wtorek, 11 października 2016

"Jak powietrze" Agata Czykierda - Grabowska

źródło
Tytuł: Jak powietrze  
Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Wydawnictwo: Znak
Stron: 512

"Zwykła dziewczyna, zwykły chłopak, niezwykła miłość.
Niektórym może się wydawać, że Oliwii niczego nie brakuje – przystojny chłopak, świetne studia, wieczory spędzane w warszawskich klubach. Ale gdy los stawia na jej drodze Dominika, w jego bursztynowych oczach dziewczyna dostrzega coś, czego nie dał jej wcześniej nikt inny.
Dominik mieszka w obskurnej kamienicy na Pradze i musi zajmować się młodszym rodzeństwem. W jego życiu nie ma miejsca na rozrywki ani nawet na marzenia.
Choć pochodzą z dwóch różnych światów, wkrótce okazuje się, że nie mogą bez siebie żyć. On przynosi jej długo oczekiwany spokój, ona jest dla niego jak powietrze.
Ale czy taka miłość ma szanse przetrwać?
Czy Dominik potrafi odciąć się od bolesnej przeszłości?
Czy da się żyć bez powietrza?" źródło

New Adult to aktualnie baaardzo modny gatunek. Aż dziwne, że polskich książek tego gatunku jest tak niewiele. Do tej pory trafiłam na chyba jedną. Ostatnio w moje ręce wpadła powieść "Jak powietrze" Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Jak twierdzi okładka - "Pierwsza polska powieść New adult". Okładka jest śliczna i zachęca do lektury. Skoro lubię gatunek to czemu by nie spróbować? Uprzedzenie do rodzimych autorów powoli traci na sile, więc pełna dobrych chęci zabrałam się za lekturę.

Gdyby nie przypadek Oliwia nigdy nie spotkałaby Dominika. On pochodzi z Pragi i codziennie w pojedynkę stawia czoła przeszłości, mają na głowie nie tylko swoje życie, ale i opiekę nad młodszym rodzeństwem. Ona z kolei ma wszystko, czego dziewczęta z ty wieku pragną - jest piękna, dostała się na niezłą uczelnie, ma świetnego chłopaka i koleżanki. Choć oboje pochodzą z zupełnie innych światów, bardzo szybko znajdują wspólny język. Jest jednak wiele przeciwności losu, które nasi bohaterowie będą musieli pokonać, aby mogli być razem.

Książka zyskuje przede wszystkim dzięki temu, że po prostu dobrze się ją czyta. Jest wciągająca, bohaterowie dają się lubić, a dzięki temu faktycznie interesujemy się ich historią. Agata Czykierda - Grabowska ma szanse stać się jedną z ciekawszych polskich pisarek, bo ma w sobie to, czym może pochwalić się naprawdę niewielu autorów - lekkie pióro.

Co takiego jest w "Jak powietrze", czego nie było do tej pory? Otóż oprócz polskich imion i Warszawy w tle - niewiele. Dziewczyna z dobrego domu i chłopak z nizin społecznych to chyba żadna nowość. Opiekuje się co prawda rodzeństwa, jednak i ten wątek przewinął się już niezliczoną ilość razy - choćby w jednej z bardzo lubianych przeze mnie serii Colleen Hoover. W przypadku tej książki mogę powiedzieć, że akcja jest zaskakująca. Jej urok tkwi raczej w przyjemnym języku i ciekawych bohaterach niż oryginalnej fabule.

"Jak powietrze" nie jest gorszą powieścią niż większość książek New Adult, które znajdziecie obecnie w księgarniach. Niestety - niczym się też nie wyróżnia. Jeżeli jesteście fanami gatunku, możecie sięgać śmiało, ta książek w niczym nie ustępuje konkurencji z zagranicy, jednak czuje, że nie zapadnie mi w pamięci na długo. Prawdopodobnie sięgnę po kolejne powieści autorki, jeśli takie zostaną wydane i trzymam kciuki za rozwój jej kariery

"Naśladowca" Erica Spindler

Tytuł: Naśladowca
Autor: Erica Spindler
Wydawnictwo: Harper Collins
Stron: 480

"Pięć lat temu w małym miasteczku w Illinois zostały zamordowane trzy dziewczynki – wszystkie we własnych sypialniach, wszystkie w tym samym wieku. Na miejscu zbrodni nie znaleziono żadnych śladów. Sprawa Mordercy Śpiących Aniołków, jak nazwała go prasa, stała się obsesją detektyw Kitt Lundgren. Dochodzenie zakończyło się klęską, co Kitt przypłaciła zdrowiem i załamaniem kariery zawodowej.
Teraz morderca wraca, by kontynuować makabryczne dzieło. Śledztwo prowadzi ambitna detektyw Riggio, która niechętnie przystaje na pomoc Kitt. Jednak to właśnie Kitt jako pierwsza dostrzega niuanse różniące dzisiejszą zbrodnię od morderstw sprzed lat." źródło

Szukając "swojego" gatunku sięgam ostatnio po książki, które do tej pory omijałam szerokim łukiem. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o thrillery, mogłabym na palcach jednej ręki zliczyć swoje dotychczasowe lektury. Sama nie wiem, dlaczego tak unikałam takich książek - thriller to przecież mój ulubiony gatunek filmowy. Nie ma tygodnia, żebym nie zafundowała sobie przynajmniej jednego seansu. Aż wstyd się przyznać, jednak akurat w tym przypadku jestem na bieżąco z kinowymi produkcjami, za to kompletnie w tyle jeżeli chodzi o książkowe nowości.

Nawet taki laik jak ja potrafi jednak wymienić przynajmniej trzech autorów. Jednym z nich jest oczywiście Erica Spindler - chyba każdy z Was kojarzy to nazwisko. Spindler od dość dawna przewija się gdzieś obok mnie, kilka razy nawet wypożyczyłam jej powieści z biblioteki, jednak nigdy nie przeczytałam nawet jednej strony. W końcu jednak, po ładnych kilku latach, postanowiłam przekonać się, w czym tkwi sekret autorki i dlaczego skradła ona serca tylu fanów.

Przed pięciu laty Illinois wstrząsnęła makabryczna zbrodnia. W krótkim odstępie czasu, kilka podobnych dziewczynek w wieku około 10 lat, zostało odnalezionych martwych we własnych łóżkach. Człowiek, który dopuścił się tej zbrodni, okrzyknięty Mordercą Śpiących Aniołków, nigdy nie został schwytany. Sprawą zajmowała się Kitt, bohaterka, która traktowała (a raczej traktuje) sprawę bardzo osobiście. 

Teraz wszystko wskazuje na to, że morderca powrócił - kolejna dziewczynka zostaje znaleziona martwa. Tym razem sprawą zajmuje się ktoś inny, jednak Kitt nie potrafi odpuścić i od razu pojawia się na miejscu zbrodni. I właśnie ona jako pierwsza zauważa różnice w stosunku do zbrodni sprzed lat. Czyżby Morderca Śpiących Aniołków znalazł chore naśladowcę? A może celowo wprowadza wymiar sprawiedliwości w błąd?

Wybrałam właśnie tę powieść nie bez powodu. Skoro tak bardzo lubię filmowe thrillery, zdecydowałam się na historię, po której ekranizację z pewnością bym sięgnęła. I miałam rację! W książkowej wersji ta opowieść sprawdza się chyba jeszczw lepiej, niż gdybym poznała ją na kinowym ekranie. Zagadka wciąga już od pierwszych stron, a my z wypiekami na twarzy pragniemy dowiedzieć, kto i z jakiego powodu dopuszcza się tak chorych czynów.

Na uwagę zasługuje przedziwna gra, jaką toczy morderca, z tymi, którzy próbują go złapać. Przypomina mi to ukochane wątki z kultowych filmów, takich jak "Milczenie owiec", czy "Piła". Dokładnie tak samo Erica Spindler pogrywa sobie z czytelnikiem - w końcu chyba właśnie o to chodzi, żeby rozwiązanie nie okazało się zbyt proste. Mówiąc krótko... jest mocno, jest ciekawie i nieprzewidywalnie.

Co chyba najważniejsze, w tej książce intryguje nie tylko postać mordercy. Z przyjemnością poznajemy również losy Kitt oraz Mary Cathrine - śledczej, która zajmuje się sprawą. Dzięki temu, powieść staje się nie tylko ciekawym thrillerem, lecz również powieścią obyczajową. Jedna z bohaterek po traumatycznych przeżycia rodzinnych i zawodowych popadła w alkoholizm. Teraz całą swoją energię wkłada w rozpoczęte na nowo śledztwo. Co będzie, jeśli i tym razem jej się nie powiedzie? Mary Cathine z kolei sprawia wrażenie silnej, niezależnej i zdeterminowanej. W rzeczywistości nie do końca radzi sobie w życiu prywatnym, szczególnie, jeśli chodzi o kontakty z matką.

"Naśladowca" sprawił, że przekonałam się do thrillerów, a już na pewno do samej autorki. Jestem przekonana, że sięgnę po kolejne jej powieści. Jeżeli tak jak ja, do tej pory omijaliście powieści Erici Spindler, gorąco polecam dać im szansę!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

niedziela, 9 października 2016

"Wyznawcy niemożliwego życia" Kate Scelsa

źródło
Tytuł: Wyznawcy niemożliwego życia
Autor: Kate Scelsa
Wydawnictwo: Harper Collins
Stron: 304

"Mira jest tą „gorszą”, depresyjną córką pary prawników. Uzdolniony plastycznie nerd Jeremy padł ofiarą szkolnego prześladowania, a Sebastian wychowuje się w kolejnych rodzinach zastępczych. Cała trójka ma ze sobą wiele wspólnego – wszyscy są dramatycznie pogubieni.
Razem tworzą własną rzeczywistość, pełną magicznych rytuałów i improwizowanych podróży, które mają naprawić ich świat. Chcą uchronić się przed tymi, którzy nie rozumieją ich dążeń do niemożliwie niezwyczajnego życia. A jeśli będą musieli bronić  się przed sobą nawzajem? Czy będą umieli rozróżnić między przyjaźnią, miłością a pożądaniem?

Historia przyjaźni niemożliwej w stylu Marzycieli." źródło

Jest pewien rodzaj książek, które ciężko nazwać jednym słowem. W głowie określam je jako "powieści w stylu Greena" - opowiadają o buntownikach, młodych ludziach nierozumianych przez otoczenie. Do tego typu książek, oprócz oczywiście samego Greena, zaliczam choćby Quicka, czy Levithana. Jak to z każdym gatunkiem bywa - jedne są lepsze, inne gorsze. Czasem jednak ma przeczucie, które mówi mi, że jakiś tytuł okaże się nietuzinkowy. I tak też było w przypadku "Wyznawców niemożliwego życia".

Po powieści dla młodzieży sięgam coraz rzadziej - nie tylko z uwagi na fakt, że po prostu z nich wyrosłam. Chodzi również o to, że jeżeli czytamy zbyt dużo podobnych książek, to stają się one powtarzalne, a wątki, niestety, przestają nas zaskakiwać. Aktualnie szukam "swojego" gatunku. Sięgam po Chamberlain (dzięki poleceniu przez Was!), ale również thrillery, a nawet Sparksa. Niemniej jednak w głębi serca mam sentyment do powieści takich jak "Wyznawcy niemożliwego życia", a Kate Selsa przypomniała mi dlaczego...

Historia opowiada o trójce przyjaciół. Mira zawsze była "tą gorszą". Trudno nie popaść w kompleksy, gdy ma się tak idealną starszą siostrę, jak nasza bohaterka. Sebastian mieszka w domu zastępczym prowadzonym przez bardzo religijną kobietę, do której zasad nie jest w stanie się dostosować. Jeremy z kolei jest niesamowicie samotny - kiedy staje się ofiarą prześladowania przez rówieśników, nikt nie staje po jego stronie.

Bohaterowie, choć zupełnie odmienni, szybko stają się przyjaciółmi - choć być może nie jest to odpowiednie słowo, które może określić relacje, które ich łączą. Rodzi się tutaj nawet uczucie, jednak nasi bohaterowie są na tyle skomplikowani, że naprawdę ciężko nam określić, między którą dwójką możemy liczyć na romans.

"Wyznawcy niemożliwego życia" to jednak coś więcej niż historia o opowieść o samotnych nastolatkach. Choć na początku wydawać nam się może, że "to już było" szybko zdajemy sobie sprawę, że nic bardziej mylnego. W dodatku podczas lektury ogarnęło mnie uczucie nieopisanego smutku, który nie opuścił mnie aż do ostatniej strony. Coś jak przeczucie, dające niemal pewność, że ta historia po prostu nie może skończyć się dobrze.

Powieść Kate Scelsy okazał się inteligentną lekturą, która wywołuje w czytelniku całą gamę uczuć. To jedna z tych książek, o których nie możemy zdradzić zbyt wiele, żeby nie zepsuć czytelnikowi przyjemności z lektury. Jedyne co mogę powiedzieć, to że bardzo polecam ten tytuł, nawet jeżeli wydaje się wam, ze jesteście na niego cud za starzy.

Ocena: 9/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://harpercollins.pl/

środa, 21 września 2016

"Twoim śladem" Meredith Walters

Tytuł: Twoim śladem
Autor: Meredith Walters
Wydawnictwo: YA!
Stron: 386

"Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aburey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem?"  źródło

Kiedy chodziłam jeszcze do gimnazjum wszyscy zaczytywaliśmy się w powieściach o problemach z uzależnieniem od narkotyków. Książki takie jak "Ćpun" czy "Dzieci z dworca ZOO" przekazywane były z rąk do rąk (choć nie wiem, czy to akurat odpowiednie lektury dla tak młodych czytelników). Później jednak temat narkotyków przestał być chyba na topie i zastąpiły go mieniące się w słońcu wampiry. Młodzi czytelnicy, a przynajmniej Ci w moim otoczeniu, zaczęli skupiać się przede wszystkim na fantastyce.

Nie wiem, czy temat narkotyków przestał być poruszany z uwagi na fakt, że problem ten występuje obecnie coraz rzadziej, jednak taką mam właśnie nadzieję. Opis "Twoim śladem" bardzo szybko wpadł mi jednak w oko - wszystko wskazywało na to, że książka opisywać będzie właśnie problemy z uzależnieniami, a ja w ciągu ostatnich kilku lat nie miałam okazji trafić na ani jedną książkę o tej tematyce. 

Aubrey studiuje psychologię. Podczas praktyk będzie uczestniczyć w terapii przeznaczonej dla osób uzależnionych. To trudne zadanie nie tylko dlatego, że większość z jej podopiecznych nie bierze udziału w sesjach z własnej woli, lecz również z przyczyn prywatnych. Nasza bohaterka zetknęła się z narkotykami nie tylko w podręcznikach - jedna z bardzo bliskich jej osób sama zmagała się z uzależnieniem.

Instynkt opiekuńczy Aubrey zmusza ja do chronienia najbliższych. Kiedy najlepsza przyjaciółka dziewczyny wpada w tarapaty, dziewczyna rzuca się jej na pomoc. I tak trafia do przedziwnego klub, w którym alkohol i narkotyki są na porządku dziennym. Poukładana Aubrey odczuwa dziwne przyciąganie nie tylko do klubu, lecz również tajemniczego chłopaka, którego poznaje w tym przedziwnym miejscu. Nawet jeżeli doskonale wie, że oznacza on tylko kłopoty...

Co to dużo mówić - połączenie New Adult i narkotykowego uzależnienia w tym przypadku sprawdziło się doskonale. Powieść jest cudownie wciągająca, jednocześnie surowa i bardzo delikatna. Wzbudza w czytelniku mnóstwo uczuć od ogromnego oburzenia, po zachwyt nad siłą miłości. To wszystko sprawdziło, że po prostu zakochałam się w "Twoim śladem", a więc... Panie i Panowie - oto moja ulubiona książka wydana w 2016 roku!!!

Uwielbiam Aubrey. Być może nie zabrzmiało to zbyt oryginalnie, jednak nie potrafię inaczej opisać uczuć, jakie we mnie wzbudziła. Co ciekawe, w tym przypadku sama usprawiedliwiałam błędy dziewczyny. Zazwyczaj przeklinam bohaterów za ich nieodpowiedzialność i lekkomyślność, jednak nie zależnie od tego co robiła Aubrey, uparcie jej kibicowałam. Trudno myśleć inaczej kiedy mamy do czynienia z dziewczyną o tak wielkim sercu.

"Twoim śladem" to przepiękna historia o miłości. Miłości trudnej i niewygodniej, ale tak wielkiej, że zachwyci każdego czytelnika. To jednak również opowieść o sile uzależnienia, z którym niesamowicie trudno zerwać, mimo najszczerszych intencji. Gorąco polecam Wam tę historię, nawet, jeżeli nie jesteście największymi fanami New Adult, bo ta książka to o wiele, wiele więcej.

Ocena: 10/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję: 

niedziela, 18 września 2016

"Wstyd" Helen FitzGerald

źródło
Tytuł: Wstyd
Autor: Helen FitzGerald
Wydawnictwo: Burda Książki
Stron: 320

"Co zrobisz, gdy twoją największą wpadkę zobaczy cały świat?

Jak dotąd w sieci widziało mnie 23 096 osób. Wśród nich moja mama, mój tata, moja młodsza siostra, babcia, druga babcia, dziadek, szef, mój nauczyciel biologii z szóstej klasy i chłopak James. 

Gdy Leah Oliphant-Brotheridge i jej przybrana siostra Su jadą na wspólne wakacje do Magaluf, żeby świętować zdaną maturę, do domu wraca tylko Leah. Jej siostra – przykładna, zdolna uczennica i chluba rodziny – zostaje za granicą, skompromitowana i przerażona. Do sieci trafił filmik, na którym Su po pijanemu dopuszcza się czynności seksualnych w nocnym klubie. I wszyscy go widzieli. 

Matka dziewczynek, Ruth Oliphant-Brotheridge, szanowana sędzia, jest wściekła. Jak mogło do tego dojść? Czy będzie w stanie wymierzyć sprawiedliwość mężczyźnie, który wykorzystał jej niewinną córkę? Jaką rolę odegrała w tym wszystkim Leah? Czy Ruth zdoła odnaleźć Su i sprowadzić do domu, jeśli ona wcale nie chce zostać odnaleziona?" źródło

Po "Wstydzie" spodziewałam się thrillera, być może dość nietypowego. Jednak w czasach, gdzie życie w sieci jest już chyba równie istotne, jak prawdziwy świat, taki koszmar jest przecież dość prawdopodobny. W najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się jednak tego, co zaserwowała nam Helen FitzGerald.

"Wstyd" szokuje już od pierwszej stron. Ba! Od pierwszego zdania. Jeśli jesteście ciekawi, jak brzmi wystarczy zajrzeć do książki w najbliższej księgarni - ja nie mogę go przytoczyć, zdecydowanie się do tego nie nadaje. Nie mniej jednak autorce zdecydowanie zależało, aby zaskoczyć czytelnika i z pewnością się to udało. Dalej jest już tylko mocniej, więc to temat przeznaczony jedynie dla czytelników o naprawdę mocnych nerwach.

Su jest złotym dzieckiem. Dziewczyna jest poważna i poukładana. Dobrze się uczy, nigdy nie popełnia błędów. Wcale nie oznacza to jednak, że wszystko przychodzi jej lekko - nasza bohaterka naprawdę ciężko pracowała na każdy osiągnięty sukces. I wreszcie nadchodzi czas wytchnienia. Su, mimo że tego typu rozrywki są dla niej kompletną nowością, wyrusza wraz z siostrą, Leah, i (jej) koleżankami Magaluf, aby oddać się dzikiej pomaturalnej balandze. Pijana Su kompletnie traci kontrolę podczas jednego z wypadów do klubów i... delikatnie mówiąc - zachowuje się skandalicznie. Ona, środek klub, 12 mężczyzn i, co gorsza, kamera, która wszystko nagrywa. Publiczne upokorzenie dziewczyny trafia do sieci i zyskuje zatrważająco dużą popularność. Liczby wyświetleń rośnie, a wśród oglądających nagranie mogą być przecież rodzice, przyjaciele, nauczyciele czy sąsiedzi...

Autorka bardzo szybko przenosi nas w świat tej niezwykłej rodziny i obnaża wszystkie jej dysfunkcje. Su, jako adoptowana córka, wcale nie jest "tą gorszą". Widzimy jednak jak katastrofalne skutki może mieć chęć dopasowania się do każdej sytuacji. Ale uważajcie - nie pozwólcie sobie osądzić żadnego z bohaterów tej historii zbyt szybko, ponieważ każda sytuacja może prezentować się zupełnie inaczej, w zależności od bohatera, z którego punktu widzenia ją poznamy.

Jeżeli głównym założeniem było tu wywołanie w czytelniku emocji, powieść w 100% spełnia swoją rolę. Od pierwszej sceny jesteśmy zaszokowani. Później współczucie miesza się z oburzeniem, a my zaczynamy wątpić w osądy, które już wydaliśmy. Jedno jest jednak pewne - niektóre sceny były bardzo mocne, a w mnie zwyczajnie wzbudzały odrazę.

"Wstyd" to jedna z niewielu powieści, której nie jestem w stanie ocenić. Z jednej strony, fabuła była naprawdę dobrze skonstruowana, a książka okazała się niesamowicie wciągająca. Z drugiej jednak, czuję, że autorka potraktowała nas naprawdę chłodno. Z czystym sumieniem mogę Wam polecić tę historię, jednak tylko wtedy, jeśli macie naprawdę mocne nerwy.

Ocena: brak

Za książkę serdecznie dziękuję:
http://www.burdaksiazki.pl/

czwartek, 1 września 2016

"Epidemia" Suzanne Young

źródło
Tytuł: Epidemia
Autor: Suzanne Young Seria: Program, tom: 0,5
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 414
"W świecie przed Programem…
Część 0,5 bestsellerowej serii New York Timesa, spinająca całość niczym klamra. 
A gdyby ktoś wymazał z Twojej pamięci wszystkie wspomnienia i potraktował Cię jak pionka w prowadzonej przez siebie grze? Od kiedy sięga pamięcią, Quinlan pomagała obcym rodzinom pogodzić się ze śmiercią ich dzieci. Jako sobowtór na pewien czas wcielała się w rolę zmarłych nastolatków, dając rodzinie czas na pożegnanie się z ukochanym dzieckiem. Zadanie nie było łatwe, ale Quinn była w tym naprawdę dobra. Nie wiedziała jednak, że sobowtórem jest także we własnym domu…
 
Jak odnaleźć się w gąszczu kłamstw i fałszywych przyjaciół? Czy w takiej sytuacji można jeszcze komukolwiek zaufać? Żeby odkryć swoją tożsamość, Quinn musi zmierzyć się z najtrudniejszą prawdą, że niczym zwierzątko doświadczalne brała udział w eksperymencie, który miał powstrzymać falę samobójstw. Dziewczyna nie chce być jednak lekiem na toczącą świat chorobę. Czy uda jej się znaleźć odpowiedzi, gdy epidemia zatacza coraz szersze kręgi, wydział żałoby depcze jej po piętach, a ona sama może polegać tylko na sobie?" źródło
Historie skierowane do młodzieży bardzo często mają ten sam problem - zbyt wiele części. Sporo serii porzuciłam tylko dlatego, że choć początkowe tomy wciągały, to kolejne były za bardzo wymuszone, a autorzy przeciągali główny wątek w nieskończoność. Ale nie bójcie się, "Program" wcale nie jest jedną z takich historii. Tutaj na każdą z części czekam z niecierpliwością i każda kolejna jest równie udana.
W serii "Program" zakochałam się już od pierwszego tomu. "Plaga samobójców" sprawiła, że na nowo rozbudziła się we mnie miłość do antyutopii - wreszcie coś nowego i świeżego. Po "Pladze samobójców" nastąpił oczywiście czas na kontynuację i tak też w moje ręce trafiła "Kuracja samobójców". Kolejną książką w serii nie było jednak zakończenie w postaci trzeciego tomu, jak to zazwyczaj ma miejsce, a tom 0.

W "Remedium" poznaliśmy kompletnie inną historię niż w poprzednich dwóch częściach. Choć może niezupełnie, bo akcja toczy się w tym samym uniwersum. Mamy jednak zupełnie inną bohaterkę, a wydarzenia toczą się zanim samobójstwa stały się plagą. O dziwo wprowadzenie nowej pierwszoplanowej postaci wcale nie zaszkodziło, tej serii - wręcz przeciwnie. Całość staje się jeszcze ciekawsze i jeszcze bardziej wciągająca. Jedyne, czego zabrakło, to łącznik pomiędzy tomem 0 a 1 i właśnie na to liczyłam sięgając po "Epidemię".
Część 0 było swoistego rodzaju wprowadzeniem. Suzanne Young stworzyła postaci sobowtórów i stopniowo zaznajomiła nas z tą profesją w najlepszy z możliwych sposobów - poprzez przykłady. Poznaliśmy przeszłość Quinn i mnóstwo z ról, w które wcielała się w przeszłości. Teraz jednak wiemy, że rolę sobowtóra odgrywa dużo dłużej niż myślała i nie pozostaje jej nic innego, jak tylko ucieczka. Ciężko jest jednak działać na własną rękę, a nasza bohaterka nie ma pojęcia, komu może zaufać, szczególnie, że misja, jaką sobie obrała jest niemal niemożliwa do wykonania.
Bardzo cieszę się, że Quinn i Sloane (główna bohaterka tomów 1 i 2) to kompletnie inne osobowość. Polubiłam je obie i gdyby miała którąś wybrać, to chyba nie byłabym w stanie, jednak nie ma nic gorszego niż powtarzalność. Całe szczęście, te dwie dziewczyny opowiadają nam zupełnie inne historie.

Z czystym sumieniem mogą polecić "Epidemię" wszystkim tym, którzy tak jak ja pokochali kolejne tomy. Ale nie tylko. Jeżeli chcecie zaszaleć, nie widzę żadnych przeszkód, aby czytać powieści nie w kolejności, w jakiej zostały wydane, a zgodnie z numeracją tomów, rozpoczynając od "Remedium". Jeżeli ktoś z was się zdecyduje, koniecznie dajcie znać, jak wypadł ten eksperyment!

Ocena: 8/10

wtorek, 9 sierpnia 2016

"Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo" Stephenie Meyer

źródło
Tytuł: Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo
Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie  
Stron: 792

"Od dnia, w którym Beaufort Swan przeprowadza się do miasteczka Forks i spotyka tajemniczą Edythe Cullen, jego życie przybiera niesamowity obrót. Chłopak nie potrafi oprzeć się fascynującej Edythe, obdarzonej alabastrową cerą, złocistymi oczami i nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Nie wie, że im bardziej się do niej zbliża, tym większe grozi mu niebezpieczeństwo. Być może jest za późno, by się wycofać…

Z okazji 10. rocznicy wydania Zmierzchu Stephenie Meyer stworzyła Życie i śmierć – zupełnie nową, zdumiewająco śmiałą wersję legendarnej już powieści, wersję, która z pewnością zaskoczy i zachwyci czytelników. To podwójne wydanie jubileuszowe zawiera słowo wstępne autorki oraz pierwotną powieść.
" źródło

Choć aktualnie niewielu moli książkowych się do tego przyznaje, kiedyś mnóstwo z nas uwielbiało "Zmierzch". Sama doskonale pamiętam, jak z wypiekami na twarzy zaczytywałam się we wszystkich czterech tomach sagi, a potem z niecierpliwością wyczekiwałam na ekranizacje kolejnych części. Faktem jest, że seria Stephanie Meyer to jeden z pierwszych paranormal romance, jaki miałam okazje czytać i do tej pory miło go wspominam.

Aż trudno uwierzyć, że od premiery "Zmierzchu" minęło już 10 lat! Z tej okazji Stephanie Meyer przygotowała dla swoich fanów specjalną niespodziankę - pierwsza z części jej sagi zostanie opowiedziana na nowo. Przez dłuższy czas myślałam, że poznamy tę samą historię, tyle że opowiedzianą z punktu widzenia Edwarda. Autorzy bardzo często decydując się przecież na wydanie tego typu książek jako uzupełnienie, szczególnie w przypadku romansów (tak było m.in. z powieścią "50 twarzy Greya". Meyer przygotowała dla nas jednak coś zupełnie innego - zdecydowała się napisać książkę, w której wszystko jest odwrócone!

I tak też Bella stała się Beaufortem, a Edward - Edythe, ale to nie wszystko. Niektóre z postaci również zmieniły płeć, tak było choćby z rodzeństwem Edwarda/Edythe. Z kolei rodzice Belli (w tym przypadku Beauforta) pozostawieni zostali bez z zmian. Dlaczego akurat oni zostali w pierwotnej postaci? Tego nie wiemy. Pierwszy raz spotykam się ze zmianą płci bohaterów i nie kojarzę żadnego autora, który zdecydowałby się na tego typu zabieg - jeśli coś takiego wpadło Wam w oko, koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

Pomysł jest intrygujący - to fakt. Nie jestem jednak przekonana, co myślę o wykonaniu. "Zmierzch" był pełen schematów. Edward to silny, opiekuńczy chłopak, który nade wszystko pragnął chronić swoją ukochaną. Bella z kolei przedstawiona została jako krucha i nieco niezdarna, potrzebująca swojego obrońcy dziewczyna. O ile w pierwotnej wersji to się sprawdza (feministki z pewnością przeklną mnie za to stwierdzenie), o tyle, kiedy role się odwróciły - już niekonieczne. Niezdarny Beaufort w niczym nie przypomina bohaterów, do których wzdychają nastolatki, a silna Edythe wzbudza w czytelniku dziwne uczucia.

Fabuła, którą tak lubiłam jako nastolatka, teraz średnio przypada mi do gustu. Nie oszukujmy się - gdyby "Zmierzch" został wydany w 2016, pewnie nie spodobałby mi się tak, jak kiedyś. Książka ma już 10 lat, więc musimy pamiętać, że czytelniczki, które w czasie premiery miały, załóżmy, 15 lat, teraz mają 25. Sięgają po "Życie i śmierć" prawdopodobnie z tego samego powodu, co ja - sentymentu. Ta książka jest dla mnie przypomnieniem powieści, którą kiedyś bardzo lubiłam, tyle że w odwróconej formie. Z uwagi na sentyment do Stephanie Meyer chyba po prostu nie jestem w stanie jej ocenić.

Ocena: brak

Za książkę serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!
www.publicat.pl

P.S.Dodam jeszcze, że książka "Życie i śmierć", którą posiadam to wydanie podwójne. Po drugiej stronie jest pierwsza część sagi.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...