Autorka: Libba Bray
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Stron: 448Wydawnictwo: Dolnośląskie
"Błyskotliwy pastiż nastoletniej rzeczywistości. Laureatki młodzieżowej
odsłony konkursu Miss – przedstawicielki wszystkich stanów Ameryki
– lecą samolotem, by wziąć udział w finale. Niestety samolot rozbija się
na wyspie, która tylko pozornie okazuje się bezludna. W rzeczywistości
to teren badań nad bronią, prowadzonych przez wspólne siły tajemniczej
Korporacji."
Lakoniczny opis na okładce nie mówi praktycznie nic - "MiSSja survival" mogłaby być zwyczajną młodzieżową historyjką. Choćby o zbuntowanej nastolatce czy szarej myszce, która zupełnym przypadkiem, znajduje się w nieprzyjemnej sytuacji. "MISSja survial" okazała się jednak czymś kompletnie innym niż można się spodziewać. To przejaskrawiona historia, za którą kryje się wyjątkowo czarny morał...
"MISSja survival" w niczym nie przypomina żadnej z książek, które do tej pory czytałam. Zamiast wyraźnie zaznaczonej fabuły i najważniejszych bohaterów, na pierwszy plan wysuwa się rzeczywistość. Cała książka jest satyrą współczesnego konsumpcyjnego społeczeństwa. I jak na satyrę przystało, absurd niektórych sytuacji jest wręcz porażający i... to jest w całej książce najlepsze. Nie ma szans, żeby ktoś nie był w stanie wyłapać ironii przekazywanej przez autorkę - aż bije po oczach. Ubawiłam się więc nieziemsko, jednak kiedy skończyłam książkę przyszedł czas na refleksję - czy świat przedstawiony przez autorkę aż tak bardzo różni się od naszej rzeczywistości?
Bohaterek mam całe mnóstwo - w końcu udział w konkursie bierze aż 50 dziewcząt. Nie można jej jednak rozpatrywać w kategorii lubię-nie lubię. Jak bowiem ocenić sytuację, w której dziewczynie wbija się tacka w czoło, a jej koleżanki stwierdzają, że nie ma problemu, skoro i tak będzie dobrze wyglądać w grzywce? I takich absurdów, moi kochani, mamy tutaj całe mnóstwo. Bohaterki są bardzo zróżnicowanej, jednak jedna bardziej pokręcona od drugiej. Znajdziemy tu wszystko - od zmiany płci zaczynając, a na królowej pszczół kończąc. W fabułę wplecione zostały ankiety wypełnione przez dziewczyny, a więc poznanie ich (i nie pomylenie) mamy ułatwione.
Narracja zmienia się wraz ze zmianą bohaterki, która aktualnie wysuwa się na pierwszy plan - nie sposób więc się znudzić. Całości dopełniają przezabawne przepisy dodane przez autorkę. Nie są jednak typowej - odwołują się bowiem nie do rzeczywistości, a do świata przedstawionego w książce. Dodatkowy ukłon w stronę tłumacza - wymyślenie tych wszystkich absurdalnych nazw w języku polskim i zachowanie ich naturalnego uroku musiało być nie lada wyzwaniem!
Gdybym miała określić tę książkę jednym słowem byłoby to "zaskoczenie". Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć - to prawdziwy powiew świeżości. Nawet jeśli nie przepadacie za opowieściami dla młodzieży nie powinniście skreślać tego tytuł - zdecydowanie łamie wszelkie schematy.
Ocena: 7/10
