Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moondrive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moondrive. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 września 2013

"Przez bezmiar nocy" Veronica Rossi

źródło
Tytuł: Przez bezmiar nocy
Autorka: Veronica Rossi
Seria: Przez burze ognia, tom II
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 352

"Przeżyli eterowe burze, ale czy ich uczucie przetrwa bezmiar nocy?
Po miesiącach rozłąki Aria i Perry znów są razem, lecz ich wspólna przyszłość jest niepewna. Perry, nowy Wódz Krwi plemienia Fal, musi walczyć o zaufanie swoich ludzi. Aria zaś prowadzi sekretną misję. Do tego gwałtowność burz eterowych się nasila, a niekończący się półmrok spowija ziemię. Aria i Perry mają coraz mniej czasu, by odnaleźć Wielki Błękit. Czy zdążą, zanim bezlitosny żywioł zniszczy ich świat i marzenia o wspólnej przyszłości?" źródło

Po "Przez burze ognia" sięgnęłam całkiem niedawno, czyli sporo czasu po premierze. Wyszło mi to na dobre - nie musiałam zbyt długo czekać na kontynuację. I część bardzo mnie zaskoczyła, spodziewałam się schematycznej antyutopii, których mamy ostatnio na pęczki w każdej księgarni. Książka zaskoczyła mnie niestandardową wizją świata, w której można doszukać się nawet inspiracji klasycznym fantasy. Historia w pełni mnie usatysfakcjonowała, więc "Przez bezmiar nocy" czekała wysoko ustawiona poprzeczka. Czy sprostała moim oczekiwaniom?
Perry, zgodnie z planem, zostaje wodzem Fal. Nie spodziewał się, że będzie to proste, jednak ciężar dowództwa zaczyna go przytłaczać. Plemię spotyka się z całą masą problemów - przede wszystkim niedoborem żywności i burzami, a wszystko to spoczywa na barkach Perry'ego. W całym tym zamieszczaniu pojawia się Aria. Zdawać by się mogło, że wesprze chłopaka, jednak jej obecność przysparza więcej nieprzyjemności niż pożytku. Fale są sceptycznie nastawione do Osadniczki, a wyjawienie, że dwójka młodych ludzi darzy się uczuciem, tylko pokomplikowałoby sprawy. Nie można również zapominać o najważniejszym - Talon w dalszym ciągu jest przetrzymywany, a Aria musi odnaleźć Wielki Błękit.

II tom jest utrzymany w klimacie I, całość jest bardzo płynna. Od naszego poprzedniego spotkania z bohaterami minęło niewiele czasu. Zmieniają się jednak same postacie, stają się doroślejsi i jeszcze bardziej skłonni do poświęceń. Uczucie Arii i Perry'ego jest w pewnym sensie tragiczne - zdawać by się mogło, że los nigdy nie pozwoli im być naprawdę razem. Perry musi dbać o dobro swojego plemienia i, przede wszystkim, odbić bratanka - chłopiec mu już tylko jego. Aria również ma swoje zobowiązania. Jakby tego było mało nikt nie popiera ich związku. Przykro jest patrzeć na ich niekończące się wyrzeczenia i poświęcenia, ale muszę przyznać, że mam słabość do tragicznych kochanków. Mimo wszystko, przez całą lekturę trzymałam mocno kciuki za oboje, choć zdarzało się, że Perry mnie irytował (to prawdziwy męczennik).

Mniej tutaj Arii i Perry'ego razem, ale na pocieszenie dostajemy więcej... Roara! I muszę przyznać, że to strzał w dziesiątkę, bo postać jest wykreowana niesamowicie. Polubiłam go już w "Burzach ognia", ale tutaj z uśmiechem mogę przyznać, że wywalczył sobie miano mojego ulubionego bohatera. Potrafi być szorstki, ale cenię go przede wszystkim za lojalności i dobrą minę nawet do najgorszej gry. Obawiam się jednak, że nie wszystko potoczy się tak, jakbym tego chciała. Mam nadzieję, że w III tomie jego lojalność nie zostanie zakwestionowana. Mogę Wam również zdradzić, że będziemy mieć przyjemność spotkać tutaj również Liv. Strasznie lubiłam fragmenty, w którym Roar o niej opowiadał i szczerze ubolewam, że nie możemy przeczytać po polsku tomu 0.5 "Roar and Liv" (dla zainteresowanych tutaj). Trochę się nawet przymierzam, żeby przeczytać to w oryginale, ale nie wiem czy mi się uda.
Historię w dalszym ciągu poznajemy z dwóch punktów widzenia - rozdziały naprzemiennie zatytułowane są "Aria" lub "Peregrine". Dlaczego nie Roar, skoro staje się postacią równie pierwszoplanową, co wspomniana dwójka? Może dlatego, że ciągle przebywa z którymś z bohaterów? Niemniej jednak, lubię taki sposób narracji, więc i tutaj nie mam do niego zastrzeżeń. O tym, że książkę czyta się świetnie i jest niesamowicie wciągająca wspominać już chyba nie muszę? Uwielbiam Veronicę Rossi, a "Przez bezmiar nocy" tego nie zmieniło, jednie utwierdziło mnie w tym przekonaniu.

"Przez bezmiar nocy" ma jedną niepodważalną wadę. A właściwie... 16. Dokładnie o tyle stron, książka jest cieńsza od poprzedniczki. Oznacza to jedno - 16 stron mniej wyśmienitej lektury! Polecam Wam te tytuł całym sercem, naprawdę warto zapoznać się z serią.

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:




sobota, 31 sierpnia 2013

"Przez burze ognia" Veronica Rossi

źródło
Tytuł: Przez burze ognia
Autorka: Veronica Rossi
Seria: Przez burze ognia, tom I
Wydawnictwo: Otwarte
Stron: 368

"Aria żyje w Reverie – rozwiniętym technologicznie świecie oddzielonym od dzikiej natury szczelną kopułą. Jak wszyscy Osadnicy spędza czas w wirtualnych Sferach dostępnych tylko za pomocą specjalnego Wizjera. Kiedy zostaje wygnana za przestępstwo, którego nie popełniła, wie, że śmierć jest blisko.
Perry jako Wykluczony musi walczyć o przetrwanie w brutalnym świecie plemiennych wojen, kanibali i eterowych burz. Udaje mu się przeżyć tylko dzięki wyjątkowym zmysłom pozwalającym wyczuć niebezpieczeństwo i ludzkie emocje.
Drogi Arii i Perry’ego się przecinają. Tylko Perry może ocalić dziewczynę od śmierci. Tylko Aria może pomóc mu odkupić winy. Razem rozpoczynają niebezpieczną podróż…" źródło

Aria ma szczęście. Mieszka w Reverie, pod kopułą, która zapewnia jej bezpieczeństwo, karmi i zaspokaja wszystkie podstawowe potrzeby. Może spędzać czas w Sferach - dowolnym wirtualnym miejscu. Średniowiecze, baśń, tu właściwie nie ma granic. Życie pod kopułą nie jest jednak tak kolorowe jak mogłoby się wydawać. Nastolatka czuje się niesamowicie samotna - jej matka, pracująca jako tajemniczy naukowiec, musiała udać się w daleką podróż. Kiedy dziewczyna przestaje otrzymywać od niej wiadomości, decyduje się na ryzykowną znajomość z jedynym chłopakiem, który będzie w stanie jej pomóc. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a Aria wie zbyt dużo. Rozwiązanie jest tylko jedno - musi zostać wyeliminowana ze społeczeństwa Reverie.

Tuż po rozpoczęciu lektury, "Przez burze ognia" zdawała mi się być zlepkiem historii, które już czytałam. Zaczynamy pod kopułą, która jest motywem dość popularnym - weźmy choćby "Nową Ziemię" czy Kinga. Główną bohaterką jest dziewczyna, która z nowoczesnego, zamkniętego światka przenosi się do społeczeństwa dość zacofanego i poznaje "dzikiego" chłopca - to kojarzy mi się z "Genezą". Sam zróżnicowany rozwój świata przyszłości, również nierzadko występuje w młodzieżowych książkach - tu mogę powołać się choćby na niesamowicie popularne "Igrzyska śmierci". Porównywać mogłabym bez końca, jednak mimo sceptycznego nastawienia, bardzo szybko przekonałam się, że moje podejrzenia okazały się błędne. Owszem, kilka motywów już znam, jednak w żadnym wypadku nie pokusiłabym się o stwierdzenie, że autorka inspirowała się wspomnianymi książkami. Wraz z biegiem stron, coraz bardziej przekonywałam się, że Rossi w 100% wykorzystała potencjał swojego pomysłu. Jej wizja świata wielokrotnie mnie zaskoczyła.

"Przez burze ognia" jest antyutopią, ale wzbogaconą o całą masę elementów rodem z fantasy i właśnie to czyni ją wyjątkową. Spodziewałam się, że życie pod kopułą będzie wyglądało dość ekstrawagancko, jednak muszę przyznać, że autorka mnie zaskoczyła. Przede wszystkim wizją problemów, wynikających z nadmiernego rozwoju technologicznie. To jednak nic, w porównaniu z światem zewnętrznym - tutaj dopiero zaczyna się przygoda! Literatura młodzieżowa przyzwyczaiła nas, że część świata poza centrum, to po prostu biedna i brak współczesnych udogodnień. Jestem więc pod wrażeniem, ponieważ wreszcie dostałam coś innego. Przede wszystkim - codzienność jest bardzo zróżnicowana, w zależności od tego na czyim terytorium się znajdujemy. Więcej zdradzić nie zamierzam, mogę jedynie dodać, że kojarzy mi się z fantastycznymi światami.

Skupmy się jednak na podstawowych aspektach. Książka jest napisana niezłym językiem i czyta się ją zaskakująco szybko. Początek może trochę przytłaczać, ponieważ autorka wrzuca nas od razu na głęboką wodę (dużo nazw, akcji, bohaterów), jednak już po kilkudziesięciu stronach udało mi się całkowicie wsiąknąć w eterowy świat. Jednym słowem - ma w sobie "to coś" (pozwolę sobie na takie nieprofesjonalne określenie), co sprawia, że nie sposób jej odłożyć. Nie mam też zastrzeżeń odnośnie bohaterów - polubiłam Arię, urzekł mnie Perry. Wątek miłosny? Jest, ale niebanalny i naturalny, czyli dokładnie taki, jak lubię. Pozostali bohaterowie również są całkiem udani, w szczególności Ci, mający mrozić krew w żyłach (udało im się!) i Roar.

Ostatnią kwestią, na którą warto zwrócić uwagę, jest sposób poprowadzenia akcji. Czy może być coś gorszego niż przewidywalność? Wylewająca się z każdej strony oczywistość happy endu? Jeśli lubicie tylko takie książki, które pod każdym względem dobrze się kończą to ostrzegam - tu tego nie znajdziecie. Wszystkie ważniejsze wątki potoczyły się w inny, bardziej rozbudowany, sposób niż można by się tego spodziewać. Nie udało mi się przewidzieć niczego i to właśnie cieszy mnie najbardziej. Zakończenie? O tym nawet nie wspomnę - żadne z moich przypuszczeń nie okazało się słuszne!

"Przez burze ognia" okazało się lekturą dużo lepszą niż się spodziewałam. Z pewnością wyróżnia się na tle antyutopijnych powieści, które znajdziecie teraz na rynku. Jeżeli jesteście sceptycznie nastawieni przez opis, który kojarzy Wam się z powieścią, którą już czytaliście, zaręczam - nie ma powodu. Zapewniam Was, że Veronica Rossi stworzyła oryginalny świat, który niejednokrotnie Was zaskoczy!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...