt. Syn z kolei całkowicie zrywa kontakt z rodzicami, a córka, po ogoleniu głowy na łyso, spędza czas na niekończących się imprezach z przyjaciółką.

"Pozostawieni" nie skupiają się na wyjaśnieniu zagadki zniknięcia. Fabuła toczy się wokół reakcji ludzi na nieprzewidziane wydarzenia. Wszystko toczy się bardzo szybko - w jednej chwili świat żyje swoim życiem, a w kolejnej zostają jedynie puste miejsca, w których jeszcze przed chwilą ktoś siedział. Ludzie na różne sposoby próbują radzić sobie z zaginięciami. Jedni, tak jak Laurie (żona Kevina), decydują się na bardzo radykalne rozwiązania dołączając do Winnych Pozostałych. Sekta jest genialna w swym absurdzie, swoją drogą - jeden z mocniejszych elementów powieści. Mówiąc w skrócie, to skupisko ludzi, którzy ubierają się na biało, palą (tak, to wymóg) i w parach obserwują mieszkańców miasta, którzy nie zdecydowali się do nich dołączyć. 

Winni Postali to tylko jeden z przykładów - sekt jest wiele. W książce poznajemy dwie z nich, które najbliższe są głównym bohaterom. Trzymają się jednego schematu - główna idea jest absurdalna, jednak przy dokładniejszej analizie okazuje się, że są naprawdę niebezpieczne. Jakkolwiek dziwaczne wydawać by się mogły, nie sposób nie dostrzec gorzkiego morału.

Choć tematyka powieści jest dość ciężka, czyta się ją znakomicie. Po pierwsze - niesamowicie wciąga, a po drugie język jest bardzo przystępny. Choć powieść opisuje losy rodziny, nie można jej zaliczyć do historii typowo obyczajowych. Jednocześnie, zróżnicowanie bohaterów rozszerza grono potencjalnych czytelników - choć Kevin gra tutaj pierwsze skrzypce, również młode wielbicielki literatury znajdą coś dla siebie, ponieważ postać córki głównego bohatera jest bardzo istotną postacią.

Tuż po zakończeniu lektury rozpoczęłam poszukiwanie informacji dotyczących kolejnej części. Jak się jednak okazuje, kontynuacja nie istnieje. Losy bohaterów zakończyły się dość nietypowo, a ja czuję ogromny niedosyt. Niestety wszystko wskazuje na to, że Perrotta jest fanem niejednoznacznych zakończeń, a my będziemy musieli sami odpowiedzieć sobie na pytanie: "Co było dalej?".

Jak pewnie większość z Was już wie, HBO właśnie wyemitowało pierwszy odcinek serialu opartego na tej powieści. Miałam już przyjemność go zobaczyć i szczerze wątpię, że byłabym w stanie zrozumieć istotę ekranizacji nie czytając książki. Niemniej jednak, już teraz podejrzewam, że większość istotnych wydarzeń zostanie zmieniona. Z niecierpliwością oczekuję premiery kolejnego odcinka, a Wam gorąco polecam i książkę, i serial, jednak koniecznie w tej kolejności! 

Ocena: 8,5/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

czwartek, 5 czerwca 2014

"Piękny dzień" Elin Hilderbrand

źródło
Tytuł: Piękny dzień
Autor: Elin Hilderbrand
Wydawnictwo: Znak
Stron: 464

"Rodzina Jennifer przygotowuje się do jej ślubu na pięknej wyspie Nantucket. Margot, siostra panny młodej, przygląda się temu z politowaniem, bo już nie wierzy w miłość. A Doug, ich ojciec, musi wreszcie zadecydować, co czuje do kobiety, z którą się związał po śmierci ukochanej żony.

Panna młoda nie rozstaje się z Notatnikiem, w którym jej matka zawarła szczegółowe wskazówki dotyczące tego pięknego dnia. Ale czy nawet najbardziej drobiazgowe zapiski mogą przygotować Jennifer na prawdę, która tego dnia wyjdzie na jaw? Co jeszcze może się zdarzyć, gdy cała rodzina zgromadzi się na jednej małej wyspie?

Autorka umiejętnie maluje słodko-gorzkie oblicza miłości, pokazuje, czym jest wierność i zaufanie i jak różnorodne mogą być wyobrażenia o szczęściu.

Elin Hilderbrand jest nazywana królową wakacyjnych powieści; sprzedała ich już ponad 4 miliony. Ich akcję umieszcza na malowniczej wyspie Nantucket, na której rodzą się wielkie miłości, rozgrywają rodzinne dramaty, a odwieczne przyjaźnie są poddawane próbom." źródło

O powieściach Elin Hilderbrand pierwszy raz usłyszałam właśnie przy okazji premiery "Pięknego dnia". Nie trzeba było mnie jednak długo przekonywać - zdania "Królowa wakacyjnych powieści" i "Cztery miliony sprzedanych egzemplarzy" wystarczyły. Kiedy sesja nadciąga nieubłaganie, taka ciepła lektura zdaje się być idealnym odstresowywaczem. 

Planująca wesele Jenna posiada niezwykły notatnik, który zawładnął życiem całej rodziny. Owy notatnik spisany został przez jej matkę, Beth, kiedy ta jeszcze żyła. Całość poświęcona jest baaardzo szczegółowemu opisowi ślubu. Choć teoretycznie są to jedynie sugestie, dla Jenny notatnik jest świętością i biada temu, kto odważy mu się sprzeciwić. Jak nietrudno się domyślić, na drodze pojawiają się przeróżne trudności, a przeniesienie planów z notatnika do rzeczywistości graniczy z cudem. Nikt nie był przecież w stanie przewidzieć konfliktów, które mają miejsce, gdy tak wiele różnych charakterów spotyka się jednocześnie. Czy przy masie nieoczekiwanych utrudnień jest jeszcze szansa na udany ślub?

Bardzo restrykcyjne podejście do wskazówek zawartych w notatniku jest dla Jenny swoistym hołdem jej matki. Jej życie niesamowicie się zmieniło i chyba nigdy nie będzie w stanie na dobre odnaleźć się w tej sytuacji. Nie jest jednak jedyna - jej ojciec i siostra również nie znieśli śmierci Beth zbyt dobrze. I nie sposób nie wspomnieć, że ta dwójka odgrywa ogromną rolę w historii. Starsza siostra Jenny, Margot, odgrywa sporą rolę w powieści. Poznajemy jej zmagania z dziećmi i nowym, tajemniczym partnerem. W życiu uczuciowym ojca dziewcząt, Douga, również panuje zamęt - choć ożenił się ponownie, nie jest szczęśliwy. Nieustanie porównuje aktualną żonę z poprzednią, nie potrafi wyrazić swoich uczuć i właśnie zaczyna zauważać, że chyba nie ma już dla nich przyszłości.

Oprócz najbliższej rodziny Jenny poznajemy mnóstwo innych bohaterów. Autorka pokrótce zarysowała nam wszystkich historie i zapoznała z postaciami. Niektóre polubiłam bardziej, inne mniej, jednak mnogość bohaterów sprawiła, że historia wyszła poza ramy schematu powieści opowiadającej o weselu, do jakiej przywykliśmy - a to już na pewno zaleta. Dla jasności dodam, że autorka nakreśliła wszystko na tyle wyraźnie, że udało mi się nie pomieszać imion bohaterów, a nierzadko mam z tym problem.

"Piękny dzień" okazał się być książką zupełnie inną niż się spodziewała. Zamiast komedii romantycznej dostała naprawdę dobrą historię obyczajową. Język autorki jest prosty i książkę czyta się bardzo przyjemnie, jednak nie zabrakło tutaj momentów nieco smutnych. Jeśli lubicie kobiecą literaturę, ale macie dość powtarzania wiecznie tych samych tematów, to coś w sam raz dla Was!

Ocena: 7/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
http://www.znak.com.pl/kategoria/literatura/miedzy-slowami/188


środa, 30 kwietnia 2014

"Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler" Magda Gessler

źródło
Tytuł: Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler
Autor: Magda Gessler 
Wydawnictwo: Znak
Stron: 160

"Czy masz ochotę na kremowe lody waniliowe z dodatkiem aksamitnego advocata, soczystych malin, kusząco dojrzałych brzoskwiń, z nutą orzeźwiającej mięty? Przepis na Copa melba znajdziesz na stronie 144.

W książce znajduje się ten i blisko 60 innych przepisów pochodzących z czterech ostatnich sezonów programu Kuchenne Rewolucje.

Dzięki nim przygotujesz sycące zupy, aromatyczne mięsa, wyśmienite desery. Niech Twoją kuchnię wypełni kusząca woń świeżych ziół, pełne kolorów warzywa i owoce, wyraziste smaki mięs.

Magda Gessler najbardziej znana polska restauratorka i kreatorka smaku zdradza przepisy, które odmieniły kulinarne oblicze Polski.
Zainspiruj się i zrewolucjonizuj kuchnię w swoim domu!
" źródło

Magdę Gessler zna w Polsce chyba każdy. Program "Kuchenne Rewolucje"od kilku lat gości na ekranach telewizorów. Pani Magda odwiedza upadające restauracje i w zaledwie 4 dni odmienia w nich niemal wszystko - od wystroju wnętrz zaczynając, a na organizacji kuchni kończąc. Nie możemy jednak zapominać od najważniejszym - jedzeniu. Restauratora wprowadza rewolucje również w menu restauracji, do których zostaje zaproszona, a przecież to właśnie jest najważniejsze. Sama nie wiem, jak to się stało, że wśród masy książek kucharskich na mojej półce, do tej pory nie znalazła się żadna autorstwa Magdy Gessler. Aż do teraz!

"Kuchenne rewolucje. Nowe przepisy Magdy Gessler" należy do nietypowych książek. Przepisy w niej zawarte nie przypominają dań, które w typowej polskiej rodzinie goszczą na stole na co dzień. Nawet jeśli chodzi o Gołąbki w sosie pomidorowym, czy choćby Rybę po Grecku, sprawiają one wrażenie zupełnie innych dań, niż te, do których jestem przyzwyczajona. Nic w tym dziwnego - w końcu to przepisy na dania, które mają w swoim menu restauracje. Dokładniej rzecz biorąc - restauracje, które wystąpiły w programie w ciągu ostatnich czterech sezonów. Nietuzinkowe, oryginalne i z całą pewnością imponujące - w sam raz, aby zrobić wrażenie na gościach, a może nawet domownikach!

W książce znajdziemy około 60 przepisów na dania wszelkiego rodzaju, nawet (co prawda kompletnie nietypową, ale jednak) pizzę.  Całość podzielona została na działy: Przystawki, Zupy, Sałatki, Dania Wegetariańskie, Ryby, Mięsa oraz Desery. Książka jest oczywiście pięknie ilustrowana i podzielona na kategorię, abyśmy łatwiej mogli odnaleźć interesujący nas przepis. Nie mam żadnych zastrzeżeń odnośnie wydania tego tytułu, gdyż całość prezentuje się naprawdę imponująco.

Przepisy są zróżnicowane i chyba każdy znajdzie w nich coś dla siebie. Ja odnalazłam tam ten, który podczas oglądania programu zainteresował mnie najbardziej - Sałatkę cezar nieoszukaną, razem z sosem, którego sposobu przyrządzenia nigdy bym się nie domyśliła. Z pewnością spróbuję również Naleśników z bryndzą oraz Zupy czosnkowej z grzankami. Tego typu niebanalnych dań znajdziemy tutaj mnóstwo, jednak i zwolennicy tradycji nie powinni czuć się rozczarowani.

O ile postać Magdy Gessler jest dość kontrowersyjna, o tyle nie można jej zarzucić braku wiedzy o sztuce kulinarnej. Fani restauratorki będą tą książką zachwyceni, a i Ci, którzy nie darzą pani Magdy sympatią mogą tutaj znaleźć coś dla siebie!

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!

wtorek, 25 lutego 2014

"Małżeństwo we troje" Eric-Emmanuel Schmitt

Tytuł: Małżeństwo we troje
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak
Stron: 320


"Była zrozpaczona, gdy opuścił ją tak nagle. Pozostawiona sama sobie, bezbronna. Nowy mężczyzna miał jej pomóc zapomnieć o przeszłości i otworzyć nowy rozdział.
Jedna dręcząca myśl o tym, kim był jej poprzedni mąż, nie dawała im jednak spokoju. To ona kładła się cieniem na całym ich wspólnym życiu.
Schmitt z właściwą sobie wnikliwością i finezją opowiada o głęboko ukrytych uczuciach, „niewidocznych znakach wodnych” odciskających się na naszych relacjach z najbliższymi.
"Małżeństwo we troje" to najnowsza książka Erica-Emmanuela Schmitta, najchętniej czytanego w Polsce francuskiego pisarza. Jego książki, przetłumaczone na 35 języków, zdobyły wiele nagród na całym świecie."

Eric-Emmanuel Schmitt powraca z kolejnym tomem opowiadań. Tym razem tematem łączących je wszystkie jest małżeństwo, a raczej "ta trzecia" osoba, zdająca się być jego częścią. Nie mówimy tu jednak o kochankach - to byłoby zbyt banalne! Schmitt po raz kolejny wykazał się pomysłowością i po raz kolejny udało mu się mnie zaskoczyć różnorodnością historii, które łączy motyw przewodni. Ale zacznijmy od początku...
"Małżeństwo we troje" składa się z 5 opowiadań oraz dopisków autora. Pierwsza historia nosi tytuł "Dwóch panów z Brukseli" i jak sama nazwa wskazuje opowiada historię dwóch mężczyzn będących w związku. Wspomniani panowie zawarli małżeństwo - nieoficjalne, nieformalne, a jednak bardziej prawdziwe niż małżeństwa, które spotykamy na co dzień. Ślub miał miejsce w kościele, a raczej jego zaciemnionym rogu, podczas gdy przed ołtarzem odgrywała się właściwa ceremonia. W małżeństwie jest jednak ktoś trzeci, kto całkowicie zmienia nie tylko życie wspomnianych dżentelmenów, ale też swoje własne, nie zdając sobie z tego sprawy. "Małżeństwo we troje" to przyjemna historia o miłości, którą dość ciepło wspominam, jednak nie znajdziemy tu zaskakujących zwrotów akcji. Na tle innych opowiadań z tego tomu wypada dość blado, a ja traktuję ją raczej jako wprowadzenie do książki.

Kolejnym z opowiadań jest "Pies". Opowiada historię starszego mężczyzny, na pozór lekko szalonego, i jego wiernego czworonoga. Pan Samuel Heymann od zawsze spędzał czas z tym samym psem. A raczej psem tej samej rasy, o tym samym imieniu. Kiedy jego przyjaciel odchodził, pan Heymann kupował kolejnego szczeniaka. Ta niepozorna historia, okazała się być prawdziwym wyciskaczem łez. Miłość człowieka do psa, opisana w tym opowiadaniu rozerwała mi serce i przypomniała, że zwierzę naprawdę może ocalić człowieka. "Pies" to bardzo wzruszająca opowieść, zdecydowanie jedna z ciekawszych z zbiorze.

Z samym środku zbioru znajduje się opowiadanie tytułowe - "Małżeństwo we troje". Historia ta opowiada o losach wdowy, która właśnie ponownie wyszła za mąż. Na drodze do jej szczęścia stoi jednak... pierwszy mąż-nieboszczyk. Aktualny małżonek zdaje się bowiem mieć obsesję na punkcie swojego poprzednika. Zachwyca się jego twórczością, a fascynacja zaczyna graniczyć z szaleństwem. Autor zgrabnie naprowadził nas na pewien tok myślowy, który... okazał się całkowicie błędny! Ostatnie zdanie (tak zdanie, nie scena) dosłownie wprawia w osłupienie. Tylko proszę nie zaglądać, popsujecie sobie całą zabawę! ;)

Dalej mamy "Serce w popiele", które przedstawia motyw dawców (pośmiertnych, oczywiści) i biorców organów z perspektywy ich rodziców. Muszę przyznać, że nigdy nie byłam w stanie zrozumieć niechęci do oddawania choćby serca po śmierci, jednak sposób, w jaki przedstawił to Schmitt autentycznie daje do myślenia. W końcu szok po stracie dziecka może przyczynić się do wysnuwania przedziwnych wniosków.

Najlepszy kąsek autor postanowił zostawić na koniec. Zbiór zamyka utwór "Dziecko upiór", który opowiada o szczęśliwym małżeństwie. Nie brakowało mi niczego - pieniądze, kariera i miłość nieustannie gościły w ich domu. Niczego, oprócz rodziny. Kiedy wreszcie decyduje się na dziecko, mają już po 35 lat, ale to dopiero początek problemów z potomkiem. Zdradzenie dalszej części fabuły popsułoby przyjemność z czytania, więc na tym muszę zakończyć opis. Zaznaczam jednak, że jest do moim zdaniem najciekawsze z opowiadać w tej książce, a każda decyzja bohaterów okazywała się dla mnie zaskakująca. Nie wspominając już o wprawiającym w osłupienie zakończeniu - jednym z tych, w których wydarzenia mówią same za siebie, jakikolwiek komentarze jest zbędny.

Choć niektóre z opowiadań wypadają lepiej, inne nieco gorzej, "Małżeństwo we troje" jako całość oceniam na mocną ósemkę. Książka trzyma poziom innych pozycji autora i mogę ją szczerze polecić - warto!

Za możliwość poznania kolejnych niesamowitych historii, stworzonych przez jednego z moich ulubionych autorów serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak!
 
http://www.znak.com.pl/

niedziela, 23 lutego 2014

"Zimowe sny" Richard Paul Evans

źródło
Tytuł: "Zimowe sny"
Autor: Dee Shulman
Wydawnictwo: Znak
Stron: 288

"Życie jest glebą, nasze decyzje i czyny słońcem i deszczem, ale nasionami są nasze sny.
Joseph nigdy wcześniej nie przywiązywał wagi do snów. Był osobą mocno stąpającą po ziemi – wschodzącą gwiazdą reklamy i dumą ojca, co budziło zazdrość jego starszych braci. Nie przypuszczał, że pewien sen, który od razu zrodził w jego sercu niepokój, okaże się proroczy…

Czy Joseph będzie potrafił wykorzystać swój niecodzienny dar czytania przyszłości?
Czy sny wskażą mu właściwą ścieżkę?
I czy dziewczyna, która skradła mu serce, okaże się godna jego miłości?

"Zimowe sny" to najnowsza powieść bestsellerowego autora Richarda Paula Evansa - wyjątkowa dla polskiego czytelnika. Autor pisał tę książkę w czasie podróży po Polsce i umieścił w niej wiele polskich wątków. Jest to wzruszająca opowieść o tym, że nawet złamane serce może pokochać na nowo, a sny mają tajemniczą moc i potrafią podsunąć rozwiązanie życiowych dylematów." 
źródło

Joseph pochodzi z bardzo dużej rodziny. Na 11 braci i 1 siostrę, jednak rodzeństwo łączy jednie ojciec. Wbrew pozorom, senior rodu to nie bawidamek, wreszcie odnalazł szczęście, w dodatku właśnie przy mamie Josepha. Chłopców łączy również wspólna praca - ich ojciec jest właścicielem agencji reklamowej, w której są zatrudnieni.

Josephowi układa się znakomicie. Dzięki sukcesom w pracy, zdobywa uznanie ojca. Jednak właśnie to wzbudza zazdrość braci - przy tak licznej rodzinie, każda uwaga ze strony taty jest ważna. Symboliczna kurtka ojca (przedmiot pożądania wszystkich synów) przepełnia szalę goryczy. Przez okrutną intrygę swoich braci, Joseph zmuszony zostaje opuścić rodzinę bez słowa i od nowa budować swoje życie. Czy załamany mężczyzna ma jeszcze szanse na szczęście?

Informacja, że historia opiera się na biblijnej opowieści o Józefie nieco zbiła mnie z tropu - niezbyt przepadam za tego typu lekturami. Na tej historii opiera się jednak jedynie główny zarys powieści. Co do reszty - Evans wykazał się kreatywnością, a historia dopracowana została w najdrobniejszym szczególe. Książkę czyta się błyskawicznie - choć zakończenie samo nasuwa się na myśl, w niczym nie psuje to przyjemności z lektury, a całość jest niesamowicie wciągająca.

Co sprawiło, że sięgnęłam po tę powieść? Polskie akcenty! Zaintrygowała mnie informacja, jakoby Evans pisał tę książkę podróżując po Polsce. Jak się okazało, polska kultura faktycznie została dość mocno zarysowana. Główny bohater przeprowadza się bowiem do polskiej dzielnicy, odwiedza polskie restauracje, je polskie potrawy... Podejrzewam, że autor wyjątkowo polubił naszą kuchnie, ponieważ nasze pierogi czy gołąbki są niejednokrotnie chwalone. Ot, niby mała rzecz, a cieszy. Kto wie, może któryś z jego fanów z drugiego końca świata poczuje się zaintrygowany?

Piękno tej powieści tkwi w jej prostocie. Fabuła nie jest skomplikowana - nie sposób się pogubić. Dzięki temu uniwersalne prawdy zawartej w tej opowieści są bardzo widoczne. "Zimowe sny" to piękna lektura o przebaczaniu i żalu, ciepła i przepełniona miłością. Po pierwsza książka autora, z którą miałam przyjemność się zapoznać, ale na pewno nie ostatnia. Sama nie wiem, dlaczego do tej pory go unikałam - to idealny dowód, że czasami warto porzucić wyssane z palca uprzedzenia.

Ocena: 7/10

Za możliwość poznania tej niesamowitej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak!
http://www.znak.com.pl/


czwartek, 13 lutego 2014

"Tajemnica pani Ming" Eric-Emmanuel Schmitt [przedpremierowo]

źródło
Tytuł: Tajemnica pani Ming
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak
Stron: 80
Premiera: 20.02.2014

"Pani Ming, mądra, serdeczna kobieta, uwielbia opowiadać o dziesięciorgu swoich dzieci. Liczna rodzina zdaje się być jej całym światem. Główny bohater, przyjezdny z Europy, odwiedzający współczesne Chiny, jest zafascynowany jej osobą. Wiedziony ciekawością postanawia odkryć największy sekret pani Ming, dowiedzieć się, co kobieta skrywa za fasadą swoich poruszających, choć niewiarygodnych opowieści.

W swojej nowej książce Schmitt z właściwą sobie wrażliwością jeszcze raz dotyka najskrytszych tajemnic ludzkiej duszy, mistrzowsko odmalowuje emocje, o których najtrudniej jest mówić."
źródło

Eric Emmanuel Schmitt jest postacią bardzo kontrowersyjną. Jedni kochają proste prawdy zawarte w jego historiach, inni z kolei zarzucają kiczowatość i porównują do Coelho. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej pierwszej grupy - Schmitt należy do grona moich ulubionych autorów od bardzo, bardzo dawna. Potrafi mnie wzruszyć, rozśmieszyć i co najważniejsze - kompletnie zaskoczyć zakończeniem. Ostatnia scena, czy ostatnie zadanie prawie każdej z jego książek potrafi wprawić mnie osłupienie.

Historia pani Ming zaczyna się od krótkiego, jednak niezwykłego przedstawienia jej postaci. Kobieta jest... babcią klozetową! W dodatku wyjątkowo dumną z pracy, którą wykonuje. Męska toaleta przedstawiona została jako miejsce prestiżowe, kompletnie inaczej niż damska. Ming uwielbia spędzać czas snując opowieści o dziesiątce swoich dzieci. Nie byłoby w tym nic nie zwykłego (w końcu mnóstwo kobiet uwielbia mówić o swoich pociechach), gdyby nie fakt, że akcja toczy się w Chinach - kraju, gdzie można mieć tylko jedno dziecko.

Schmittowi po raz kolejny się udało - po przeczytaniu zaledwie kilku stron historii, nie byłabym w stanie jej odłożyć nie dowiadując się, jaka tak naprawdę jest tajemnica pani Ming. Wiedziałam o ograniczeniach dotyczących liczby dzieci, jaką można posiadać w Chinach, jednak patrząc z perspektywy bohaterki, widzę to inaczej. Marzenia Ming było zawsze posiadanie ogromnej rodziny, jednak urodziła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Czy kobiecie udało się zrealizować swoje plany, obchodząc przepisy? A może cała historia to po prostu jedna wielka bujda?

Poszczególne rozmowy z panią Ming i historie przez nią opowiadane przypominają legendy. Są kompletnie nierealne, jednak posiadają pewną uniwersalną prawdę, a wnioski, jakie możemy z nich wyciągnąć są z kolei jak najbardziej realne. Ta krótka, bo zaledwie 80-stonnicowa opowieść na zawsze zapisze się w mojej pamięci - naprawdę warto po nią sięgnąć!

Za możliwość poznania tej niesamowitej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak!
http://www.znak.com.pl/
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...