niedziela, 2 grudnia 2012

Konkurs z Merlin.pl!

Kochani - idą święta, a razem z nimi prezenty! Pewnie większość z Was, tak jak ja, postanowiła obdarować bliskich książkami. Niestety - mam z tym niemały problem. Tytułów całe mnóstwo, a fundusze ograniczone. W związku z tym postanowiłam poprosić Was o pomoc. Otóż zamierzam zakupić 3 książki - dla mamy, taty i narzeczonego. Liczę na Wasze propozycje! Zadanie jest trudne, dlatego razem ze sklepem internetowym merlin.pl postanowiliśmy nagrodzić osobę, która najbardziej ułatwi mi wybór świątecznych podarunków.


Co można wygrać?

Osobę, której odpowiedź uznam za najciekawszą otrzymać świąteczny zestaw upominków: książkę "Królowa zdrajców" Trudi Canavan i DVD z filmem "Szepty". Fundatorem nagród jest sklep internetowy merlin.pl


Kiedy można się zgłaszać?

Konkurs trwa od teraz do niedzieli 16.12.2012 r. W ten sposób zdążę kupić prezent na tyle szybko, żeby dotarły do mnie przed Gwiazdką. Wyniki podam do Wigilii, czyli 24.12.2012 r. Radzę Wam jednak nie czekać do ostatniej chwili, bo ktoś może nieświadomie podkraść Wasz pomysł! Dokładny regulamin konkursu znajdziecie tutaj. Paczki wysyłam tylko do osób zamieszkujących teren Polski, nie wysyłam paczek za granicę
Co trzeba zrobić, żeby wygrać?

Wygra osoba, która najbardziej przyczyni się do wyboru moich świątecznych prezentów. Żeby nieco ułatwić Wam zadanie postanowiłam w kilku słowach opisać Wam co lubią czytać moim bliscy.

Mama - wiecznie zestresowana, więc preferuje lekką literaturę. Na jej półce można znaleźć wszystkie książki Joanny Chmielewskiej. Ostatnio zaczytuje się w tytułach autorska Katarzyny Michalak, ale nie pogardzi też historycznym romansem lub krwistym kryminałem. Wczoraj podkradła mi nawet "Pretty little liars", choć nigdy bym się po niej tego nie spodziewała :)

Tata - najtrudniejszy wybór. Mój tata najczęściej czyta... "Potop". Jakieś 5 razy w roku (całkiem serio:)). Widziałam u niego w ręku również Ludluma, a na poprzednie Boże Narodzenie otrzymał ode mnie "Szkło kontaktowe".

Narzeczony - twierdzi, że nie czyta. W rzeczywistości uwielbia "Władcę pierścieni" i książki Jeremy'ego Clarksona. Ostatnio podkradł mi "Wielki Marsz" Kinga i chyba mu się podobało, tylko się nie przyznaje.

Proszę Was o wybranie 3 tytułów (nie więcej) ze Świątecznego Centrum Prezentów Merlina i umieszczenie linków w komentarzu. Oczywiście - podpisanych co dla kogo :)


Wskazane jest, aby osoby biorące udział w konkursie, były obserwatorami mojego bloga. Niezbędny jest również adres e-mail, żebym mogła się z Wami skontaktować. Będzie mi również bardzo miło jeśli polubicie facebookowy fan-page mojego bloga oraz fan-page Merlina :)  Zapraszam również do umieszczania podlinkowanego banneru konkursowego na Waszych blogach.

Zapraszam Was bardzo serdecznie do udziału w konkursie. Trzymam kciuki za Wasze poszukiwania, ponieważ nie ukrywam, że bardzo mi pomogą w wyborze świątecznych upominków. A może szukając prezentów dla moich bliski znajdzie coś ciekawego również dla swoich?

Za ufundowanie nagród dziękuję księgarni:

sobota, 1 grudnia 2012

Film: "Szepty"

źródło
Tytuł: Szepty
Reżyser: Nick Murphy
Dystrybutor: ITI Cinema s.z o.o.
Czas: 93 min
"Internatem dla chłopców z najbogatszych sfer w Rookford wstrząsa tajemnicza śmierć jednego z nich. Wszelkie racjonalne próby wyjaśnienia tej tragedii zawodzą. Uczniowie zaczynają opowiadać przerażającą historię o pojawiającym się duchu. Do szkoły zostaje wezwana Florence Cathcart (Rebecca Hall), która zajmuje się demaskowaniem fałszywych spirytystów, żerujących na naiwności osób wierzących w duchy. Według niej życie pozagrobowe nie istnieje. Testy, które zacznie przeprowadzać wymkną się jej spod kontroli. To, co zdarzy się później sprawi, że dziewczyna nie będzie już mogła z tego miejsca odejść... Co naprawdę wydarzyło się w Rookford?"
http://www.filmweb.pl
Kiedy byłam młodsza przepadałam za horrorami. Żaden twór Wesa Cravena nie był mi obcy, a dialogi znałam niemal na pamięć. Do tej pory mam słabość do takich filmów - z lat 80. albo starszym. Nawet te pełne rozlewu krwi mnie nie odrzucały, ponieważ, nie oszukujmy się, nie wyglądało to zbyt rzeczywiście. Dzisiejszych horrorów raczej nie tykam. Odcinane kończyny wzbudzają u mnie raczej niesmak niż strach, do tego często brak im jakiejkolwiek pointy - to tylko bezsensowny pokaz brutalności. Zupełnie inaczej było z "Szeptami". Od razu zauważyłam, że to coś odmiennego niż produkowane ostatnio masowo tytuły. Pierwszym moim skojarzeniem byli  "Inni". I jak się okazało nie tylko moim, bo do nich właśnie najczęściej porównywane są szepty.

Florence to kobieta, która wierzy w moc nauki, a nie duchy. Zawodowo zajmuje się udowadnianiem ludziom, że tak naprawdę zjawy nie istnieją. Dlaczego tak bardzo zależy jej na potwierdzeniu, że życie pozagrobowe to bujda? Odpowiedź na to pytanie nie jest tak jednoznaczna jak mogłoby się wydawać. Kiedy gotowa jest już zrezygnować ze zleceń jej uwagę przykuwa przypadek internatu dla chłopców. Po śmierci jednego z nich pozostałe dzieciaki są przerażone. Dowody są niemal niezbite - w budynku kryje się tajemnica. Mimo to, kobieta przekonana, że wszystko da się racjonalnie wyjaśnić i uzbrojona w przeróżnego rodzaju przyrządy do demaskowania oszustów, przybywa do akademika.

Budynek, w którym toczy się większość akcji to bardzo klimatyczne miejsce. Napawa niepokojem. Osobiście uznałabym go za bardzo ważny element, choć oczywiście to nie on gra tu główne skrzypce. Wszystko rozpoczynając od głównej bohaterki, przez chłopców, aż po dziwaczną starszą pani powiewa grozą i tajemnicą. Porównanie do kultowego filmu "Inni" nie jest tu bezpodstawne. Choć fabularnie to dwa zupełnie odmienne obrazy to nie sposób nie dostrzec między nimi podobieństw. Nie ma tu zalewu bezsensownych dialogów, jednak nie nudziłam się ani przez chwilę. Z minuty na minutę byłam wręcz coraz bardziej zaintrygowana.

Tajemnica ducha w internacie to główny, jednak nie jedyny wątek. Mamy tu całe mnóstwo interesujących, choć już nie nadprzyrodzonych zagadek, których rozwiązania poznajemy na sam koniec. Prawie każdy z bohaterów ma mroczną przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć. Na pochwałę z całą pewnością zasługuje zakończenie. Na forum jednego z portali filmowych trwa zagorzała dyskusja co tak naprawdę oznacza. Ja z swojej strony polecam Wam nie czytać jej przed obejrzeniem filmu, jednak jedna kwestia nie podlega wątpliwości. Dla mnie niejednoznaczne zakończenie, które wywołuje dyskusję to zawsze dobre zakończenie. Co nam po obejrzeniu filmu, którego na drugi dzień nie będziemy pamiętać? "Szeptem" to z całą pewnością nie jest jeden z nich. Sama bardzo chętnie do niego wrócę.

Jeśli obejrzycie film bardzo chętnie poznam Waszą teorię na temat zakończenia. Ja swoją już mam, jednak póki co zachowam ją dla siebie :)

Podsumowując nie uznałabym "Szeptów" za horror, a raczej za thriller. Choć chyba nie to jest najważniej. Z całą pewnością uważam natomiast, że to warty obejrzenia film. Polecam i już!

Ocena: 8/10

Za możliwość przeżycia kilku chwil grozy dziękuję księgarni:

Film możecie kupić tutaj.

Podsumowanie listopada!

źródło
Dzień dobry! Nie wiem jak to u Was wygląda, ale kiedy ja się obudziłam za oknem zobaczyłam śnieg! Pierwszy raz w tym roku. Czy to nie idealne rozpoczęcie grudnia? Pewnie będę miała go dosyć już jutro, ale póki siedzę w szlafroku w ciepłym domu jestem zachwycona. Aż chce się ubierać choinkę i lecieć na świąteczne zakupy. Niestety - praca inżynierska sama się nie napisze, a tak właśnie zamierzam spędzić nadchodzący miesiąc. Z okazji zbliżających się świąt przygotowałam też dla Was razem z Merlinem małą niespodziankę - szczegóły wkrótce, może nawet w tym tygodniu.

W listopadzie przeczytałam 7 książek:


"Opowieści buddyjskie dla małych i dużych" Ajahn Brahm - 256 str.
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" E. L. James - 608 str.
"Duchy pośród nas” James Van Praagh - 246 str. 
  "Więzień labiryntu" James Dashner- 421 str
"Legenda. Rebeliant" Marie Lu - 304 str.

Co daje razem 2617 stron, czyli ok. 87 stron dziennie. Myślę, że wynik (biorąc pod uwagę fakt jak bardzo byłam zapracowana) nie jest taki zły.

Najlepsza książka przeczytana w listopadzie: "Zatopione miasta"
Największe zaskoczenie (pozytywne): "Scarlett"
Najgorsza książka: brak
Nawiązane współprace: Zielona Sowa

Pozostałe recenzje, które pojawiły się w listopadzie:
Film: "Jak ona to robi?"
Film: "Ki"
Karty: "Runy. Magia i Moc" Robert Lichodziejewski

Tytuł najlepszej wg Was książki października zdobył "Pierwszy grób po prawej" (39% głosów). Dalej uplasowały się: "Podzieleni" (30%), "Zazdrość"(21%), "Pomiędzy"(17%) i "Podwodny świat"(4%). Zapraszam do głosowania na najlepszą książkę listopada.


I to by chyba było na tyle. Przygotowuję dla Was recenzję "Legendy. Rebelianta" i filmu "Szepty" oraz stosik, ale póki co wszystko jest "w proszku". Trzymajcie się ciepło!
źródło
P.S. Zapraszam Was serdecznie do głosowania na najlepszą książkę na zimę tutaj oraz najlepszą książkę na Gwiazdkę tutaj. Będę bardzo wdzięczna, jeśli jak e-mail osoby polecającej podacie mój, czyli: betterversionofthetruth@gmail.com

środa, 28 listopada 2012

Święta z Merlinem!

Uwaga moi kochani - będzie mała reklama!


W związku ze zbliżającymi się Mikołajkami i świętami Bożego Narodzenia sklep internetowy merlin.pl proponuje swoim klientom bezstresowy zakup prezentów. Szeroki asortyment produktów, bezpłatna przesyłka oraz gwarancja dostawy na czas to tegoroczne, główne hasła promujące kampanię przedświąteczną najstarszego sklepu internetowego w Polsce.
Od listopada do końca grudnia na stronie merlin.pl aktywne jest Centrum Prezentów, w którym znajduje się szereg produktów zebranych i skategoryzowanych w celu łatwego znalezienia odpowiednich upominków.
Zamieszczony na stronie kalendarz, odliczający ilość dni pozostałych do Wigilii, umożliwia Klientowi sprawdzenie, do kiedy powinien złożyć zamówienie, aby dotarło na czas. Co więcej, po spełnieniu określonych warunków zakupów, nie poniesie przy tym żadnych kosztów związanych z wysyłką.
W ramach Mikołajek szereg produktów z blisko 320 tysięcznego asortymentu można kupić z dodatkowym rabatem. Na życzenie Klienta Merlin wyśle paczkę w dogodnym dla zamawiającego terminie jako prezent opatrzony dedykacją.


Od środy lider w polskiej branży e-commerce udostępnia na swojej stronie Centrum Prezentowe, czyli zebrane w jednym miejscu i przyporządkowane kategoriom propozycje świątecznych upominków. Klienci mogą szybko i wygodnie zaplanować zakup prezentów z gwarancją bezpłatnej dostawy na czas.
Jak co roku z okazji Bożego Narodzenia merlin.pl przygotował atrakcyjne rabaty i promocje na szereg produktów ze swojej bogatej oferty. Za pośrednictwem Centrum Prezentowego i specjalnego kalendarza klienci, pragnący uniknąć nasilających się przed świętami kolejek w sklepach, mogą już teraz zaplanować i zrobić bez stresu świąteczne zakupy .
Dodatkowo w ramach akcji w placówkach Poczty Polskiej, punktach odbioru merlin.pl i Czerwonej Torebki będzie można nabyć bezpłatny katalog produktowy dołączany również do ogólnopolskiej prasy kobiecej.
Wybór upominków ułatwia podział na kategorie oraz intuicyjna wyszukiwarka produktów. Niezdecydowanym merlin.pl udostępnia także bony podarunkowe, dzięki którym obdarowany sam wybierze wymarzony prezent.
Paczki  będzie można odebrać w punktach odbioru merlin.pl jeszcze w Wigilię.
Podobnie jak w ubiegłym roku firma dołoży starań, aby zrealizować wszystkie zamówienia i dostarczyć paczki w wyznaczonym terminie.



 

  Jeśli jesteście zainteresowani Świątecznym katalogiem Merlin.pl znajdziecie go tutaj:



Atrakcyjne rabaty dla klientów PKO Banku Polskiego w merlin.pl

PKO Bank Polski wspólnie z merlin.pl przygotował wyjątkową przedświąteczną promocję dla posiadaczy kart płatniczych VISA. Klienci banku, którzy do 21 grudnia dokonają płatności bezgotówkowej, mogą skorzystać z 20-procentowego rabatu na zakupy w sklepie internetowym.
Rabat udzielany jest przy płatności przez Internet dowolną kartą VISA PKO Banku Polskiego. Oznacza to, że można płacić kartami kredytowymi oraz debetowymi wydanymi do konta osobistego.  Promocja dotyczy książek, filmów oraz muzyki. Aby skorzystać z rabatu, wystarczy dokonać transakcji w wyznaczonym terminie.
Sklep internetowy merlin.pl proponuje ponad 254 tysiące różnych tytułów wśród książek, muzyki oraz filmów dostępnych w atrakcyjnych cenach, które dzięki promocji można nabyć z dodatkową 20-procentową obniżką. To doskonała okazja na zakup świątecznych upominków dla najbliższych.


Zapowiedź: "Córka dymu i kości 2: Dni krwi i światła gwiazd" Taylor Laini

Jako, że hasło dzięki, któremu najczęściej wyszukujecie mojego bloga to "Córka dymu i kości 2" to postanowiłam podzielić się z Wami najnowszymi informacjami. Wg strony internetowej premiera II tomu tej fantastycznej sagi zapowiedziana jest na 8 stycznia 2013! Czy książkę faktycznie będzie można wtedy znaleźć w księgarniach? Szczerze w to wątpię i spodziewam się jeszcze jakiegoś poślizgu.
Recenzując pierwszą część chwaliłam okładkę. Delikatnie mówiąc, uważam, że najlepsze oprawy jakimi może poszczycić się Amber to te, które różnią się od oryginalnych jedynie językiem tytułu:P Niestety - nie mam dobrych wieści. Mówiąc krótko:

Oryginalna okładka jest piękna i wygląda tak:
źródło

Polska okładka wcale, ale to wcale nie jest piękna i wygląda tak:
źródło

Proszę, powiedzcie, że to żart.
Seria w oryginale ma tak świetną oprawę graficzną, a polska wersja fundując nam coś TAKIEGO na okładce zniechęca mnie do kupna i odbiera książce magię. Mało tego, gdyby nie wiedziała co to, pomyślałabym, że to o narkotykach. Albo piromance.
No dramat, no. D r a m a t.

Dla przypomnienia - poprzedni tom wygląda tak:
źródło
Po cichu liczę na to, że ktoś tam u nich jeszcze się opamięta;)

Z tego wszystkiego zapomniałam o opisie:

"Dawno, dawno temu anioł i diablica zakochali się w sobie. Nie skończyło się to dobrze.
Bo ośmielili się marzyć o świecie bez wojny i rozlewu krwi.
Ale to nie był ich świat…
 
Na całym świecie muzea historii naturalnej donoszą o tajemniczych włamaniach.
Uskrzydlone armie przekraczają portal dzielący ich świat od naszego.
Odwieczna wojna wybucha ze straszliwą siłą.
A ci, którzy tak bardzo się kochają, stoją po przeciwnych stronach…
 
Siedemnastoletnia Karou, utalentowana artystka i uczennica tajemniczego Dealera Marzeń, znalazła wreszcie odpowiedź, której tak długo szukała. Już wie, kim jest – i czym jest. Lecz ta wiedza niesie następną prawdę, której z całego serca chciałaby zaprzeczyć: że kocha wroga i że jej ukochany ją zdradził. A świat zapłaci za to krwawą cenę...
Teraz Karou musi wybrać ostatecznie, kim chce być. I zdecydować, jak daleko się posunie, by pomścić swoją rasę.
Tymczasem Akiva bez wytchnienia szuka Karou, bez której nie potrafi już żyć. I prowadzi własną walkę: o odkupienie i o nadzieję.
Lecz czy jakakolwiek nadzieja ocaleje z popiołów ich zniszczonych marzeń?"
http://www.wydawnictwoamber.pl/

niedziela, 25 listopada 2012

Recenzja: "Więzień labiryntu" James Dashner

Tytuł: Więzień labiryntu
Autor: James Dashner
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Stron: 421

"Kiedy Thomas budzi się w ciemnej windzie, jedyną rzeczą jaką pamięta jest jego imię. Kiedy drzwi się otwierają jego oczom ukazuje się grupa nastoletnich chłopców, która wita go w Strefie – otwartej przestrzeni otoczonej wielkimi murami, która znajduje się w samym centrum wielkiego i przerażającego Labiryntu.

Podobnie jak Thomas, żaden z mieszkańców Strefy nie wie z jakiego powodu się tu znalazł i kto ich tu zesłał. Czują jednak, że ich obecność nie jest przypadkowa i każdego ranka próbują znaleźć odpowiedź, przemierzając korytarze otaczającego ich Labiryntu. Jednak ta droga nie jest łatwa, bowiem Labirynt skrywa swoje okrutne tajemnice.

Kiedy następnego dnia po Thomasie windą do Strefy po raz pierwszy zostaje dostarczona dziewczyna przynosząc tajemniczą wiadomość, wszyscy Streferzy zdają sobie sprawę, że od tej pory nic nie będzie już takie jak było. Thomas podświadomie czuje, że to właśnie on i dziewczyna są kluczem do rozwiązania zagadki Labiryntu i znalezienia wyjścia. Ale z każdą chwilą czasu na to jest coraz mniej, a pytań wciąż więcej.

Dlaczego w ogóle znaleźli się w Strefie?
Jaka jest ich rola?
Kim są Stwórcy, którzy sprawują nad nimi kontrolę?
Czym jest Labirynt i czy można znaleźć z niego wyjście?
Jaką cenę przyjdzie im za to zapłacić i czy są na to gotowi?

Szansa jest tylko jedna:
Znajdź wyjście albo giń."
www.papierowyksiezyc.pl

Do "Więźnia labiryntu" podeszłam z pewną dozą niepewności. Bo niby to antyutopia, ale nie. Labirynt, a w nim sami chłopcy? Zacznijmy od początku... Thomas budzi się w windzie i nie pamięta nic, za wyjątkiem własnego imienia. Okazuje się, że wylądowałam w dziwacznym, ogromnym labiryncie. Znajduje się teraz wśród innych nastolatków, którzy już od 2-óch lat próbują znaleźć wyjście. Dlaczego tak długo? Ściany labiryntu przesuwają się co noc, więc nie sposób wspomagać się mapami. Do tego nasi bohaterowie narażeni są na ataki przerażających stworów zwanych Bóldożercami.

Muszę przyznać, że Dashner wpadł na niesamowity pomysł. Czym jest labirynt wie przecież każdy, a jednak kiedy próbuję sobie przypomnieć, kiedy ostatnio spotkałam się z wykorzystaniem tego motywu w literaturze, na myśl przychodzi mi jedynie "Mit o Minotaurze". Swoją drogę, jestem niemal pewna, że to właśnie w mitologii autor znalazł inspiracje. Tak więc mamy labirynt, a wśród nich mnóstwo dzieciaków i wydawać by się mogło, że to replay z "Igrzysk śmierci", a całość reszta świata ogląda w telewizji dla rozrywki, jednak nic bardziej mylnego, Moi Drodzy...

W labiryncie poznajemy całą gamę świetnych postaci. Czasami zastanawiam się, dlaczego prawie zawsze główny bohater jest najsłabszym z występujących w książce. Gdybym tutaj miała wskazywać swoich ulubieńców to najpierw wybrałabym Minho i Newta, a nawet Alby'ego zanim przyszłaby kolej na Thomasa. Mimo narracji trzecioosobowej od samego początku jest jasne kto gra tutaj pierwsze skrzypce - przecież do razem z Thomasem przybywamy do labiryntu. Widoczne jest również, że autorowi bardzo zależało na tej postaci. Jest kreowany na bohatera, altruistę, na każdym kroku nadstawia karku za swoich kolegów. Osobiście wolę postaci, które przypominają mi ludzi z krwi i kości. Takich, których zachowania są wiarygodne, nie idealizowane. Tak więc jeśli miałaby wskazać ulubieńca, wahałabym się między Minho a Newtem (chociaż skłaniam się raczej ku temu drugiemu).

Co do porównań na okładce - "GONE" i "Igrzyska śmierci". Z drugim z tytułów nie widzę zbyt wiele cech wspólnych. To nie jest zdecydowanie klasyczna antyutopia. Natomiast fanom "GONE" jak najbardziej książka powinna przypaść do gust. Ma bardzo podobny klimat, tutaj też mamy do czynienia ze światem bez dorosłych, a prym wiodą nastoletni chłopcy. Porównanie to jest jednak dosyć luźne, a fabuły tych książek są dość odmienne. Czego, jak czego, ale oryginalności odmówić jej nie można.

Autor posługuje się dość prostym jednak zgrabnym językiem. Niestety, choć może dla niektórych i stety, wprowadził slang. Chłopcy używają własnego języka rzucając słowami typu "klump" czy "purwa" na prawo i lewo tak często, że ja miałam ochotę rzucić książką. Mocno. Starając się zrozumieć co miał na celu ten zabieg wysnułam pewną teorię. Otóż podejrzewam, że dodanie powieści realizmu. Wyobraźcie sobie społeczność złożoną z samych nastoletnich chłopców. Wręcz niemożliwe jest, aby nie używali przekleństw - wokół brak dorosłych, co jest jednoznaczne z brakiem reprymendy, ale za do mnóstwo rówieśników, przed którymi można się popisać. Z drugiej strony, to przecież powieść dla młodzieży, więc zbyt wulgarny język nie jest tu wskazany. Aby połączyć jedno z drugim wystarczy ze słowa na "k" stworzyć słowo na "p". Swoją drogą ciekawa jestem, jak to brzmiało w oryginale.

"Więźnia labiryntu" poleciłabym zarówno fanom antyutopii, jak i tym, którzy szukają czegoś nowego. To ciekawa książka z zaskakującym zaskoczeniem, która na pewno zapewni sporo rozrywki i tym młodszym, i trochę starszym.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:


Źródło grafiki:  www.weheartit.com, www.papierowyksiezyc.pl, www.goodreads.com

czwartek, 22 listopada 2012

Winter Is Coming!

W telewizji zaczęły pojawiać się pierwsze świąteczne reklamy, centra miast są już przystrojone... ba! Widziałam już nawet pierwsze opady śniegu (co prawda z deszczem, ale zawsze). Do tego, całkiem niedawno obchodziłam, a raczej powinnam obchodzić, a o niej zapomniałam, półrocznicę bloga. I co w związku z tym? Uznałam, że czas najwyższy odświeżyć trochę wygląd. Teraz jest bardziej zimowo i klimatycznie. W nagłówku w dalszym ciągu są okładki i tak już chyba będzie. Jak Wam się podoba? Ja jestem zadowolona i myślę, że przynajmniej przez jakiś czas tak to będzie wyglądać. Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii i zapraszam do komentowania. Tymczasem pozdrawiam Was znad lektury, niestety książek związanych z moją pracę inżynierską:( Trzymajcie się ciepło w ten (prawie) zimowy czas!


Źródło grafiki:  www.weheartit.com
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...