piątek, 13 października 2017

"Mroczne zakamarki" Kara Thomas

Tytuł: Mroczne zakamarki
Autor: Kara Thomas     
Wydawnictwo: Akurat
Stron: 416

"W Fayette, prowincjonalnym miasteczku w Pensylwanii, na każdym kroku czają się ponure tajemnice. Tessa, która wyjechała stąd w dzieciństwie, cały czas starała się nie myśleć o tym, co wydarzyło się tamtej letniej nocy. Tak mroczne przeżycia mogą zostawić w pamięci niezatarty ślad, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Callie, jej przyjaciółka, została w Fayette. Przeprowadziła się do innego domu, więc nie musi codziennie patrzeć na te same ściany, ale Callie zawsze była tą silniejszą. Dlatego potrafi stawiać czoła demonom i ma nadzieję, że pewnego dnia znikną na dobre, jeśli będzie ostro imprezowała.
Jako dziewczynka Tessa nigdy nie rozmawiała ze swoją przyjaciółką o tym, co wtedy widziały. Nie przed procesem, w którym obie zeznawały. Ani tym bardziej potem. Po procesie Callie zamknęła się w sobie, a Tessa wyjechała, co tylko sprawiło, że przyjaciółki całkowicie straciły ze sobą kontakt.
Ale od wyjazdu Tessę nurtują pytania. Pewne rzeczy nieustannie budziły jej podejrzenia. A teraz musi wrócić do Fayette – tam, gdzie Wyatt Stokes czeka w celi śmierci na proces apelacyjny, gdzie przed laty zginęła Lori Cawley, kuzynka jej przyjaciółki, i gdzie ukrywa się ktoś, kto może znać" prawdę."

Fayette to niewielka miejscowość w Pensylwanii. Właśnie z niej Tessa wyjechała z nadzieją, że nigdy nie będzie musiała wrócić. Ponure tajemnice z przeszłości, to ostatnie do czego ma ochotę wracać. Staje jednak w obliczu sytuacji, która zmusza ją do powrotu, a wtedy... wszystkie problemy odżywają na nowo. Szczególnie, że zatrzymuje się w domu Callie, niegdyś jej najlepszej przyjaciółki. W dzieciństwie Tessa i Callie były nierozłączone. Pomimo, że pochodziły z kompletnie różnych środowisk, potrafiły świetnie się dogadać. Aż do momentu, kiedy pewnej letniej nocy w Fayette doszło do przerażającej zbrodni, której obie dziewczynki były świadkami.

Lori, nastoletnia kuzynka Callie, pilnowała przyjaciółek, kiedy została zamordowana. Przebywanie na miejscu zbrodni to zbyt wiele dla małych dziewczynek. Nasze bohaterki nigdy tak naprawdę nie rozmawiały o tym, co widziały. Niedługo później Tessa spotkała cała masa innych trudnych sytuacji, skutkiem czego wyprowadziła się z Fayette. Teraz wraca do rodzinnej miejscowości z uwagi na ciężką chorobę ojca i wszystko zaczyna się do nowa. Policja odnajduje ciało kolejnej młodej kobiety, w dodatku przyjaciółki naszych bohaterek. Jak to możliwe, że giną ludzie, skoro morderca siedzi w więzieniu?

"Mroczne zakamarki" to typowy thriller - skupia się na poszukiwaniach seryjnego mordercy. Zagadka jest zawikłana na jaw wychodzą coraz to nowe fakty. Zakończenie jest nieoczywiste, a każdy fakt ma znaczenia. To powieść z rodzaju tych, które lubię najbardziej - wciąga od samego początku. Jest lekka, lecz jednocześnie wymaga od czytelnika skupienia, ponieważ chcemy przecież dowiedzieć się kim jest morderca.

Całość wypada naprawdę nieźle. Szczególnie dlatego, że Tessę da się lubić, a jej zachowanie - logicznie wytłumaczyć. Nie lubię, gdy w powieściach z wątkiem kryminalnych główna bohaterka wtrąca się w kompletnie nie dotyczące jej sprawy, starając się być mądrzejszą niż policja i prokuratura razem wzięci. Tutaj zaangażowanie Tessy jest logiczne - była świadek zbrodni, w dodatku dobrze znała ofiarę. Teraz, gdy wszystko wskazuje, że morderca powrócił, musi zapewnić bezpieczeństwo sobie i najbliższym..

Jestem zaskoczona, że książka podobała mi się tak bardzo. Niesamowicie wciągnęła mnie historia Tessy i Callie. Z wypiekami na twarzy próbowałam razem z dziewczynami rozwiązać zagadkę "Potwora znad rzeki Ohio". Zaciekawiła mnie jednak również nietypowa historia rodziny Tessy, a zakończenie? Totalnie wbiło w fotel. Wiem, że ta powieść jest debiutem, tym bardziej jestem pod wrażeniem. Jeśli kolejna książka autorki zostanie wydana w Polsce, z pewnością po nią sięgnę.

Ocena: 9/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

środa, 11 października 2017

"Złotko" C.J. Skuse

Tytuł: Złotko
Autor:
C.J. Skuse

Wydawnictwo: Burda Książki
Stron: 350


"To jak Bridget Jones z morderczymi skłonnościami Dextera. Śmiertelnie zabawna. Kusząco makabryczna.
"Ostatnią osobę, która zwróciła się do mnie per Złotko, spotkał smutny koniec... Jestem seryjną morderczynią, do cholery".

Można pomyśleć, że Rhiannon Lewis to przeciętna młoda Brytyjka – ma nudną biurową pracę, w czasie wolnym spotyka się ze znajomymi, mieszka z kochającym chłopakiem. Pozory mylą. Praca, przyjaciele, związek... wszystko to jest jedynie fasadą, za którą Rhiannon stara się ukryć swoją prawdziwą naturę bywalczyni podejrzanych forów, kusicielki pedofilów, prześladowczyni bestii, które wychodzą na żer tylko w nocy.

"Złotko" to mroczny thriller napisany z ogromnym poczuciem humoru, ochrzczony przez recenzentów dzieckiem Bridget Jones i Dextera Morgana. To książka, która wywozi stereotyp dziennika Bridget Jones głęboko w las i zakopuje go w płytkim grobie. Nie jest przeciętna ani prozaiczna.
Rhiannon to dziewczyna, jakich wiele. Ma pracę, psa i chłopaka. Oraz mroczną tajemnicę... Dzieciństwo Rhiannon naznaczyła słynna zbrodnia, ale teraz jej życie wróciło do normy, a na ulicy nie rozpoznaje jej już nikt. Pracuje jako asystentka redaktora lokalnej gazety, chociaż to zajęcie nie przynosi jej satysfakcji. Wieczorami wysłuchuje zwierzeń swojej przyjaciółki i układa pewną listę. Spis osób, które chciałaby zabić. Rhiannon gotowa jest wymierzyć sprawiedliwość wszystkim – od kasjera z Lidla, który zawsze obija jej jabłka, i kierowcy, który parę razy zajechał jej drogę, po ludzi, którym wyraźnie się należy. Dziewczynie, na którą nikt nie zwraca uwagi, być może nawet zbrodnia ujdzie na sucho.
"Od trzech lat nie zabiłam nikogo. Myślałam, że po takiej przerwie przy następnej okazji dopadną mnie wyrzuty sumienia, niczym byłego alkoholika, który da się skusić na łyk whisky. A tu nic. Spałam spokojnie jak dziecko. Całą noc, bez przewracania się z boku na bok. I, dla odmiany, nie śniły mi się koszmary. Wstałam zrelaksowana i spokojna. Wręcz zrównoważona psychicznie. No, prawie".


Podobno jeśli stworzysz hybrydę Dextera i Bridget Jones powstanie ona - urocza, jednak nieco pechowa blondynka z zabójczymi skłonnościami. Rhiannon ma 27 lat, pracuje w prowincjonalnej gazecie i marzy o awansie. Mieszka z chłopakiem, a w wolnym czasie spotyka się z grupą najlepszych koleżanek. Brzmi jak życie większości dziewczyn w jej wieku? Niezupełnie...

Tak naprawdę chłopak Rhiannon zdradza ją z młodszą (pfff... jakby nasza bohaterka była stara) koleżanką z pracy. Wspomniane wcześniej przyjaciółki to tak naprawdę dziewczyny, które zwyczajnie jest w stanie tolerować - pod warunkiem, że nie opowiadają zbyt wiele o swoich dzieciach. Jedyną prawdziwą przyjemnością jest tworzenie listy osób "do odstrzału", a potem stopniowe jej wypełnianie...

"Do odstrzału" oznacza tak naprawdę nóż, bo to właśnie narzędzie zbrodni najczęściej wybiera nasza bohaterka. I czasami faktycznie ciężko jej się dziwić. Kto nie miał ochoty by zabić faceta, który właśnie próbuje go zgwałcić? Albo pedofila grasującego po ulicach wolno? Czasami jednak, mimo najszczerszych chęci Rhiannon zdarza się zamordować również kogoś, kto nieszczególnie na to zasłużył, jednak dziewczyna nie przejmuje się tym zbyt mocno.

"Złotko" to przedziwna hybryda dobrego humoru, thrilleru i powieści kobiecej. Trywialne powody, dla których główna bohaterka chce mordować są momentami naprawdę komiczne - weźmy np. kasjera w Lidlu, który jej zdaniem za bardzo macał chleb... Gdzieś w tym wszystkim, a może raczej pomimo tego wszystkiego zaczęłam darzyć Rhiannon coraz to większą sympatią.

Co najbardziej nie podobało mi się w "Złotku"? Choć podczas lektury bawiłam się nieźle to rozczarowało mnie zakończenie. Za mało z tym wszystkim morału, za dużo przypadku. Liczyłam, że nawet taka powieść zakończy się dość poważnie 0 nie ważne czy dobrze, czy źle. Ważne żeby była jakaś pointa. A może... Czeka na nas kolejna część?

Ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/

poniedziałek, 9 października 2017

Jesienny konkurs z "Obsesją"


Za oknem jest coraz mniej przyjemnie - jesień, zawierucha i deszcz. Jedyne na co człowiek ma ochotę, to schować się pod kocem z książką i kubkiem gorącej czekolady. O ile o kubek, czekoladę i koc musicie zatroszczyć się sami, o tyle książkę możecie dostać ode mnie :) Jeśli macie chrapkę na "Obsesję" Katarzyny Bereniki Miszczuk, poniżej opiszę Wam co zrobić, aby ją wygrać.

Najpierw kilka krótkich zasad:
1. Organizatorem konkursu i jednocześnie jednoosobowym jury jestem ja - autorka bloga.
2. Nagrodą w konkursie jest książka "Obsesja" Katarzyny Bereniki Miszczuk.
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo W.A.B., za co serdecznie dziękuję w imieniu swoim i przyszłego laureata konkursu :) 3. Konkurs trwa od dziś (09.10.2017) do 22.10.2017, do godziny 20.00.
4. Na wyłonienie zwycięzcy jury (czyli ja:) potrzebuje trochę czasu. Wyniki poznacie więc najpóźniej

29.10.2017, jednak postaram się zrobić to wcześniej
5. Nie wysyłam nagrody za granicę, musicie więc podać adres w Polsce. Nagroda zostanie wysłana listem poleconym.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy pod tym postem zostawić swój adres e-mail oraz odpowiedź na pytanie konkursowe. Wygrywa jedna osoba, której komentarz uznam za najciekawszy.
6. Lajki i tym podobne - mile widziane, ale niewymagane (fanpage Better Version of the Truth i fanpageWydawnictwa W.A.B. Byłoby mi również miło, gdybyście umieścili gdzieś banner konkursowy.

Pytanie konkursowe:
Co jest Twoją OBSESJĄ?

Powodzenia!
 

środa, 4 października 2017

"Przeklęty prom" Mats Strandberg

źródło
Tytuł: Przeklęty prom
Autor:
Mats Strandberg
 
Wydawnictwo: Marginesy
Stron: 448


"Witamy na pokładzie „Baltic Charisma”.

Poznacie tu samotną starszą panią, której marzy się przygoda życia. Przygasłą gwiazdę estrady zatrudnioną do prowadzenia wieczorów karaoke. Dawnego pracownika promu, który chce się oświadczyć ukochanej podczas rejsu. Przyjaciółki, które chcą zapomnieć o codzienności i przebalować całą noc.

Prom od lat kursuje codziennie tą samą trasą po Bałtyku. Gdy tylko wyjdzie z portu, personel otworzy bary, zabrzęczą butelki i przez kolejną dobę pasażerowie będą mogli zapomnieć o codziennym życiu i się wyszaleć.

Ten rejs jest jednak inny.

Na pokładzie czai się zło. Zło w czystej postaci. Zaczynają ginąć ludzie. I lać się krew. W środku nocy, na środku Morza Bałtyckiego, nie ma dokąd uciec. Nie da się nawiązać połączenia z lądem. Śmierć nadchodzi znienacka. Zwykli ludzie stają się bohaterami, ale ta noc może również wydobyć z nich to, co najgorsze.

Jeśli prom dotrze do Finlandii, świat już nigdy nie będzie taki sam." źródło


Choć zdałam sobie z tego sprawę dopiero po rozpoczęciu lektury, twórczość Matsa Strandberga nie jest mi obca. Pierwszą książką autora, z która miałam styczność był "Krąg" - powieść dla młodzieży z gatunku fantastyki. Minęło już parę ładnych lat, więc niewiele z niej pamiętam, wiem jednak, że bardzo mi się swego czasu podobała. Jednak nie to sprawiło, że sięgnęłam po "Przeklęty prom". Tak naprawdę... chodzi o zwykłą ciekawość, jaką wzbudził we mnie opis.

Jedną z niewielu rzeczy, które zapamiętałam z "Kręgu" jest mnogość głównych bohaterów. Podobnie jest w przypadku "Przeklętego prom". Jest tu Marianne, starsza kobieta, dla której wycieczka jest najbardziej spontaniczną rzeczą, jaką zrobiła od lat. Albin i Lo, nastoletni kuzyni, zaczynają właśnie dostrzegać problemy rodzinne, na które jako dzieci nie zwracali uwagi. Rejs jest dla nich szansą na odświeżenie kontaktów, mimo różnic, które pojawiły się wraz z wiekiem dorastania. Calle to z kolei były pracownik, który ma właśnie zamiar oświadczyć się swojemu chłopakowi. Madde i Zandra to młode, frywolne dziewczyny, które chcą się zabawić, natomiast Goran jest podstarzałą gwiazdą jednego przeboju z przerośniętym ego.

Bohaterowie różnią się wiekiem, statusem społecznym, wykształceniem, orientacją i poglądami społecznymi, jednak łączy ich jedno - na wszystkich czai się zło i w jego obliczu wszyscy są równi. Zróżnicowanie bohaterów to zdecydowanie mocna strona tej historii. Każdy z nas znajdzie przynajmniej jednego, z którym mniej lub bardziej może się utożsamiać. Ale to nie wszystko - historia jest po prostu ciekawa, a perypetie poznanych bohaterów wciągają, nawet, zanim jeszcze akcja na dobre się rozkręci. Jak dla mnie Mats Strandberg mógłby pisać powieści obyczajowe!

Thrillery i horrory lądują najczęściej na jednej półce. Być może jest w tym trochę sensu, ponieważ gatunki te są nieco zbliżone, jednak taka generalizacja może wprowadzić człowieka w błąd. I podejrzewam, że to właśnie doprowadziło do niskich ocen, jakie zbiera "Przeklęty prom". Opis jest o tyle nieoczywisty, że "zło", może oznaczać również dobrze seryjnego mordercę co wilkołaka.

Uważam więc, że oceny, które zbiera "Przeklęty prom" są zbyt krzywdzące. Powieść można sklasyfikować jako horror, jednak nie oznacza to, że jest w jakimkolwiek stopniu gorsza niż historie o seryjnych mordercach. Choć sama częściej sięgam po thrillery, to tym razem się nie zawiodłam. Książkę z pewnością określiłabym jako dobrą - nawet jeśli nie sięgacie po horrory zbyt często, to może być ona miłą odmianą


Ocena: 6,5/10


Za książkę serdecznie dziękuję:
http://marginesy.com.pl/

poniedziałek, 2 października 2017

"Zniknięcie" Caroline Eriksson

źródło
Tytuł: Zniknięcie
Autor:
Caroline Eriksson   
 
Wydawnictwo: Marginesy
Stron: 256


"Pewnego wieczoru Greta, Alex i ich czteroletnia córeczka Smilla wypływają na cieszące się złą sławą jezioro. Docierają do maleńkiej wysepki, a tam ojciec z córką schodzą na ląd. Greta zasypia w łódce, ukołysana mgłą i leciutkim bujaniem. Kiedy się budzi, Alexa i Smilli nie ma. Zniknęli.

Greta chce zadzwonić do Alexa, ale komórka też zniknęła. W domku znajduje swój telefon ukryty pod prześcieradłami. To ona go schowała? W końcu uspokaja się na tyle, żeby pójść na policję i poinformować o zniknięciu. Tam jednak słyszy, że przecież nie ma męża i nigdy nie miała córki... O co tu chodzi? Greta nie wie, czy to przeszłość powróciła, aby ją dręczyć, czy w końcu straciła kontakt z rzeczywistością...
W tej mrocznej psychologicznej gonitwie, jeśli Greta chce odkryć prawdę, musi zmierzyć się z tym, co zawsze starała się ukryć." źródło

Zniknięcie to jeden z tych thrillerów, które miałam ochotę przeczytać, kiedy tylko pojawiły się w księgarniach. Tajemnicza okłada od raz przykuła moją uwagę - liczyłam, że wreszcie trafię na książkę, w której tajemnica okaże się o wiele bardziej skomplikowana niż próba odkrycia zabójcy.

Alex, Greta i mała Smilla są razem w łódce. Wszyscy razem dopływają do brzegu, a jednak... już za chwilę Greta zostaje sama. Kiedy ojciec wraz z córką pobiegli bawić się na wyspie, ona została na łódce. Miało to nie trwać zbyt długo, jednak, prawa okazuje się zupełnie inna. Zrozpaczona kobieta rozpoczyna poszukiwania swoich bliskich jednak wszystko wskazuje, że najzwyczajniej w świecie rozpłynęli się w powietrzu.

Greta szuka wszędzie, jednak na maleńkiej wysepce zaczyna brakować zakamarków, w których Alex i Smilla mogliby się ukryć. Co gorsza, nie może znaleźć telefonu. Zrozpaczona kobieta wraca na ląd. Dom czeka pusty, jej własny telefon - schowany. Greta postanawia zrobić to, co zrobiłby na jej miejscu każdy normalny człowiek - idzie na posterunek. Jak jednak ma tłumaczyć zaginięcie Alex i Smilli, skoro miejscowe władze twierdzą, że nie ma i nigdy nie miała ani męża ani dzieci?

"Zniknięcie" to przede wszystkim specyficzny klimat. Tutaj niczego nie wiemy na pewno. Nic nie jest oczywiste, a nawet własnym oczom nie można wierzyć. Czuję lekką nutę mojego ukochanego filmu - "Wyspa tajemnic". Sen miesza się z jawą, prawda z kłamstwem, a i czytelnika dosięga atmosfera wszechobecnej paranoi.

Ta książka jest dobra, bo jest inna. Owszem, styl autorki jest specyficzny, tym bardziej jej podejście do tematu, jednak inny nie zawsze znaczy gorszy. W tym przypadku inny oznacza ciekawy. Szczególnie teraz, kiedy rynek opanowała fala "thirllerów dla kobiet" (choć z założenia wystarcza chyba jedynie, aby główna bohaterka była kobietą...). Książek tego gatunku jest aktualnie mnóstwo w księgarniach, co oprócz oczywistych plusów, ma też swoje minusy - ciężko trafić na coś oryginalnego. W przypadku "Zniknięcia" uczucie deja-vu z pewnością Wam nie grozi.

W tej stosunkowo cienkiej powieści drzemie ogromna moc. Jeśli lubicie historie filmowe w klasycznym stylu grozy, który atakuje czytelnika z każdej strony, to z pewnością przypadnie Wam do gustu ta książka.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję:
http://marginesy.com.pl/

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

"Obserwator" David Thorne

źródło
Tytuł: Obserwator
Autor:
David Thorne 

Wydawnictwo: Burda
Stron: 448


"Wie o tobie wszystko. Śledzi każdy twój ruch w sieci. Jeśli staniesz się jego ofiarą, dowiesz się, gdy będzie za późno. Ponury thriller psychologiczny, wciągający i bardzo na czasie. Widzi wszystko, co robisz, wie, co oglądasz i co kupujesz. Zna twoich przyjaciół i wrogów. Czyta każdy wpis w sieci, ogląda każde opublikowane zdjęcie. Wie o twoich sekretach, słabościach i lękach. Hejterzy, którzy żyją online, czasem opuszczają wirtualny świat… Młoda dziennikarka Sophie Fortune znika w tajemniczych okolicznościach. Policja bardzo szybko rezygnuje z poszukiwań. Dziewczyna miała za sobą próby samobójcze, a tym razem zostawiła wiadomość: To się musi skończyć. Dziś już koniec. Zrozpaczony ojciec dziewczyny – choć przed laty, pochłonięty pracą w Dubaju, stracił kontakt z córką – nie chce uwierzyć w jej samobójstwo. Na własną rękę rozpoczyna śledztwo i szybko odkrywa kilka niepokojących faktów. " źródło

Wydawać by się mogło, że rok 2017 to złote czas dla thrillerów. To chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu" gatunek ten zaczął zajmować wystawy wszystkich księgarni. A przecież thriller obecny w literaturze jest od zawsze - jest cała masa autorów, która od lat ma rzesze wiernych fanów. Mimo wszystko, choć wstyd się przyznać, sama dopiero niedawno przypomniałam sobie, jak bardzo lubię książki z dreszczykiem i choć wspomniana wyżej "Dziewczyna z pociągu" mi się nie podobała, to chyba właśnie dzięki niej trafiłam na całe mnóstwo świetnych książek

Kiedy Twoje dziecko znika bez śladu zrobisz wszystko, żeby je uratować. Nieważne, ile ma lat, ani jak dobry kontakt mieliście. Kiedy więc Sophie zaginęła, Fortune, mimo że nie zasłużył na tytuł ojca roku stara się na wszelką cenę odnaleźć dziewczynę.

"Obserwator" tworzy rzeczywistość bardzo ważną w naszych czasach. Opowiada o stalkingu, o internetowych prześladowaniach, które zdarzają się przecież tak często. W internecie każdemu wydaje się, że jest anonimowy, a przecież tak  łatwo jest śledzić kogoś, kto ma wiecznie włączoną kamerę w laptopie.

Ta powieść to nie jedynie historia o prześladowaniu, a nawet bardziej opowieść o kontaktach ojca i córki. Choć Fortune nie był dobrym ojcem, to w obliczu zagrożenia potrafi poświęcić wszystko i rzucić się w pogoń, aby rozwikłać tajemnicę zaginięcia córki. A im bardziej zagłębia się w jej świat, tym bardziej jest przerażony...

"Obserwator" to przed wszystkim wciągająca lektura. Więc nawet jeżeli pojawiają się tutaj jakieś niedociągnięcia, to prostu się ich nie zauważa, bo emocji jest zbyt wiele! Jeżeli tak jak ja przez chwilę zapomnieliście, jak lubicie thrillery, to polecam Wam sięgnąć po ten tytuł. A jeśli moja rekomendacja nie jest dla Was wystarczającą zachętą, to gorąco polecam obejrzeć poniższy film!

Ocena: 7/10
Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/


piątek, 21 lipca 2017

"Alight/ Rozpaleni" Scott Sigler

Tytuł: Alight/ Rozpaleni
Autor: Scott Sigler
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 448


"M. Savage, zwana Em, przewodzi grupie dzieciaków, które obudziły się w dziwacznych trumnach, w tajemniczym pomieszczeniu, nie wiedząc, kim są ani jak się tam znaleźli. Krok po kroku, niebezpieczeństwo po niebezpieczeństwie, odkryli swoją tożsamość i prawdę o tym, co ich czeka. Stworzono ich jako ciała dla Starszych, przeciwko którym się zbuntowali. Znajdują się na statku kosmicznym, który pędzi na planetę Omeyocan, gdzie ma czekać na nich lepsza przyszłość. Ale planeta, na której mają żyć, okazuje się nie być tym wyczekanym i wytęsknionym rajem. Ślady wymarłej cywilizacji są przerażające i złowieszcze, a w dżungli kryje się nowy wróg. I nie ma dokąd uciec. 
Em i jej towarzysze stoją przed wyborem: walka albo śmierć. A gdy w ich szeregach coraz większe poparcie zyskuje niebezpieczny fanatyk wielbiący krwiożerczego boga, naprawdę zaczyna im grozić zagłada... "

Czytam fazami. Kiedyś była faza na antyutopie, bo akurat wszyscy zakochaliśmy się w "Igrzyskach śmierci". Kiedy przeczytałam "Gwiazd naszych wina" sięgałam po podobne historie. Aktualnie na tapecie są thrillery - chyba za sprawą "Dziewczyny z pociągu", bo, choć ona sama niezbyt mi spodobała, to sprawiła, ze na rynku pojawiło się więcej powieści z dreszczykiem, w których główną rolę odgrywają kobiety. Kiedy jednak sięgałam po "Alive" byłam we chwilowym szale na science-fiction. W tej chwili, nieco on osłabł, tak, jak i moja ochota na lekturę. Do pierwszego tomu mam jednak słabość i mimo że do kontynuacji zabierałam się jak przysłowiowy pies do jeża, to było oczywistym, że w końcu po nią sięgnę.

Pierwszy tom trylogii "Generacje" wcale nie należał do wyjątkowo cienkich. Jednak, po przeczytaniu książki "od deski do deski" nie wiem nic. Wciągnęła mnie historia, której nie potrafię nawet streścić. Oprócz wszystkich oczywistych zalet "Alive" ma jedną, dzięki której bez zastanowienia sięga się po kontynuację. Powód jest prosty - kompletnie nie wiadomo, o co tu chodzi!

Przez pierwszą część serii bohaterowie głównie... idą. Ale, o dziwo, sprawdza się to dobrze, nawet bardzo. Pod koniec pewna część historii zostaje zamknięta, a my dowiadujemy się, dlaczego Em i reszta bohaterów znajduje się w trumnach. Kompletnie nie wiemy jednak, jak wyglądać będzie świat, w którym już za chwilę się znajdą. Chyba za to właśnie kochamy fantastykę - tu wszystko jest możliwe.

Em jako główna bohaterka ma wszystko, czego oczekuje się po kluczowych postaciach w literaturze dla młodzieży. Jest odważna i waleczna. Choć odczuwa strach, to stara się tego po sobie nie pokazywać, aby być dobrą przywódczynią. Mimo wszystko to jednak tylko dziecko, dokładnie tak, jak pozostali bohaterowie tej historii. I tak, science-fiction staje się coraz bardziej młodzieżową fantastyką. 

"Alight" jest przyjemną lekturą i Ci, którzy pokochali pierwszy tom, z pewnością sięgną i po tę książkę. Choć czytało się ją dobrze, zabrakło mi nieco tego dreszczyka, który towarzyszył mi podczas lektury pierwszej części..

Ocena: 6/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...