czwartek, 21 lipca 2016

"Przekroczyć granice" Katie McGarry

źródło
Tytuł: Przekroczyć granice
Autor: Katie McGarry
Wydawnictwo: Muza  
Stron: 496

"Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności.
Kiedy pojawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe.
Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać.
" źródło

Są takie książki, które musimy przeczytać. Widzimy je w zapowiedziach i po prostu wiemy, że to coś w sam raz dla nas. W moim przypadku taką książką była właśnie "Przekroczyć granice" - można to nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Zagraniczne recenzje jedynie utwierdziły mnie w przekonaniu, że będzie to jedna z książek, które lubię najbardziej.

Główna bohaterka, dziewczyna o bardzo nietypowym imieniu - Echo, z dnia na dzień stała się outsiderką. Niegdyś popularna nastolatka teraz stroni od towarzystwa nawet najbliższych przyjaciółek i chłopaka, w którym całkiem niedawno była zakochana. Teraz modli się, aby przemknąć szkolnymi korytarzami przez nikogo nie zauważona i coraz mocniej naciąga rękawy koszuli, aby ukryć blizny.

Noah trzyma się z daleka od szkolnych dramatów. Nienawidzi szkolnego psychologa, który wiecznie siedzi mu na głowie, a na zajęcia chodzi z przymusu. Wie jednak, że niektóre rzeczy warte są poświęceń. Jeśli będzie sprawiał wrażenie poukładanego i odpowiedzialnego młodego człowieka, zwiększy szanse na spotkania z braćmi. Rodzina Noah została bowiem rozdzielona po tragicznych wydarzeniach, a bracia chłopaka przebywają obecnie w rodzinie zastępczej. I właśnie ze względu na braci Noah godzi się brać udział w korepetycjach, a jego nauczycielką staje się właśnie Echo.

Ta z pozoru dość banalna i schematyczna powieść, kryje w sobie o wiele więcej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Postacie Echo i Noah co prawda nieco ocierają się o typową książkę New Adult - ona to popularna dziewczyna, a on jest buntownikiem, jednak postacie zostały tak świetnie skonstruowane i są tak złożone, że bardzo szybko zapominamy o wszystkich podobieństwach to innych powieści. Oprócz tajemnic i demonów przeszłości, które skrywają bohaterowie, mają oni w sobie o wiele więcej - przypominają ludzi z krwi i kości, z zainteresowaniami, wadami i zaletami oraz mnóstwem wspomnień z przeszłości. Wszystko, nawet imię Echo, niesie ze sobą jakąś historię.

Powieść jest świetnie skonstruowana. Stopniowo, razem z bohaterami odkrywamy ich przeszłość i zaczynamy rozumieć, dlaczego zachowują się nietypowo. Co najważniejsze (i chyba najciekawsze), razem z Echo dowiadujemy się skąd wzięły się jej blizny i co tak naprawdę stało się tej nocy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie, a rozdziały podzielone zostały na te opowiedziane z punktu widzenia Echo oraz te opowiadane przez Noah. Dzięki temu jeszcze lepiej poznajemy nie tylko wspomnienia tej dwójki, ale przede wszystkim ich uczucia, przez co lepiej możemy zrozumieć bohaterów.

"Przekroczyć granice" to książka, przy której możemy śmiać się i płakać. Między bohaterami jest świetna chemia, a tajemnice zawarte na stronach powieści sprawiają, że nie sposób ją odłożyć. Dla wszystkich fanów New Adult - książka absolutnie obowiązkowa!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://muza.com.pl/

poniedziałek, 18 lipca 2016

"Syrena" Kiera Cass

źródło
Tytuł: Syrena
Autorka: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 392

"Kahlen to syrena, która musi być posłuszna rozkazom wydawanym jej przez Ocean. Jej głos, odbierający rozsądek i budzący pragnienie rzucenia się w morską toń, jest śmiertelnie groźny dla ludzi. Akinli to zwyczajny człowiek – pełen ciepła, przystojny chłopak, dokładnie taki, o jakim od dawna marzy Kahlen. Jeśli się w nim zakocha, narazi ich oboje na ogromne niebezpieczeństwo… ale nie jest w stanie wytrzymać rozłąki. Czy zaryzykuje wszystko, by pójść za głosem serca?
Debiutancka powieść Kiery Cass, autorki kochanego przez czytelniczki cyklu „Rywalki”." źródło

Jestem przekonana, że znacie Kierę Cass. Autorka słynie przede wszystkim z serii "Rywalki", którą szczerze uwielbiam. Z przyjemnością poznawałam losy Americi i Maxona, a lekki styl autorki i zdolność do tworzenia być może nierealistycznych, ale za to cudownie wciągających historii sprawił, że z przyjemnością chętnie sięgnę chyba po wszystko, co kiedykolwiek napisze. Do tej powieści podeszłam jednak z pewną dozą niepewności - w końcu to debiut, więc pewnie nie będzie tak dobry, jak "Rywalki".

Syreny z powieści Kiery Cass nie mają wiele wspólnego z Arielką, którą chyba wszystkie uwielbiałyśmy w dzieciństwie. To również piękne dziewczyny, ale na tym podobieństwo się kończy. Kahlen, główna bohaterka jest jedną z z dziewcząt, które pełnią służbę u Matki Ocean. Zgodnie z umową, ma jej pomagać przez 100 lat w zamian za uratowanie życia. Pomoc ta jest dość kontrowersyjna - ma swoim śpiewem zwabiać ludzi, którzy... są pokarmem Ocenu. Poza tym może zwiedzać i podróżować, jednak z utęsknieniem czeka, kiedy wyznaczony czas minie, a ona będzie mogła wieść normalne życie, znajdzie miłość i po prostu... z kimś się zestarzeje.

Kahlen ma lepsze i gorsze dni, jednak jakoś funkcjonuje. Myśl o tym, że służba stosunkowo niedługo dobiegnie końca pomaga jej w najtrudniejszych chwilach. Wszystko jednak zmienia się, gdy ideał chłopaka spotyka... zbyt wcześnie. Próbuje znaleźć rozwiązanie, jednak nie jest pierwszą syreną, która próbuje się pogodzić służbą i miłość. Czy Kahlen wybierze lojalność czy pójdzie za głosem serca? Czy to drugie w ogóle jest możliwe?

Gdybym nie wiedziała, że to właśnie Kiera Cass jest autorką "Syreny", nigdy bym się tego nie domyśliła. Ta historia ma naprawdę nie wiele wspólnego z "Rywalkami". Nie chodzi jedynie o tematykę (choć ta oczywiście jest kompletnie odmienna dla obu opowieści), jednak o całokształt. Przede wszystkim - są zupełnie inaczej napisane. "Syrena" to bardziej poetyka książka, pełna opisów, przemyśleń głównej bohaterki i romantyzmu. W "Rywalkach" autorka postawiła na akcję i dynamizm. "Syrena" jest jej debiutem, więc trudno się dziwić, że nie późniejsze książki są jednak napisane troszkę lepiej.

Co najbardziej mi przeszkadzało? Powieść jest odrobinę przesłodzona. Główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu - sprawiała wrażenie niedojrzałej i niezdecydowanej. Jej wybranek z kolei zdawał się być zbyt idealny i wyrozumiały. Zabrakło mi chemii pomiędzy tą dwójka - wszystko było jakieś takie nierealne i wymuszone Ot, powieść na odprężenie.

"Syrena" nie jest w moim odczuciu fenomenem na miarę "Rywalek", jednak nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Poznałam debiut bardzo lubianej przeze mnie autorki i nawet jeżeli tym razem nie do końca wpasowała się w moje gustu, to i tak całkiem nieźle bawiłam się przy lekturze.

Ocena: 5/10

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu:


czwartek, 14 lipca 2016

"Chłopak na zastępstwo" Kasie West

źródło
Tytuł: Chłopak na zastępstwo
Autor: Kasie West
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 400

"Przez całe liceum Gia była typem szkolnej gwiazdy. A teraz miała jeszcze fajnego, starszego od siebie chłopaka, o którym tyle opowiadała znajomym, i wszyscy wreszcie mieli go poznać. Ale tuż przed balem maturalnym, podczas którego miała nastąpić prezentacja, już na parkingu, Bradley z nią zerwał. Jak on mógł? Jak mógł postawić ją w takiej sytuacji?! I co tu zrobić, żeby wyjść z twarzą?" źródło

Lato to czas, w którym chyba wszyscy sięgamy po lżejsze lektury. Nawet ja, mimo że z reguły preferuję raczej te smutne i przygnębiające książki (tak, wiem, masochizm), w wakacje wybieram coś lżejszego przy czym mogę po prostu pośmiać się i dobrze bawić. I tak też, w moje ręce trafił "Chłopak na zastępstwo" - już pierwszy rzut oka na okładkę wystarczył, abym nabrała przekonania, że to właśnie jest taka pełna słońca lektura.

Gia to chodzący stereotyp szkolnej królowej piękności. Jest nie tylko śliczna, ale i popularna. Ma równie śliczne i popularne koleżanki oraz przystojnego, starszego chłopaka. Ups! Chłopaka już nie, bo właśnie zerwał z nią na szkolnym parkingu, tuż przez balem maturalnym. Gia nie może jednak liczyć na wsparcie ze strony koleżanek - jedna z nich nieustannie próbowała podważyć istnienie Bradleya, a bal miał być długo wyczekiwaną okazją na konfrontację chłopak - przyjaciółki. Zdesperowana nastolatka decyduje się zaciągnąć na imprezę przypadkowego chłopaka, którego spotkała na parkingu. Nie trudno się domyślić, że nic dobrego z tego nie wyniknie...

Książka Kasie West to dość typowy romans, skierowany głównie do młodzieży. Książka jest lekka, jednak nie pozostawia czytelnika bez morału - nawet jeśli jest on dość prosty. Wszystko toczy się wokół głównej bohaterki - to ona, jej życie i myśli odgrywają pierwszoplanową rolę. Wątek miłosny jest uroczy, a Gia i jej "Chłopak na zastępstwo" tworzą naprawdę świetną parę.

Powieść przypomina mi książki przy których spędzałam wakacje kilka lat temu. Z tą różnicą, że teraz zmieniło się tło - Facebook, Instagram czy Twitter to w końcu nieodzowna część życia każdego nastolatka. I to chyba sprawia, że wszystko staje się jeszcze trudniejsze - kiedyś o krępujących wpadkach opowiadano z ust do ust, dziś plotki rozprzestrzeniają się z tempem błyskawicy, głównie za sprawą portali społecznościowych. 

Z pozoru banalna opowieść o nastolatce, dla której liczą się tylko lajki, staje się coraz bardziej poważna - tak jak i jej bohaterka. Gia pokazuje swoje prawdziwe oblicze i okazuje się, że za maską ślicznej, popularnej dziewczyny kryje się coś więcej. Autorka dobitnie pokazuje nam, jak wielką wagę w życiu odgrywają pozory i opinia innych.  

Nie mniej jednak, jest w tej historii coś lekkiego i słodkiego i na tym właśnie polega jej urok. Mimo że główna bohatera sprawia nie najlepsze pierwsze wrażenie, zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu. Moją ulubioną postacią jest jednak tytułowy "Chłopak na zastępstwo" (celowo nie podaję jego imienia - być może i Wy będziecie próbowali rozwiązać książkową zagadkę ;)). To inteligenty i oryginalny chłopak, typ mózgowca z poczuciem humoru. Na uwagę zasługuje również jego bardzo nietypowa siostra, z kolei najsłabiej oceniam przyjaciółki Gii - były zbyt mdłe i po prostu mi się ze sobą mieszały.

Jeśli szukacie niezobowiązującej lektury na lato to "Chłopak na zastępstwo" Kasie West będzie strzałem w dziesiątkę. Książkę czyta się bardzo dobrze, jest wciągająca i zostawia nas z uśmiechem na ustach - czego chcieć więcej?

Ocena: 6/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl

piątek, 24 czerwca 2016

"Na przekór nocy" Estelle Laure

źródło
Tytuł: Na przekór nocy
Autor: Estelle Laure
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 400

"Czy najwspanialsze rzeczy mogą przytrafić się w najgorszym czasie?
Jej ojciec zachorował psychicznie, a matka odeszła. Pozostały jej rachunki do spłacenia i młodsza siostra, którą musi się opiekować. To z pewnością nie jest dobry czas, aby rozważna, siedemnastoletnia Lucille znalazła miłość swojego życia.  Jednak miłość – trudne, zaskakujące uczucie – spa da na nią gdy poznaje Digby’ego Jonesa, starszego brata swej najlepszej przyjaciółki.
Doskonale napisana, rozbudzająca zmysły debiutancka powieść Estelle Laure trzyma czytelników w napięciu do ostatniej strony." źródło 

Lato to czas, kiedy nie wszystkie lektury nam odpowiadają. Czerwcowy klimat sprzyja raczej powieściom pełnym słońca, takim, które choć na chwilę pozwalają zapomnieć nam o codziennych problemach. Ja również o tej porze roku chętniej sięgam po historie, które nie powodują depresji, jednak z największą ochotą zaczytuję się w powieściach, które są mniej więcej po środku - mają w sobie nieco lekkiego klimatu, ale i trochę poważniejszych wątków. Jak już pewnie większość z Was zauważyła, uwielbiam "Serię pastelową" (nawet, jeśli nazwa kompletnie mnie nie przekonuje). Do tej pory przeczytałam wszystkie tytuły, które ukazały się pod pastelowym szyldem. To takie słodko-gorzkie opowieści, jedne trochę bardziej smutne, inne wesołe, jednak łączy je jedno - wszystkie są świetne.

"Na przekór nocy" to kolejny tytuł, który ukazał się w serii. Tym razem autorka jest mi kompletnie nieznana, jednak z góry zakładam, że i z nią się polubimy. Co więcej, znalazł się jeszcze jeden argument, który przekonał mnie, że właśnie ta książka będzie dla mnie idealna - porównanie do "Maybe somday" - historii, którą bardzo dobrze wspominam. Pełna pozytywnych przeczuć się sięgnęłam więc po lekturę. Czy okazała się równie dobra, jak się tego spodziewałam?

Czasami wydaje nam się że świat właśnie wali się na głowę. Tyle, że w przypadku Lucille, nie jest to tylko chwilowe odczucie. Dziewczyna ma zaledwie siedemnaście lat, więc jej najpoważniejszym kłopotem powinna być złe ocena z klasówki, jednak los zadecydował inaczej - przyszło jej mierzyć się z dużo poważniejszymi problemami. Ojciec dziewczyny zachorował na poważną depresję, czego skutki odbiły się na całej rodzinie. Co gorsze, matka również nie poradziła sobie z sytuacją i... zniknęła. Koniec końców Lucille została sama, mając na głowie nie tylko rachunki utrzymanie rodziny, lecz również opiekę nad młodszą siostrą.

Główna bohaterka to dziewczyna, która nie zamierza się poddać. Choć wydaje jej się, że wszystko idzie źle, a ona sama kompletnie nie radzi sobie z nawałem obowiązków, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Lucille to silna młoda kobieta, choć bardzo niepewna. Większość jej rówieśników nie dałaby rady wziąć na siebie takiej odpowiedzialności, jednak ta dziewczyna jest wyjątkowa. Mówiąc w skrócie - nie sposób jej nie polubić. Nie oznacza to jednak, że Lucille to postać idealna. Nie, ona również popełnia błędy, nie radzi sobie z niektórymi sprawami, a część problemów po prostu ją przerasta, ale to sprawia jedynie, że dziewczyna jest bardziej realistyczna.

"Na przekór nocy" to bardzo cieniutka książka, która udowadnia, że i takie historie mogą nam przekazać mnóstwo treści. Mimo niewielkiej objętości mamy tutaj silnie nakreślone charaktery, mocno zarysowaną fabułę i kompletną historię, która naprawdę robi wrażenie. Mamy dobre i złe decyzje, smutek i radość. I oczywiście mamy też romans, który w końcu jest tutaj jednym z najważniejszych elementów. Czy można odnaleźć szczęście właśnie wtedy, kiedy jesteśmy w najciemniejszym miejscu? Estelle Laure udowadnia, że miłość przychodzi z zaskoczenia, czasami nie wtedy, gdy powinna, a czasami ktoś może zostać skrzywdzony...

Kolejny tytuł w "Serii Pastelowej" i... po raz kolejny świetna książka. Faktycznie, może mieć nieco wspólnego z "Maybe someday" - jeśli lubicie tego typu powieści, sięgajcie śmiało!

Ocena: 8/10

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu:

niedziela, 19 czerwca 2016

"Ból za ból" Siobhan Vivian, Jenny Han

źródło
Tytuł: Ból za ból
Autor: Siobhan Vivian, Jenny Han 
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 340
 
"Pocztówkowo idealna wyspa Jar jest pełna uroczych sklepików dla turystów, dziewiczych plaż i bajecznych domów. To na niej splatają się losy trzech dziewczyn, które kończą szkołę średnią, ale zdążyły już poznać gorycz zawodu na kimś bardzo ważnym. Jak inaczej mają zareagować na zdradę zaufania, na bezmyślne okrucieństwo czy karygodne traktowanie niż zemstą?! W pojedynkę żadna z nich nie mogłaby urzeczywistnić swoich planów. Ale razem… wszystko jest możliwe.
I gdy to wszystko zaczyna się realizować, rzeczywistość okazuje się bardziej złożona, niż się wydawało. Kto jest bardziej bezmyślny, okrutny i niewrażliwy? Łatwo jest zagubić się w ferworze rozpalonych emocji i meandrach relacji z prawdziwymi, czującymi ludźmi.
Znakomite postacie, przekonujące motywacje, silne emocje, prawdziwe dramaty." źródło
 
Mary właśnie powraca na wyspę. Wiąże się z nią wiele wspomnień i wprost nie może doczekać się chwili, kiedy na własne oczy ujrzy to, co widzi we wspomnieniach. Najbardziej jednak nie może doczekać się spotkania z ... Nim. Czy ją pozna? Co pomyśli, gdy zobaczy, jak bardzo się zmieniła? Mary raz po raz odtwarza w głowie wszystkie możliwe scenariusze. Lillia to jedna z najpopularniejszych dziewczyn w szkole. Kiedy jednak patrzy na wszystko z boku, sama nie jest pewna, czy w ogóle lubi swoich przyjaciół. Całe szczęście jest jeszcze jej młodsza siostra - w tym roku będą uczyły się w tej samej szkole, a Lillia zrobi wszystko by chronić Nadię i uczynić jej życie w szkole możliwie najłatwiejszym. Kat z kolei to niepokorna indywidualistka, szkolna elita nią gardzi, ale nawet w połowie nie tak bardzo, jak ona gardzi nimi. Wyjątkiem jest Alex - Kat sama nie wie, co o nim myśleć, jednak po spędzeniu wspólnie tak dużej ilości czasu, zaczyna myśleć, że w chłopaku jest coś więcej.

Mary, Lillia i Kat to zupełnie odmienne bohaterki. Mary jest niezauważalna przez otoczenie - to typowa szara myszka, którą wszyscy ignorują. Lillia jest bardzo popularna, należy do drużyny cheerleaderek i każdemu zależy na jej uznaniu. Kat to outsaiderka, dziewczyna, która wiecznie nosi czarne ciuchy i jeździ na motorze. Nie należy to grupy najpopularniejszych dzieciaków, jednak chyba nikt nie chciałby jej podpaść. Co więc łączy te dziewczyny? Wbrew temu, co pierwsze nasuwa się na myśl, wcale nie jest to obraz niezwykłej przyjaźni. Tym razem chodzi o... zemstę. Każdej z dziewczyn ktoś bardzo mocno zalazł za skórę. Nie chodzi nawet o tę samą osobą, jednak każda z nich należy do szkolnej elity. A ją, jak wiadomo najłatwiej załatwić od środka.

Enigmatyczny opis na okładce niewiele mi powiedział. Nie znam też Siobhan Vivian, jednak miałam już styczność z Jenny Han podczas lektury serii "Lato", którą bardzo polubiłam (swoją drogą to idealna, lekka książka, w sam raz na wakacje). Autorka ujęła mnie przede wszystkim sposobem, w jaki przedstawiła wakacyjny klimat, dni spędzone nad wodą i letnie przygody. Tutaj co prawda rozpoczął się już rok szkolny, jednak wyspa (na której toczy się akcja powieści) ma w sobie coś, co przypomina miejsce, w które jeździ się na wakacje.
 
Wbrew pozorem nie jest to typowa młodzieżówka, gdzie wszystko opływa lukrem, a najgorsza zemsta oznacza podrzucenie sztucznego pająka. Główne bohaterki są naprawdę zdesperowane i, ku mojemu zaskoczeniu, nie przebierają w środkach. Stąpają po cienkiej granicy, wiedzą, że konsekwencje ich czynów mogą mieć tragiczne skutki. 

W książce "Ból za ból" widzimy różne obrazy skrzywdzonych dziewczyn. Jest tutaj odtrącona Kat, która już wcześniej bała się zaufać, że teraz z pewnością będzie tylko gorzej. Jest Lillia, która ogrania wściekłość, głównie przez to, że w głębi duszy jest dobrą osobą - po prostu się zagubiła. Najbardziej jednak wstrząsnęła mną historia Mary. Tutaj nie ma żadnych nie domówień, nie ma miejsca na wyjaśnienia, nie ma nieporozumień. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z tej części powieści, bo poznanie jej trwa najdłużej, jednak mogę zdradzić, że prawda jest piorunująca.

"Ból za ból" być może nie stanie na półce z moimi ulubionymi książkami, jednak jest w tej historii coś takiego, co sprawia, że nie sposób jej odłożyć. Zakończenie mnie zaskoczyło, jednak pozostał pewien niedosyt - książka kończy się w takim momencie, gdzie jeszcze wszystko może się zdarzyć! Pozostaje jedynie czekać na kolejny to - po takim finale na pewno sięgnę po kontynuację.

Ocena : 6/10
 
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

czwartek, 9 czerwca 2016

"Alive/ Żywi" Scott Sigler

źródło
Tytuł: Alive/ Żywi
Autor: Scott Sigler 
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 404

"Budzą się w ciemności, w ciasnej przestrzeni, której nie pamiętają. Potem napotykają korytarz – jeden, drugi, trzeci. Nie wiedzą dokładnie, ile mają lat. Wydaje im się, że niedawno mieli po dwanaście, ale wyglądają prawie na dorosłych. Co się stało z ich rodzicami, domami, życiem? Jak mają się wydostać? Kto ich tu umieścił? Czy ten ktoś chroni ich przed jeszcze większym zagrożeniem, czy trzyma w niewoli, z której trzeba uciekać?
 
Korytarz biegnie w lewo i w prawo, w obie strony daleko i prosto, jak okiem sięgnąć. Z obu stron – choć po prawej bardziej – cała podłoga jest zasłana jakimiś garbami; kurz i pył pokrywają je równie grubo jak podłoże.
Te garby to…
 
Zaciskam powieki. Mózg chyba przestał mi działać. Moje myśli dziwnie blokują się w głowie, robią się… zamulone, to chyba najlepsze słowo. Nie umiem poskładać tych klocków w całość. Nie chcę poskładać ich w całość.
Yong skręca w prawo, podchodzi do pierwszego stosu garbów. Pochyla się i coś podnosi. Kurz i pył opadają maleńkimi kaskadami drobin, które zawisają i wirują w powietrzu.
 
Yong trzyma w ręku kość." źródło

Na początku poznajemy główną bohaterkę. Chciałbym napisać o niej coś więcej, ale nie jestem w stanie - czytelnik wie tylko to, co ona sama, czyli... praktycznie nic. Em, bo po krótkim czasie tak właśnie każe siebie nazywać, ma dwanaście lat i właśnie obudziła się w trumnie. Dziś właśnie są jej urodziny - to wie. Oprócz tego, wspomnień jest niewiele. Kojarzy niektóre fakty, jednak nie jest w stanie połączyć ich w całość, nie pamięta nawet własnego imienia. Nie wie też, jak znalazła się we wspomniane trumnie. Szybko odkrywa jednak, że pomieszczenie, w którym się znajduje jest pełne tego typu legowisk. Z niektórych wydostają się kolejni młodzi ludzie, w innych z kolei... znajdują się zwłoki. Ci, którym udało się przeżyć łączą siły, aby dowiedzieć się, co właściwie ich spotkało.

Grupa młodych ludzi budzi się w nieznanym miejscu - to początek, który już dobrze znamy, ot, choćby z czytanego przeze mnie niedawno "Przebudzenia labiryntu". Doskonale jednak wiem, że podobny start wcale nie świadczy o podobieństwie całej lektury. Najprostszy przykład? Dziewczyna poznaje chłopaka. "Alive" to właśnie jedna z takich książek, na początku których wydaje nam się, że gdzieś to już było. Niech Was to jednak nie zniechęca. Cała reszta fabuły to jedno wielkie zaskoczenie.

To właśnie jedna z tych książek, o której nie można właściwie nic powiedzieć, żeby nie zepsuć przyjemności z lektury. Od początku nie wiem bowiem praktycznie nic, a wydarzenia, które stopniowo poznajemy, wprowadzają w osłupienie. Być może opis sprawia, że książka kojarzy się z "Więźniem labiryntu", "Przebudzeniem labiryntu", czy inną dystopijną historią. Im bardziej jednak zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej okazuje się ona unikatowa. Wszystkie moje przypuszczenia okazały się... błędne.

Oprócz Em mamy tutaj całą masę innych bohaterów. Wszyscy są inni, ale nietrudno domyślić się, że nie bez powodu znaleźli się w obecnej sytuacji. Każda z postaci ma w sobie coś, co czyni ją unikatową. Jakiś niezwykły talent, zdolności - czasami jest to fizyczna siła, czasem zdolność logicznego łączenia faktów. Na bohaterów czeka całe mnóstwo przeszkód, a grupa, w której wszyscy są różni i nawzajem się uzupełniają doskonale je pokonuje.

Na pochwałę zasługuje nie tylko wyobraźnia autora, ale i sposób, w jaki opis stworzone przez siebie wydarzenia. Momentami jest naprawdę strasznie - i dobrze, bo ta surowość dodaje charakteru. Brutalne sceny zaskakują od samego początku i muszę przyznać, że naprawdę mnie zaszokowały, spodziewałam się, że ta historia będzie o wiele lżejsza. Autor nie szczędzi nam również opisów i choć zazwyczaj za nimi nie przepadam, w tym przypadku działają pozytywnie - atmosfera grozy udziela się czytelnikom.

Gdybym miała określić "Alive" jednym słowem byłoby to "zaskoczenie". Nie jest to typowa antyutopia, czy dystopia, gdzie rząd próbuje kontrolować społeczeństwo, a młodzi ludzie zmuszeni są do nieustannej ucieczki. To... coś zupełnie innego. Cóż mogę dodać? Polecam Wam tę książkę. Po prostu... na nic się nie nastawiajcie.

Ocena: 8/10
Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:
http://wydawnictwofeeria.pl
 

środa, 1 czerwca 2016

"Niezrównani" Alyson Noël

Tytuł: Niezrównani
Autor: Alyson Noël
Wydawnictwo: Harper Collins
Stron: 336

"Sunset Boulevard najlepiej ogląda się w ciemnych okularach i z grubym portfelem w kieszeni. Jeżeli jakimś cudem dostaniesz się na listę VIP-ów, wejdziesz do najlepszych nocnych klubów w Los Angeles, hedonistycznego nieba dla młodych, stylowych i bogatych. Ale wstępując do tego świata, musisz pamiętać, że już się z niego nie wyrwiesz.
Trójka osiemnastolatków, Layla, Aster i Tommy, wchodzi do kręgu wybrańców. Zgłaszają się do konkursu, którego celem jest przyciągnięcie do klubu rozchwytywanych celebrytów, zwłaszcza Madison Brooks, najpopularniejszej młodej gwiazdy z Hollywood. Nagrodą są duże pieniądze. Kiedy już się wydaje, że uśmiechnie się do nich szczęście, okazuje się, że Madison zaginęła.  
Niezrównani to pierwsza część serii Beautiful Idols, w której najpiękniejsze marzenia zmieniają się w koszmar.

Alyson Noel zdecydowanie nie jest moją ulubioną autorką. Kiedy próbuję przypomnieć sobie fabułę jej książek, mam w głowie pustkę. Jeżeli chodzi o "Greckie wakacje", to nie pamiętam absolutnie nic - ani o czym była ta historia, ani zakończenia, ani nawet imienia głównej bohaterki. Co do nieco bardziej fantastycznych historii jej autorstwa, to kojarzę tylko, że chyba były skierowane do młodszych czytelników i być może właśnie dlatego nieszczególnie przypadły mi do gustu. Mimo wszystko, "Niezrównani" mnie zaintrygowali - przede wszystkim dlatego, że okładka od razu przykuwa wzrok. Jest też coś w opisie tej powieści, co sprawiło, że nie mogłam doczekać się premiery. Czy dobre przeczucia okazały się słuszne?

Markowe cichy, szybkie samochody i wstęp do każdego klubu - nasi bohaterowie albo to mają, albo bardzo pragną mieć. To jednak nie wszystko co ich łączy. Są młodzi, piękni i właśnie dostali pracę, o której większość rówieśników może tylko pomarzyć. Layla, Aster i Tommy rozpoczynają karierę jako promotorzy najmodniejszych klubów. Ich celem jest ściągnięcie do lokalu jak największej liczby gości, a przede wszystkim - gwiazd. Co więcej, ten, którego praca przyniesie najlepsze efekty, mimo i tak już dużej wypłaty, zostanie sowicie nagrodzony.

"Niezrównani" to historia, jakich ostatnio wydaje się naprawdę niewiele. Klimat przypomina choćby kultową - "Plotkarę". Wokół pełno pięknych i bogatych, nawet jeśli bohaterowie nie zaliczają się do tej drugiej grupy. Każdy marzy tu o wielkiej karierze, pieniądzach i sławie, po prostu... każdy na swój własnych sposób. Lubię czasami przenieść się w świat pełen złota, a o ile dobrze pamiętam, jedyna książka utrzymana w podobnym klimacie, na jaką trafiłam w ciągu ostatnich kilku lat to "7 grzechów głównych".

Akcja toczy się przede wszystkim wokół trójki głównych bohaterów, którzy biorą udział w konkursie. Mamy więc Aster, dziewczynę z dobrego domu, której rodzice są w stanie sprezentować córce nawet najdroższy ciuch. Co z tego, skoro mimo pełnoletności nie jest w stanie samodzielnie podjąć żadnej decyzji - wszystko, nawet zakup stroju kąpielowego, musi konsultować z matką. Nic dziwnego, że dziewczyna postanawia sama decydować o sobie. Dalej mamy Tommego, który pracuje w sklepie i marzy o muzycznej karierze. Również jego sytuacja rodzinna nie należy do najłatwiejszych. Ostatnia jest Layla - blogerka, która słynie z wyśmiewania młodych celebrytów. Chce pokazać, jakie zagrożenia niesie ze sobą ten migoczący świat i wie, że najlepiej będzie mogła go poznać od środka. Które z nich okaże się najlepsze?

Czym byłby ten migoczący światek bez wielkiej gwiazdy? Tak więc mamy i Madison, młodą dziewczynę, która już teraz odniosła ogromny sukces. To akurat postać dość enigmatyczna. Od początku wiemy, że wiele ukrywa, jednak ciężko domyślić się, co takiego. Dodam tylko, że idealna Madison musi mieć oczywiście idealnego chłopak, a i on odgrywa tu znaczącą rolę. Wszystkie te postacie (i jeszcze kilka dodatkowych) są ze sobą powiązane. Całość łączy masa intryg, kłamstw i wzajemnych oskarżeń. Czego chcieć więcej?

Na koniec dodam jeszcze, że powieść jest napisana w bardzo przyjemny sposób (choć przyznam szczerze, że w przypadku innych książek autorki, nie zwróciłam na to uwagi). Jeżeli tak jak ja macie sentyment do "Plotkary" lub po prostu lubicie historie, w których intrygi i sława odgrywają dużą rolę, "Niezrównani" to coś w sam raz dla Was.

Ocena: 7,5/10
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...