czwartek, 15 sierpnia 2013

"Wbrew zasadom" Samantha Young

źródło
Tytuł: Wbrew zasadom
Autorka: Samantha Young 
Wydawnictwo: G+J
Stron: 320

"Jocelyn Butler pragnie tylko teraźniejszości, ale przyszłość czeka. Wkrótce wszystkie jej sekrety ujrzą światło dzienne...

Kilka lat temu Jocelyn pożegnała się w Stanach Zjednoczonych ze swoją tragiczną przeszłością i zaczęła nowe życie w Szkocji. Zakończyła żałobę, przepędziła demony i postanowiła już nigdy nie obdarzyć nikogo uczuciem. Życie samotnika układało jej się całkiem nieźle, dopóki nie wprowadziła się do nowego domu na Dublin Street, gdzie poznała mężczyznę, który wtargnął w jej starannie strzeżoną prywatność.

Braden Carmichael zawsze dostawał to, czego chce – a tym razem jest zdeterminowany zaciągnąć Jocelyn do łóżka. Wiedząc, jak bardzo obawia się ona stałych związków, Braden proponuje układ bez zobowiązań, który zadowoli ich oboje.

Zaintrygowana Jocelyn zgadza się, ale wkrótce przekonuje się, że Bradenowi nie wystarcza jedynie wielka namiętność. Uparty Szkot chce poznać jej prawdziwą naturę – przeniknąć aż do jej duszy."
źródło 

Kolejny Grey like, lecz tym razem ze smakiem. Książka jest dobrze wydana, ma interesującą okładkę i nic nie wskazuje, ażeby bohaterowie objawiali jakiekolwiek skłonności masochistyczne. Jocelyn ma jednak swoje własne demony przeszłości, więc połowa czytelników może ją odrzucić podejrzewając, po raz kolejny będziemy mieć do czynienia z trudnym dzieciństwem (alkoholizm w rodzinie itp.) i dziewczyną która nie radzi sobie z problemami, więc sypia z kim popadnie. Mogę Was jednak uspokoić - żadnych takich! Bohaterka, co prawda próbuje poradzić sobie z tym, co zafundował jej los, jednak autorka nie przesadziła. Nie jest to więc kolejna pozycja, której twórczyni stara się pobić rekord na najbardziej traumatyczną przeszłość postaci, a to już coś.

Zacznijmy więc Jocelyn. Dziewczyna nie narzeka na brak gotówki, jednak postanowiła mimo wszystko pracować. I to w barze! Bohaterka wcale nie jest rekinem biznesu - fortuna przypadła jej w spadku. Dzięki temu, może spokojnie oddawać się swojej pasji, pisaniu powieści. Praca w barze jest raczej rozrywką, sposobem na spędzanie czasu, niż faktyczną działalnością zarobkowa. Jocelyn nie lubi samotności, poszukuje więc współlokatorki. Trafia na przesympatyczną Ellie i dopiero tutaj tak naprawdę zaczyna się nasza historia...

"Wbrew zasadom" to historia o miłości. Spokojnie postawiłabym tę pozycję na półce z romansami - nawet nie ociera się o granice dobrego smaku, jak ma to w zwyczaju. Powiedzmy więc sobie prawdę: to romans. Niebanalny, nietypowy i przede wszystkim niegłupi, a jednak w dalszym ciągu romans. Mamy więc Jocelyn i Bradena. Mężczyzna jest oczywiście elegancki, przystojny i nieprzyzwoicie bogaty, a jednak nasza bohaterka stara się być odporna na jego wdzięki. "Stara się" - to dobrze wyrażenie, bo nie do końca jej to wychodzi. Para zawiera przedziwny układ, w którym podstawową zasadą jest brak zobowiązań. Może jednak warto postępować wbrew zasadom?

Samantha Young wykreowała całkiem niezłych bohaterów. Jocelyn to typowa dziewczyna z problemami, a nie nazwałabym jej banalną. Nieco gorzej jest Bradenem - z przykrością muszę przykleić mu łatkę "idealny bohater powieści dla kobiet". Fortuna - jest, wygląd - jest, charakter - jest. Jednym słowem wszystko gra, a każda z czytelniczek, porównując swojego partnera z Bradenam, będzie zawiedziona. A dlaczego? Bo ideały nie istnieją! Z przyjemnością zobaczyłabym w nim jakąś wady, gdyby zbłaźnił się chociaż raz, obdarzyłabym go większą sympatią (jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi). Nie mam większych zastrzeżeń do pozostałych postaci występujących w książce. Moją zdecydowaną faworytką jest Ellie. Autorce udało się stworzyć tak znakomitą bohaterkę, która jest niezaprzeczalnie urocza, a jednocześnie wcale nie taka idealna. Aż szkoda, że to nie ona jest główną bohaterką!

Książkę czyta się bardzo dobrze, język za nic nie przypomina tego rodem z Harlequinów, a całość jest po prostu nieźle napisana. Najważniejsze jest jednak coś innego - emocje. Samantha Young jakimś przedziwnym sposobem wzbudziła u mnie całą gamę uczuć od uśmiechu na ustach, aż po łezkę w kąciku oka. A wcale nie wzruszam się tak łatwo czytając! Myślę więc, że jest to chyba wystarczający powód, aby sięgnąć po tę pozycję.

Podsumowując: to całkiem niezłe czytadło, przy którym spędzicie miło czas. Jest lekko (choć nie zawsze), miło i przyjemnie, a i łezka się w oku zakręci. Jedyne czego tu nie znajdziecie to pikantne sceny - nie ten adres!

Ocena: 7/10

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:  

10 komentarzy:

  1. Lubie takie książki naprawdę. Dopóki oczywiście nie będę musiała czytać o pejczach, paskach czy innych sado-maso pierdołach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam za sobą kilka powieści z Czerwonej Serii, więc chętnie sięgnę po "Wbrew zasadom". :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią przeczytam tę książkę ; D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam niemal takie samo zdanie o tej książce :D Lekkie czytadło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i mnie również bardzo się podobała. Lekka, niezobowiązująca i przyjemna lektura. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może kiedyś się jeszcze skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z książek, które czytam, nie musi się od razu wylewać nic i tylko wyłącznie seks, więc z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spodziewałam się, że książka będzie oceniona pozytywnie, ale skoro tak się stało, to chyba się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie nie mam ochoty na tego typu książki, ale będę miała ją na oku:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...