wtorek, 9 sierpnia 2016

"Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo" Stephenie Meyer

źródło
Tytuł: Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo
Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie  
Stron: 792

"Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać…

Z okazji 10. rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer stworzyła Życie i śmierć – zupełnie nową, zdumiewająco śmiałą wersję legendarnej już powieści, wersję, która z pewnością zaskoczy i zachwyci czytelników. To podwójne wydanie jubileuszowe zawiera słowo wstępne autorki oraz pierwotną powieść.
" źródło

Choć aktualnie niewielu moli książkowych się do tego przyznaje, kiedyś mnóstwo z nas uwielbiało "Zmierzch". Sama doskonale pamiętam, jak z wypiekami na twarzy zaczytywałam się we wszystkich czterech tomach sagi, a potem z niecierpliwością wyczekiwałam na ekranizacje kolejnych części. Faktem jest, że seria Stephanie Meyer to jeden z pierwszych paranormal romance, jaki miałam okazje czytać i do tej pory miło go wspominam.

Aż trudno uwierzyć, że od premiery "Zmierzchu" minęło już 10 lat! Z tej okazji Stephanie Meyer przygotowała dla swoich fanów specjalną niespodziankę - pierwsza z części jej sagi zostanie opowiedziana na nowo. Przez dłuższy czas myślałam, że poznamy tę samą historię, tyle że opowiedzianą z punktu widzenia Edwarda. Autorzy bardzo często decydując się przecież na wydanie tego typu książek jako uzupełnienie, szczególnie w przypadku romansów (tak było m.in. z powieścią "50 twarzy Greya". Meyer przygotowała dla nas jednak coś zupełnie innego - zdecydowała się napisać książkę, w której wszystko jest odwrócone!

I tak też Bella stała się Beaufortem, a Edward - Edythe, ale to nie wszystko. Niektóre z postaci również zmieniły płeć, tak było choćby z rodzeństwem Edwarda/Edythe. Z kolei rodzice Belli (w tym przypadku Beauforta) pozostawieni zostali bez z zmian. Dlaczego akurat oni zostali w pierwotnej postaci? Tego nie wiemy. Pierwszy raz spotykam się ze zmianą płci bohaterów i nie kojarzę żadnego autora, który zdecydowałby się na tego typu zabieg - jeśli coś takiego wpadło Wam w oko, koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Pomysł jest intrygujący - to fakt. Nie jestem jednak przekonana, co myślę o wykonaniu. "Zmierzch" był pełen schematów. Edward to silny, opiekuńczy chłopak, który nade wszystko pragnął chronić swoją ukochaną. Bella z kolei przedstawiona została jako krucha i nieco niezdarna, potrzebująca swojego obrońcy dziewczyna. O ile w pierwotnej wersji to się sprawdza (feministki z pewnością przeklną mnie za to stwierdzenie), o tyle, kiedy role się odwróciły - już niekonieczne. Niezdarny Beaufort w niczym nie przypomina bohaterów, do których wzdychają nastolatki, a silna Edythe wzbudza w czytelniku dziwne uczucia.

Fabuła, którą tak lubiłam jako nastolatka, teraz średnio przypada mi do gustu. Nie oszukujmy się - gdyby "Zmierzch" został wydany w 2016, pewnie nie spodobałby mi się tak, jak kiedyś. Książka ma już 10 lat, więc musimy pamiętać, że czytelniczki, które w czasie premiery miały, załóżmy, 15 lat, teraz mają 25. Sięgają po "Życie i śmierć" prawdopodobnie z tego samego powodu, co ja - sentymentu. Ta książka jest dla mnie przypomnieniem powieści, którą kiedyś bardzo lubiłam, tyle że w odwróconej formie. Z uwagi na sentyment do Stephanie Meyer chyba po prostu nie jestem w stanie jej ocenić.

Ocena: brak

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

P.S.Dodam jeszcze, że książka "Życie i śmierć", którą posiadam to wydanie podwójne. Po drugiej stronie jest pierwsza część sagi.

sobota, 6 sierpnia 2016

"To skomplikowane. Julie" Jessica Park

Tytuł: To skomplikowane. Julie
Autor: Jessica Park
Wydawnictwo: OMGBook
Stron: 320

"Matt jest wysoki, ciemne blond włosy opadają mu na oczy. Nosi koszulkę z napisem: „Nietzsche to mój ziom”. Julie bardzo go lubi.
Jest jeszcze Finn. Nigdy go nie spotkała… Ale to za nim szaleje.
Skomplikowane? Dziwne? Nie da się ukryć!

W domu Watkinsów zdecydowanie coś nie gra. Rodzice są mili, ale jakby nieobecni. Matt jest piekielnie zdolnym studentem matematyki, ale nawet kabelek USB nawiązuje kontakty łatwiej niż on. Celeste wyraźnie odstaje od rówieśników i ma pewien baaardzo dziwny zwyczaj…

Jest jeszcze najstarszy brat, Finn: zabawny, mądry, wrażliwy, otwarty… Tylko że kompletnie nieosiągalny. Można z nim pogadać tylko na czacie.

Julie, która właśnie zaczęła studia, zamieszkuje właśnie z nimi. Nie przypuszcza, że stanie się kimś ważnym dla rodziny Watkinsów. I że to będzie aż tak skomplikowane

"To skomplikowane" miała być lekką, niezobowiązującą lekturą. Tak jak Wam ostatnio pisałam, w wakacje bardzo lubię sięgać właśnie po takie książki. Mimo wyjątkowo nieudanej okładki, miałam przeczucie, że przy powieści Jessici Park spędzę przyjemnie czas, a na tą chwilę to właściwie wystarczy - w końcu nie każda książka, po którą sięgamy musi zmienić nasze życie.

Po serii niefortunnych zdarzeń, Julie zamieszkuje w domu Watkinów. Mówiąc w skrócie - dziewczyna nie ma gdzie się podziać, a dawna przyjaciółka jej matki mieszka z mężem w okolicy. Mają też trójkę pociech - córkę, Celeste, oraz dwóch synów, Matta i Finna, jednak ten drugi przebywa obecnie w podróży. Jako, że nasza bohaterka całkiem nieźle czuje się w towarzystwie tej rodziny, postanawia zostać nieco dłużej niż tylko kilka nocy. Z czasem jednak okazuje się, że rodzina jest naprawdę nietypowa, a każdy z jej członków ukrywa jakieś tajemnice.

Moje przeczucie okazało się tym razem słuszne - "To skomplikowane" jest naprawdę dobrą książką i bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam. Niech Was nie zwiedzie okładka i opis. Szczerze mówiąc, to opierając się tylko na nich, pewnie przeszłabym koło tej powieści obojętnie. Myślę, że tylna strona okładki wręcz wprowadza nas w błąd, sugerując, że mamy do czynienia z powieścią o nastolatce, która nie może zdecydować się na jednego z dwóch chłopaków. A przecież to historia to o wiele, wiele więcej!

Już po pierwszych kilkunastu stronach opowieść staje się piekielnie wciągająca. Główna bohaterka zamieszkuje w domu przedziwnej rodziny i to właśnie jej historia, a nie perypetie miłosne dziewczyny, są najbardziej interesujące. Tak więc dostajemy świetnie nakreślone postaci dysfunkcyjnego małżeństwa z dziećmi. Są wiecznie nieobecni rodzice, którzy zdają się nie zauważać problemów swoich dzieci. Jest aspołeczna córka, która zdecydowanie nie radzi sobie w kontaktach z rówieśnikami. Jest Matt, inteligenty chłopak spędzający czas na zajmowaniu się siostrą i nauce. I wreszcie jest Finn, aktualnie nieobecny syn, wynoszony przez rodzinę na piedestał. Julie szybko zdaje sobie sprawę, że każde zachowanie ma jakiś powód i bardzo stara się zrozumieć obecną sytuację.

Główna bohaterka jest poniekąd nieco z boku tych wydarzeń, więc razem z nią możemy stopniowo odkrywać wszystkie tajemnice. Owszem, wątek miłosny oczywiście również jest dość ważny, jednak z całą pewnością nie gra on pierwszych skrzypiec. Jest uroczy, tak jak sama Julie, więc spełnia swoją rolę. I tyle.

Odnoszę wrażenie, że "To skomplikowane. Julie" jest jedną z najbardziej niedocenionych powieści, na jakie ostatnio trafiłam. Opis jest chyba dla niej nieco krzywdzący, a to bardzo wartościowa historia. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić Wam tę książkę, nawet, jeżeli to tej pory byliście sceptycznie nastawieni. Naprawdę warto!

Ocena: 8/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak!

czwartek, 21 lipca 2016

"Przekroczyć granice" Katie McGarry

źródło
Tytuł: Przekroczyć granice
Autor: Katie McGarry
Wydawnictwo: Muza  
Stron: 496

"Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności.
Kiedy pojawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe.
Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać.
" źródło

Są takie książki, które musimy przeczytać. Widzimy je w zapowiedziach i po prostu wiemy, że to coś w sam raz dla nas. W moim przypadku taką książką była właśnie "Przekroczyć granice" - można to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Zagraniczne recenzje jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że będzie to jedna z książek, które lubię najbardziej.

Główna bohaterka, dziewczyna o bardzo nietypowym imieniu - Echo, z dnia na dzień stała się outsiderką. Niegdyś popularna nastolatka teraz stroni od towarzystwa nawet najbliższych przyjaciółek i chłopaka, w którym całkiem niedawno była zakochana. Teraz modli się, aby przemknąć szkolnymi korytarzami przez nikogo nie zauważona i coraz mocniej naciąga rękawy koszuli, aby ukryć blizny.

Noah trzyma się z daleka od szkolnych dramatów. Nienawidzi szkolnego psychologa, który wiecznie siedzi mu na głowie, a na zajęcia chodzi z przymusu. Wie jednak, że niektóre rzeczy warte są poświęceń. Jeśli będzie sprawiał wrażenie poukładanego i odpowiedzialnego młodego człowieka, zwiększy szanse na spotkania z braćmi. Rodzina Noah została bowiem rozdzielona po tragicznych wydarzeniach, a bracia chłopaka przebywają obecnie w rodzinie zastępczej. I właśnie ze względu na braci Noah godzi się brać udział w korepetycjach, a jego nauczycielką staje się właśnie Echo.

Ta z pozoru dość banalna i schematyczna powieść, kryje w sobie o wiele więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Postacie Echo i Noah co prawda nieco ocierają się o typową książkę New Adult - ona to popularna dziewczyna, a on jest buntownikiem, jednak postacie zostały tak świetnie skonstruowane i są tak złożone, że bardzo szybko zapominamy o wszystkich podobieństwach to innych powieści. Oprócz tajemnic i demonów przeszłości, które skrywają bohaterowie, mają oni w sobie o wiele więcej - przypominają ludzi z krwi i kości, z zainteresowaniami, wadami i zaletami oraz mnóstwem wspomnień z przeszłości. Wszystko, nawet imię Echo, niesie ze sobą jakąś historię.

Powieść jest świetnie skonstruowana. Stopniowo, razem z bohaterami odkrywamy ich przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego zachowują się nietypowo. Co najważniejsze (i chyba najciekawsze), razem z Echo dowiadujemy się skąd wzięły się jej blizny i co tak naprawdę stało się tej nocy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie, a rozdziały podzielone zostały na te opowiedziane z punktu widzenia Echo oraz te opowiadane przez Noah. Dzięki temu jeszcze lepiej poznajemy nie tylko wspomnienia tej dwójki, ale przede wszystkim ich uczucia, przez co lepiej możemy zrozumieć bohaterów.

"Przekroczyć granice" to książka, przy której możemy śmiać się i płakać. Między bohaterami jest świetna chemia, a tajemnice zawarte na stronach powieści sprawiają, że nie sposób ją odłożyć. Dla wszystkich fanów New Adult - książka absolutnie obowiązkowa!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://muza.com.pl/

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Syrena" Kiera Cass

źródło
Tytuł: Syrena
Autorka: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 392

"Kahlen to syrena, która musi być posłuszna rozkazom wydawanym jej przez Ocean. Jej głos, odbierający rozsądek i budzący pragnienie rzucenia się w morską toń, jest śmiertelnie groźny dla ludzi. Akinli to zwyczajny człowiek – pełen ciepła, przystojny chłopak, dokładnie taki, o jakim od dawna marzy Kahlen. Jeśli się w nim zakocha, narazi ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo… ale nie jest w stanie wytrzymać rozłąki. Czy zaryzykuje wszystko, by pójść za głosem serca?
Debiutancka powieść Kiery Cass, autorki kochanego przez czytelniczki cyklu „Rywalki”." źródło

Jestem przekonana, że znacie Kierę Cass. Autorka słynie przede wszystkim z serii "Rywalki", którą szczerze uwielbiam. Z przyjemnością poznawałam losy Americi i Maxona, a lekki styl autorki i zdolność do tworzenia być może nierealistycznych, ale za to cudownie wciągających historii sprawił, że z przyjemnością chętnie sięgnę chyba po wszystko, co kiedykolwiek napisze. Do tej powieści podeszłam jednak z pewną dozą niepewności - w końcu to debiut, więc pewnie nie będzie tak dobry, jak "Rywalki".

Syreny z powieści Kiery Cass nie mają wiele wspólnego z Arielką, którą chyba wszystkie uwielbiałyśmy w dzieciństwie. To również piękne dziewczyny, ale na tym podobieństwo się kończy. Kahlen, główna bohaterka jest jedną z z dziewcząt, które pełnią służbę u Matki Ocean. Zgodnie z umową, ma jej pomagać przez 100 lat w zamian za uratowanie życia. Pomoc ta jest dość kontrowersyjna - ma swoim śpiewem zwabiać ludzi, którzy... są pokarmem Ocenu. Poza tym może zwiedzać i podróżować, jednak z utęsknieniem czeka, kiedy wyznaczony czas minie, a ona będzie mogła wieść normalne życie, znajdzie miłość i po prostu... z kimś się zestarzeje.

Kahlen ma lepsze i gorsze dni, jednak jakoś funkcjonuje. Myśl o tym, że służba stosunkowo niedługo dobiegnie końca pomaga jej w najtrudniejszych chwilach. Wszystko jednak zmienia się, gdy ideał chłopaka spotyka... zbyt wcześnie. Próbuje znaleźć rozwiązanie, jednak nie jest pierwszą syreną, która próbuje się pogodzić służbą i miłość. Czy Kahlen wybierze lojalność czy pójdzie za głosem serca? Czy to drugie w ogóle jest możliwe?

Gdybym nie wiedziała, że to właśnie Kiera Cass jest autorką "Syreny", nigdy bym się tego nie domyśliła. Ta historia ma naprawdę nie wiele wspólnego z "Rywalkami". Nie chodzi jedynie o tematykę (choć ta oczywiście jest kompletnie odmienna dla obu opowieści), jednak o całokształt. Przede wszystkim - są zupełnie inaczej napisane. "Syrena" to bardziej poetyka książka, pełna opisów, przemyśleń głównej bohaterki i romantyzmu. W "Rywalkach" autorka postawiła na akcję i dynamizm. "Syrena" jest jej debiutem, więc trudno się dziwić, że nie późniejsze książki są jednak napisane troszkę lepiej.

Co najbardziej mi przeszkadzało? Powieść jest odrobinę przesłodzona. Główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu - sprawiała wrażenie niedojrzałej i niezdecydowanej. Jej wybranek z kolei zdawał się być zbyt idealny i wyrozumiały. Zabrakło mi chemii pomiędzy tą dwójka - wszystko było jakieś takie nierealne i wymuszone Ot, powieść na odprężenie.

"Syrena" nie jest w moim odczuciu fenomenem na miarę "Rywalek", jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Poznałam debiut bardzo lubianej przeze mnie autorki i nawet jeżeli tym razem nie do końca wpasowała się w moje gustu, to i tak całkiem nieźle bawiłam się przy lekturze.

Ocena: 5/10

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu:


czwartek, 14 lipca 2016

"Chłopak na zastępstwo" Kasie West

źródło
Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 400

"Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą?" źródło

Lato to czas, w którym chyba wszyscy sięgamy po lżejsze lektury. Nawet ja, mimo że z reguły preferuję raczej te smutne i przygnębiające książki (tak, wiem, masochizm), w wakacje wybieram coś lżejszego przy czym mogę po prostu pośmiać się i dobrze bawić. I tak też, w moje ręce trafił "Chłopak na zastępstwo" - już pierwszy rzut oka na okładkę wystarczył, abym nabrała przekonania, że to właśnie jest taka pełna słońca lektura.

Gia to chodzący stereotyp szkolnej królowej piękności. Jest nie tylko śliczna, ale i popularna. Ma równie śliczne i popularne koleżanki oraz przystojnego, starszego chłopaka. Ups! Chłopaka już nie, bo właśnie zerwał z nią na szkolnym parkingu, tuż przez balem maturalnym. Gia nie może jednak liczyć na wsparcie ze strony koleżanek - jedna z nich nieustannie próbowała podważyć istnienie Bradleya, a bal miał być długo wyczekiwaną okazją na konfrontację chłopak - przyjaciółki. Zdesperowana nastolatka decyduje się zaciągnąć na imprezę przypadkowego chłopaka, którego spotkała na parkingu. Nie trudno się domyślić, że nic dobrego z tego nie wyniknie...

Książka Kasie West to dość typowy romans, skierowany głównie do młodzieży. Książka jest lekka, jednak nie pozostawia czytelnika bez morału - nawet jeśli jest on dość prosty. Wszystko toczy się wokół głównej bohaterki - to ona, jej życie i myśli odgrywają pierwszoplanową rolę. Wątek miłosny jest uroczy, a Gia i jej "Chłopak na zastępstwo" tworzą naprawdę świetną parę.

Powieść przypomina mi książki przy których spędzałam wakacje kilka lat temu. Z tą różnicą, że teraz zmieniło się tło - Facebook, Instagram czy Twitter to w końcu nieodzowna część życia każdego nastolatka. I to chyba sprawia, że wszystko staje się jeszcze trudniejsze - kiedyś o krępujących wpadkach opowiadano z ust do ust, dziś plotki rozprzestrzeniają się z tempem błyskawicy, głównie za sprawą portali społecznościowych. 

Z pozoru banalna opowieść o nastolatce, dla której liczą się tylko lajki, staje się coraz bardziej poważna - tak jak i jej bohaterka. Gia pokazuje swoje prawdziwe oblicze i okazuje się, że za maską ślicznej, popularnej dziewczyny kryje się coś więcej. Autorka dobitnie pokazuje nam, jak wielką wagę w życiu odgrywają pozory i opinia innych.  

Nie mniej jednak, jest w tej historii coś lekkiego i słodkiego i na tym właśnie polega jej urok. Mimo że główna bohatera sprawia nie najlepsze pierwsze wrażenie, zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu. Moją ulubioną postacią jest jednak tytułowy "Chłopak na zastępstwo" (celowo nie podaję jego imienia - być może i Wy będziecie próbowali rozwiązać książkową zagadkę ;)). To inteligenty i oryginalny chłopak, typ mózgowca z poczuciem humoru. Na uwagę zasługuje również jego bardzo nietypowa siostra, z kolei najsłabiej oceniam przyjaciółki Gii - były zbyt mdłe i po prostu mi się ze sobą mieszały.

Jeśli szukacie niezobowiązującej lektury na lato to "Chłopak na zastępstwo" Kasie West będzie strzałem w dziesiątkę. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest wciągająca i zostawia nas z uśmiechem na ustach - czego chcieć więcej?

Ocena: 6/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

piątek, 24 czerwca 2016

"Na przekór nocy" Estelle Laure

źródło
Tytuł: Na przekór nocy
Autor: Estelle Laure
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 400

"Czy najwspanialsze rzeczy mogą przytrafić się w najgorszym czasie?
Jej ojciec zachorował psychicznie, a matka odeszła. Pozostały jej rachunki do spłacenia i młodsza siostra, którą musi się opiekować. To z pewnością nie jest dobry czas, aby rozważna, siedemnastoletnia Lucille znalazła miłość swojego życia.  Jednak miłość – trudne, zaskakujące uczucie – spa da na nią gdy poznaje Digby’ego Jonesa, starszego brata swej najlepszej przyjaciółki.
Doskonale napisana, rozbudzająca zmysły debiutancka powieść Estelle Laure trzyma czytelników w napięciu do ostatniej strony." źródło 

Lato to czas, kiedy nie wszystkie lektury nam odpowiadają. Czerwcowy klimat sprzyja raczej powieściom pełnym słońca, takim, które choć na chwilę pozwalają zapomnieć nam o codziennych problemach. Ja również o tej porze roku chętniej sięgam po historie, które nie powodują depresji, jednak z największą ochotą zaczytuję się w powieściach, które są mniej więcej po środku - mają w sobie nieco lekkiego klimatu, ale i trochę poważniejszych wątków. Jak już pewnie większość z Was zauważyła, uwielbiam "Serię pastelową" (nawet, jeśli nazwa kompletnie mnie nie przekonuje). Do tej pory przeczytałam wszystkie tytuły, które ukazały się pod pastelowym szyldem. To takie słodko-gorzkie opowieści, jedne trochę bardziej smutne, inne wesołe, jednak łączy je jedno - wszystkie są świetne.

"Na przekór nocy" to kolejny tytuł, który ukazał się w serii. Tym razem autorka jest mi kompletnie nieznana, jednak z góry zakładam, że i z nią się polubimy. Co więcej, znalazł się jeszcze jeden argument, który przekonał mnie, że właśnie ta książka będzie dla mnie idealna - porównanie do "Maybe somday" - historii, którą bardzo dobrze wspominam. Pełna pozytywnych przeczuć się sięgnęłam więc po lekturę. Czy okazała się równie dobra, jak się tego spodziewałam?

Czasami wydaje nam się że świat właśnie wali się na głowę. Tyle, że w przypadku Lucille, nie jest to tylko chwilowe odczucie. Dziewczyna ma zaledwie siedemnaście lat, więc jej najpoważniejszym kłopotem powinna być złe ocena z klasówki, jednak los zadecydował inaczej - przyszło jej mierzyć się z dużo poważniejszymi problemami. Ojciec dziewczyny zachorował na poważną depresję, czego skutki odbiły się na całej rodzinie. Co gorsze, matka również nie poradziła sobie z sytuacją i... zniknęła. Koniec końców Lucille została sama, mając na głowie nie tylko rachunki utrzymanie rodziny, lecz również opiekę nad młodszą siostrą.

Główna bohaterka to dziewczyna, która nie zamierza się poddać. Choć wydaje jej się, że wszystko idzie źle, a ona sama kompletnie nie radzi sobie z nawałem obowiązków, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Lucille to silna młoda kobieta, choć bardzo niepewna. Większość jej rówieśników nie dałaby rady wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, jednak ta dziewczyna jest wyjątkowa. Mówiąc w skrócie - nie sposób jej nie polubić. Nie oznacza to jednak, że Lucille to postać idealna. Nie, ona również popełnia błędy, nie radzi sobie z niektórymi sprawami, a część problemów po prostu ją przerasta, ale to sprawia jedynie, że dziewczyna jest bardziej realistyczna.

"Na przekór nocy" to bardzo cieniutka książka, która udowadnia, że i takie historie mogą nam przekazać mnóstwo treści. Mimo niewielkiej objętości mamy tutaj silnie nakreślone charaktery, mocno zarysowaną fabułę i kompletną historię, która naprawdę robi wrażenie. Mamy dobre i złe decyzje, smutek i radość. I oczywiście mamy też romans, który w końcu jest tutaj jednym z najważniejszych elementów. Czy można odnaleźć szczęście właśnie wtedy, kiedy jesteśmy w najciemniejszym miejscu? Estelle Laure udowadnia, że miłość przychodzi z zaskoczenia, czasami nie wtedy, gdy powinna, a czasami ktoś może zostać skrzywdzony...

Kolejny tytuł w "Serii Pastelowej" i... po raz kolejny świetna książka. Faktycznie, może mieć nieco wspólnego z "Maybe someday" - jeśli lubicie tego typu powieści, sięgajcie śmiało!

Ocena: 8/10

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu:

niedziela, 19 czerwca 2016

"Ból za ból" Siobhan Vivian, Jenny Han

źródło
Tytuł: Ból za ból
Autor: Siobhan Vivian, Jenny Han 
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 340
 
"Pocztówkowo idealna wyspa Jar jest pełna uroczych sklepików dla turystów, dziewiczych plaż i bajecznych domów. To na niej splatają się losy trzech dziewczyn, które kończą szkołę średnią, ale zdążyły już poznać gorycz zawodu na kimś bardzo ważnym. Jak inaczej mają zareagować na zdradę zaufania, na bezmyślne okrucieństwo czy karygodne traktowanie niż zemstą?! W pojedynkę żadna z nich nie mogłaby urzeczywistnić swoich planów. Ale razem… wszystko jest możliwe.
I gdy to wszystko zaczyna się realizować, rzeczywistość okazuje się bardziej złożona, niż się wydawało. Kto jest bardziej bezmyślny, okrutny i niewrażliwy? Łatwo jest zagubić się w ferworze rozpalonych emocji i meandrach relacji z prawdziwymi, czującymi ludźmi.
Znakomite postacie, przekonujące motywacje, silne emocje, prawdziwe dramaty." źródło
 
Mary właśnie powraca na wyspę. Wiąże się z nią wiele wspomnień i wprost nie może doczekać się chwili, kiedy na własne oczy ujrzy to, co widzi we wspomnieniach. Najbardziej jednak nie może doczekać się spotkania z ... Nim. Czy ją pozna? Co pomyśli, gdy zobaczy, jak bardzo się zmieniła? Mary raz po raz odtwarza w głowie wszystkie możliwe scenariusze. Lillia to jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Kiedy jednak patrzy na wszystko z boku, sama nie jest pewna, czy w ogóle lubi swoich przyjaciół. Całe szczęście jest jeszcze jej młodsza siostra - w tym roku będą uczyły się w tej samej szkole, a Lillia zrobi wszystko by chronić Nadię i uczynić jej życie w szkole możliwie najłatwiejszym. Kat z kolei to niepokorna indywidualistka, szkolna elita nią gardzi, ale nawet w połowie nie tak bardzo, jak ona gardzi nimi. Wyjątkiem jest Alex - Kat sama nie wie, co o nim myśleć, jednak po spędzeniu wspólnie tak dużej ilości czasu, zaczyna myśleć, że w chłopaku jest coś więcej.

Mary, Lillia i Kat to zupełnie odmienne bohaterki. Mary jest niezauważalna przez otoczenie - to typowa szara myszka, którą wszyscy ignorują. Lillia jest bardzo popularna, należy do drużyny cheerleaderek i każdemu zależy na jej uznaniu. Kat to outsaiderka, dziewczyna, która wiecznie nosi czarne ciuchy i jeździ na motorze. Nie należy to grupy najpopularniejszych dzieciaków, jednak chyba nikt nie chciałby jej podpaść. Co więc łączy te dziewczyny? Wbrew temu, co pierwsze nasuwa się na myśl, wcale nie jest to obraz niezwykłej przyjaźni. Tym razem chodzi o... zemstę. Każdej z dziewczyn ktoś bardzo mocno zalazł za skórę. Nie chodzi nawet o tę samą osobą, jednak każda z nich należy do szkolnej elity. A ją, jak wiadomo najłatwiej załatwić od środka.

Enigmatyczny opis na okładce niewiele mi powiedział. Nie znam też Siobhan Vivian, jednak miałam już styczność z Jenny Han podczas lektury serii "Lato", którą bardzo polubiłam (swoją drogą to idealna, lekka książka, w sam raz na wakacje). Autorka ujęła mnie przede wszystkim sposobem, w jaki przedstawiła wakacyjny klimat, dni spędzone nad wodą i letnie przygody. Tutaj co prawda rozpoczął się już rok szkolny, jednak wyspa (na której toczy się akcja powieści) ma w sobie coś, co przypomina miejsce, w które jeździ się na wakacje.
 
Wbrew pozorem nie jest to typowa młodzieżówka, gdzie wszystko opływa lukrem, a najgorsza zemsta oznacza podrzucenie sztucznego pająka. Główne bohaterki są naprawdę zdesperowane i, ku mojemu zaskoczeniu, nie przebierają w środkach. Stąpają po cienkiej granicy, wiedzą, że konsekwencje ich czynów mogą mieć tragiczne skutki. 

W książce "Ból za ból" widzimy różne obrazy skrzywdzonych dziewczyn. Jest tutaj odtrącona Kat, która już wcześniej bała się zaufać, że teraz z pewnością będzie tylko gorzej. Jest Lillia, która ogrania wściekłość, głównie przez to, że w głębi duszy jest dobrą osobą - po prostu się zagubiła. Najbardziej jednak wstrząsnęła mną historia Mary. Tutaj nie ma żadnych nie domówień, nie ma miejsca na wyjaśnienia, nie ma nieporozumień. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z tej części powieści, bo poznanie jej trwa najdłużej, jednak mogę zdradzić, że prawda jest piorunująca.

"Ból za ból" być może nie stanie na półce z moimi ulubionymi książkami, jednak jest w tej historii coś takiego, co sprawia, że nie sposób jej odłożyć. Zakończenie mnie zaskoczyło, jednak pozostał pewien niedosyt - książka kończy się w takim momencie, gdzie jeszcze wszystko może się zdarzyć! Pozostaje jedynie czekać na kolejny to - po takim finale na pewno sięgnę po kontynuację.

Ocena : 6/10
 
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...