Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sine Qua Non. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 października 2018

"Obserwuję cię" Teresa Driscoll

źródło
Tytuł: Obserwuję Cię  
Autor: Teresa Driscoll
Wydawnictwo: SQN
Stron: 352

"Kiedy Elle Longfield spotyka w pociągu dwóch młodych mężczyzn rozmawiających z nastoletnimi dziewczynami, nie widzi w tym nic niepokojącego, dopóki nie dowiaduje się, że właśnie opuścili więzienie. Natychmiast odzywa się w niej instynkt macierzyński, ma syna w podobnym wieku. Ostatecznie przenosi się do innego wagonu, nie chcąc się wtrącać. Nazajutrz okazuje się jednak, że jedna z dziewczyn, Anna, zaginęła. Elle zgłasza się na policję.

Po roku Anna ciągle jest uznana za zaginioną, a Elle zaczyna dostawać anonimowe pogróżki. Tropy prowadzą do matki zaginionej dziewczyny, jednak podejrzenia wynajętego detektywa skupiają się na innych członkach rodziny i przyjaciołach, którzy najwyraźniej mają coś do ukrycia. Za to wszyscy bacznie obserwują Elle.

Świetnie skonstruowana intryga i znakomicie zarysowani bohaterowie, którym mamy okazję zajrzeć na samo dno duszy. Wydarzenia pokazane są z punktu widzenia różnych osób, relacje z toku myślenia powodują, że czytelnik zaczyna się zastanawiać, jak sam postąpiłby w tej sytuacji." źródło
Elle spotykając dwie dziewczyny w pociągu patrzy pobłażliwie na ich zachowanie - ot, typowe nastolatki. Również dwóch mężczyzn, którzy przykuwają zainteresowanie dziewcząt, zwraca na siebie także uwagę naszej bohaterki. To zdecydowanie nie jest dobre towarzystwo dla nastolatek. A kiedy wytężając słuch dowiaduje się, że niepokojący mężczyźni właśnie opuścili więzienie, cierpnie jej skóra...

Nasza bohaterka bije się z myślami - odpuścić czy interweniować. Choć w głowie odtwarza różne scenariusze, ostatecznie decyduje się nie wtrącać w cudze sprawy. Kiedy następnego ranka okazuje się, że jedna z dziewcząt zaginęła nasza bohaterka zaczyna postrzegać sytuację w zupełnie innym świetle. Co więcej wszystko wskazuje na to, że Elle nie pozostanie anonimową kobietą z pociągu, a listy z pogróżkami są na to najlepszym dowodem.

"Obserwuję Cię" to thriller, choć dość nietypowy. Sprowadza się nie tyle do samej zbrodni, co do wpływu na otoczenie - widzimy jak zmienia się życie innych osób wskutek zaginięcia Anny, w tym oczywiście życie z pozoru nie mającej z wydarzeniami nic wspólnego Elle. W niektórych momentach pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że jest to połączenie thrillera z powieścią obyczajową dramatem. I o dziwo, jak taka hybryda książka sprawdza się znakomicie.

Z thrillerami różnie bywa - "Dziewczyna z pociągu" wywołała ogromny medialny szum, a okazała się płytką, nieskomplikowaną opowiastką. Ma jednak swoje plusy, bo to chyba właśnie gro ludzi sięga po ten gatunek. Nie do końca wiem, czy krzyczące z okładki hasło "Wciąga niczym Dziewczyna z pociągu" powinno mnie do książek zachęcać czy odstraszać, jednak (całe szczęście) do strachliwych nie należą. Sięgam więc po coraz to nowe thrillery i, wierzcie mi, przynajmniej połowa z nich okazuje się warta uwagi. A "Obserwuję Cię" z całą pewnością zalicza się do tej lepszej połowy.

Być może rozwikłanie zagadki nie do końca mnie przekonało, jednak nie zmienia to faktu, że całą powieść czyta się bardzo dobrze - jest wciągająca, wielowymiarowa i najzwyczajniej w świecie ciekawa. Historię poznajemy z punktu widzenia różnych osób, a każda z nich czymś nas zaskakuje. Nie żałuję, że sięgnęłam po tę powieść i myślę, że z czystym sumieniem mogę ją Wam polecić. To z całą pewnością "coś innego".

Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

wtorek, 12 grudnia 2017

"Ciemna strona. Mud Vein" Tarryn Fisher

Tytuł: Ciemna strona. Mud Vein
Autor:  Tarryn Fisher  
Wydawnictwo: SQN
Stron: 320

"Mroczna, hipnotyzująca historia, która może się przydarzyć każdemu.
W dniu swoich trzydziestych trzecich urodzin popularna pisarka Senna Richards budzi się uwięziona w obcym domu. Została porwana, ale nie wie przez kogo ani dlaczego. Szybko staje się jasne, że jeśli chce odzyskać wolność, powinna dokładnie przyjrzeć się swojej przeszłości i odczytać pozostawione jej wskazówki. Jednak przeszłość skrywa mroczne tajemnice…

Kobieta uświadamia sobie, że to gra. Wyrafinowana i niebezpieczna. I że tylko prawda może przynieść wyzwolenie.

A jaka jest twoja ciemna strona?"

Pewnie większość z Was, gdyby miała wybrać ulubionego autora, miałaby problem z wymienieniem jednego nazwiska. Ja nie. Jeśli chodzi o współczesnych pisarzy, pewnym tonem mogę przyznać, że Tarryn Fisher to moja ulubienica - przynajmniej, jeśli chodzi o literaturę współczesną. Każda jej książka, po którą sięgam okazuje się strzałem w dziesiątkę.

Senna budzi się w obcym domu. Nie jest to jednak jednorazowa przygoda, a raczej pułapka, tak przedziwna, że ciężko w nią uwierzyć. Chatka zdaje się być odcięta od świata, spiżarnia zaopatdrzwi nie dają się otworzyć, a za krajobraz za oknem sugeruje, że nasza bohaterka jest bardzo daleko od domu. Nie jest też sama, w sąsiednim pokoju czeka na nią mężczyzna, która odegrał ogromną rolę w życiu kobiety i wszystko wskazuje, że odegra ją raz jeszcze.

Górska chata wśród śnieżnych zasp w tej książce nie jest krajobrazem. Nasi bohaterowi pozostają w zamknięciu przez tak długo, że zaczynają czuć się jak zwierzyna. Zapasy się kończą, a przebywanie miesiącami w towarzystwie jednej osoby jest niezwykle męczące, nie wspominając już o traumie, jaką powoduje sam fakt zamknięcia.

Ta opowieść nie dzieje się jednak jedynie jednym budynku. Razem z Senną przenosimy się w przeszłość, a tam również nie jest kolorowo. Nie chcąc zdradzać Wam zbyt wiele nie mogę opisać, szczegółów, jednak przyznam, że wyobraźnia Fisher jednocześnie przeraża mnie i fascynuje. To chyba jedyna autorka, która zaskakuje mnie w każdej książce.

Choć praktycznie przez całą powieść obracamy się wokół dwóch osób, kompletnie nie czuje się nudy. Isaak i Senna to cudownie złożone charaktery, które nawet nic nie mówiąc wywołują w czytelniku całą masę emocji. Nie bez znaczenia jest to, że Fisher po prostu świetnie pisze - książka jest zgrabna, akcja rozkręca się w odpowiednim tempie, wszystko jest tak jak być powinno. Powinnam przejść teraz do wad, ale cóż... kiedy jakieś znajdę to na pewno dam Wam dać znać.

Wszystkie powieści tej autorki, choć zupełnie różne mają jedną wspólną cechę - tu po lekturze uważam, że to ta, to właśnie ta powieść jest moją ulubioną książką autorki. Tak było z "Margo", z "Bad Mommy" i tak też jest z "Mud vein". Uwielbiam tę historię i choć kompletnie złamała mi serce, to polecam ją każdemu. Nawet jeśli Wasze serca też będą złamane, polecam ją bardzo gorąco.
 
Ocena: 10/10
 
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:





środa, 18 stycznia 2017

"Margo" Tarryn Fisher

źródło
Tytuł: Margo
Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: SQN

Stron: 320
 
"W Bone jest dom. W domu mieszka dziewczyna. 
W dziewczynie mieszka ciemność…

Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w ponurym miasteczku Bone, które przejezdni omijają szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem”. Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.
Dziewczyna trzyma się na uboczu, dni spędza w samotności. Wszystko nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judaha – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim, odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała.
Kiedy w okolicy ginie siedmioletnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. I przykładnie ukarać… „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, jaką cenę przyjdzie jej za to zapłacić.
Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych." źródło

Niewiele jest okładek idealnych. Nie wiele opisów potrafi w trzech zdaniach, dwunastu słowach przekonać mnie, że lektura po prostu musi być dobra. A jednak "Margo" zachwyciła mnie już w zapowiedziach - oczywista w swej prostocie oprawa bardzo dobrze obrazuje historię, którą znajdziemy w środku. Chyba nigdy nie widziałam grafiki, która tak dobrze przedstawiałaby mrok wewnątrz nas. Wystarczyły trzy pierwsze zdania, które zdobią tył okładki, a byłam kupiona. Moje oczekiwania wobec tej powieści były wręcz ogromne - tylko czy słusznie?

Tarryn Fisher jest znana przede wszystkim dzięki serii "Mimo moich win" oraz "Never, nerver" - powieści napisanej wspólnie z Colleen Hoover. Co prawda nie miałam okazji przeczytać wspomnianych tytułów, ale słyszałam o nich wiele dobre. Jeśli mam być kompletnie szczera to do autorki, przekonał mnie już fakt napisania książki wspólnie z Hoover, a "Margo" nie jest pierwszą powieścią jej autorstwa, która znajduje się na mojej półce. Teraz jednak sięgnę wiem, że sięgnę po nie o wiele szybciej niż planowałam...

Bone to miasto bez nadziei. Przypomina mi trochę Xenię z filmu "Gummo" (jeśli mieliście okazję go oglądać z pewnością wiecie, co mam na myśli, jeśli nie - absolutnie nie polecam). Alkohol, to jeszcze nic - tutaj na porządku dziennym są również narkotyki, prostytuacja, czy przemoc wobec dzieci. Magro każdego dnia ogląda swoich sąsiadów i napawa się coraz większym obrzydzeniem. Nie musi daleko szukać - już jej matka każdego dnia przedstawia obraz upadku człowieka.

Nie nastawiajcie się na banał - tytułowa Margo wcale nie jest uroczą dziewczyną, która uśmiechem radzi sobie z przeciwnościami losu. Bone i na niej odcisnęło swoje piętno. z kolei Judah, drugi z głównych bohaterów, wcale nie jest niegrzecznym, bogatym chłopcem. Jego matka, choć dużo bardziej troskliwa niż rodzicielka dziewczyny, również ma swoje wady (o ile hodowle marihuany nazwać możemy wadą)... A jednak nastolatka z nieciekawą twarzą i lekką nadwagą oraz chłopiec na wózku są w stanie znaleźć odrobinę słońca w tym pełnym mroku miasteczku.

Cały czas w pobliżu czai się jednak zło. Kiedy mała dziewczyna z sąsiedztwa znika bez śladu w Magro rodzi się żądza krwi. Jej myśli stają się coraz bardziej mroczne, a po głowie krąży bardzo niebezpieczne pytanie - czy lepiej nie robić nic, czy może zrobić to, na co mamy ochotę.

Tak ciężko mi sklasyfikować tę historię. To chyba thriller, jednak w żadnym stopniu nie przypomina tych, które czytywałam do tej pory. Tu nie ma tych dobrych i tych złych, nic nie jest oczywiste. A najsmutniejszy jest moment, kiedy zdajemy sobie sprawę, że dla większości bohaterów nie ma szans na szczęśliwe zakończenie, nieważne, jak bardzo będą się starać.

Nie wierzę, że mówię to teraz, zaledwie w połowie pierwszego miesiąca, nie mogę się jednak powstrzymać. Wszystko wskazuje na to, że już teraz znalazłam swoją ulubioną książkę roku! Premiery, które będą miały miejsce w ciągu najbliższych 11 i pół miesiąca mają wysoko postawioną poprzeczkę!

Ocena: 10/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:


wtorek, 21 stycznia 2014

"Przegląd Końca Świata: Feed" Mira Grant

źródło
Tytuł: "Przegląd Końca Świata: Feed"
Autor: Mira Grant
Wydawnictwo: SQN
Stron: 496

"'Świt żywych trupów' Romero, 'Martwe zło' Raimiego czy '28 dni później' Boyle’a – to co było fikcją, stało się rzeczywistością. Czy wiedza wyniesiona z klasycznych horrorów pomoże ludzkości przetrwać apokalipsę?

Rok 2014. Wynaleźliśmy lek na raka. Pokonaliśmy grypę i przeziębienie. Niestety stworzyliśmy też coś nowego, strasznego, coś, czego nikt nie mógł zatrzymać. Infekcja rozprzestrzeniła się szybko, wirus przejmował kontrolę nad ciałami i umysłami, wydając jedno tylko polecenie: jedz!

Upłynęło ponad 20 lat. Georgia i Shaun Masonowie stają przed życiową szansą — są na tropie mrocznej konspiracji stojącej za wybuchem infekcji. Prawda musi wyjść na jaw, nawet jeśli jest śmiertelna.

Mira Grant, pisarskie objawienie roku 2011, fantastycznie kreuje świat, w którym media tradycyjne niemal zupełnie tracą na znaczeniu, a zastępuje je… Najlepiej przekonajcie się sami!

FEED jest thrillerem politycznym z horrorem w tle, okraszonym śmiertelną dawką humoru. Ale przede wszystkim jest to historia dwójki rodzeństwa, profesjonalnych reporterów, podążających za prawdą tropem usłanym trupami… niekoniecznie martwymi." źródło

"Feed" bardzo szybko stał się hitem blogosfery - recenzenci masowo oceniali tę książkę na 10 gwiazdek. Ja jednak byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a lekturę uparcie odkładałam w czasie. Wiadomo - im wyżej postawiona poprzeczka, tym boleśniejsze rozczarowanie. Pod koniec zeszłego roku, przy małej pomocy Maxa Brooksa, przypomniałam sobie dlaczego tak bardzo lubię zombie w literaturze i... przypomniałam sobie o powieści Miry Grant. Czy sprostała moim oczekiwaniom?

Wszystko może mieć katastrofalne skutki. Nawet rozwój medycyny...

Nauka idzie do przodu. Wynaleziono lekarstwa na raka i na przeziębienie. Efekt uboczny tych wynalazków jest jednak straszniejszy niż najgorszy sen - wirus Kellis-Amberlle przemienia umarłych w zombie. Nietrudno się domyślić, że rozprzestrzenia się on w zaskakującym tempie. Świat uparcie próbuje dalej istnieć - 20 lat później ludzie dalej są w stanie funkcjonować. Autora w najmniejszych szczegółach zaplanowała świat, w którym ludzie nauczyli się żyć z otaczającymi ich potworami, a nawet czerpać korzyści z ich istnienia.

Co ciekawsze, w zainfekowanym świecie ogromną rolę odgrywają blogerzy. Dzielą się na trzy grupy - Newsie, Irwinów oraz Fikcyjnych, czyli tych zajmujących się faktami, prawdziwymi doświadczeniami czy po prostu fikcją. Główni bohaterowie to właśnie blogerzy - Shaun i Georgia to rodzeństwo, Newsie i Irwin. Wraz z przyjaciółką, Buffy tworzą zespół, który rozpoczyna pracę przy kampanii prezydenckiej. Warto dodać, że mimo ogromnej roli, jaką blogerzy odgrywają w ówczesnym świecie, w dalszym ciągu jest to spore wyróżnienie. Muszę przyznać, że polubiłam całą trójkę bohaterów i chyba nie byłabym w stanie wskazać swojego ulubieńca. W końcu nawet ich blogi wskazują na odmienność charakterów.

Muszę przyznać, że książka bardzo mnie zaskoczyła. Z perspektywy czasu sama nie mogę się sobie nadziwić. Kompletnie zignorowałam opis książki, który otwarcie informuje, że jest to "thriller polityczny z horrorem tle" i spodziewałam się... horroru z polityką w tle. Mówią w skrócie: mnóstwa rozlanej krwi, odrobiny absurdu i może szczyptę odcinanych głów (góra w co drugiej scenie). Polityka wysuwa się tutaj jednak na pierwszy plan. Wszechobecne spiski i konspiracje nieco mnie przytłoczyły, muszę przyznać, że wolałabym, aby te wątki były nieco mniej rozbudowane. Koniec końców, prawie 500 stron politycznej intrygi stało się dla mnie momentami nudne.

Największą zaletą powieści są emocje, które wywołuje w czytelniku. O dziwo, nie zabrakło tutaj dobrego humoru - mimo horroru w tle, bohaterom nie zabrakło ciętego języka, nawet w najgorszych sytuacjach. Oczywiście znalazły się również momenty pełne grozy, jednak z zaskoczeniem stwierdzam, że to nie one najbardziej zapisały się w mojej pamięci. Muszę również przyznać, że autorka ma bardzo specyficzne podejście do swoich bohaterów - podejrzewam, że ja przywiązałam się do nich bardziej niż ona, ponieważ chyba nie byłabym w stanie uśmiercić niektórych postaci, szczególnie tak istotnych.

"Feed" to niezła i z całą pewnością oryginalna opowieść. Myślę, że spodoba się przed wszystkim fanom politycznych intryg i niezwykłych wizji świata przyszłości. Warto jednak pamiętać, że to nie zombie są tutaj najważniejsze.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...