sobota, 14 września 2013

"Przeznaczenie. Moc żywiołów" Marta Baranowska

źródło
Tytuł: Przeznaczenie. Moc żywiołów
Autorka: Marta Baranowska
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Stron: 180

"Czy wiecie, że tuż obok nas jest świat pełen magii? To przestrzeń przepełniona miłością i zazdrością. Miejsce, w którym żyje rudowłosa piękność Avilla… Czy uda jej się pokonać wszelkie  przeciwności i połączyć z ukochanym? Przeznaczenie. Moc żywiołów to napisana z rozmachem historia miłosna, to niezwykle barwnie wykreowany świat, to książka, która pochłania Czytelnika od samego początku niemal bez reszty. Zatem siadajcie wygodnie i poznajcie rzeczywistość, której nie będziecie chcieli opuszczać…" źródło

Wiecie, co najbardziej lubię w książkach wydawanych przez Warszawską Firmę Wydawniczą? Okładki! "Niewolnicy snów", "Kroniki ciemności", "Niewolnica" i właśnie "Moc żywiołów" - to tylko niektóre tytuły, które mam ochotę kupić, zanim jeszcze przeczytam opis fabuły. I tutaj zachwyciłam się okładką - jest magiczna i całkowicie w moim guście. Któż mógł przypuszczać, że oprawa graficzna będzie jedną mocną stroną tej książki?

Grafik zasługuje na podwójne gratulacje - stworzył okładkę pasującą do powieści, w której kompletnie nie wiadomo, o co chodzi. Lądujemy w bliżej nieokreślonym czasie i bliżej nieokreślonym miejscu, autorka wrzuca nas na głęboką wodę. Dawno, dawno temu, na kółko literackim uczyłam się, że powieść powinniśmy zaczynać w środku sceny - wtedy bardziej wciągnie czytelnika. Marta Baranowska chyba jednak wzięła sobie tę radę za bardzo do serca - zaczynamy w przedziwnym punkcie, gdzie zamiast imion pojawiają się bardzo nie jasne określania "on", "ona", "ja". Kto, co i dlaczego? Tego już musimy się domyślać.

Kuleje również narracja - jest pierwszoosobowa, ale zmienia się osoba, z punktu widzenia której poznajemy historię. Nie wraz ze zmianą rozdziału, czy jakąkolwiek inną logiczną zasadą - po prostu zmienia się narrator. Raz w środku rozdziału, raz na początku, jednak zawsze z zaskoczenia. Nie mamy żadnej sygnału na temat tego, w czyjej głowie aktualnie siedzimy. Jeśli historię opowiada nam Avilla - nie jest tak źle, bo szybko możemy się domyśleć, że to dziewczyna. Jeśli jednak narratorem staje się, któryś z chłopców - jest problem, ponieważ obaj żywią do niej ciepłe uczucia i myślą w podobny sposób.

"Moc żywiołów" to bardzo krótka książka - liczy zaledwie 180 stron, w dodatku czcionka jest ogromna i odstępy między rozdziałami zajmują momentami całą stronę. Czyta się szybko, jednak jest to spowodowane małą ilością tekstu, a nie ciekawą historią. Bo sama opowieść w najmniejszym stopniu nie wciąga - kiedy już wśród tych chaotycznych zdań, czytelnikowi udaje się odkryć sens fabuły, okazuje się, że nie jest ona ani interesująca, ani w najmniejszym stopniu realistyczna. Przypomina raczej opowiadanie pisane do szuflady przez gimnazjalistkę i udowadnia, że dzisiaj każdy może wydać książkę.

Z przykrością muszę stwierdzić, że to najgorsza książka i jednocześnie największe rozczarowanie, jakie miałam (nie)przyjemność przeczytać w tym roku. Choć zazwyczaj tego nie robię i decyzję pozostawiam Wam, w tym wypadku zdecydowanie odradzam tę książkę. Jest mnóstwo zdolnych polskich autorów i nie ma sensu, żebyście zrażali się do nich przez nieporozumienie, jakim jest "Przeznaczenie. Moc żywiołów". Okładka jest piękna, to jednak jedyna zaleta tej książki.

Ocena: 1/10

Recenzja dla portalu A-G-W.info!

środa, 11 września 2013

"Kroniki ciemności. Łowca Demonów" Agnieszka Michalska

źródło
Tytuł: Kroniki ciemności. Łowca Demonów
Autorka: Agnieszka Michalska
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Stron: 200

"Łowca demonów – trudno sobie wyobrazić bardziej ekscytujące zajęcie, prawda? A jednak piętnastoletnia Katy ma wątpliwości, czy chce nim zostać. Mimo że przecież wszystko jej sprzyja – ma dar dający jej przewagę nad innymi czarodziejkami, jest ambitna i uparta, nie boi się podejmować trudnych decyzji. A poza tym wizja przyszłości jasno wskazuje, że nie ma innego wyjścia… Zostać Łowcą jednak to znaczy tyle, co poświęcić osobiste szczęście dla ratowania świata. Czy dziewczyna jest na to gotowa?
Świat tej powieści jest gęsty jak ciemność w bezgwiezdną noc i intensywny jak zapach krwi w czasie wojny. Fantasy pióra młodej autorki zapewnia zarówno przekraczające znane wymiary czasu i przestrzeni wypadki, soczyste sceny pojedynków, jak i zabawne dialogi."
źródło

"Czarodziejki" to serial, który powstał pod koniec lat 90. Liczył sobie aż 8 sezonów, a i w polskiej telewizji, jeszcze nie tak dawno, można było go zobaczyć. Opowiadał o losach trzech sióstr, które walczyły z demonami. Niestety jakoś nigdy nie miałam okazji bliżej przyjrzeć się tej produkcji. Wydawało mi się, że wiem przynajmniej, kto wciela się w główne role, jednak okazało się, że i tutaj coś pomieszałam. Kiedy jednak dowiedziałam się, że "Kroniki Ciemności" nawiązują do tej popularnej produkcji, postanowiłam zapoznać się chociaż ze streszczeniem fabuły. Jak się okazało, trzy bohaterki serialu - Piper, Phoebe i Paige - opiekują się główną bohaterką powieści.

Katy to sympatyczna piętnastolatka. Ma dwóch najlepszych przyjaciół i trzy kuzynki, które się nią opiekują. Kiedy zbliżają się urodziny dziewczyny, zachowanie rodziny wzbudza jej podejrzenia - wszystko wskazuje na to, że ukrywają jakąś tajemnicę. W dzień urodzin okazuje się, że przypuszczenia nastolatki były słuszne - Katy ma ukrytą moc, które właśnie ma ujrzeć światło dzienne. Katy, Chris i Wyatt rozpoczynają walkę z demonami, a na ich drodze staje tajemniczy Łowca. Jedno jest pewne: nic już nie będzie takie, jak kiedyś...

Choć opis powieści brzmi zachęcająco, Łowcy Demonów to motyw dość oklepany. Najpopularniejsza jest oczywiście seria "Dary anioła" (którą ubóstwiam!), ale można go spotkać również w kilku innych historiach, np. "Wizjach" Danieli Sacerdoti. Co więcej świat przedstawiony w "Kronikach ciemności" bazuje na historii przedstawionej w serialu. Nie mam do niego jakichś szczególnych zastrzeżeń, jednak nie sposób oceniać utwór przez pryzmat świata przedstawionego, skoro nie został on w całości wymyślony przez autorkę.

Głównej bohaterce udało się zaskarbić moją sympatię. Jest dość poukładana, jak na nastolatkę, jednak czasami potrafi być przekorna. Nie zirytowała mnie, a to przecież najważniejsze. Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że będzie to cicha myszka, która spotka na swojej drodze mrocznego przystojniaka. Każde odstępstwo od tego schematu, już jest zaskoczeniem. Polubiłam również przyjaciół głównej bohaterki, nie mogę się jednak przekonać do jej kuzynek. Wiem, są tutaj elementem kluczowym i łącznikiem z serialem, ale dla osoby, która całkowicie nie orientuje się w fabule produkcji, to istny koszmar. Ich imiona są do siebie zbyt podobne - oczywiście miałam problem, żeby zapamiętać, która jest która. W końcu najzwyczajniej w świecie skupiłam się na Katy i to chyba była najlepsza decyzja.

Najsłabszą stroną powieści jest niestety język. Bardzo szybko można zorientować się, że powieść została napisana przez debiutantkę - zabrakło mi konsekwencji, dojrzałego podejścia do bohaterów i ich odczuć. Akcja nie ma stałego tempa, a cała masa wydarzeń została upchnięta na ledwo 200 stronach. Mimo wszystko czyta się dość szybko i przyjemnie, a jeśli ktoś lubi takie historie, może przymknąć oko na niedociągnięcia.

Ocena: 6/10

Za książkę serdecznie dziękuję autorce!

poniedziałek, 9 września 2013

"Odwrócony Mag" Aleksandra Szałek

źródło
Tytuł: Odwrócony Mag
Autorka: Aleksandra Szałek
Wydawnictwo: Novae Res
Stron: 238

"Julie Ellis wyjeżdża na studia do Nowego Jorku, aby móc tańczyć w prestiżowej szkole baletowej. Podczas drogi powrotnej z koncertu poznaje Patricka Varnera – przystojnego, tajemniczego i zarozumiałego aktora, który wyraźnie się nią zainteresował. Nazajutrz umawiają się na spotkanie, jednak mężczyzna nie zjawia się. Wkrótce wokół Julie zaczynają dziać się dziwne wypadki. Z przerażeniem odkrywa, że potrafi przywracać ludziom życie...


Wydaje się, że los wyłożył przed dziewczyną talię kart tarota, ale jako pierwsza odsłoniła się ta przedstawiająca Odwróconego Maga, co może oznaczać rywalizację, a nie fascynację... " źródło

Jeszcze nie tak dawno temu unikałam polskich autorów. Jednak jakieś pół roku temu zaczęłam sięgać po ich książki i... zmieniłam zdanie. Zdarzają się lepsze i gorsze pozycje, jednak teraz z dumą mogę zamienić "nie przepadam za polskim książkami" na "lubię polskich autorów". Rozczarowań było bowiem dużo mniej niż pozytywnych zaskoczeń. Jak sprawdziła się Aleksandra Szałek? Muszę przyznać, że nie ustawiłam jej poprzeczki zbyt wysoko - recenzje, które przeczytałam, zanim zabrałam się za lekturę, nie były zbyt pozytywne.

Julie właśnie przyjechała do Nowego Jorku na studia. Choć czuje się lekko przytłoczona, bo wszystko jest tu nowe, szybko udaje jej się przystosować. Szybko zawiera przyjaźnie, poznaje nawet bratnią duszę. Swój czas dzieli pomiędzy zajęcia (na których mniej lub bardziej sobie radzi), wyjścia do klubu i pogaduchy z przyjaciółką - czyli dokładnie tak, jak studentki. Sielankę zakłócają przerażające wydarzenia - Julie w obliczu tragicznych wypadków zachowuje się w bardzo nietypowy sposób, jednak sama nie jest w stanie zrozumieć, co właściwie robi...

Ciężko jest znaleźć książkę o studentach. Lektury o nastolatkach-licealistach? Nie ma sprawy, jest w czym wybierać. 30-letnie bizneswomen? Całe mnóstwo. Ale jeżeli chodzi o 20-latki półki świecą pustkami. Jeżeli już udaje mi się na coś trafić, to bohaterka jest właśnie w ciąży i/lub bierze ślub. Z radością sięgam po książki, w które opowiadają o studentach, którzy zachowują się stosownie do swojego wieku - chodzą na zajęcia, spotykają się ze znajomymi, czasami gdzieś zarabiają. W "Odwróconym Magu" właśnie to dostałam, więc książka ma u mnie wielkiego plusa już na wstępie.

Narracja powieści zmienia się wraz z zmianą rozdziału. Lubię takie zabiegi, szczególnie, jeżeli raz narratorem jest kobieta, a raz mężczyzna. Tutaj jednak autorka zdecydowała się na coś innego - Julie jest narratorką naprzemiennie z narratorem trzecioosobowym, który przedstawia nam historię z punktu widzenia Patricka. Brzmi bezsensownie? Ja też nie jestem przekonana, czy był to dobry pomysł. Kiedy jednak skończyłam lekturę zrozumiałam, dlaczego autorka zdecydowała się nam w ten sposób przedstawić fabułę - chciała zaskoczyć czytelników. Warto również dodać, że niektóre fragmenty akcji zostały nam przedstawione dwukrotnie - raz z punktu widzenia Julie, a raz Patricka. Kilkakrotnie to się sprawdziło, jednak momentami było zwyczajnie nudne.

"Odwrócony Mag" to dość typowy paranormal romance - dziewczyna z niezwykłą mocą i tajemniczy przystojniak. Czyta się lekko i przyjemnie, książka jest wciągająca - tego na pewno nie można jej odmówić. Chociaż akcja jest w większości przewidywalna, to raz czy dwa fabuła mnie zaskoczyła, a to już coś. Szczególnie zakończenie przypadło mi do gustu. Spędziłam z tą historią całkiem sympatyczny wieczór i mimo wszystkich wad nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Może nie zmieniła mojego życia, może nie skłoniła do refleksji, ale czy takie było jej zadanie?

Książka Aleksandry Szałek pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie jest to może lektura najwyższych lotów, ale nie widzę powodów, aby ją skreślać. To studenckie paranormal romance i jestem pewna, że znajdzie swoich zwolenników.

Ocena: 6/10

P.S. A mówiłam już, że nie ma miłosnego trójkąta? :D

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

piątek, 6 września 2013

"Pocałunek anioła" Elizabeth Chandler

źródło
Tytuł: Pocałunek anioła
Seria: Pocałunek anioła, tom: I
Autorka: Elizabeth Chandler
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 224

"Ivy ma wszystko – urodę, talent, przyjaciół i przystojnego chłopaka. Jednak wizja świetlanej przyszłości rozpada się, gdy ukochany ginie w wypadku. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z którym musi sobie poradzić załamana dziewczyna – jej życiu zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama – nad jej losem czuwa anioł…" źródło

Nastoletnia Ivy próbuje na nowo ułożyć sobie życie, które zostało przewrócone do góry nogami. Razem z matka i małym braciszkiem przeprowadziła się do jej nowego wybranka. Dziewczyna próbuje więc przystosować się do sytuacji. Nie jest to jednak proste - wraz z nowym ojczymem, Ivy dorobiła się również przyrodniego brata, który w dodatku chodzi z nią do tej samej szkoły. To jednak nie wszystko - już na samym początku dowiadujemy się, że sympatycznemu Tristianowi udało się zdobyć jej zaufanie, jednak... na krótko. Chłopak ginie w wypadku, a Ivy po raz kolejny rozpada się na kawałki. Czy anioły, w które zawsze wierzyła dziewczyna pomogą jej w tych ciężkich chwilach?

Anioły, wampiry i wilkołaki - święta trójca paranormal romance. Choć pojawiły się już chyba na wszystkie możliwe sposoby, wielbicielkom tego gatunku zdają się nigdy nie nudzić - książki z ich udziałem cieszą się niesłabnącą popularnością od kilku lat. Cóż mogę dodać? Ja również należę do tego, o czym wielokrotnie wspominałam. Muszę jednak przyznać, że "Pocałunek anioła" wcale nie powiela utartego schematu nastolatki zakochanej w chłopcu, który okazje się być aniołem (lub wampirem/wilkołakiem, niepotrzebne skreślić). Tutaj autorka pokusiła się o zupełnie inne poprowadzenie fabuły, co sprawiło, że "Pocałunek anioła" czytało mi się znakomicie.

Książka liczy ledwie ponad 200 stron, czyli (jak dla mnie) zdecydowanie za mało. Możemy ją uznać za swoistego rodzaju wprowadzenie do serii, a nawet nieco przydługi prolog. Szczerze mówiąc żałuję, że od razu nie zaopatrzyłam się w kontynuację serii, ponieważ podejrzewam, że prawdziwie "anielska" akcja dopiero się zacznie. Historia mi się spodobała, a jednak odczuwam pewnego rodzaju niedosyt - zanim fabuła się na dobre rozpoczęła, okazało się, że jestem już na ostatnich stronach. Jak to?! "Pocałunek anioła" czyta się bardzo szybko - lektura zajmuje jeden, góra dwa wieczory. Nie bez znaczenia jest tu język, jakim posługuje się autorka - jest prosty, a lektura jest idealna dla młodzieży (dla której w końcu jest przeznaczona).

Ivy udało się zaskarbić moją sympatię. Nie jest rozchwianą emocjonalnie nastolatką, a raczej postacią sympatyczną, choć momentami dla mnie niezrozumiałą. Faktem jest, że dziewczyna ma sporo szczęścia - przystojny kolega z klasy zrobi wszystko, aby się z nią umówić, właśnie wprowadziła się do eleganckiego domu bogatego ojczyma, a i na brak znajomych nie narzeka. Z drugiej strony jest to zrównoważone tragicznymi wydarzeniami w jej życiu - śmierć ojca i, przede wszystkim, ukochanego, to nie coś, co przytrafia się każdej nastolatce. Nieco bardziej neutralny stosunek mam natomiast do Tristiana. Owszem, niejednokrotnie udało mu się mnie rozbawić, jednak fascynacja Ivy była nieco nieprawdopodobna. Wydaje mi się również, że Gregory jeszcze nie do końca pokazał, na co go stać. Może nie odgrywał kluczowej roli w "Pocałunku anioła", jednak był postacią bardzo tajemniczą i mam podstawy, aby przypuszczać, że w kontynuacji jeszcze nie raz namiesza w życiu Ivy.

Swoją (choć krótką) przygodę z lekturą oceniam bardzo pozytywnie. Z przyjemnością poznam dalsze losy Ivy. Jeśli natomiast chodzi o I tom, uważam że to idealne lektura na (niestety już chłodny i prawie jesienny) wieczór.

Ocena: 6/10

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

wtorek, 3 września 2013

"Greckie wakacje" Alyson Noel

źródło
Tytuł: Greckie wakacje
Autorka: Alyson Noel
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 224

"Powieść Alyson Noël to lektura na gorące wakacyjne dni. Colby wreszcie zaczęła wspinać się po licealnej drabinie społecznej – zaprzyjaźnia się z Amandą, najbardziej popularną dziewczyną w szkole, i nawiązuje bardzo bliską znajomość z przystojnym Levim. Wtedy spotyka ją cios: rodzice rozwodzą się. Aby odsunąć córkę od tych wydarzeń, wysyłają ją do Grecji w odwiedziny do zwariowanej ciotki… " źródło


Wakacje w Grecji... Jest wśród Was ktoś, kto nie miałby na nie ochoty? Ja, z całą pewnością, nie pogardziłabym taką propozycją, nawet jeżeli cel podróży byłby najbardziej odludnym miejscem w całym kraju. Jednak główna bohaterka "Greckich wakacji, Colbie, zrobiłaby wszystko, aby uniknąć tej wycieczki. Szczególnie, kiedy marzenia o popularności wreszcie mogą stać się rzeczywistością. Królowa szkolnych korytarzy, Amanda, poświęciła jej trochę uwagi, a nastolatka jest w stanie zrobić wszystko, aby tylko przypodobać się koleżance. Rodzice są jednak nieubłagani - aby uniknąć nieprzyjemności związanych z ich rozwodem, ma spędzić lato w szalonej ciotki w Grecji...

Narracja prowadzona jest w formie pierwszoosobowej, jednak w bardzo ciekawy sposób. Cała powieść jest zbiorem maili, wpisów na blogu (który w akcie desperackiej samotności założyła Colbie), ale także tych nieco mniej nowoczesnych form - papierowych listów do rodziców oraz pamiętnika. Również język jest więc zróżnicowany, co daje całkiem ciekawy efekt. Poznajemy bohaterkę z różnych perspektyw - możemy zobaczyć jak zachowuje się w stosunku do rodziców czy znajomych. A pod koniec dnia możemy poznać prawdziwą twarz Colbie, zaglądając do jej pamiętnika.

Alyson Noel jest w Polsce znana dzięki serii "Nieśmiertelni" - paranormalnym romansom dla nastolatek. W "Greckich wakacjach" nie znajdziemy jednak żadnych stworzeń nie z tej ziemi, to obyczajowa historia. Skupia się przede wszystkich na przemianie młodej dziewczyny. Nie ma co ukrywać - poznając Colbie, nie do końca ją polubiłam. Nastolatka była gotowa porzucić prawdziwą przyjaciółkę i poświęcić praktycznie wszystko, aby tylko stać się popularna. Niejednokrotnie irytowała mnie pustymi przemyśleniami, choćby tym, że buty mogą być wyznacznikiem sympatii do chłopca. Dziewczyna z czasem jednak dorośleje i zauważa własne błędy. Jest w końcu nastolatką, więc kiedy, jeśli nie teraz, jest czas na infantylne zachowania. Z czasem bardzo polubiłam Colbie, a jej wady jedynie przyczyniły się do postrzegania tej postaci jako bardziej realistycznej.

Obraz młodzieży w "Greckich wakacjach" jednak trochę przeraża. Z jednej strony nastolatki zachowują się, jakby były na poziomie emocjonalnym uczniów końcówki podstawówki. Z drugiej - bardzo nierozważnie traktują związki, a pójście z kimś do łóżka nie jest już niczym niezwykłym. Mam tylko nadzieję, że autorka nieco podkoloryzowała obraz młodzieży, a dzisiejsze siedemnastolatki wcale nie spędzają wieczorów z sześciopakiem... Nie mniej jednak, książkę czyta się bardzo dobrze, a nawet język pełen młodzieżowego slangu w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - wypada bardzo naturalnie.

Myślę, że warto sięgnąć po "Greckie wakacje". Za oknem leje deszcz, właśnie zaczęła się szkoła... Wszystko to może nieźle zdołować, a taka lekka i pełna słońca lektura, pomoże Wam choć na kilka wieczorów przenieść się do upalnej Grecji.

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!


poniedziałek, 2 września 2013

Podsumowanie sierpnia

Tragiczny poniedziałek? ;) Dla uczniów właśnie nastał jeden z najbardziej znienawidzonych dni roku. Dla mnie - początek ostatniego miesiąca wakacji. Tak, tak, w tym roku obejdzie się bez poprawek - wreszcie!

O ile lipiec upłynął mi pod znakiem lektury, o tyle w sierpniu musiałam skupić się przede wszystkim na pracy. Niemniej jednak znalazłam trochę czasu na książki - w tym miesiącu królowała u mnie seria "Dary Anioła", przeczytałam 4 tomy + przypomniałam sobie I i (oczywiście) obejrzałam film. Posta z recenzją ekranizacji nie będzie, bo chyba wszystko na jej temat zostało już powiedziane i zgadzam się z większością z Was :)

źródło
Mój książkowy sierpień prezentował się następująco:

Liczba przeczytanych książek: 10
Najlepsza książka sierpnia: "Piąta fala" i oczywiście cała seria "Dary anioła"
Największe zaskoczenie: "Przez burze ognia"
Najgorsza książka sierpnia: "Odwrócony mag"
  1. "Przez burze ognia" Veronica Rossi
  2. "Odwrócony mag"
  3. "Miasto zagubionych dusz"
  4. "Miasto upadłych aniołów"
  5. "Miasto szkła"
  6. "Miasto popiołów"
  7. "Pocałunek anioła"
  8. "W pogoni za torebką" Michael Tonello
  9. "Szklany tron" Sarah J. Maas
  10. "Greckie wakacje"
  11. "Piąta fala" Rick Yancey [przedpremierowo]
W najbliższych dniach pojawią się zaległe recenzje, czyli "Greckie wakacje", "Pocałunek anioła" i "Odwrócony Mag" - niekoniecznie w tej kolejności. Aktualnie zaczytuję się w  "Łowcy Demonów", a właściwie... już kończę, bo to dość krótka lektura. Następnie zamierzam sięgnąć po "Moc żywiołów" (jeszcze krótsza), a potem wyczekiwane "Wszechświaty" :)

Dzisiaj do mojej biblioteczki dołączyły dwa kolejne łupy, mimo że obiecywałam sobie nic nie kupować. Nie miałam jednak siły się dłużej opierać i w ten prosty sposób, moja biblioteczka wzbogaciła się o "Żelaznego Króla" i "Zawładniętych" - uznajmy to za prezent z okazji Dnia Blogera :D


Zabawa z wyjątkową premierą! Konkurs okładkowy - rozwiązanie

Zabawa z Fabryką Słów zakończona! Oto cała okładka, o którą pytałam Was tutaj i tutaj:


Oczywiście mieliście rację, to "Dziwni" Stefana Bachmanna ;) Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję. Książki nie ma jeszcze w zapowiedziach Fabryki Słów, ale jeżeli ciekawi Was opis czy recenzja, znajdziecie je tutaj [klik].

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...