źródło |
Autorka: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Literackie
Stron: 280Premiera: 14.08.2013
"Od czasu Ani z Zielonego Wzgórza nie opowiedziano tak wzruszającej historii
Zaskakujące zwroty akcji, tajemnice i skrywane emocje oraz
skomplikowane relacje rodzinne, to w skrócie najnowsza książka Katarzyny
Michalak!
Edward, właściciel pięknego starego domu na Jabłoniowym Wzgórzu, nie
przeczuwa rewolucji, która nagle nastąpi w jego życiu. Rewolucja ma na
imię Ania, ma dziesięć lat i właśnie straciła wszystko… Tajemnica z
przeszłości zmusi mężczyznę do postawienia pytań o to, co naprawdę jest
ważne, i czy w jego życiu jest miejsce na rodzinę.
Trzymająca w napięciu historia o poszukiwaniu własnego miejsca na
ziemi, potrzebie bycia kochanym, tęsknocie za prawdziwą rodziną i o tym,
że cuda się zdarzają. Ogromna ilość wzruszeń gwarantowana!" www.wydawnictwoliterackie.pl
Pani Katarzyna Michalak to chyba jedna z najpopularniejszych polskich pisarek. Choć recenzje jej powieści pojawiły się na większości moich ulubionych blogów, do tej pory uparcie ignorowałam jej twórczość. Nawet namowy mojej mamy nic nie wskórały. Autorka kojarzyła mi się jedynie z lekkimi powieściami dla kobiet, po które sięgam bardzo, bardzo rzadko. Dopiero niedawno, moją uwagę przykuły zapowiedzi (i to nie jedna, a dwie). Jako, że wakacje to najlepszy czas na poszerzanie czytelniczych horyzontów postanowiłam sięgnąć po te książki, a jedną z nich było właśnie "W imię miłości" (ach, te porównanie do "Ani z Zielonego Wzgórza!). I wiecie co? Moje dziwne podejrzenia i stereotypy nie mogłyby się okazać mniej trafne!
Ania ma 10 lat i bardzo ciężką sytuację. Z powodu choroby ukochanej mamy, musi spędzić wakacje u dziadka Edwarda, którego kompletnie nie zna. Tak więc rezolutna dziewczynka zupełnie sama podróżuje pociągiem (z przesiadką!), aż dociera do domu na Jabłoniowym Wzgórzu. Choć "zupełnie sama" to może niezbyt trafne określenie, ponieważ tym samym pociągiem, w tym samych kierunku podróżuje tajemniczy Ned. Młody mężczyzna szybko zyskuje sympatię dziewczynki, czego nie można powiedzieć o zimnym Edwardzie. Szybko okazuje się jednak, że dziesięciolatka przeszła dużo więcej, niż chce przyznać, a i nowy mieszkaniec Jabłoniowego Wzgórza skrywa jakieś tajemnice...
"W imię miłości" to magiczna opowieść o dziecku, które widziało dużo więcej niż powinno. Historia jest niesamowicie wzruszająca. O dziwo (bo to naprawdę dość niezwykłe), opis wydawnictwa doskonale oddaje ducha tej historii. Owszem, jest kilka elementów przesłodzonych, przerysowanych, bądź przejaskrawionych, ale któż zwracałby uwagę na takie szczegóły mając przed sobą tak uroczą opowieść?
Najważniejsza jest tutaj jednak (zgodnie z tytułem) miłość.
Miłość córki do matki i vice versa, ale także miłość, która przychodzi
zbyt późno. Z buciorami (bucikami?) ładuje się w życie, pon postacią
małej dziewczynki. Miłość, która oznacza poświęcenia, a jednak nie
potrafi się poddać bez walki.
Najnowsza powieść Katarzyny Michalak porusza całe mnóstwo uniwersalnych, jednak bardzo ważnych wątków. Jednym z nich jest przebaczanie i odkupienie win. Niejeden z bohaterów ma na sumieniu kilka niechlubnych uczynków. Zostaje więc przed nami postawiony dylemat: czy wszystko można wybaczyć? Odwaga i siła małej dziewczynki poruszy nawet najtwardsze serca. I mam tu na myśli zarówno czytelników, jak i bohaterów powieści. Ania stopniowo topi lodowate serce Edwarda, bardzo szybko zyskuje również sympatię pozostałych mieszkańców Jabłoniowego Wzgórza, a nawet gości pensjonatu. I wiecie co? Wcale się nie dziwię, bo i mnie udało się jej złapać za serce.
Lektura jest na tyle pasjonująca i wciągająca, że nie jestem w stanie powiedzieć na jego temat ani słowa - najzwyczajniej w świecie nie zwróciłam uwagi na coś tak przyziemnego jak język, mając przed sobą tak magiczną opowieść! Przy czytaniu powieści nie wzruszam się zbyt często, więc ostrzeżenia, aby przygotować sobie pudełko chusteczek potraktowałam z przymrużeniem oka, a jednak... Nie powiem, żebym zalewała się łzami, jednak chyba każdemu zakręci się choć jedna mała łezka podczas lektury.
Ocena: 9/10
Ocena: 9/10
Za możliwość poznania tej niesamowitej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu:
O tak! Ja przekonałam się o kunszcie Pani Michalak po "Bezdomnej" i na pewni będę polować na jej inne książki. Dobrze wiedzieć, że nowości też są wspaniałe! :)
OdpowiedzUsuńTymczasem, nominowałam Cię do The Versatile Blog Award!
http://nocne-szepty.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger-award.html
Pozdrawiam,
Himitsu.
Zapowiada się ciekawie ;)
OdpowiedzUsuńMam ją w planach, mam nadzieję, że przyjdzie do mnie w następnym tygodniu.
OdpowiedzUsuńTa książka czeka na mojej książkowej półce na przeczytanie. Mam nadzieję, że jak zawsze będę zachwycona i nie zawiodę się.
OdpowiedzUsuńSpod pióra Pani Michalak czytałam "Rok w Poziomce" i akurat nie do końca przypadł mi do gustu. Ale posiadam "Nadzieję" i planuję w wakacje ją przeczytać. Mam nadzieję, że po "W imię miłości" również będe miała okazję kiedyś sięgnąć, bo zachęciłaś mnie swoją recenzją :)
OdpowiedzUsuńJak na razie sobie odpuszczę tę książkę, jakoś nie wydaje mi się, że by mi się spodobała...
OdpowiedzUsuńCzytałam. Piękna, wzruszająca historia. Książkę wręcz należy przeczytać :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Narobiłaś mi na nią ochoty
OdpowiedzUsuńZ wielką chęcią przeczytałabym tę książkę :)
OdpowiedzUsuńAleż bym chciała w końcu zapoznać się z tworczością tej autorki, o ktorej przecież dużo się słyszy. :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że książka zbiera tak pozytywne recenzje, bo posiadam ją i chcę przeczytać ją jeszcze przed premierą. :)
OdpowiedzUsuńKsiążki tej autorki jeszcze przede mną, ale już nie mogę się doczekać, kiedy je dorwę. :)
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Szczegóły u mnie na blogu:)
OdpowiedzUsuńMimo wysokiej oceny nie jestem przekonana.
OdpowiedzUsuń