środa, 7 listopada 2012

Recenzja: "Zatopione miasta" Paolo Bacigalupi

Tytuł: Zatopione miasta
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Stron: 416

"W zniszczonej przez kataklizmy Ameryce rządzą terror i przemoc. Olbrzymi niegdyś kraj padł łupem niezliczonych partyzantek, które pod wzniosłymi hasłami walki o wolność nieustannie ze sobą rywalizują. O amunicję. Jedzenie. I niewolników...
Mahlia i Mouse są ścierwami wojny - sierotami, które uciekają z Zatopionych Miast do dżungli. Schronienie znajdują u doktora Mahfouza, idealisty, który wciąż wierzy, że w każdym człowieku drzemie dobro. Gdy już wydaje się, że w końcu są bezpieczni, przypadkowo odnajdują rannego Toola - genetycznie modyfikowanego żołnierza, człowieka ze zwierzęcymi genami, którego ściga oddział żądnych zemsty partyzantów.
W jednej chwili świat młodych bohaterów ponownie obraca się w ruinę. Mouse trafia do niewoli - żołnierze werbują go siłą do swego oddziału, a Mahlia staje przed dylematem: uciekać ku wymarzonej wolności, czy ryzykować życie i ratować przyjaciela?
Zatopione miasta to zachwycająca powieść o wojnie, przyjaźni, lojalności i o wyborach, jakie ludzkość musi podjąć, aby uniknąć katastrofy."
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

Mahlia i Mouse to wyrzutki. Autor z miejsca wyrzuca nas na głęboką wodę i już pierwsze spotkanie z bohaterami jest dosyć wstrząsające. Żyją w wiosce, w której odnaleźli schronienie - jedyne możliwe, jednak z całą pewnością nie można uznać go za bezpieczne. Codziennie narażeni są nie tylko na dzikie (i wielokrotnie zmutowane) zwierzęta i żołnierzy, ale również na ataki ze strony mieszkańców wioski, którzy nie są zadowoleni  z dzielenia się terytorium z wyrzutkami. Warto dodać, że w krwawym świecie stworzonym przez autora, nie ma znaczenia po czyjej jesteś stronie w tej wojnie. To prawda, żołnierze Armii Boga są bardziej brutalni w swych działaniach (o czym na własnej skórze przekonała się główna bohaterka), jednak wystarczyłoby spojrzenie w zły sposób na żołnierza ZFP aby ponieść ogromne konsekwencje. A uwierzcie mi - w tej książce "konsekwencje" oznaczają coś o wiele gorszego niż śmierć.

Bardzo ważną rolę odgrywa w książce również Tool - maszyna do zabijania, człowiek z domieszkami DNA tygrysa, psa i hieny. Przerażający do szpiku kości. Okazuje się jednak, że wbrew pozorom Tool jest zdolny do podejmowania samodzielnych decyzji i przejawia więcej człowieczeństwa niż większość postaci w książce. Kiedy nasza trójka głównych bohaterów - Mahila, Mouse i półczłowiek - przypadkiem na siebie wpadają (a nie jest to miłe spotkanie) wszystko się komplikuje, a nawet resztki normalności, do której przywykli to już przeszłość.

Antyutopie to ostatnio "najmodniejszy" gatunek. Jeśli sięgacie po takie książki niemal odruchowo (taka jak ja) to muszę Was ostrzec. Przy "Zatopionych miastach" wszystkie inne antyutopie to bajki dla dzieci. Nie spotkałam się jeszcze z tak surową, brutalną i krwawą powieścią. Teoretycznie jest ona skierowana do młodzieży, jednak gdyby to ode mnie zależało określiłabym ją jako 18+. To prawda - większość bohaterów (nawet tych walczących) to nastoletnie dzieciaki, jednak to jedynie dodaje dramatyzmu. Witajcie w świecie, w którym nastolatki są żołnierzami. Dlaczego? Ponieważ mało komu udaje się dożyć pełnoletności...

Bardzo szybko znajdujemy się praktycznie w centrum działań wojennych. Zawiedziecie się jeśli oczekujecie ckliwych przemyśleń w stylu "dokąd zmierza ten świat". Niemal do samego końca motto jest tylko jedno: przeżyć. Gdzieś w tym wszystkim pojawia się chęć uratowania przyjaciela. Nie przyjaciół, przyjaciela, jednego. Bohaterowie już dawno pozbyli się złudzeń, wiedzą, że nie warto nadstawiać karku dla wszystkich wokół. Nie mu tu również miejsca na miłość - jest wojna, więc uczucia trzeba schować głęboko do kieszeni.

"Zamknij to w sobie. Czuć będziesz później. Nie teraz."*
"Później" nie następuje jednak nigdy, a praktycznie od samego początku jesteśmy przekonani, że w tej historii po prostu nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenie. Nie umniejsza to jednak ciekawości jak ta opowieść się zakończy. A zakończyła się, muszę przyznać, wręcz fenomenalnie.

Warto dodać jeszcze kilka słów o stronie technicznej. Powieść poznajemy z pomocą trzecioosobowego narratora wszechwiedzącego, który jednak niemal w każdym rozdziale zmienia postać, z punktu widzenia której przedstawia nam historię. Myślę, że w tej powieści taka narracja to jedyny słuszny wybór, w innym wypadku nie bylibyśmy w stanie zapoznać się z wszystkimi faktami. Jeśli chodzi o język to nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Autor bardzo sprawnie poprowadził akcję, a książkę bardzo ciężko było mi odłożyć, choćby na chwilę.

Komu poleciła bym "Zatopione miasta"? Z całą pewnością dojrzałym czytelnikom o mocnych nerwach. To bardzo dobra powieść, jednak chyba nie dla każdego. Jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć pamiętajcie - jest bardzo brutalna.

Ocena: 9/10

Za książkę dziękuję księgarni:


Książkę możecie kupić tutaj.

* "Zatopione miasta" Paolo Bacigalupi, Wydawnictwo Literackie 2012, str.193
Źródło grafiki:http://www.wydawnictwoliterackie.pl/, http://www.goodreads.com/

15 komentarzy:

  1. Właśnie jestem w połowie tej książki i jak na razie baardzo mi się podoba. *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. W ostatniej NF ukazał się bardzo ciekawy artykuł na temat tego autora i od tej pory napaliłam się na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Antyutopie uwielbiam, a że tak na temat autora jak i samej książki czytałam wiele dobrego, jestem pewna, że sięgnę po "Zatopione miasta" najszybciej jak będę mogła. Taka bezwzględna, brutalna lektura wydaje mi się trochę jednak przerażająca, ale i w jakiś sposób fascynuje. Już nie mogę się doczekać spotkania z nią, kiedykolwiek ono nastąpi. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mam ogromną ochotę na książkę. Lubię postapokaliptyczne klimaty

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dylemat, bo tak bardzo chcę przeczytać tę książkę, ale do końca nie jestem pewną moich "mocnych nerwów". Rzeczywiście, antyutopie są bardzo popularne, a ja jestem fanką tego gatunku, więc pewnie koniec końców przy najbliższej okazji przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo, aż tak dobra? Nie spodziewałam się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po książkę na pewno sięgnę, jednak dopiero za jakiś czas :)
    Szkoda, że okładka polska taka, bo ta druga o wiele ładniej się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. No to co? Będzie trzeba rozejrzeć się za tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli zobaczę ją w bibliotece, to na pewno wypożyczę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam że lubię takie książki, i tę chciałabym baardzo przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  12. zostałaś nominowana do zabawy Liebster Blog :) więcej informacji tutaj krople-szczescia.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Po takiej recenzji z pewnością sięgnę po tę książkę. Jestem jej co raz bardziej ciekawa :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...