![]() |
źródło |
Reżyser: Mary Harron
Dystrybutor: Kino Świat
Czas: 85 min
Kup teraz: merlin.pl
"Nowy film Mary Harron, reżyserki głośnej adaptacji bestsellera Breta
Eastona Ellisa "American Psycho" oraz producentów "Kruka" z Brandonem
Lee. Pełna erotycznego napięcia opowieść o narodzinach kobiecej
zmysłowości i strachu przed namiętną siłą, która kusi, zniewala i
podstępnie pozbawia życia młode mieszkanki internatu. Zafascynowana
gotyckimi powieściami Rebecca zauważa, że skrycie adorowana przez nią
przyjaciółka Lucy darzy coraz gorętszym uczuciem świeżo przybyłą,
tajemniczą koleżankę Ernessę. Zazdrosna Rebecca zaczyna obserwować nową
uczennicę. Tymczasem pracownicy i mieszkanki internatu zaczynają ginąć w
tajemniczych okolicznościach. Czy sprawczynią tych zbrodni jest
Ernessa?" źródło
Motyw
tajemniczej szkoły z internatem jest bardzo populary, nie tylko w
literaturze, lecz również filmie. Mogłoby się więc wydawać, że potencjał
tego tematu został już pełni wyczerpany. Jednak historie nastolatków
zdanych tylko na siebie, bez wsparcia dorosłych nie przestają mnie
zadziwiać. Już sam tytuł "Internatu" i jego przerażająca okładka
wystarczyły - byłam pewna, że będzie to historia idealna dla mnie.
Już
na samym początku wypadamy nieco z utartych schematów. Zamiast szarej
myszki próbującej odnaleźć się w nowej rzeczywistości, poznajemy dwie
przyjaciółki, które wracają do szkoły po wakacjach. Rebecca i Lucie są
ze sobą bardzo blisko - zbyt blisko, można by stwierdzić. Razem z
kilkoma innymi uczennicami tworzą zgraną paczkę, jednak nie sposób nie
zauważyć, że te dwie nastolatki są Królowymi Pszczół. Wszystko
zmienia się, gdy do internatu przyjeżdża nowa uczennica, Ernessa.
Przerażająco wyglądająca dziewczyna próbuje być blisko Lucie, czego jej
zazdrosna przyjaciółka nie możne znieść. A może to coś więcej niż
zazdrość?
"Internat" spotkał się z dość krytycznymi komentarzami. Dlaczego? Trudno określić. W moich oczach to bardzo dobry obraz. Co najważniejsze - pełen mrocznego uroku wiekowej szkoły. Budynek ma niepowtarzalny, wiktoriański klimat, który w połączeniu z nietuzinkową urodą Ernessy daje świetny efekt. Myślę, że właśnie cała ta mroczna otoczka jest największym atutem filmu.
"Internat" spotkał się z dość krytycznymi komentarzami. Dlaczego? Trudno określić. W moich oczach to bardzo dobry obraz. Co najważniejsze - pełen mrocznego uroku wiekowej szkoły. Budynek ma niepowtarzalny, wiktoriański klimat, który w połączeniu z nietuzinkową urodą Ernessy daje świetny efekt. Myślę, że właśnie cała ta mroczna otoczka jest największym atutem filmu.
Fabuła
kręci się wokół Ernessy. Choć główną bohaterką jest tutaj Rebecca,
przez cały czas próbuje ona rozszyfrować nową koleżankę. Jest pewna, że
dziewczyna jest czymś więcej niż tylko człowiekiem, a tajemnicze
zdarzenia w szkole jedynie utwierdzają ją w tym przekonaniu. Nie
zabrakło tutaj również nawiązań (podpowiedzi?) do klasyki literatury -
dziewczęta przerabiają w szkole "Carmillę", a główna bohaterka znajduje
mnóstwo powiązań tej lektury z jej prawdziwym życiem. Niektóre wątki
zostały nie do końca wyjaśniony, jednak wystarczy poszperać nieco w
internecie, żeby wszystko dokładnie zrozumieć. Oczywiście tych, którzy
czytali "Carmillę" to nie dotyczy.
Jestem
również pod wrażeniem gry aktorskiej. Obawiałam się, że Lily Cole
będzie mnie irytować, jednak (o dziwo) tak się nie stało. Idealnie
wpasowała się w rolę przerażającej i tajemniczej Ernessy. Oczywiście -
nie bez znaczenia była jej nietypowa uroda. Na plus oceniam również Sarah Bolger - bardzo dobrze zagrała nastolatkę, w szczególności jeżeli chodzi o niezwykłą fascynację koleżanką.
"Internat"
oceniam bardzo pozytywnie. To nieoczywisty i nie do końca jasny film, a
co za tym idzie - nie dla każdego. Jeżeli lubicie kino grozy, bez
nadmiernego rozlewu krwi, za to zmuszające do myślenia, to coś w sam raz
dla Was!
Ocena: 8/10
Za film serdecznie dziękuję:
Jakieś 3 tygodnie temu obejrzałam "Obecność" i stwierdziłam nigdy więcej horrorów, póki co trzymam się tego postanowienia. :)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem jest to film ze zmarnowanym potencjałem. Zapowiadał się dobrze, ale im dłużej trwał, tym jego poziom spadał. Choć z drugiej strony oglądałam go już jakiś czas temu, zaraz po premierze, a nadal tkwi w mojej pamięci :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie... Jak myślisz skąd te negatywne opinie? Czy chodzi właśnie o to że brak w filmie typowej sieczki? Ze to film pobudzający szare komórki? Ja się wciąż waham. Czasem lubię obejrzeć jakiś film, chociażby przez wzgląd na świetną realizację. Jeśli mówisz, że klimat tu jest odpowiednio budowany to być może się skuszę?
OdpowiedzUsuńPrzy okazji chciałabym zaprosić do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania są książki Billa Brysona "W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku" http://www.czytajzfantazja.blogspot.com/2013/11/wszyscy-robia-konkurs-robie-i-ja.html
Pozdrawiam! :)
Właśnie ostatnio jakoś zwróciłam gdzieś uwagę na ten film i chyba będę musiała go obejrzeć :)
OdpowiedzUsuńJeśli zechce mi się obejrzeć jakiś film, to będę mieć ten na uwadze.
OdpowiedzUsuńMnie się Internat strasznie nie podobał. Poza stroną wizualną, nie najgorszą, wszystko inne mnie w jakiś sposób raziło. Z tego co pamiętam, film oceniłem na 4/10 ;-)
OdpowiedzUsuńWłaśnie podsunełaś mi pomysł co mam obejrzeć :) Mam nadzieję, że się nie rozczarowuję :P A co do Obecności (była mowa w komentarzu wyżej) też mam taki stosunek do tego filmu. Przeraża bardzo. :D
OdpowiedzUsuńzamysł fajny, ale wydaje mi się, że zawiodę się oglądając ten film :/
OdpowiedzUsuń