wtorek, 23 maja 2017

"Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley

źródło
Tytuł: Nic do stracenia. Początek  
Autor: Kirsty Moseley  
Wydawnictwo:  Harper Collins
Stron: 464

"W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie" źródło
Anna jest przeszczęśliwą "prawie"szesnastolatką. Dziewczyna właśnie zamierza spełnić swoje marzenie i urodziny spędzić w klubie wraz z ukochanym chłopakiem. Długo oczekiwany wieczór szybo zamienia się jednak w koszmar. Bohaterka jest zjawiskowo piękną dziewczyną i wpada w oko mężczyźnie, którego wolałaby nigdy nie spotkać. I tak w mgnieniu oka cały świat Anny zostaje przewrócony do góry nogami.

Następne lata są prawdziwym koszmarem. Dziewczyna jest przetrzymywana przez psychopatę, natomiast jej chłopak... On nie miał nawet tyle szczęścia. Kiedy Annie wreszcie udaje się wydostać, nie jest tą samą osobą i chyba nic w tym dziwnego. Co gorsze oprawca nie daje jej spokoju nawet będąc w więzieniu, a jako, że ojciec dziewczyny jest osobą publiczną, niebezpieczeństwo jest dwukrotnie większe. Tak trafia na  Astona - młodego mężczyznę, który ma odgrywać rolę jej chłopaka, a w rzeczywistości - być prywatnym bodyguardem.

Uwielbiam Kirsty Moseley. Nie w sposób, w jaki możecie powiedzieć, że kochacie Dostojewskiego czy Fitzgeralda. Nawet nie w sposób,w jaki uwielbia się Greena. Jednak w swojej kategorii - nieco ckliwych i nawet lekko banalnych romansów - Moseley nie ma sobie równych. Ja bardzo lubię od czasu do czasu (a może nawet odrobinę częściej) przeczytać romans i to taki, w którym pełno lukru. A u tej autorki tak właśnie jest - nawet, jeżeli bohaterowie mają za sobą mroczną przeszłość, to i tak wszystko jest wyjątkowo słodkie.
I tak, jest tu dość schematycznie - Anna jest przepiękną dziewczyną, której przydarzyła się ogromna tragedia. Ashton z kolei jest tak wyrozumiałym i idealnym facetem, że to wręcz nie możliwe. Sęk w tym, że książkę po prostu dobrze się czyta. Ta powieść zapewne nie zmieni mojego życia, ale pozwoli odstresować się po ciężkim dniu w pracy. I nawet jeśli za miesiąc zapomnę imiona głównych bohaterów - co z tego? Za rok będę mogła na nowo przeczytać tę historię, jakby był to pierwszy raz.
Między Anną a Ashtonem jest chemia. Przyjemnie czyta się nawet o ich randkach, ponieważ nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Momentami jest smutno, momentami śmiesznie, ale najważniejsze, że czyta się to po prostu dobrze. Jeśli lubicie taki rodzaj literatury, "Nic do stracenia" z pewnością trafi w Wasz gust.
Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

czwartek, 11 maja 2017

"Dzikie serca" Suzanne Young

Tytuł: Dzikie serca
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo:  Feeria
Stron: 264

"Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca." źródło
 
Mam ogromną słabość do Suzanne Young. Podbiła moje serce serią "Program" i od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii  (o czym pewnie już nie raz wspominałam). Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów, jednak ciągle było mi mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość, że autorka wydała nową książkę - tym razem w zupełnie innym klimacie,  ponieważ nie ma w niej elementów fantastycznych.

Życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem, lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki. W tym wszystkim nie ma czasu dla siebie, koleżanek, a tym bardziej chłopaka. Jej największym pragnieniem jest... przetrwać kolejny dzień. Dzień, kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi większych problemów  niż zazwyczaj jest wystarczającą nagrodą. A jeżeli ojciec postanawia  zostać przez  całe popołudnie trzeźwy to niemal dar niebios.

Mam ogromną słabość do Suzanne Young podbiła moje serce serial Program I od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów jednak ciągle mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość że autorka wydała nową książkę tym razem zupełnie inną ponieważ nie ma w nim elementów paranormalnych Czy choćby postapokaliptycznych.

życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki w tym wszystkim nie ma czasu dla siebie koleżanek a tym bardziej chłopak z największym pragnieniem jest przetrwać kolejny dzień. Dzień kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi problemów jest wystarczającą nagrodą A kiedy w dodatku i ojciec postanawia tu zostać przez przez całe popołudnie Animal dar Niebios to niemal dar niebios.

Cameron po prostu jej się przydarza... Zdawać by się mogło że dziewczyna nie ma na to żadnego wpływu. Jest przystojny, miły, sympatyczny i pochodzi z normalnej rodziny. Normalnej w świecie naszej bohaterki oznacza rodzinę, w której nikt nie pije, a jej członkowie zwyczajnie troszczą się o siebie nawzajem. Savannah nie ma jednak czasu na romanse, a tym bardziej na stałego chłopaka. Czy Cameron owi wystarczy odwagi aby zdobyć serce Savannah? Czy chłopak będzie w stanie znieść nie tylko problemy bohaterki, lecz również jej małego, chorego braciszka, którym nikt inny się nie zajmie?

Podejrzewam książka będzie dobra nie spodziewałam się jednak że połamie moje serce na kawałki. Suzanne Young Przeszła samą siebie, a ta historia  zaskoczy nawet najbardziej zagorzałych fanów "Plagi Samobójców". Nie zrozumcie mnie źle - to zupełnie inna bajka, tym razem mamy do czynienia z prawdziwym dramatem, mrożącą krew w żyłach historią głównej bohaterki, przedstawioną w taki sposób, że nie sposób się z nią nie utożsamiać. To prawdziwa lekcja życia. Kiedy cierpiała Savannah, cierpiałam również ja. Kiedy płakała, ja również ocierałam łzy. I nawet w najczarniejszej chwili mocno trzymałam kciuki, aby czekało na nią  szczęśliwe zakończenie, ponieważ na nie zasłużyła.

"Dzikie serce" znajdą specjalne miejsce na mojej półce i nie tylko dlatego (choć przede wszystkim), że to cudowna historia. Z przyjemnością mogę poinformować, że moja rekomendacja znalazła się we wkładce, a promowanie tak dobrej książki to zaszczyt. Mam nadzieję że wystarczająco mocno zachęciłam Was do lektury. Nawet, jeśli do tej pory nie byliście fanami autorki, jak już wspominałam to zupełnie inny gatunek - bardziej uniwersalny. Niezależnie od tego, ile macie lat jestem przekonana że "Dzikie serca" Was wzruszą. 


Ocena: 9/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zapowiedź: "Dzikie serca" Suzanne Young

"Dzikie serca" Suzanne Young

Premiera: 26 kwietnia 2017
"Tkwię w mojej najgorszej wersji piekła"
 
Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca.

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter

źródło
Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo:  Harper Collins
Stron: 432


"Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek." źródło

Gena Showalter bardzo szybko trafiła na listę autorów, których darzę szczególną sympatią, właściwie, już po pierwszym tytule jej autorstwa, który wpadł w moje ręce. Chodzi oczywiście o znaną pewnie większości z Was "Alicję z Krainie Zombie". Wszystkie części tej serii bardzo cenię sobie przede wszystkim za świetne poczucie humoru autorki - jakkolwiek absurdalnie nie brzmiałby pomysł na przeniesienie baśniowej Alicji do świata opanowanego przez Zombie, Gena Showalter stworzyła coś niesamowitego i godnego polecania.

Pojawianie się na mojej półce "Firstlife" było jedynie kwestią czasu - nazwisko autorki wystarczająco do mnie przemawia. Musze jednak wspomnieć o przecudownej okładce, która przykuwa uwagę. Większość z nas jest wzrokowcami i jest przekonana, że nie jestem jedyną osobą, która zachwyca się tą grafiką. Jeżeli natomiast chodzi o opis na okładce, to... przemawia do mnie nieco mniej. Nie chodzi o to, że jest zły - po prostu nie byłam w stanie wyobrazić sobie fabuły. Nie pozostało więc nic innego, niż jak najszybciej zapoznać się z książką i sprawdzić, czy jest równie udana jak poprzednia seria autorki.

Główną bohaterką jest Tenley. To wyjątkowa dziewczyna - została naznaczona, a co za tym idzie jest łakomym kąskiem dla obu Frakcji. Co to oznacza? Otóż w świecie, w którym żyje nasza bohaterka wszysycy oczekują, że opowiesz się po jednej ze stron. Jeśli jesteś zbyt oporny, zarówna Trojka, jak i Miriada nie zamierzają przebierać w środkach, jeśli ma to przyspieszyć decyzję. Niestety, Tenley to naprawdę twarda sztuka - jeszcze nie zdecydowała, a "twarde argumenty" zdają się nie robić na niej wrażenia. Przebywa więc w specjalnym ośrodku, do którego wysłali ją własni rodzice i codziennie musi znosić tortury mające na celu przyspieszenie decyzji.

Gdybym miała określić "Firstlife" jednym słowem, powiedziałabym: "dziwna!". Tak, to z pewnością powieść nietypowa, a autorka miała niesamowicie oryginalny pomysł. Nie inaczej jest również z realizacją. Jednak ta "dziwność" nie pozwala mi krzyknąć: "To świetna książka, koniecznie musicie ją przeczytać", ponieważ... sama nie wiem, co o niej myśleć. Przeczytałam przecież ponad 400 stron, a dalej nie jestem w stanie ocenić na ile mi się podobała...

Co mogę powiedzieć? Główna bohaterka jest jak najbardziej interesująca. Język, dokładnie tak jak spodziewałam się po autorce jest prosty, jednak pełen zabawnych komentarzy. Wszystko to sprawia, że "Firstlife" czyta się po prostu dobrze, nawet jeżeli, tak jak ja, sami nie wiecie, co myśleć o fabule. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż czekać na kolejny to - być może wtedy będą w stanie ocenić tę serię.

Ocena: brak

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

niedziela, 2 kwietnia 2017

"Ponad wszystko" Nicola Yoon


źródło
Tytuł: Ponad wszystko
Autor: Nicola Yoon  
Wydawnictwo:  Dolnośląskie 
Stron: 329

"Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa. " źródło

Maddy cały swój wolny czas spędza w domu. Właściwie nie tylko wolny, ponieważ tam również się uczy i odrabia pracę  domową. Nie ma przyjaciół, bo gdzie miałaby ich spotkać? Dom dziewczyny jest sterylny i starannie zabezpieczony przed jakimkolwiek kontaktem ze światem zewnętrznym. Jedyne osoby, z którymi ma bezpośredni kontakt to mama i pielęgniarka. Właśnie one stają się najlepszymi przyjaciółkami nastolatki i jedynymi powierniczkami jej tajemnic.

Cały świat Maddy zmienia się, gdy nowi sąsiedzi wprowadzają się do domu obok. Tajemniczy chłopak z naprzeciwka budzi ciekawość dziewczyny i sprawia, że za wszelką cenę chciałaby się z nim skontaktować. Problem w tym, że ona nie może wydostać się na zewnątrz, a on - dostać do środka. W głowie dziewczyny rodzi się myśl, na którą do tej pory nie miała odwagi: czy warto, żyć bezpiecznie w zamknięciu, czy może krótko, lecz intensywnie na zewnątrz.

Choć powieści o śmiertelnie chorej dziewczynie i przystojnym chłopaku było już całe mnóstwo, "Ponad wszystko" to coś nowego. I nie chodzi jedynie o to, że choroba Maddy jest bardzo nietypowa, lecz przede wszystkim o dość zaskakujący rozwój wydarzeń. Bo oprócz dość typowej pointy, ta historia przybiera nieoczekiwany obrót i pokazuje, że czasami dramat jednej osoby dotyka przede wszystkim jej najbliższych. 

Maddy, choć  zamknięta w czterech ścianach, jest uroczą, sympatyczną i przebojową dziewczyną. Gdyby tylko mogła spotykać się z rówieśnikami z pewnością miałaby mnóstwo przyjaciół. Tak więc Nicola Yoon pokazuje nam bohaterkę, wzbudza w czytelniku sympatię, przez co jeszcze ciężej pogodzić nam się z jej ciężką sytuację. Razem z Maddy bardzo chcemy, aby dane jej było przeżyć choćby jeden pełen emocji dzień. 

"Ponad wszystko" to piękna, pełna wzruszających momentów historia o miłości. Zasługuje na uwagę również z uwagi na zaskakujące zakończenie. To jedna z tych powieści, które nadają się dla czytelników w każdym wieku - każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.


Jako ciekawostkę mogę dodać, że "Ponad wszystko" wkrótce doczeka się ekranizacji, która swoją premierę będzie miała za mniej więcej dwa miesiące. Jeśli jesteście zainteresowani, w internecie z pewnością bez trudu znajdziecie zwiastun. Czasu jest wystarczająco dużo i z pewnością zdążycie zapoznać się z lekturą przed kinową premierą!

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

piątek, 31 marca 2017

"Nerve" Jeanne Ryan

źródło
Tytuł: Nerve
Autor: Jeanne Ryan
Wydawnictwo:  Dolnośląskie 
Stron: 296

"JESTEŚ WIDZEM CZY GRACZEM?
Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót… " źródło

Vee chyba lubi swoje życie, jednak, jak każdy z nas, chciałaby zmienić niektóre rzeczy. Choć ma masę przyjaciół zawsze pozostaje w cieniu, podczas gdy jej najlepsza przyjaciółka jest prawdziwą gwiazdą. Nawet w teatrze, którym się pasjonuje, zawsze pozostaje za kulisami. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia ma tego wreszcie dość i postanawia sprawdzić, jakie to uczucie być w centrum uwagi.

Nerve to gra przypominająca Prawdę czy Wyzwanie. Z tą różnicą, że do wyboru pozostaje jedynie wyzwanie.  Prawda nikogo już nie obchodzi, ponieważ tajemniczy Organizatorzy wiedzą o Tobie wszystko i z pewnością tę wiedzę wykorzystają. Nie trudno się domyślić, że wyzwania stają się coraz śmielsze, a im dłużej uczestnicy są w stanie im sprostać, tym większą popularność zdobywają. Nie bez znaczenia są oczywiście również nagrody, coraz droższe i bardziej kuszące. Vee chce jedynie pokazać, że się nie boi. No cóż, przynajmniej na początku... Szybko okazuje się jednak, że raz rozpoczętą grę bardzo trudno przerwać.

Aż wstyd się przyznać, jednak "Nerve" trafiło w moje ręce głównie z uwagi na film. Najpierw ujrzałam zwiastun filmowej premiery, później dopiero dowiedziałam się, że jest to ekranizacja. I tak też, w myśl zasady "najpierw książka, później film", zrezygnowałam z seansu kinowego i postanowiłam zrobić sobie prywatny pokaz na dvd, a w międzyczasie przeczytać wersję książkową.

Muszę przyznać, że pomysł na tę historię jest genialny w swej prostocie. Już niejednokrotnie trafiałam na historie, w których ludzie próbowali sprostać niezwykłym wyzwaniom, choćby znana pewnie większości z Was "Panika". W powieści Jeanne Ryan jest jednak coś takiego, że wciąga już od pierwszych stron. Vee się po prostu lubi (choć muszę przyznać, ze wyobrażałam ją sobie jak okładkową Emmę Roberts). Z jednej strony zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa Nerve, z drugiej jednak odruchowo kibicujemy głównej bohaterce. Szczególnie, kiedy nagrody z zwykłych zachcianek zmieniają się w naprawdę wartościowe, takie którym bardzo trudno się oprzeć.

"Nerve" ma wszystko, co musi mieć dobra powieść - akcję, która rozpoczyna się już od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca, świetną główną bohaterkę, wątek miłosny i niemalże kryminalny. To historia, która warto przeczytać, szczególnie, jeśli seans filmowy jeszcze przed Wami - koniecznie zacznijcie od książki!

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

środa, 22 marca 2017

"Fatalna lista" Siobhan Vivian

źródło
Tytuł: Fatalna lista
Autor: Siobhan Vivian
Wydawnictwo:  Feeria 
Stron: 336

"Piękno i brzydota nie zawsze są kwestią wyglądu.
 
Wyobraź sobie, że gdy przychodzisz do szkoły, oczy wszystkich są wbite w jeden punkt.
W listę.
Czy znajdziesz na niej swoje nazwisko? A jeśli tak, to w której kategorii?
 
Co roku ktoś - nie wiadomo, kto - wybiera dwie dziewczyny z każdego rocznika. Jedna zostaje okrzyknięta najpiękniejszą, druga - najbrzydszą.
O tych spoza listy natychmiast się zapomina. Wybrane nagle znajdują się w centrum uwagi całej szkoły. 
Na liście są nazwiska ośmiu dziewcząt. W świecie po liście ich życie już nigdy nie będzie takie samo." źródło
 
Chyba w każdym liceum spotykamy się ze swoistym konkursem piękności. W niektórych szkołach wybiera się Królowe Balu. W innych jest to nieco bardziej subtelne i choć nikt o nie organizuje zawodów i tak wiadomo, kto by je wygrał. Gdzieniegdzie można spotkać nawet wybory Miss Szkoły. Siobhan Vivian w swojej powieści posunęła się o krok dalej. Mount Washington High ma swoją własną tradycję...

Co roku na szkolnych korytarzach, w niezliczonej ilości egzemplarzy pojawia się piekielna lista. Nie sposób jej nie zauważyć, bo jest po prostu wszędzie. Na liście znajdują się nazwiska dziewcząt, które przez najbliższe dni, a może nawet miesiące znajdą się na językach wszystkich. Z każdego rocznika wybrane zostają dwie dziewczyny – ta najpiękniejsza i... najbrzydsza. Jakby tego było mał o, twórca nie omieszkał uzasadnić swojego wyboru zgryźliwym komentarzem.

Nikt nie wie, kto jest autorem listy, ani jak to możliwe, że z roku na rok informacja jest przekazywana tak dyskretnie, że tajemnica nie wyszła na jaw. To temat kontrowersyjny – ma zarówno swoich fanów, jak i przeciwników. Do tych drugich należy przede wszystkim dyrektora szkoły, która za wszelką cenę stara się przerwać wieloletnią tradycję. Mimo tego, całe tabuny dziewcząt marzą, aby ich nazwisko znalazło się na liście najpiękniejszych. Inne z kolei liczą na to, że nigdy nie znajdą się w rankingu najmniej urodziwych.

Miałam przeczucie, że Siobhan Vivian bardzo ciekawie podejdzie do tematu przywiązywania wagi do wyglądu zewnętrzne i muszę przyznać, że się nie pomyliłam. Autorka, z którą miałam już okazję się spotkać urzekła mnie właśnie tym, że potrafi w bardzo różnorodny sposób kształtować charaktery swoich bohaterek. I nie pomyliłam się, bo na „Fatalnej liście” mamy chyba każdy możliwy typ bohaterki.

Laurem właśnie rozpoczęła naukę w prawdziwej szkole z rówieśnikami, po latach domowej edukacji. Abby jest w rodzinie „tą ładną” i kompletnym przeciwieństwem swojej starszej siostry, której przypadła rola prymuski. Bridget z kolei obsesyjnie chce zmieścić się w coraz mniejszy rozmiar, a miejsce na liście jedynie utwierdza ją w przekonaniu, że powinna jeszcze bardziej schudnąć. Dalej mamy Jennifer – od kilku lat przypada jej miejsce na mniej pożądanej części listy i zdaje się, że już się z tym pogodziła. Jej ex-przyjaciółka, Margo to typowa szkolna królowa balu, która nie chce być widziana z nikim, kto nie jest dość popularny. Nieco przypomina Cadance, która zamierza czerpać wszelkie możliwe profity z własnej urody. Sara jest jej kompletnym przeciwieństwem – to outsiderka, która woli się trzymać z boku. Ostatnią z dziewcząt jest Danielle, sportsmenka, jeszcze do niedawna w szczęśliwym związku. Jak się jednak okazuje, lista może zepsuć wszystko.

Historia może wydawać się z pozoru dość prosta. Jest jednak zupełnie inaczej – temat z pozoru płytki okazuje się mieć bardzo duży wpływ na życie naszych bohaterów. Nawet jeśli większość z nas nie chce tego przyznać wygląda zewnętrzny ma w życiu ogromne znaczenie. Szczególnie, gdy ma się naście lat i codziennie ktoś chce nas oceniać. Czy jesteśmy wystarczająco ładni, szczupli, inteligentni? A najgorsze w tym wszystkim jest, gdy nasi bliscy podzielają opinię otoczenia.

„Fatalna lista” wypada naprawdę ciekawie. Czasami proste wątki, jak choćby właśnie zestawienie najpiękniejszych dziewczyn, poprowadzone w odpowiedni sposób, wypadają świetnie.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...