niedziela, 15 października 2017

"Dziewczyna mojego brata autorstwa" K.A. Linde

Tytuł: Dziewczyna mojego brata autorstwa
Autor: K.A. Linde     
Wydawnictwo: Burda Książki
Stron: 342
"Kiedyś chodziłam z jego bratem. On tego nie pamiętał, a ja wolałabym zapomnieć. Od dawna nie chciałam mieć nic wspólnego z tą rodziną, ale kiedy wróciłam do domu, Jensen Wright wtargnął w mój świat. Miał pewność siebie miliardera i boski seksapil. Nawet ja musiałam ulec naszej wzajemnej fascynacji. Wpasował się w moje życie niczym brakujący kawałek układanki. Szkoda, że zapomniał o tym, co mogłoby nas zniszczyć. Bo Jensen Wright niczym się nie dzieli. Z nikim. A jeśli jego brat odkryje prawdę, wszystko może runąć. Wziąwszy to pod uwagę, czy się nie pomyliłam?"
   
Choć dzieje się tak coraz rzadziej, to w dalszym ciągu zdarza mi się sięgać po typowe romanse. Lubię od czasu do czasu w ten sposób się zrelaksować. Tym bardziej teraz, gdy pogoda za oknem sprawia, że tracimy jakąkolwiek ochotę na wystawienia nosa za próg. W takie dni, jedyne na co mam ochotę, to schować się pod kocem z gorącą czekoladą i książką w ręku. Pełna słońca okładka "Dziewczyny mojego brata" sprawia wrażenie lektury idealnej na jeden takich dni.

Emery to dwudziestosiedmioletnia doktorantka, która właśnie niesamowicie rozczarowała się na mężczyźnie. Nie mając zbyt dokładnie zarysowanego planu na swoje życie postanawia powrócić do rodzinnej miejscowości i pozwolić sobie na chwilę oddechu zanim podejmie najważniejszą decyzję - co dalej?

Nasza bohaterka zostawiła w Lubbock nie tylko rodzinę i najlepszą przyjaciółkę, lecz również... byłego chłopaka. Od jej rozstania z Landonem Wrightem minęło już 10 lat, jednak wspomnienia są dalej żywe. Nie oznacza to jednak, że w dalszym ciągu coś do niego czuje, wręcz przeciwnie - wolałaby nigdy więcej nie mieć z nim nic wspólnego. To jednak trudne, ponieważ rodzinna Wright jest bardzo wpływowa i znana w całym miasteczku. Lubbock to niewielka miejscowość, a spotkania z Wrightami są nieuniknione.

Zanim Emery zdąży na dobre rozgościć się w domu, w jej życie wkracza Jensen. Jest przystojny, dobrze wychowany i elegancki, a dodatku ambitny i piekielnie bogaty. Problemem jest jedynie... jego nazwisko. Jensen jest bowiem bratem licealnego chłopaka Emery - Landona.

"Dziewczyna mojego chłopaka" to standardowy romans. Nie liczcie więc na dramatyczne zdarzenia, czy nieoczekiwane zwroty akcji. Nie dzieje się tu zbyt wiele - główni bohaterowie poznają się, całują, idą do łóżka, a potem czeka ich własne "długo i szcześliwie". Co prawda zdarzają się po drodze drobne potknięcia i niejasności, jednak czego się nie robi dla miłości?!

Lektura spodoba się przede wszystkim (i chyba jedynie) fankom powieści kobiecych. Być może gdyby rodzina Wrightów miała jakąś mroczną tajemnicę, albo gdyby autorka zaserwowała nam choć lekką nutkę kryminału, być może książka stałaby się ciekawsza. Szczególnie teraz, gdy mieszanie gatunków jest na porządku dziennym - elementy kryminalne możemy znaleźć już nawet w "50 twarzach Greya".

"Dziewczyna mojego brata" nie jest bolesną lekturą, wręcz przeciwnie - czytało mi się ją przyjemnie. Jestem jednak pewna, że za tydzień zapomnę imiona bohaterów, a za miesiąc fabułę tej powieści.
Ocena: 5/10
Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/

piątek, 13 października 2017

"Mroczne zakamarki" Kara Thomas

Tytuł: Mroczne zakamarki
Autor: Kara Thomas     
Wydawnictwo: Akurat
Stron: 416

"W Fayette, prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. Tessa, która wyjechała stąd w dzieciństwie, cały czas starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się tamtej letniej nocy. Tak mroczne przeżycia mogą zostawić w pamięci niezatarty ślad, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Callie, jej przyjaciółka, została w Fayette. Przeprowadziła się do innego domu, więc nie musi codziennie patrzeć na te same ściany, ale Callie zawsze była tą silniejszą. Dlatego potrafi stawiać czoła demonom i ma nadzieję, że pewnego dnia znikną na dobre, jeśli będzie ostro imprezowała.
Jako dziewczynka Tessa nigdy nie rozmawiała ze swoją przyjaciółką o tym, co wtedy widziały. Nie przed procesem, w którym obie zeznawały. Ani tym bardziej potem. Po procesie Callie zamknęła się w sobie, a Tessa wyjechała, co tylko sprawiło, że przyjaciółki całkowicie straciły ze sobą kontakt.
Ale od wyjazdu Tessę nurtują pytania. Pewne rzeczy nieustannie budziły jej podejrzenia. A teraz musi wrócić do Fayette – tam, gdzie Wyatt Stokes czeka w celi śmierci na proces apelacyjny, gdzie przed laty zginęła Lori Cawley, kuzynka jej przyjaciółki, i gdzie ukrywa się ktoś, kto może znać" prawdę."

Fayette to niewielka miejscowość w Pensylwanii. Właśnie z niej Tessa wyjechała z nadzieją, że nigdy nie będzie musiała wrócić. Ponure tajemnice z przeszłości, to ostatnie do czego ma ochotę wracać. Staje jednak w obliczu sytuacji, która zmusza ją do powrotu, a wtedy... wszystkie problemy odżywają na nowo. Szczególnie, że zatrzymuje się w domu Callie, niegdyś jej najlepszej przyjaciółki. W dzieciństwie Tessa i Callie były nierozłączone. Pomimo, że pochodziły z kompletnie różnych środowisk, potrafiły świetnie się dogadać. Aż do momentu, kiedy pewnej letniej nocy w Fayette doszło do przerażającej zbrodni, której obie dziewczynki były świadkami.

Lori, nastoletnia kuzynka Callie, pilnowała przyjaciółek, kiedy została zamordowana. Przebywanie na miejscu zbrodni to zbyt wiele dla małych dziewczynek. Nasze bohaterki nigdy tak naprawdę nie rozmawiały o tym, co widziały. Niedługo później Tessa spotkała cała masa innych trudnych sytuacji, skutkiem czego wyprowadziła się z Fayette. Teraz wraca do rodzinnej miejscowości z uwagi na ciężką chorobę ojca i wszystko zaczyna się do nowa. Policja odnajduje ciało kolejnej młodej kobiety, w dodatku przyjaciółki naszych bohaterek. Jak to możliwe, że giną ludzie, skoro morderca siedzi w więzieniu?

"Mroczne zakamarki" to typowy thriller - skupia się na poszukiwaniach seryjnego mordercy. Zagadka jest zawikłana na jaw wychodzą coraz to nowe fakty. Zakończenie jest nieoczywiste, a każdy fakt ma znaczenia. To powieść z rodzaju tych, które lubię najbardziej - wciąga od samego początku. Jest lekka, lecz jednocześnie wymaga od czytelnika skupienia, ponieważ chcemy przecież dowiedzieć się kim jest morderca.

Całość wypada naprawdę nieźle. Szczególnie dlatego, że Tessę da się lubić, a jej zachowanie - logicznie wytłumaczyć. Nie lubię, gdy w powieściach z wątkiem kryminalnych główna bohaterka wtrąca się w kompletnie nie dotyczące jej sprawy, starając się być mądrzejszą niż policja i prokuratura razem wzięci. Tutaj zaangażowanie Tessy jest logiczne - była świadek zbrodni, w dodatku dobrze znała ofiarę. Teraz, gdy wszystko wskazuje, że morderca powrócił, musi zapewnić bezpieczeństwo sobie i najbliższym..

Jestem zaskoczona, że książka podobała mi się tak bardzo. Niesamowicie wciągnęła mnie historia Tessy i Callie. Z wypiekami na twarzy próbowałam razem z dziewczynami rozwiązać zagadkę "Potwora znad rzeki Ohio". Zaciekawiła mnie jednak również nietypowa historia rodziny Tessy, a zakończenie? Totalnie wbiło w fotel. Wiem, że ta powieść jest debiutem, tym bardziej jestem pod wrażeniem. Jeśli kolejna książka autorki zostanie wydana w Polsce, z pewnością po nią sięgnę.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

środa, 11 października 2017

"Złotko" C.J. Skuse

Tytuł: Złotko
Autor:
C.J. Skuse

Wydawnictwo: Burda Książki
Stron: 350


"To jak Bridget Jones z morderczymi skłonnościami Dextera. Śmiertelnie zabawna. Kusząco makabryczna.
"Ostatnią osobę, która zwróciła się do mnie per Złotko, spotkał smutny koniec... Jestem seryjną morderczynią, do cholery".

Można pomyśleć, że Rhiannon Lewis to przeciętna młoda Brytyjka – ma nudną biurową pracę, w czasie wolnym spotyka się ze znajomymi, mieszka z kochającym chłopakiem. Pozory mylą. Praca, przyjaciele, związek... wszystko to jest jedynie fasadą, za którą Rhiannon stara się ukryć swoją prawdziwą naturę bywalczyni podejrzanych forów, kusicielki pedofilów, prześladowczyni bestii, które wychodzą na żer tylko w nocy.

"Złotko" to mroczny thriller napisany z ogromnym poczuciem humoru, ochrzczony przez recenzentów dzieckiem Bridget Jones i Dextera Morgana. To książka, która wywozi stereotyp dziennika Bridget Jones głęboko w las i zakopuje go w płytkim grobie. Nie jest przeciętna ani prozaiczna.
Rhiannon to dziewczyna, jakich wiele. Ma pracę, psa i chłopaka. Oraz mroczną tajemnicę... Dzieciństwo Rhiannon naznaczyła słynna zbrodnia, ale teraz jej życie wróciło do normy, a na ulicy nie rozpoznaje jej już nikt. Pracuje jako asystentka redaktora lokalnej gazety, chociaż to zajęcie nie przynosi jej satysfakcji. Wieczorami wysłuchuje zwierzeń swojej przyjaciółki i układa pewną listę. Spis osób, które chciałaby zabić. Rhiannon gotowa jest wymierzyć sprawiedliwość wszystkim – od kasjera z Lidla, który zawsze obija jej jabłka, i kierowcy, który parę razy zajechał jej drogę, po ludzi, którym wyraźnie się należy. Dziewczynie, na którą nikt nie zwraca uwagi, być może nawet zbrodnia ujdzie na sucho.
"Od trzech lat nie zabiłam nikogo. Myślałam, że po takiej przerwie przy następnej okazji dopadną mnie wyrzuty sumienia, niczym byłego alkoholika, który da się skusić na łyk whisky. A tu nic. Spałam spokojnie jak dziecko. Całą noc, bez przewracania się z boku na bok. I, dla odmiany, nie śniły mi się koszmary. Wstałam zrelaksowana i spokojna. Wręcz zrównoważona psychicznie. No, prawie".


Podobno jeśli stworzysz hybrydę Dextera i Bridget Jones powstanie ona - urocza, jednak nieco pechowa blondynka z zabójczymi skłonnościami. Rhiannon ma 27 lat, pracuje w prowincjonalnej gazecie i marzy o awansie. Mieszka z chłopakiem, a w wolnym czasie spotyka się z grupą najlepszych koleżanek. Brzmi jak życie większości dziewczyn w jej wieku? Niezupełnie...

Tak naprawdę chłopak Rhiannon zdradza ją z młodszą (pfff... jakby nasza bohaterka była stara) koleżanką z pracy. Wspomniane wcześniej przyjaciółki to tak naprawdę dziewczyny, które zwyczajnie jest w stanie tolerować - pod warunkiem, że nie opowiadają zbyt wiele o swoich dzieciach. Jedyną prawdziwą przyjemnością jest tworzenie listy osób "do odstrzału", a potem stopniowe jej wypełnianie...

"Do odstrzału" oznacza tak naprawdę nóż, bo to właśnie narzędzie zbrodni najczęściej wybiera nasza bohaterka. I czasami faktycznie ciężko jej się dziwić. Kto nie miał ochoty by zabić faceta, który właśnie próbuje go zgwałcić? Albo pedofila grasującego po ulicach wolno? Czasami jednak, mimo najszczerszych chęci Rhiannon zdarza się zamordować również kogoś, kto nieszczególnie na to zasłużył, jednak dziewczyna nie przejmuje się tym zbyt mocno.

"Złotko" to przedziwna hybryda dobrego humoru, thrilleru i powieści kobiecej. Trywialne powody, dla których główna bohaterka chce mordować są momentami naprawdę komiczne - weźmy np. kasjera w Lidlu, który jej zdaniem za bardzo macał chleb... Gdzieś w tym wszystkim, a może raczej pomimo tego wszystkiego zaczęłam darzyć Rhiannon coraz to większą sympatią.

Co najbardziej nie podobało mi się w "Złotku"? Choć podczas lektury bawiłam się nieźle to rozczarowało mnie zakończenie. Za mało z tym wszystkim morału, za dużo przypadku. Liczyłam, że nawet taka powieść zakończy się dość poważnie 0 nie ważne czy dobrze, czy źle. Ważne żeby była jakaś pointa. A może... Czeka na nas kolejna część?

Ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/

poniedziałek, 9 października 2017

Jesienny konkurs z "Obsesją"


Za oknem jest coraz mniej przyjemnie - jesień, zawierucha i deszcz. Jedyne na co człowiek ma ochotę, to schować się pod kocem z książką i kubkiem gorącej czekolady. O ile o kubek, czekoladę i koc musicie zatroszczyć się sami, o tyle książkę możecie dostać ode mnie :) Jeśli macie chrapkę na "Obsesję" Katarzyny Bereniki Miszczuk, poniżej opiszę Wam co zrobić, aby ją wygrać.

Najpierw kilka krótkich zasad:
1. Organizatorem konkursu i jednocześnie jednoosobowym jury jestem ja - autorka bloga.
2. Nagrodą w konkursie jest książka "Obsesja" Katarzyny Bereniki Miszczuk.
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo W.A.B., za co serdecznie dziękuję w imieniu swoim i przyszłego laureata konkursu :) 3. Konkurs trwa od dziś (09.10.2017) do 22.10.2017, do godziny 20.00.
4. Na wyłonienie zwycięzcy jury (czyli ja:) potrzebuje trochę czasu. Wyniki poznacie więc najpóźniej

29.10.2017, jednak postaram się zrobić to wcześniej
5. Nie wysyłam nagrody za granicę, musicie więc podać adres w Polsce. Nagroda zostanie wysłana listem poleconym.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem zostawić swój adres e-mail oraz odpowiedź na pytanie konkursowe. Wygrywa jedna osoba, której komentarz uznam za najciekawszy.
6. Lajki i tym podobne - mile widziane, ale niewymagane (fanpage Better Version of the Truth i fanpageWydawnictwa W.A.B. Byłoby mi również miło, gdybyście umieścili gdzieś banner konkursowy.

Pytanie konkursowe:
Co jest Twoją OBSESJĄ?

Powodzenia!
 

środa, 4 października 2017

"Przeklęty prom" Mats Strandberg

źródło
Tytuł: Przeklęty prom
Autor:
Mats Strandberg
 
Wydawnictwo: Marginesy
Stron: 448


"Witamy na pokładzie „Baltic Charisma”.

Poznacie tu samotną starszą panią, której marzy się przygoda życia. Przygasłą gwiazdę estrady zatrudnioną do prowadzenia wieczorów karaoke. Dawnego pracownika promu, który chce się oświadczyć ukochanej podczas rejsu. Przyjaciółki, które chcą zapomnieć o codzienności i przebalować całą noc.

Prom od lat kursuje codziennie tą samą trasą po Bałtyku. Gdy tylko wyjdzie z portu, personel otworzy bary, zabrzęczą butelki i przez kolejną dobę pasażerowie będą mogli zapomnieć o codziennym życiu i się wyszaleć.

Ten rejs jest jednak inny.

Na pokładzie czai się zło. Zło w czystej postaci. Zaczynają ginąć ludzie. I lać się krew. W środku nocy, na środku Morza Bałtyckiego, nie ma dokąd uciec. Nie da się nawiązać połączenia z lądem. Śmierć nadchodzi znienacka. Zwykli ludzie stają się bohaterami, ale ta noc może również wydobyć z nich to, co najgorsze.

Jeśli prom dotrze do Finlandii, świat już nigdy nie będzie taki sam." źródło


Choć zdałam sobie z tego sprawę dopiero po rozpoczęciu lektury, twórczość Matsa Strandberga nie jest mi obca. Pierwszą książką autora, z która miałam styczność był "Krąg" - powieść dla młodzieży z gatunku fantastyki. Minęło już parę ładnych lat, więc niewiele z niej pamiętam, wiem jednak, że bardzo mi się swego czasu podobała. Jednak nie to sprawiło, że sięgnęłam po "Przeklęty prom". Tak naprawdę... chodzi o zwykłą ciekawość, jaką wzbudził we mnie opis.

Jedną z niewielu rzeczy, które zapamiętałam z "Kręgu" jest mnogość głównych bohaterów. Podobnie jest w przypadku "Przeklętego prom". Jest tu Marianne, starsza kobieta, dla której wycieczka jest najbardziej spontaniczną rzeczą, jaką zrobiła od lat. Albin i Lo, nastoletni kuzyni, zaczynają właśnie dostrzegać problemy rodzinne, na które jako dzieci nie zwracali uwagi. Rejs jest dla nich szansą na odświeżenie kontaktów, mimo różnic, które pojawiły się wraz z wiekiem dorastania. Calle to z kolei były pracownik, który ma właśnie zamiar oświadczyć się swojemu chłopakowi. Madde i Zandra to młode, frywolne dziewczyny, które chcą się zabawić, natomiast Goran jest podstarzałą gwiazdą jednego przeboju z przerośniętym ego.

Bohaterowie różnią się wiekiem, statusem społecznym, wykształceniem, orientacją i poglądami społecznymi, jednak łączy ich jedno - na wszystkich czai się zło i w jego obliczu wszyscy są równi. Zróżnicowanie bohaterów to zdecydowanie mocna strona tej historii. Każdy z nas znajdzie przynajmniej jednego, z którym mniej lub bardziej może się utożsamiać. Ale to nie wszystko - historia jest po prostu ciekawa, a perypetie poznanych bohaterów wciągają, nawet, zanim jeszcze akcja na dobre się rozkręci. Jak dla mnie Mats Strandberg mógłby pisać powieści obyczajowe!

Thrillery i horrory lądują najczęściej na jednej półce. Być może jest w tym trochę sensu, ponieważ gatunki te są nieco zbliżone, jednak taka generalizacja może wprowadzić człowieka w błąd. I podejrzewam, że to właśnie doprowadziło do niskich ocen, jakie zbiera "Przeklęty prom". Opis jest o tyle nieoczywisty, że "zło", może oznaczać również dobrze seryjnego mordercę co wilkołaka.

Uważam więc, że oceny, które zbiera "Przeklęty prom" są zbyt krzywdzące. Powieść można sklasyfikować jako horror, jednak nie oznacza to, że jest w jakimkolwiek stopniu gorsza niż historie o seryjnych mordercach. Choć sama częściej sięgam po thrillery, to tym razem się nie zawiodłam. Książkę z pewnością określiłabym jako dobrą - nawet jeśli nie sięgacie po horrory zbyt często, to może być ona miłą odmianą


Ocena: 6,5/10


Za książkę serdecznie dziękuję:
http://marginesy.com.pl/

poniedziałek, 2 października 2017

"Zniknięcie" Caroline Eriksson

źródło
Tytuł: Zniknięcie
Autor:
Caroline Eriksson   
 
Wydawnictwo: Marginesy
Stron: 256


"Pewnego wieczoru Greta, Alex i ich czteroletnia córeczka Smilla wypływają na cieszące się złą sławą jezioro. Docierają do maleńkiej wysepki, a tam ojciec z córką schodzą na ląd. Greta zasypia w łódce, ukołysana mgłą i leciutkim bujaniem. Kiedy się budzi, Alexa i Smilli nie ma. Zniknęli.

Greta chce zadzwonić do Alexa, ale komórka też zniknęła. W domku znajduje swój telefon ukryty pod prześcieradłami. To ona go schowała? W końcu uspokaja się na tyle, żeby pójść na policję i poinformować o zniknięciu. Tam jednak słyszy, że przecież nie ma męża i nigdy nie miała córki... O co tu chodzi? Greta nie wie, czy to przeszłość powróciła, aby ją dręczyć, czy w końcu straciła kontakt z rzeczywistością...
W tej mrocznej psychologicznej gonitwie, jeśli Greta chce odkryć prawdę, musi zmierzyć się z tym, co zawsze starała się ukryć." źródło

Zniknięcie to jeden z tych thrillerów, które miałam ochotę przeczytać, kiedy tylko pojawiły się w księgarniach. Tajemnicza okłada od raz przykuła moją uwagę - liczyłam, że wreszcie trafię na książkę, w której tajemnica okaże się o wiele bardziej skomplikowana niż próba odkrycia zabójcy.

Alex, Greta i mała Smilla są razem w łódce. Wszyscy razem dopływają do brzegu, a jednak... już za chwilę Greta zostaje sama. Kiedy ojciec wraz z córką pobiegli bawić się na wyspie, ona została na łódce. Miało to nie trwać zbyt długo, jednak, prawa okazuje się zupełnie inna. Zrozpaczona kobieta rozpoczyna poszukiwania swoich bliskich jednak wszystko wskazuje, że najzwyczajniej w świecie rozpłynęli się w powietrzu.

Greta szuka wszędzie, jednak na maleńkiej wysepce zaczyna brakować zakamarków, w których Alex i Smilla mogliby się ukryć. Co gorsza, nie może znaleźć telefonu. Zrozpaczona kobieta wraca na ląd. Dom czeka pusty, jej własny telefon - schowany. Greta postanawia zrobić to, co zrobiłby na jej miejscu każdy normalny człowiek - idzie na posterunek. Jak jednak ma tłumaczyć zaginięcie Alex i Smilli, skoro miejscowe władze twierdzą, że nie ma i nigdy nie miała ani męża ani dzieci?

"Zniknięcie" to przede wszystkim specyficzny klimat. Tutaj niczego nie wiemy na pewno. Nic nie jest oczywiste, a nawet własnym oczom nie można wierzyć. Czuję lekką nutę mojego ukochanego filmu - "Wyspa tajemnic". Sen miesza się z jawą, prawda z kłamstwem, a i czytelnika dosięga atmosfera wszechobecnej paranoi.

Ta książka jest dobra, bo jest inna. Owszem, styl autorki jest specyficzny, tym bardziej jej podejście do tematu, jednak inny nie zawsze znaczy gorszy. W tym przypadku inny oznacza ciekawy. Szczególnie teraz, kiedy rynek opanowała fala "thirllerów dla kobiet" (choć z założenia wystarcza chyba jedynie, aby główna bohaterka była kobietą...). Książek tego gatunku jest aktualnie mnóstwo w księgarniach, co oprócz oczywistych plusów, ma też swoje minusy - ciężko trafić na coś oryginalnego. W przypadku "Zniknięcia" uczucie deja-vu z pewnością Wam nie grozi.

W tej stosunkowo cienkiej powieści drzemie ogromna moc. Jeśli lubicie historie filmowe w klasycznym stylu grozy, który atakuje czytelnika z każdej strony, to z pewnością przypadnie Wam do gustu ta książka.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję:
http://marginesy.com.pl/

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

"Obserwator" David Thorne

źródło
Tytuł: Obserwator
Autor:
David Thorne 

Wydawnictwo: Burda
Stron: 448


"Wie o tobie wszystko. Śledzi każdy twój ruch w sieci. Jeśli staniesz się jego ofiarą, dowiesz się, gdy będzie za późno. Ponury thriller psychologiczny, wciągający i bardzo na czasie. Widzi wszystko, co robisz, wie, co oglądasz i co kupujesz. Zna twoich przyjaciół i wrogów. Czyta każdy wpis w sieci, ogląda każde opublikowane zdjęcie. Wie o twoich sekretach, słabościach i lękach. Hejterzy, którzy żyją online, czasem opuszczają wirtualny świat… Młoda dziennikarka Sophie Fortune znika w tajemniczych okolicznościach. Policja bardzo szybko rezygnuje z poszukiwań. Dziewczyna miała za sobą próby samobójcze, a tym razem zostawiła wiadomość: To się musi skończyć. Dziś już koniec. Zrozpaczony ojciec dziewczyny – choć przed laty, pochłonięty pracą w Dubaju, stracił kontakt z córką – nie chce uwierzyć w jej samobójstwo. Na własną rękę rozpoczyna śledztwo i szybko odkrywa kilka niepokojących faktów. " źródło

Wydawać by się mogło, że rok 2017 to złote czas dla thrillerów. To chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu" gatunek ten zaczął zajmować wystawy wszystkich księgarni. A przecież thriller obecny w literaturze jest od zawsze - jest cała masa autorów, która od lat ma rzesze wiernych fanów. Mimo wszystko, choć wstyd się przyznać, sama dopiero niedawno przypomniałam sobie, jak bardzo lubię książki z dreszczykiem i choć wspomniana wyżej "Dziewczyna z pociągu" mi się nie podobała, to chyba właśnie dzięki niej trafiłam na całe mnóstwo świetnych książek

Kiedy Twoje dziecko znika bez śladu zrobisz wszystko, żeby je uratować. Nieważne, ile ma lat, ani jak dobry kontakt mieliście. Kiedy więc Sophie zaginęła, Fortune, mimo że nie zasłużył na tytuł ojca roku stara się na wszelką cenę odnaleźć dziewczynę.

"Obserwator" tworzy rzeczywistość bardzo ważną w naszych czasach. Opowiada o stalkingu, o internetowych prześladowaniach, które zdarzają się przecież tak często. W internecie każdemu wydaje się, że jest anonimowy, a przecież tak  łatwo jest śledzić kogoś, kto ma wiecznie włączoną kamerę w laptopie.

Ta powieść to nie jedynie historia o prześladowaniu, a nawet bardziej opowieść o kontaktach ojca i córki. Choć Fortune nie był dobrym ojcem, to w obliczu zagrożenia potrafi poświęcić wszystko i rzucić się w pogoń, aby rozwikłać tajemnicę zaginięcia córki. A im bardziej zagłębia się w jej świat, tym bardziej jest przerażony...

"Obserwator" to przed wszystkim wciągająca lektura. Więc nawet jeżeli pojawiają się tutaj jakieś niedociągnięcia, to prostu się ich nie zauważa, bo emocji jest zbyt wiele! Jeżeli tak jak ja przez chwilę zapomnieliście, jak lubicie thrillery, to polecam Wam sięgnąć po ten tytuł. A jeśli moja rekomendacja nie jest dla Was wystarczającą zachętą, to gorąco polecam obejrzeć poniższy film!

Ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/


piątek, 21 lipca 2017

"Alight/ Rozpaleni" Scott Sigler

Tytuł: Alight/ Rozpaleni
Autor: Scott Sigler
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 448


"M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie dzieciaków, które obudziły się w dziwacznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli. Krok po kroku, niebezpieczeństwo po niebezpieczeństwie, odkryli swoją tożsamość i prawdę o tym, co ich czeka. Stworzono ich jako ciała dla Starszych, przeciwko którym się zbuntowali. Znajdują się na statku kosmicznym, który pędzi na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich lepsza przyszłość. Ale planeta, na której mają żyć, okazuje się nie być tym wyczekanym i wytęsknionym rajem. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a w dżungli kryje się nowy wróg. I nie ma dokąd uciec. 
Em i jej towarzysze stoją przed wyborem: walka albo śmierć. A gdy w ich szeregach coraz większe poparcie zyskuje niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, naprawdę zaczyna im grozić zagłada... "

Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których główną rolę odgrywają kobiety. Kiedy jednak sięgałam po "Alive" byłam we chwilowym szale na science-fiction. W tej chwili, nieco on osłabł, tak, jak i moja ochota na lekturę. Do pierwszego tomu mam jednak słabość i mimo że do kontynuacji zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, to było oczywistym, że w końcu po nią sięgnę.

Pierwszy tom trylogii "Generacje" wcale nie należał do wyjątkowo cienkich. Jednak, po przeczytaniu książki "od deski do deski" nie wiem nic. Wciągnęła mnie historia, której nie potrafię nawet streścić. Oprócz wszystkich oczywistych zalet "Alive" ma jedną, dzięki której bez zastanowienia sięga się po kontynuację. Powód jest prosty - kompletnie nie wiadomo, o co tu chodzi!

Przez pierwszą część serii bohaterowie głównie... idą. Ale, o dziwo, sprawdza się to dobrze, nawet bardzo. Pod koniec pewna część historii zostaje zamknięta, a my dowiadujemy się, dlaczego Em i reszta bohaterów znajduje się w trumnach. Kompletnie nie wiemy jednak, jak wyglądać będzie świat, w którym już za chwilę się znajdą. Chyba za to właśnie kochamy fantastykę - tu wszystko jest możliwe.

Em jako główna bohaterka ma wszystko, czego oczekuje się po kluczowych postaciach w literaturze dla młodzieży. Jest odważna i waleczna. Choć odczuwa strach, to stara się tego po sobie nie pokazywać, aby być dobrą przywódczynią. Mimo wszystko to jednak tylko dziecko, dokładnie tak, jak pozostali bohaterowie tej historii. I tak, science-fiction staje się coraz bardziej młodzieżową fantastyką. 

"Alight" jest przyjemną lekturą i Ci, którzy pokochali pierwszy tom, z pewnością sięgną i po tę książkę. Choć czytało się ją dobrze, zabrakło mi nieco tego dreszczyka, który towarzyszył mi podczas lektury pierwszej części..

Ocena: 6/10

czwartek, 6 lipca 2017

"Friendzone" Sandra Nowaczyk

źródło
Tytuł: Friendzone
Autor: Sandra Nowaczyk
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 408


"Świetny debiut polskiej nastoletniej autorki! 
 
Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.
 
Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało… no właśnie, czego?
 
Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać… i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.
 
Przeczytaj pierwszą, pełną emocji książkę polskiej Estelle Maskame!" źródło

Po polskie powieści sięgam niezwykle rzadko. Mimo wielokrotnych prób, żeby przekonać się do naszych rodzimy autorów, dalej mam z tym problem. Niemniej jednak jedna z ostatnich debiutantek bardzo mocno przykuła moją uwagę i ciekawość wzięła górę - rozpoczęłam lekturę.

Mowa o Sandrze Nowaczyk. Nic Wam to nie mówi? Nie martwcie się, z pewnością wkrótce będzie o niej głośno. To młodziutka autorka, która została okrzyknięta polską Estelle Maskame. Miałam okazję czytać jej powieści i to naprawdę przyjemne, odprężające lektury na lato. A jako, że lato właśnie się rozpoczyna, to pomyślałam, że i powieść Sandry Nowaczyk nada się idealnie.

Główni bohaterowie tej historii to Tatum i Griffin (cała historia nie toczy się w Polsce, więc zapomnijcie o polskich imionach). Tak więc ta dwójka to najlepsi przyjaciele od dzieciństwa. Biorąc pod uwagę, że mają już naście lat jest to zażyłość robi się nieco dziwna, jednak nasi bohaterowie czują się świetnie w swoim towarzystwie i nie zamierzają tego zmieniać.

A jednak, jak nie trudno się domyślić, w końcu zdarza się coś, co kończy przyjaźń naszych bohaterów, a tworzy między nimi coś na kształt romansu. Od tej pory każda, dotychczas zwyczajna sytuacja robi się niezręczna, a Tatum i Griffin muszą podjąć najważniejszą decyzję - co dalej?

"Friendzone" to romans - nie będzie to chyba dla Was żadnym zaskoczeniem. Muszę jednak dodać, że ta opowieść jest bardzo, bardzo, bardzo romantyczna. Wiecie, motylki w brzuchu, miłość od pierwszego wejrzenia i dużo lukru. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.

Warto dodać, że zawsze oceniam powieści w danym gatunku. A kiedy stawiam Sandrę Nowaczyk w jednej kategorii z autorkami powieści młodzieżowych, to w niczym nie ustępuje on swoim zagranicznym koleżankom - wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę młody wiek obstawiam, że  jeśli Nowaczyk będzie dalej pisać, to jeszcze nie raz znajdzie się na listach bestsellerów w największych polskich księgarniach. 

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

środa, 21 czerwca 2017

"Piosenki o dziewczynie" Chris Russell

Tytuł: Piosenki o dziewczynie
Autor: Chris Russell
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 260
 
„To było takie samo uczucie, jakie masz wtedy, gdy wspinasz się na bardzo wysoki budynek, stajesz na krawędzi dachu, trzymając się barierki, a jakiś głos w twojej głowie każe ci skoczyć, przechylić się przez balustradę i runąć w dół niczym spadająca gwiazda.”
 
Tak właśnie czuje się Charlie, gdy pierwszy raz patrzy na nią Gabe West – frontman najpopularniejszego boysbandu świata, Fire&Lights.
 
Do tej pory Charlie najlepiej czuła się schowana za obiektywem swojego aparatu – niewidzialna i niesłyszalna. Wcale nie chciała robić zdjęć na koncercie Fire&Lights, chociaż poprosił ją o to Olly, dawny kolega ze szkoły, a obecnie członek zespołu. Ktoś ją w to wrobił i nie mogła już odmówić.
 
Szalony, charyzmatyczny Gabe sprawia, że jej życie zmienia bieg. Charlie czuje, że jest między nimi niezwykła bliskość, związek, który trudno wytłumaczyć. Dlaczego wszystkie teksty Gabe’a są o niej? Jaka tajemnica kryje się w ich słowach?

Charlie nie lubi być w centrum uwagi. Woli trzymać się na uboczu i bacznie obserwować otoczenie. W międzyczasie robi zdjęcia i pokazuje świat swoimi oczami. Oprócz zajmującego hobby, Charlie ma też najlepszą przyjaciółkę, z która uwielbia spędzać czas. Dziewczyna mieszka jedynie z ojcem, ponieważ jej mama nie żyje, jednak jest z nim bardzo zżyta.

Zdawać by się mogło, że Charlie jest typową nastolatką, może nieco bardziej skrytą niż inne, jednak w zasadzie nie różni się od swoich rówieśniczek, gdyby nie fakt... że przytrafia jej się coś niezwykłego. Do szkoły dziewczyny chodził kiedyś pewien chłopak, który teraz jest członkiem uwielbianego przez nastolatki boysbandu. I właśnie on wysyła do naszej bohaterki wiadomość z propozycją zrobienia zdjęć sobie i kolegom z zespołu po koncercie. Mimo obaw Charlie zaczyna spotykać się z muzykami i jak nietrudno się domyślić tak rozpoczyna się największa przygoda jej życia.

Książek o romansach z muzykami było całe mnóstwo. Przyznam szczerze, że sama mam do nich słabość - głównie za sprawą "Ostatniej spowiedzi", którą szczerze uwielbiałam. Szczerze mówiąc w gatunku "romans z gwiazdą" zdecydowanie preferuję muzyków - są o wiele wrażliwsi niż choćby sportowcy, czy aktorzy. Tak więc do "Piosenek o dziewczynie" podeszłam z bardzo optymistycznym nastawieniem.

Jeżeli chodzi o wątek miłosny, a nie oszukujmy się - to on jest tutaj najważniejszy, bywa dość schematycznie. Mamy nieśmiałą dziewczynę, jej szaloną najlepszą przyjaciółkę. Do tego nie zapominajmy oczywiście o sławnym, przystojnym i bogatym chłopaku. A w zasadzie... nawet dwóch, bo nie zabrakło tutaj czegoś na kształt trójkąta miłosnego. Niestety, wszystkie schematy zostały zachowane. Nie oznacza to jednak, że powieść jest zła, szczególnie, że między tymi schematami pojawił się dość nietuzinkowy wątek...

Najbardziej interesującą częścią tej historii okazała się dla mnie geneza piosenek tworzonych przed Fire&Light. Nasza bohaterka czuje, że skądś je zna i jak się okazuje - coś w tym jest. Szkoda tylko, że zagadka nie została w pełni rozwikłana, a zakończenie zostawia nas z większą ilością pytań niż odpowiedzi.

"Piosenki dla dziewczyny" to bardzo sympatyczna historia, która przypadnie do gustu przede wszystkim nastoletnim czytelniczkom. Opowieść w sam raz na lato, która wciąga na tyle, że możemy się zrelaksować. Nie jest to ambitna, zmieniająca życie lektura, jednak czyta się ją bardzo przyjemnie.

Ocena: 6/10
 
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

środa, 31 maja 2017

"Uwięzione" Natasha Preston

źródło
Tytuł: Uwięzione 
Autor: Natasha Preston 
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 397
"Pewnego wieczoru Summer idzie sama na imprezę. Nigdy na nią nie dociera.
 
Lewis, jej chłopak, później nie może sobie wybaczyć, że nie było go przy niej.
 
W jednej chwili szczęśliwa nastolatka traci kochającego chłopaka, rodziców i brata. Traci całe swoje życie, trafiając w miejsce, z którego nie ma ucieczki.
Od tej pory nie będzie już sobą, Summer. Wraz z trzema innymi dziewczynami będzie musiała znosić życie w zamknięciu, codzienny strach i ból i… o wiele więcej.
W tej sytuacji nie ma dobrych zakończeń.
 
Przeczytaj tę książkę, a nigdy już nie będziesz chciała dostawać kwiatów." źródło

Nastoletnia Summer szykuje się na imprezę. Jej chłopak nieco obawia się, że ma wyjść sama o tak późnej porze, ale dziewczyna zbywa go śmiechem. Pewnie nie jeden raz wspomni w pamięci tę sytuację, ponieważ to wyjście okazało się najgorszą decyzją w jej życiu. Summer nigdy nie dociera na imprezę. Podczas, gdy jej bliscy odchodzą od zmysłów dziewczynę spotyka to, czego najbardziej boją się rodzice.

"Uwięzione" przypomina nieco film "Pokój". Choć opowieści o przetrzymywanych wbrew własnej woli kobietach było już sporo, zazwyczaj są to  thrillery, które kręcą się przede wszystkim wokół śledztwa. Tutaj owszem, dowiadujemy się nieco o śledztwie oraz jak reagują bliscy Summer, jednak to wątek poboczny. Najważniejszy wśród nich jest chłopak dziewczyny, jego reakcje i próby poradzenia sobie ze zniknięciem ukochanej. Ile czasu potrzeba, żeby ktoś przestał nas szukać?

Ciężko sklasyfikować tę historię jako jeden gatunek. To połączenie powieści psychologicznej, dramatu, thrillera, a nawet romansu. Co ciekawsze, odnoszę wrażenie, że akurat ta historia trafi również do młodzieży - rówieśniczek Summer. Może to i dobrze, bo choć porwanie jest zawsze winą tylko i wyłącznie porywacza, to ostrożność nie zaszkodzi. Kto wie, ilu psychopatów chodzi po świecie?

Co podobało mi się najbardziej? Zmiany w psychice Summer i uwięzionych wraz z nią dziewcząt. Najgorsze okazały się nie ból i upokorzenie zadawane przez Clovera, lecz rany psychiczne - te goją się jeszcze dłużej. Nie tylko główna bohaterka ma swoją historię. Pozostałe z dziewcząt, a nawet ich oprawca również swoje w życiu przeszli. Z ciężkim sercem obserwowałam jak dziewczęta tracą wolę walki i przyzwyczajają się do zaistniałej sytuacji, jakby była czymś normalnym.

"Uwięzione" nie są książką idealną. Jednak ciężka tematyka uniemożliwiła mi racjonalną ocenę tej historii. Przestałam zwracać uwagę na mankamenty takie jak język, za bardzo przejmując się losem bohaterki. 

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

wtorek, 23 maja 2017

"Nic do stracenia. Początek" Kirsty Moseley

źródło
Tytuł: Nic do stracenia. Początek  
Autor: Kirsty Moseley  
Wydawnictwo:  Harper Collins
Stron: 464

"W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kolejne lata jej życia w piekło.
Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.
Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie" źródło
Anna jest przeszczęśliwą "prawie"szesnastolatką. Dziewczyna właśnie zamierza spełnić swoje marzenie i urodziny spędzić w klubie wraz z ukochanym chłopakiem. Długo oczekiwany wieczór szybo zamienia się jednak w koszmar. Bohaterka jest zjawiskowo piękną dziewczyną i wpada w oko mężczyźnie, którego wolałaby nigdy nie spotkać. I tak w mgnieniu oka cały świat Anny zostaje przewrócony do góry nogami.

Następne lata są prawdziwym koszmarem. Dziewczyna jest przetrzymywana przez psychopatę, natomiast jej chłopak... On nie miał nawet tyle szczęścia. Kiedy Annie wreszcie udaje się wydostać, nie jest tą samą osobą i chyba nic w tym dziwnego. Co gorsze oprawca nie daje jej spokoju nawet będąc w więzieniu, a jako, że ojciec dziewczyny jest osobą publiczną, niebezpieczeństwo jest dwukrotnie większe. Tak trafia na  Astona - młodego mężczyznę, który ma odgrywać rolę jej chłopaka, a w rzeczywistości - być prywatnym bodyguardem.

Uwielbiam Kirsty Moseley. Nie w sposób, w jaki możecie powiedzieć, że kochacie Dostojewskiego czy Fitzgeralda. Nawet nie w sposób,w jaki uwielbia się Greena. Jednak w swojej kategorii - nieco ckliwych i nawet lekko banalnych romansów - Moseley nie ma sobie równych. Ja bardzo lubię od czasu do czasu (a może nawet odrobinę częściej) przeczytać romans i to taki, w którym pełno lukru. A u tej autorki tak właśnie jest - nawet, jeżeli bohaterowie mają za sobą mroczną przeszłość, to i tak wszystko jest wyjątkowo słodkie.
I tak, jest tu dość schematycznie - Anna jest przepiękną dziewczyną, której przydarzyła się ogromna tragedia. Ashton z kolei jest tak wyrozumiałym i idealnym facetem, że to wręcz nie możliwe. Sęk w tym, że książkę po prostu dobrze się czyta. Ta powieść zapewne nie zmieni mojego życia, ale pozwoli odstresować się po ciężkim dniu w pracy. I nawet jeśli za miesiąc zapomnę imiona głównych bohaterów - co z tego? Za rok będę mogła na nowo przeczytać tę historię, jakby był to pierwszy raz.
Między Anną a Ashtonem jest chemia. Przyjemnie czyta się nawet o ich randkach, ponieważ nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Momentami jest smutno, momentami śmiesznie, ale najważniejsze, że czyta się to po prostu dobrze. Jeśli lubicie taki rodzaj literatury, "Nic do stracenia" z pewnością trafi w Wasz gust.
Ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

czwartek, 11 maja 2017

"Dzikie serca" Suzanne Young

Tytuł: Dzikie serca
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo:  Feeria
Stron: 264

"Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca." źródło
 
Mam ogromną słabość do Suzanne Young. Podbiła moje serce serią "Program" i od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii  (o czym pewnie już nie raz wspominałam). Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów, jednak ciągle było mi mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość, że autorka wydała nową książkę - tym razem w zupełnie innym klimacie,  ponieważ nie ma w niej elementów fantastycznych.

Życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem, lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki. W tym wszystkim nie ma czasu dla siebie, koleżanek, a tym bardziej chłopaka. Jej największym pragnieniem jest... przetrwać kolejny dzień. Dzień, kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi większych problemów  niż zazwyczaj jest wystarczającą nagrodą. A jeżeli ojciec postanawia  zostać przez  całe popołudnie trzeźwy to niemal dar niebios.

Mam ogromną słabość do Suzanne Young podbiła moje serce serial Program I od tamtej pory na nowo odkryłam w sobie miłość do antyutopii Przeczytałam wszystkie książki z serii i bardzo przywiązałam się do bohaterów jednak ciągle mało. Z radością przyjąłem więc wiadomość że autorka wydała nową książkę tym razem zupełnie inną ponieważ nie ma w nim elementów paranormalnych Czy choćby postapokaliptycznych.

życie Savannah nie jest usłane różami dziewczyna dziewczyna musi radzić sobie nie tylko z brakiem matki i pijącym ojcem lecz również nie bratem który wymaga wyjątkowej opieki w tym wszystkim nie ma czasu dla siebie koleżanek a tym bardziej chłopak z największym pragnieniem jest przetrwać kolejny dzień. Dzień kiedy braciszek jest grzeczny i nie robi problemów jest wystarczającą nagrodą A kiedy w dodatku i ojciec postanawia tu zostać przez przez całe popołudnie Animal dar Niebios to niemal dar niebios.

Cameron po prostu jej się przydarza... Zdawać by się mogło że dziewczyna nie ma na to żadnego wpływu. Jest przystojny, miły, sympatyczny i pochodzi z normalnej rodziny. Normalnej w świecie naszej bohaterki oznacza rodzinę, w której nikt nie pije, a jej członkowie zwyczajnie troszczą się o siebie nawzajem. Savannah nie ma jednak czasu na romanse, a tym bardziej na stałego chłopaka. Czy Cameron owi wystarczy odwagi aby zdobyć serce Savannah? Czy chłopak będzie w stanie znieść nie tylko problemy bohaterki, lecz również jej małego, chorego braciszka, którym nikt inny się nie zajmie?

Podejrzewam książka będzie dobra nie spodziewałam się jednak że połamie moje serce na kawałki. Suzanne Young Przeszła samą siebie, a ta historia  zaskoczy nawet najbardziej zagorzałych fanów "Plagi Samobójców". Nie zrozumcie mnie źle - to zupełnie inna bajka, tym razem mamy do czynienia z prawdziwym dramatem, mrożącą krew w żyłach historią głównej bohaterki, przedstawioną w taki sposób, że nie sposób się z nią nie utożsamiać. To prawdziwa lekcja życia. Kiedy cierpiała Savannah, cierpiałam również ja. Kiedy płakała, ja również ocierałam łzy. I nawet w najczarniejszej chwili mocno trzymałam kciuki, aby czekało na nią  szczęśliwe zakończenie, ponieważ na nie zasłużyła.

"Dzikie serce" znajdą specjalne miejsce na mojej półce i nie tylko dlatego (choć przede wszystkim), że to cudowna historia. Z przyjemnością mogę poinformować, że moja rekomendacja znalazła się we wkładce, a promowanie tak dobrej książki to zaszczyt. Mam nadzieję że wystarczająco mocno zachęciłam Was do lektury. Nawet, jeśli do tej pory nie byliście fanami autorki, jak już wspominałam to zupełnie inny gatunek - bardziej uniwersalny. Niezależnie od tego, ile macie lat jestem przekonana że "Dzikie serca" Was wzruszą. 


Ocena: 9/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

wtorek, 11 kwietnia 2017

Zapowiedź: "Dzikie serca" Suzanne Young

"Dzikie serca" Suzanne Young

Premiera: 26 kwietnia 2017
"Tkwię w mojej najgorszej wersji piekła"
 
Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej. Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swojego życia?
 
"Czasem bywa ciężko. Można ogromnie troszczyć się o kogoś, wiele mu ofiarowywać... Nauczyłam się jednak, że miłość niekiedy nie wystarcza"
 
Ta książka wbije Cię w fotel i nie puści do ostatniej strony. To trudna i niecukierkowa opowieść o prawdziwych problemach i o sile. Sile dzikiego serca.

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Firstlife. Pierwsze życie" Gena Showalter

źródło
Tytuł: Firstlife. Pierwsze życie
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo:  Harper Collins
Stron: 432


"Żyje się tylko raz? Nie w tym świecie, tutaj prawdziwe życie zaczyna się dopiero po śmierci. Jesteś pełnoletni? A więc pora zdecydować, czy będziesz wyznawać zasady Trojki, czy Miriady. Te dwie frakcje toczą zaciekłą walkę o dusze Niezwerbowanych i prawie nigdy nie grają czysto.
Tenley została naznaczona już w chwili narodzin. Jest obdarzona wielką mocą. I Trojką, i Miriada nie cofną się przed niczym, by ją przeciągnąć na swoją stronę. Wciąż nie zdecydowała, dokąd chce trafić po śmierci, a nie wie, że los przygotował dla niej kilka niemiłych niespodzianek." źródło

Gena Showalter bardzo szybko trafiła na listę autorów, których darzę szczególną sympatią, właściwie, już po pierwszym tytule jej autorstwa, który wpadł w moje ręce. Chodzi oczywiście o znaną pewnie większości z Was "Alicję z Krainie Zombie". Wszystkie części tej serii bardzo cenię sobie przede wszystkim za świetne poczucie humoru autorki - jakkolwiek absurdalnie nie brzmiałby pomysł na przeniesienie baśniowej Alicji do świata opanowanego przez Zombie, Gena Showalter stworzyła coś niesamowitego i godnego polecania.

Pojawianie się na mojej półce "Firstlife" było jedynie kwestią czasu - nazwisko autorki wystarczająco do mnie przemawia. Musze jednak wspomnieć o przecudownej okładce, która przykuwa uwagę. Większość z nas jest wzrokowcami i jest przekonana, że nie jestem jedyną osobą, która zachwyca się tą grafiką. Jeżeli natomiast chodzi o opis na okładce, to... przemawia do mnie nieco mniej. Nie chodzi o to, że jest zły - po prostu nie byłam w stanie wyobrazić sobie fabuły. Nie pozostało więc nic innego, niż jak najszybciej zapoznać się z książką i sprawdzić, czy jest równie udana jak poprzednia seria autorki.

Główną bohaterką jest Tenley. To wyjątkowa dziewczyna - została naznaczona, a co za tym idzie jest łakomym kąskiem dla obu Frakcji. Co to oznacza? Otóż w świecie, w którym żyje nasza bohaterka wszysycy oczekują, że opowiesz się po jednej ze stron. Jeśli jesteś zbyt oporny, zarówna Trojka, jak i Miriada nie zamierzają przebierać w środkach, jeśli ma to przyspieszyć decyzję. Niestety, Tenley to naprawdę twarda sztuka - jeszcze nie zdecydowała, a "twarde argumenty" zdają się nie robić na niej wrażenia. Przebywa więc w specjalnym ośrodku, do którego wysłali ją własni rodzice i codziennie musi znosić tortury mające na celu przyspieszenie decyzji.

Gdybym miała określić "Firstlife" jednym słowem, powiedziałabym: "dziwna!". Tak, to z pewnością powieść nietypowa, a autorka miała niesamowicie oryginalny pomysł. Nie inaczej jest również z realizacją. Jednak ta "dziwność" nie pozwala mi krzyknąć: "To świetna książka, koniecznie musicie ją przeczytać", ponieważ... sama nie wiem, co o niej myśleć. Przeczytałam przecież ponad 400 stron, a dalej nie jestem w stanie ocenić na ile mi się podobała...

Co mogę powiedzieć? Główna bohaterka jest jak najbardziej interesująca. Język, dokładnie tak jak spodziewałam się po autorce jest prosty, jednak pełen zabawnych komentarzy. Wszystko to sprawia, że "Firstlife" czyta się po prostu dobrze, nawet jeżeli, tak jak ja, sami nie wiecie, co myśleć o fabule. Nie pozostaje mi więc nic innego, niż czekać na kolejny to - być może wtedy będą w stanie ocenić tę serię.

Ocena: brak

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

niedziela, 2 kwietnia 2017

"Ponad wszystko" Nicola Yoon


źródło
Tytuł: Ponad wszystko
Autor: Nicola Yoon  
Wydawnictwo:  Dolnośląskie 
Stron: 329

"Choroba nastoletniej Maddy jest bardzo rzadka. Ma alergię na cały świat. Od siedemnastu lat jest uwięziona w domu. Kontaktują się z nią wyłącznie mama i pielęgniarka. Pewnego dnia Maddy wygląda przez okno i widzi... jego. Jest wysoki, szczupły, ubrany na czarno. Ich spojrzenia się spotykają. Obserwuje go z oddali. Już wie, że jej życie właśnie się zmieniło. Nieodwracalnie. I wie, że to będzie katastrofa. " źródło

Maddy cały swój wolny czas spędza w domu. Właściwie nie tylko wolny, ponieważ tam również się uczy i odrabia pracę  domową. Nie ma przyjaciół, bo gdzie miałaby ich spotkać? Dom dziewczyny jest sterylny i starannie zabezpieczony przed jakimkolwiek kontaktem ze światem zewnętrznym. Jedyne osoby, z którymi ma bezpośredni kontakt to mama i pielęgniarka. Właśnie one stają się najlepszymi przyjaciółkami nastolatki i jedynymi powierniczkami jej tajemnic.

Cały świat Maddy zmienia się, gdy nowi sąsiedzi wprowadzają się do domu obok. Tajemniczy chłopak z naprzeciwka budzi ciekawość dziewczyny i sprawia, że za wszelką cenę chciałaby się z nim skontaktować. Problem w tym, że ona nie może wydostać się na zewnątrz, a on - dostać do środka. W głowie dziewczyny rodzi się myśl, na którą do tej pory nie miała odwagi: czy warto, żyć bezpiecznie w zamknięciu, czy może krótko, lecz intensywnie na zewnątrz.

Choć powieści o śmiertelnie chorej dziewczynie i przystojnym chłopaku było już całe mnóstwo, "Ponad wszystko" to coś nowego. I nie chodzi jedynie o to, że choroba Maddy jest bardzo nietypowa, lecz przede wszystkim o dość zaskakujący rozwój wydarzeń. Bo oprócz dość typowej pointy, ta historia przybiera nieoczekiwany obrót i pokazuje, że czasami dramat jednej osoby dotyka przede wszystkim jej najbliższych. 

Maddy, choć  zamknięta w czterech ścianach, jest uroczą, sympatyczną i przebojową dziewczyną. Gdyby tylko mogła spotykać się z rówieśnikami z pewnością miałaby mnóstwo przyjaciół. Tak więc Nicola Yoon pokazuje nam bohaterkę, wzbudza w czytelniku sympatię, przez co jeszcze ciężej pogodzić nam się z jej ciężką sytuację. Razem z Maddy bardzo chcemy, aby dane jej było przeżyć choćby jeden pełen emocji dzień. 

"Ponad wszystko" to piękna, pełna wzruszających momentów historia o miłości. Zasługuje na uwagę również z uwagi na zaskakujące zakończenie. To jedna z tych powieści, które nadają się dla czytelników w każdym wieku - każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.


Jako ciekawostkę mogę dodać, że "Ponad wszystko" wkrótce doczeka się ekranizacji, która swoją premierę będzie miała za mniej więcej dwa miesiące. Jeśli jesteście zainteresowani, w internecie z pewnością bez trudu znajdziecie zwiastun. Czasu jest wystarczająco dużo i z pewnością zdążycie zapoznać się z lekturą przed kinową premierą!

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

piątek, 31 marca 2017

"Nerve" Jeanne Ryan

źródło
Tytuł: Nerve
Autor: Jeanne Ryan
Wydawnictwo:  Dolnośląskie 
Stron: 296

"JESTEŚ WIDZEM CZY GRACZEM?
Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót… " źródło

Vee chyba lubi swoje życie, jednak, jak każdy z nas, chciałaby zmienić niektóre rzeczy. Choć ma masę przyjaciół zawsze pozostaje w cieniu, podczas gdy jej najlepsza przyjaciółka jest prawdziwą gwiazdą. Nawet w teatrze, którym się pasjonuje, zawsze pozostaje za kulisami. Nic więc dziwnego, że pewnego dnia ma tego wreszcie dość i postanawia sprawdzić, jakie to uczucie być w centrum uwagi.

Nerve to gra przypominająca Prawdę czy Wyzwanie. Z tą różnicą, że do wyboru pozostaje jedynie wyzwanie.  Prawda nikogo już nie obchodzi, ponieważ tajemniczy Organizatorzy wiedzą o Tobie wszystko i z pewnością tę wiedzę wykorzystają. Nie trudno się domyślić, że wyzwania stają się coraz śmielsze, a im dłużej uczestnicy są w stanie im sprostać, tym większą popularność zdobywają. Nie bez znaczenia są oczywiście również nagrody, coraz droższe i bardziej kuszące. Vee chce jedynie pokazać, że się nie boi. No cóż, przynajmniej na początku... Szybko okazuje się jednak, że raz rozpoczętą grę bardzo trudno przerwać.

Aż wstyd się przyznać, jednak "Nerve" trafiło w moje ręce głównie z uwagi na film. Najpierw ujrzałam zwiastun filmowej premiery, później dopiero dowiedziałam się, że jest to ekranizacja. I tak też, w myśl zasady "najpierw książka, później film", zrezygnowałam z seansu kinowego i postanowiłam zrobić sobie prywatny pokaz na dvd, a w międzyczasie przeczytać wersję książkową.

Muszę przyznać, że pomysł na tę historię jest genialny w swej prostocie. Już niejednokrotnie trafiałam na historie, w których ludzie próbowali sprostać niezwykłym wyzwaniom, choćby znana pewnie większości z Was "Panika". W powieści Jeanne Ryan jest jednak coś takiego, że wciąga już od pierwszych stron. Vee się po prostu lubi (choć muszę przyznać, ze wyobrażałam ją sobie jak okładkową Emmę Roberts). Z jednej strony zdajemy sobie sprawę z niebezpieczeństwa Nerve, z drugiej jednak odruchowo kibicujemy głównej bohaterce. Szczególnie, kiedy nagrody z zwykłych zachcianek zmieniają się w naprawdę wartościowe, takie którym bardzo trudno się oprzeć.

"Nerve" ma wszystko, co musi mieć dobra powieść - akcję, która rozpoczyna się już od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca, świetną główną bohaterkę, wątek miłosny i niemalże kryminalny. To historia, która warto przeczytać, szczególnie, jeśli seans filmowy jeszcze przed Wami - koniecznie zacznijcie od książki!

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

środa, 22 marca 2017

"Fatalna lista" Siobhan Vivian

źródło
Tytuł: Fatalna lista
Autor: Siobhan Vivian
Wydawnictwo:  Feeria 
Stron: 336

"Piękno i brzydota nie zawsze są kwestią wyglądu.
 
Wyobraź sobie, że gdy przychodzisz do szkoły, oczy wszystkich są wbite w jeden punkt.
W listę.
Czy znajdziesz na niej swoje nazwisko? A jeśli tak, to w której kategorii?
 
Co roku ktoś - nie wiadomo, kto - wybiera dwie dziewczyny z każdego rocznika. Jedna zostaje okrzyknięta najpiękniejszą, druga - najbrzydszą.
O tych spoza listy natychmiast się zapomina. Wybrane nagle znajdują się w centrum uwagi całej szkoły. 
Na liście są nazwiska ośmiu dziewcząt. W świecie po liście ich życie już nigdy nie będzie takie samo." źródło
 
Chyba w każdym liceum spotykamy się ze swoistym konkursem piękności. W niektórych szkołach wybiera się Królowe Balu. W innych jest to nieco bardziej subtelne i choć nikt o nie organizuje zawodów i tak wiadomo, kto by je wygrał. Gdzieniegdzie można spotkać nawet wybory Miss Szkoły. Siobhan Vivian w swojej powieści posunęła się o krok dalej. Mount Washington High ma swoją własną tradycję...

Co roku na szkolnych korytarzach, w niezliczonej ilości egzemplarzy pojawia się piekielna lista. Nie sposób jej nie zauważyć, bo jest po prostu wszędzie. Na liście znajdują się nazwiska dziewcząt, które przez najbliższe dni, a może nawet miesiące znajdą się na językach wszystkich. Z każdego rocznika wybrane zostają dwie dziewczyny – ta najpiękniejsza i... najbrzydsza. Jakby tego było mał o, twórca nie omieszkał uzasadnić swojego wyboru zgryźliwym komentarzem.

Nikt nie wie, kto jest autorem listy, ani jak to możliwe, że z roku na rok informacja jest przekazywana tak dyskretnie, że tajemnica nie wyszła na jaw. To temat kontrowersyjny – ma zarówno swoich fanów, jak i przeciwników. Do tych drugich należy przede wszystkim dyrektora szkoły, która za wszelką cenę stara się przerwać wieloletnią tradycję. Mimo tego, całe tabuny dziewcząt marzą, aby ich nazwisko znalazło się na liście najpiękniejszych. Inne z kolei liczą na to, że nigdy nie znajdą się w rankingu najmniej urodziwych.

Miałam przeczucie, że Siobhan Vivian bardzo ciekawie podejdzie do tematu przywiązywania wagi do wyglądu zewnętrzne i muszę przyznać, że się nie pomyliłam. Autorka, z którą miałam już okazję się spotkać urzekła mnie właśnie tym, że potrafi w bardzo różnorodny sposób kształtować charaktery swoich bohaterek. I nie pomyliłam się, bo na „Fatalnej liście” mamy chyba każdy możliwy typ bohaterki.

Laurem właśnie rozpoczęła naukę w prawdziwej szkole z rówieśnikami, po latach domowej edukacji. Abby jest w rodzinie „tą ładną” i kompletnym przeciwieństwem swojej starszej siostry, której przypadła rola prymuski. Bridget z kolei obsesyjnie chce zmieścić się w coraz mniejszy rozmiar, a miejsce na liście jedynie utwierdza ją w przekonaniu, że powinna jeszcze bardziej schudnąć. Dalej mamy Jennifer – od kilku lat przypada jej miejsce na mniej pożądanej części listy i zdaje się, że już się z tym pogodziła. Jej ex-przyjaciółka, Margo to typowa szkolna królowa balu, która nie chce być widziana z nikim, kto nie jest dość popularny. Nieco przypomina Cadance, która zamierza czerpać wszelkie możliwe profity z własnej urody. Sara jest jej kompletnym przeciwieństwem – to outsiderka, która woli się trzymać z boku. Ostatnią z dziewcząt jest Danielle, sportsmenka, jeszcze do niedawna w szczęśliwym związku. Jak się jednak okazuje, lista może zepsuć wszystko.

Historia może wydawać się z pozoru dość prosta. Jest jednak zupełnie inaczej – temat z pozoru płytki okazuje się mieć bardzo duży wpływ na życie naszych bohaterów. Nawet jeśli większość z nas nie chce tego przyznać wygląda zewnętrzny ma w życiu ogromne znaczenie. Szczególnie, gdy ma się naście lat i codziennie ktoś chce nas oceniać. Czy jesteśmy wystarczająco ładni, szczupli, inteligentni? A najgorsze w tym wszystkim jest, gdy nasi bliscy podzielają opinię otoczenia.

„Fatalna lista” wypada naprawdę ciekawie. Czasami proste wątki, jak choćby właśnie zestawienie najpiękniejszych dziewczyn, poprowadzone w odpowiedni sposób, wypadają świetnie.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...