wtorek, 2 października 2012

Recenzja: "Podwodny świat. Mroczny dar" Kat Falls

Tytuł: Podwodny świat. Mroczny dar
Autor: Kat Falls
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Stron: 296

"W nieodległej przyszłości na skutek globalnego ocieplenia poziom oceanów podnosi się tak bardzo, że większa cześć kuli ziemskiej zostaje zalana. Ci, którzy przeżyli, mieszkają w gigantycznych, ponurych blokach przypominających ule. Jednak dla odważnych, spragnionych wolności jest jeszcze jedno wyjście…
Tay od urodzenia mieszka na dnie oceanu. Kiedy farma jego rodziców staje się obiektem ataku banitów, chłopak rozpoczyna walkę o dom – jedyny, jaki zna. W towarzystwie Gemmy, dziewczyny z lądu, która przybyła pod wodę w poszukiwaniu brata, przekracza granicę brutalnej rzeczywistości i odkrywa sekrety zagrażające podwodnej kolonii.
Kat Falls przedstawia niesamowity świat niebezpiecznej głębi, w której walka o przetrwanie wymaga nadludzkiej siły."

http://www.nk.com.pl

"Moda" na konkretną tematykę w literaturze? Oczywiście, że istnieje! Całkiem niedawno paranormalne romanse młodzieżowe sprzedawały się jak świeże bułeczki, by już chwilę później ustąpić miejsca antyutopijnym wizjom przyszłości. Gdzie w tym wszystkim mieści się powieść Katt Falls? Gdzieś pomiędzy. Mamy tu w końcu "Podwodny świat" - czyli opis społeczeństwa, które musiało całkowicie zmienić tryb życia z uwagi na podniesienie poziomy oceanów. Mamy jednak również "Mroczny dar", który kojarzy się przecież z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Mimo ryzyka jakie niosło ze sobą to połączenie, książka tworzy spójną całość, a mnie pozostaje jedynie pogratulować autorce pomysłu.

Jak to zwykle bywa, mamy dwójkę głównych bohaterów. Z tym wyjątkiem, że tutaj to chłopak jest narratorem. Ot, niby nic, ale dla mnie to zawsze miła odmiana. Tay - bo tak ma na imię - od urodzenia mieszka pod wodą. Dzięki niemu dowiadujemy się jak wygląda życie w ten sposób, a nawet tego jak kształtuje się aktualnie sytuacja polityczna podwodnej osady. Gemma natomiast żyje na lądzie i jest sierotą. Na dno oceanu zaprowadziły ją poszukiwania brata - jedynej rodziny jaka jej pozostała. Z przykrością muszę przyznać, że to wszystko co mam do powiedzenia na temat postaci. Niestety, ani Gemma, ani Tay, nie mają wyraźnie zarysowanych charakterów. Całkiem podobnie jest z pozostałymi bohaterami. Na uznanie zasłużył w zasadzie jedynie Cień i to raczej dzięki ciekawej historii, a nie wyrazistej osobowości...

Na miano największego atutu książki, z całą pewnością zasłużyły opisy. Flora, fauna, kolorystyka, budownictwo na dnie oceanu... Ach! Aż chciałoby się tam być. Świat przedstawiony w powieści urzekł mnie do granic możliwości. Pamiętacie kiedy w lekturach szkolnych opisy "natury" były czymś nie do przebrnięcia? Tutaj jest zupełnie odwrotnie! Momentami wydawało mi się, że bardziej niż sama akcja interesuje mnie sceneria na jakiej się toczy. Wizja podwodnego miasta (choć zupełnie niemożliwa) wywarła na mnie ogromne wrażenie. Autorce, z całą pewnością, nie można zarzucić braku kreatywności.

Prawdziwa akcja zaczyna się dość późno, około połowy książki. Niestety jest bardzo przewidywalna i wydaje mi się, że większość czytelników bardzo szybko się zorientuje "jak to wszystko się skończy". Żeby nie było niejasności - nie jest to złe zakończenie. Jest po prostu... zbyt oczywiste. Na szczęście, wspomniany wyżej świat na dnie oceanu z powodzeniem rekompensował wszystkie niedociągnięcia. Dzięki niemu, nawet jeśli akcja momentami nużyła, czytanie sprawiło mi dużo przyjemności.

Nie byłabym sobą gdybym nie przyczepiła się do okładki. Wy tego nie widzicie, ale ja to wiem - przejeżdżając palcami lub spoglądając pod kątem możemy spostrzec, że w okładce wytłoczone zostały ryby oraz podwodne rośliny. To ciekawy pomysł i bardzo mi się spodobał. Ale reszta? "Mniej znaczy więcej" to jedna z moich ulubionych zasad przy tworzeniu czegokolwiek. A tutaj? Tu rybka, tam żabka, tu twarz, tam druga, a w rogu meduza. Stanowczo za dużo tego wszystkiego. O trzech różnych czcionkach w trzech różnych kolorach oraz wieku modeli na zdjęciach wypowiadać się chyba nie muszę?:) Moim skromnym zdaniem okładka, którą widzicie po prawej stronie byłaby idealna.

Mimo niedociągnięć "Mroczny dar" to całkiem niezła książka. Z pewnością zapewni Wam niezobowiązującą rozrywkę na kilka wieczorów, szczególnie jeśli nie lubicie podążać za trendami, a wampiry już Wam się przejadły.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeniesienia się w "Podwodny świat" dziękuję księgarni:


Jeśli jesteście zainteresowani do czego może doprowadzić globalne ocieplenie zapraszam tutaj.

Źródło grafiki:http://www.nk.com.pl, http://www.goodreads.com/

20 komentarzy:

  1. Pływać nie potrafię ale książkowo mogę się zanurzyć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, podobało mi się, ale - szału nie ma, staniki nie latają, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latające staniki wyznacznikiem dobrych książek forever!:D

      Usuń
  3. Nie planowałam sięgać po tę historię, ale w sumie czemu nie, w końcu nie wygląda tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm skoro tak oceniasz, to chętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. stoi na półce, bo gdzieś wygrałam i bałam się sięgnąc, dobrze, że daje frajdę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. skoro taka średnia to nie będę marnować czasu..

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka już na mnie czeka. Przewidywalna? Szkoda, ale mam nadzieję, że znajdę jakieś zalety :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo, zainteresowałaś mnie! :) Spodobał mi się pomysł, jestem też ciekawy tych opisów... Natomiast okładka faktycznie jest okropna. Strasznie odpycha. Szkoda, ta na dole rzeczywiście byłaby lepsza.

    OdpowiedzUsuń
  10. czytałam i pozytywnie wspominam
    ciekawi mnie, co autorka zafunduje czytelnikom w "Osadzie" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm słyszałam o niej, ale na razie sobie ją odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki, ani do serii. Jednak pewnie jak wpadnie mi w ręce to i tak ją przeczytam :) Na siłę raczej nie mam jej zamiaru szukać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...