wtorek, 13 listopada 2012

Recenzja: "Scarlett" Barbara Baraldi

Tytuł: Scarlett
Autor: Barbara Baraldi
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Stron: 366

"Scarlett ma szesnaście lat i właśnie przeprowadziła się do Sieny.  Zostawiła za sobą wakacje, swoją najlepszą przyjaciółkę i  kiełkującą miłość do Matteo… W nowej szkole poznaje Umberto, który od razu okazuje jej zainteresowanie, jednak Scarlett odkrywa, że jej koleżanka z ławki Caterina jest w nim skrycie zakochana.  Co wybrać: miłość czy przyjaźń? Odpowiedź przychodzi sama podczas szkolnego koncertu, kiedy na scenę wchodzi chłopak o oczach jasnych jak lód i ich wzrok spotyka się w tłumie. Mikael, basista zespołu Dead Stones, pojawia się przy niej w najbardziej niespodziewanych momentach, by za chwilę zniknąć, a Scarlett nie potrafi oprzeć się jego magnetycznemu spojrzeniu.
Jednak Mikael jest zbyt piękny i zbyt niezwykły, by mógł być prawdziwy: tylko Umberto zdaje się znać jego sekret, lecz nie udaje mu się ostrzec Scarlett…
Niedługo potem  w szkole ma miejsce niewyjaśnione morderstwo, a Scarlett pada ofiarą przerażającego ducha o płonących oczach.
Kim naprawdę jest Mikael? Jej aniołem stróżem czy prześladującym ją demonem?"

Scarlett to typowa nastolatka. Standardowa bohaterka książek dla młodzieży. Wrażliwa, spokojna, uciekająca w świat książek. Pewnie dlatego, że właśnie takie dziewczyny najczęściej kochają czytać. Ot, dość popularny, zgrabny zabieg, dzięki któremu czytelniczki łatwiej są w stanie utożsamiać się z główną bohaterką. Tym bardziej, że tutaj to ona jest narratorką i to z jej punktu widzenia zapoznajemy się z historią. Tak więc, kiedy poznajemy Scarlett jej życie właśnie legło w gruzach. Rodzice podjęli decyzję o przeprowadzce w najmniej odpowiednim momencie, i to bez konsultacji z dziewczyną. Nastolatka musiała pozostawić przyjaciół, właśnie rozkwitającą miłość i całe życie, które do tej pory znała. Do tego rodzice nie mogą znaleźć wspólnego języka, a młodszy brat nie opuszcza jej na krok...

W nowej szkole Scarlett dość szybko udaje się znaleźć nowych przyjaciół i (jak to w młodzieżowych historiach bywa) mimo swojej przeciętności wzbudza zainteresowanie wielu chłopców. Dziewczyna jest bardzo sympatyczna i zdecydowanie polubiłam ją jako bohaterkę. Jej szkolni znajomi również przypadli mi do gustu. Nie miałam problemów z zapamiętywaniem imion, postacie nie mieszały mi się ze sobą (jak to często bywa), więc muszę przyznać, że autorce udało się nadać każdemu z nich indywidualny charakter.

W powieści najbardziej przeszkadzało mi, że jest niemal bliźniaczo podobna do "Zmierzchu". Troszkę nijaka nastolatka przeprowadza się do nowego miasta. Niemal automatycznie zaczyna się nią interesować dwóch chłopaków - "kumpel z sąsiedztwa" i tajemniczy przystojniak, który nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi na żadną dziewczynę. Pojawiła się nawet scena kiedy "Pan tajemniczy" zabiera Scarlett na posiłek, na którym sam nic nie je - dokładnie tak jak we wspomnianym "Zmierzchu". Nie umniejszało mi to jednak przyjemności z czytania. Jest to pierwszy tak typowy romans paranormalny, który tak bardzo mnie wciągnął!

Autorka serwuje nam bardzo krótkie rozdziały. Czytając, za każdym razem kiedy chciałam ją odłożyć, myślałam sobie "Jeszcze tylko jeden, no dobra dwa". W ten prosty sposób pochłonęłam książkę praktycznie jednych tchem. Powieść jest napisana prostym językiem, dzięki czemu faktycznie nadaje się dla nastolatek. Akcja jest bardzo płynna, a całość niesamowicie wciągająca. Przez jakieś 2/3 książki można mieć wrażenie, że czytamy obyczajówkę, a nie paranormal, jednak nawet początek nie jest nużący i wzbudza zainteresowanie niemal od pierwszej strony.

Przyciągająca oko okładka, przystępny język i ciekawe poprowadzenie akcji - czego więcej można chcieć od powieści młodzieżowej. To z pewnością pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów paranormal romance, a nawet tym, który na co dzień nie czytają takich książek wcale nie odradzam "Scarlett". Sama nie mogę się doczekać kiedy będę mogła zagłębić się w lekturę drugiego tomu:)

Ocena: 7/10

Za możliwość poznania Scarlett i jej magicznego świata dziękuję wydawnictwu:
Źródło grafiki:http://www.zielonasowa.pl/, http://www.goodreads.com/

21 komentarzy:

  1. Mam możliwość pożyczenia, ale jakoś ten gatunek nie przemawia do mnie;P Podobno miało być gotycko, coś mi się o uczy obiło... i jakoś ani widu a ni słychu jeżeli chodzi o reckę;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś się skuszę ;) Na razie mam co czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Drugą część też się fajnie czyta :)) Mogę polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zupełnie nie zgadzam. Ta powieść to totalne dno, dna. Jedna z gorszych książek, jakie czytałam w życiu.
    Główna bohaterka zbyt dużo nie myśli, chociaż Autorka usilnie stara się ją wykreować na intelektualistkę. Nawet jakby się bardzo uprzeć to tytułowa postać tej książki w żadnym wypadku nie można uznać za osobę inteligentną, skoro główne, co robi to myśli – czy on mnie kocha? Czy ja go kocham? Czy on mnie pocałuje? Dlaczego mnie nie pocałował? Czy mu na mnie zależy… I tak dalej, i dalej.
    Nastolatka, która tak dużo czyta powinna mieć szerszy zasób słownictwa, a nie wciąż powtarzać OK.
    Poza tym patos wylewał się litrami ze stron.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka ta chodzi za mną już od jakiegoś czasu i jakoś nie mogę się zebrać, by wypożyczyć ją z biblioteki, pożyczyć od koleżanki, czy po prostu kupić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro taka schematyczna to chyba nie będę się za nią zabierał.

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś się skuszę, ale raczej nie szybko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam wiele recenzji - niektóre pozytywne, inne negatywne, a sama nie wiem co sądzić *.* Myślę jednak, że Twoja recenzja, w której wszystko zostało odpowiednio wyjaśnione przekonała mnie :) Mam nadzieję, że jak będę miała okazję, to sięgnę po nią ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwsze, co pomyślałam o okładce - Zmierzch. Potem jeszcze piszesz, że bliźniaczo podobna do Zmierzchu... Mam nadzieję, że w recenzji nie pominęłaś elementu błyszczenia w słońcu, bo nie zniosłabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, na szczęście ten motyw jest zarezerwowany jedynie dla "Zmierzchu":)

      Usuń
  10. Nie bardzo do mnie przemawia, tym bardziej, że porównałaś ją do Zmierzchu, którego jako nieliczna nie czytałam i czytać nie mam zamiaru :D

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo mnie zaciekawiłaś swoją recką - muszę zapoznać się z książką :) tak dla porównania :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Troszkę ostudziłaś moje zainteresowanie ta książką. Ale dam jej szansę, jeżeli trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyleż to ludzi zachwala tę pozycję, a ja chyba odmówię, bo sama już nie wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja koleżanka właśnie przeczytała ,,Scarlett". Mówiła, że ta książka jest po prostu świetna i poleciła mi jej przeczytanie. Co prawda ,,Scarlett" nie jest na mojej liście książek, które ,,nie ma bata" czytam, ale gdy nadarzy się okazja, z chęcią zagłębię się w fabułę ,,Scarlett" :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mogłabym dać się namówić na lekturę :) Klimaty moje, więc czemu by nie dać jej szansy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam (nawet posiadam ;)) dwa pierwsze tomy, ale mnie jakoś nie przekonały. Liczyłam, że 2 bardziej mnie wciągnie, ale przeliczyłam się. Aczkolwiek fatalne to to nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie mam na nią ochoty więc chyba odpuszczę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam i w sumie nie miałam żadnych zastrzeżeń, ale czegoś mi brakowało. Chyba, przede wszystkim niepowtarzalnego klimatu, którego moim zdaniem w "Scarlett" nie znajdziemy :c
    ps. Zapraszam na mojego bloga, gdzie przed kilkoma dniami ruszył konkurs! Do wygrania powieść "Cień kruczych skrzydeł" !!!
    Szczegóły tu:
    http://ksiazka-na-kazdy-dzien.blogspot.com/2012/11/pierwszy-blogowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Zastanawiam się nad nią i myślę, że warto byłoby sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...