poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Ciemnorodni" Alison Sinclair

żródło
Tytuł: Ciemnorodni
Autorzy: Alison Sinclair
Wydawnictwo: Bellona
Stron: 368

"Ciemnorodni obawiają się magii oraz wszystkiego, co jest z nią związane. Wierzą jednak, że magię można zabić - znika ona z powierzchni ziemi wraz z magiem, który się nią para. Ale czy uda im się ją pokonać? Rewelacyjna, trzymająca w napięciu pierwsza część trylogii - przez znawców określana jedną z najlepszych w dziejach fantasy! Przetłumaczona na wiele języków, pierwsze miejsce na listach bestsellerów." http://ksiegarnia.bellona.pl/

Są takie książki, które po prostu muszę przeczytać. Przy zapowiedzi nawiązuje się między nami (tzn. między mną a książką) więź i nic nie jest w stanie mnie powstrzymać przed sięgnięciem po taką pozycje. Tak właśnie było z "Ciemnorodnymi". Co przekonało mnie do tej książki? Sama nie wiem. Z całą pewnością nie okładka, bo jest,delikatnie mówiąc, dość nieładna (w dalszym ciągu nie udało mi się ustalić, czy przedstawia mężczyznę, czy kobietę). Nie były to również recenzje, bo "Ciemnorodni" zbierają bardzo słabe oceny. Choć przy przeczytaniu któreś z rzędu opinii, w której czytelnik ocenia ją na 3-4/10 powinna zapalić mi się lampka ostrzegawcza... Ale nie! Uparcie twierdziłam, że jest w niej coś intrygującego, nawet jeśli opis na to nie wskazuje. Myślicie, że miałam racje i powinniście pozazdrościć mi kobiecej intuicji? Niestety - nic z tych rzeczy...

Świat dzieli się na Ciemnorodnych i Światłorodnych. Tych pierwszych światło zabija, drudzy natomiast nie mogą bez niego żyć. Balthasar jest jednym z Ciemnorodnych. Pewnego dnia u progu jego drzwi zjawia się Tercelle prosząc o pomoc. Kobieta jest w ciąży, do tego bliźniaczej, jednak za nic nie chce wyjawić, kto jest ojcem. Jedno jest pewne - nie są to dzieci jej męża. Balhasar nie odmawia pomocy i w końcu na świat przychodzi dwóch chłopców.

Głównym problemem tej powieści jest to, że to książka przede wszystkim nudna. Niby się coś dzieje, ale nie widzę w tym żadnej pointy. Ani akcja, ani jakikolwiek z wątków nie zainteresowały mnie praktycznie wcale. Powieść nie liczy nawet 400 stron, a męczyłam ją ponad tydzień! Mało tego, gdybym nie zobowiązała się przeczytać tej lektury w całości, najpewniej rzuciłabym ją w kąt już koło 100 strony.

W powieści poznajemy całe mnóstwo bohaterów. Co gorsza zdarzają się bardzo podobne imiona, czego nie cierpię. I tak, już w pierwszych 30 stronach poznajemy dwie kobiety, które nazywają się Telmaine i Tercelle. Dokładając do tego podrzucanie przez autorkę faktów i mieszanie ich ze sobą, skończyło się to wielokokrotnym przewracaniem kartek, żeby wreszcie przypomnieć sobie kto jest kim. Oczywiście nie ma mowy o jakimkolwiek przywiązaniu do bohaterów - nikt, a nikt nie wzbudził we mnie żadnych emocji, no chyba, że irytacja też się liczy...

Język, którym posługuje się autorka jest dziwacznie stylizowany. Czy chociaż na tej płaszczyźnie Sinclair udało się mnie przekonać do tej lektury? Absolutnie nie. "Ciemnorodni" są napisani w sposób nieprzystępny dla czytelnika, przekombinowany i irytujący. W powieści mamy do czynienia z narracją trzecioosobową. Co prawda, występują podrozdziały oznaczone imionami bohaterów, które mówią nam, z punktu widzenia którego z nich będziemy w danym momencie poznawać historię. To zawsze jakaś odmiana i lubię tego typu zabiegi. Nie wystarczy to jednak, aby zainteresować czytelnika opowieścią.

"Ciemnorodnych" uważam za największy nie wypał tego roku. Na własnej skórze musiałam się przekonać, że opinie, które słyszałam o tej książce są prawdziwe. I szczerze Was ostrzegam - nie powtarzajcie mojego błędu i nie sięgajcie po ten tytuł. Chciałabym napisać, że mimo wszystkich wad, widzę w tej powieści jakąś iskierkę nadziei. Nie lubię jednak kłamać.

Ocena: 2/10

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję portalowi nakanapie.pl

18 komentarzy:

  1. Oo, a myślałam, że będzie lepsza. Cóż, w takim bądź razie nie przeczytam

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w ogóle nie dobrnęłam do końca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sądziłam, że lepsza jest ta książka. zapowiadała się dość ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, faktycznie niziutko oceniona o.O Ale i tak przeczytam :D Chociażby dlatego, żeby znaleźć w tym roku jakąś najgorszą książkę i przekonać się, że być może piszę trochę lepiej xD Btw. Świetna recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, to dobrze, że nie przyszło mi do głowy interesować się tą książką. Teraz widziałam, że kontynuacja wychodzi i przez chwilę się zastanawiałam, czy jednak sie nie skusić, ale po przeczytaniu Twojej opinii odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rok się jeszcze nie skończył, więc może niewypał tego półrocza? Wszak możesz mieć okazję w tym roku przeczytać jeszcze gorsze dzieło. Nigdy nic nie wiadomo. Oczywiście nie życzę ci tego. ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Na początku byłam bardzo ciekawa tej książki, jednak po tylu negatywnych recenzjach moj zapał ostygł do końca.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne, niestety prawdziwe słowa! Miałam znikomą przyjemność czytać "Ciemnorodnych" i przez podobne imiona oraz nieumiejętne przedstawianie akcji przez całą książkę czytałam jedynie: blablabla ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że ktoś się ze mną zgadza (wychodzę na mniejszą jędzę :P)

      Usuń
  9. A mnie od razu podpowiadało, że to książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. A mi nawet książka się podobała, oczywiście pod względem samego pomysłu na podział społeczeństwa. Niestety co do akcji to muszę się zgodzić. Niewiele się dzieje. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Opis mnie bardzo zainteresował, ale po Twojej recenzji... no cóż, muszę się porządnie zastanowić czy sięgnąć po tą książkę.

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety i ja się w tę opowieść nie wciągnęłam - ba, ja jej nawet nie byłam w stanie doczytać -.-

    OdpowiedzUsuń
  13. Taki niewypał? To ja podziękuję, nie mam czasu na duperele :D

    OdpowiedzUsuń
  14. A chciałam tę książkę przeczytać, tak z ciekawości, bo mnie zainteresowała. I nawet starałam się o nią na nakanapie.pl, ale teraz cieszę się, że jednak nie do mnie trafiła ;)

    Też nie lubię podobnych imion bohaterów, bo czasami muszę dłużej się zastanowić, czy to nie czasem ta druga postać. Albo właśnie cofam się do momentu, w którym dowiem się kto jest kim ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie odrzucała już sama okładka tej książki a Twoja recenzja tylko mnie umocniła w przekonaniu, żeby ją omijać szerokim łukiem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...