wtorek, 17 lipca 2012

Recenzja: "Żelazny cierń" Caitlin Kittredge

 Tytuł:  „Żelazny cierń"
Autorka:   Caitlin Kittredge
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 452

"W świecie maszyn, parowych silników i potężnych mostów, Aoife czeka, aż nekrowirus, który przemienił w szaleńców jej najbliższą rodzinę, dosięgnie także i ją. Nie ma ucieczki przed śmiertelną chorobą... Póki jednak Aoife może samodzielnie myśleć, póki krew w jej żyłach płynie, dziewczyna uczy się wymarzonego fachu w szkole inżynierów.
Pewnego dnia Aoife dostaje list od brata, w którym ten prosi ją o pomoc. Conrad uciekł z domu zaraz po szesnastych urodzinach i słuch po nim zaginął. Dziewczyna, w towarzystwie przyjaciela, Cala oraz dziwnego przewodnika, Deana, wyrusza do domu swego ojca, jedynego miejsca, do którego mógł udać się Conrad, gdy porzucił pogrążającą się w szaleństwie rodzinę. Niebezpieczna wyprawa przynosi Aoife wiedzę. Wiedzę, której posiąść nie powinna i która ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo." 
http://wydawnictwo-jaguar.pl

Caitlin Kittredge ma 28 lat, jednak ma na koncie niebywale bogatą bibliografię. "Żelazny kodeks" - trylogia, której pierwszym tomem jest "Żelazny cierń" to już czwarta (najnowsza) seria autorki. Niestety, polscy czytelnicy nie mieli okazji zapoznać się z jej wcześniejszymi dziełami. Na pocieszenie mogę jednak dodać, że już jesienią tego roku do sprzedaży ma trafić "Uliczna uczta" - pierwsza część pięciotomowej sagi "Czarny Londyn". Póki co, "Żelazny cierń" zajmuje dumnie miejsca w większości księgarni i cieszy się sporą popularnością...

"Niezwykła seria łącząca w sobie elementy science-fiction, antyutopii i przebogatej mitologii Lovecrafta" - twierdzi okładka. Do tego zewsząd zalały mnie informacje, że powieść można zaliczyć do gatunku steampunk. Tylko czym właściwie jest steampunk? To odmiana fantastyki naukowej, w której technologia otaczająca bohaterów oparta jest na mechanice. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nic podobnego nie czytałam, tym bardziej więc była to dla mnie miła odmiana. Mitologię Lovecrafta odnaleźć w powieści nie trudno - już samo miasto, w którym mieszkają bohaterowie nosi nazwę Lovecraft. Pozostaje elementy nawiązujące do twórczości tego wielkiego amerykańskiego pisarza ujawniają się stopniowo wraz z rozwojem akcji. Fascynacja autorki Lovecraftem przypomina mi nieco "Nevermore. Kruk" Kelly Creagh i jej fascynację Edgarem Allanem Poe, jednak to zapewne tylko luźne skojarzenie...

Akcja toczy się w latach 60 - warto o tym wspomnieć, gdyż niełatwo wyłapać, w którym roku się znajdujemy rozpoczynając tę powieść. Świat nie wierzy już w nic, oprócz nauki. Technologia z powodzeniem wyparła religię i magię, które uznane zostały za herezję, a ich zwolennicy są bardzo surowo karani. Epidemia nekrowirusa stopniowo opanowuje świat. Roznoszą go przeróżnego potwory, m.in, ghule i dzierzby kryjące się w podziemiach i wszystkich ciemnych zakamarkach miasta. Już sam opis tych stworzeń przyprawił mnie o gęsią skórkę... Wirusem można zostać zarażonym przez wspomniane potwory lub, tak jak rodzina Aoife, nosić go we krwi od urodzenia. Wtedy nie ma już ratunku...

Główna bohaterka od dziecka odwiedza matkę. Szpitale psychiatryczne zna na pamięć. Aby zachować trzeźwość umysłu całą swoją nadzieję pokłada w technice. Zamierza zostać jedyną dziewczyną-inżynierem w szkole. Przy mniejszych i większych przeciwnościach wszystko się jakoś układa. Do czasu, kiedy otrzymuje list od brata i postanawia opuścić Akademię aby go odnaleźć.

Obawiałam się, że cała książka będzie opierała się na podróży. Aoife wraz ze swoimi towarzyszami wyrusza na poszukiwania swojego brat. Na szczęście, akcja jest bardziej rozbudowana, pełna zwrotów i na nudę narzekać nie będziemy. Na bohaterów czeka wiele nieprzyjemnych niespodzianek. Właśnie ten stopniowy rozwój historii zasługuje według mnie na największe uznanie. Autorka najpierw pokazuje nam świat, w którym (jak myślałam) nic już nie może zaskoczyć, a następnie przewraca własną wizję, niczym domino, zastępując ją czymś zupełnie nowym. Po jakimś czasie sama nie wiedziałam co jest prawdziwe, a co nie. Komu ufać? Decyzja Aoife z pewnością nie należała do najłatwiejszych.

Bohaterowie powieści to przede wszystkim wspomniana trójka - Aoife, jej przyjaciel Cal oraz przewodnik Dean. Trudno mi wybrać swojego ulubieńca, gdyż wszyscy przechodzili przemiany, a ich zachowanie zmieniało się z biegiem czasu. Aoife to niezwykła dziewczyna. Niezwykła od samego początku - autorka już pierwszych rozdziałach przygotowała nas na fakt, że bohaterka zaskoczy nas niejednokrotnie. Niemniej jednak, mimo tego przygotowania nastolatce udało się mnie zadziwić wiele razy. Dean to "zły chłopiec", a takich czytelniczki cenią najbardziej. Natomiast Cal, no cóż, muszę przyznać, że żadne moje przypuszczenia się nie sprawdziły i z najmniej lubianej postaci awansował w moich oczach bardzo wysoko. Myślę, że oni wszyscy są złożeni na tyle, że zasługują na sporą uwagę.

Muszę jednak, po tych wszystkich pochwałach, stwierdzić, że coś w tej powieści nie gra. Ciężko było mi określi co, skoro fabuła gra, a bohaterowie są ciekawi. Niestety, jest to język autorki. Powieść czytało mi się ciężko, mimo całego zainteresowania jakie jej poświęciłam, w niektórych momentach do czytania musiałam się wręcz zmuszać. Na szczęście, wrażenie ogólne pozostało pozytywne, bo zakończenie w stu procentach zrekompensowało mi te wszystkie niedociągnięcia. 

Chciałbym wspomnieć również o okładce, ponieważ to ona nakłoniła mnie do sięgnięcia po opowieść jako pierwsza. Uważam, że jest przepiękna. Ostatnio wydawanych jest wiele tytułów, których okładki, zachęcają do przeczytania, jednak nawet na ich tle "Żelazny cierń" wypada świetnie. Mroczna kolorystyka doskonale oddaje świat przedstawiony w książce, dziewczyna przykuwa wzrok... Nawet czcionka mi się podoba!

Ciężko mi stwierdzić, czy książka przypadnie do gustu zagorzałych fanom steampunku, gdyż nie ukrywam, że to pierwsza przeczytana przeze mnie pozycja z tego nurtu. Mogę ją jednak polecić wszystkim, których chcą (tak jak ja) przygodę z tego typu literaturą rozpocząć. Oczywiście, jeśli lubicie książki przeznaczone dla młodzieży, a wampiry i anioły trochę się Wam "przejadły" to "Żelazny cierń" jest doskonałym pomysłem.

Ocena: 8/10


Za możliwość przeniesienia się w świat maszyn i magii dziękuję:

Źródło grafiki: http://wydawnictwo-jaguar.pl/, goodreads.com

Serię "Żelazny kodeks" tworzą:
1. "Żelazny cierń"
2. "The nightmare garden"
3. "The mirrored shard"


18 komentarzy:

  1. Jej, muszę mieć tę książkę. Jestem pewna, że mi się spodoba. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie bym po nią sięgnęła. Już od jakiegoś czasu za mną chodzi, ale ostatnio moje fundusze nie są w najlepszym stanie ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytam jak tylko wpadnie mi w ręce.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie z kolei okładka w ogóle nie przyciąga :-s Ale anioły i wampiry - jak najbardziej, więc jeśli będę miała okazję i czas - przeczytam;)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria może być ciekawa;)
    Chętnie przeczytam;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem czemu jestem tak sceptycznie nastawiona do tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  7. całą serię mam w planach
    tylko oczywiście nie wiem, kiedy je zrealizuję ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dotąd, to jest najlepsza recenzja tej książki, jaką przeczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Muszę przyznać, że to jest najmilszy komentarz jaki przeczytałam:):):)

      Usuń
  9. Już same okładki przyciągają:0
    Chociaż wiem Nie oceniaj książki po okładce ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z chęcią bym to przeczytał, tylko skąd ja to wytrzasnę, tego już nie wiem. Okładki kolejnych dwóch części są okropne. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj będzie trzeba sięgnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Już mam ja i siebie i czeka na swoją kolej:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniecznie chcę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nie jestem przekonana do tej książki... A o tym gatunku dopiero pierwszy raz słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolejna świetna recenzja tej książki... nie mogę dłużej wstrzymywać się z jej przeczytaniem (tylko muszę pierwiej ją w końcu dorwać) ;]
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam całej recenzji, gdyż niedługo będę pisała własną, ale już czuję, ze się zgodzimy ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...