środa, 6 czerwca 2012

Recenzja: "GONE. Faza Pierwsza: Niepokój" Michael Grant

Tytuł:  „GONE. Faza Pierwsza: Niepokój"
Autorka:
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 526

"W TEN SPOSÓB KOŃCZY SIĘ ŚWIAT
W mgnieniu oka wszyscy znikają… Zostają najmłodsi.
Nastolatki. Uczniowie. Niemowlęta. Nie ma nikogo poza nimi. Nagle milkną telefony. Przestaje działać Internet. Nie ma telewizji. Nikt nie wie, co się stało. Pomoc nie nadchodzi. Nastolatki nieoczekiwanie zaczynają się zmieniać. Zyskują nowe zdolności – niewyobrażalne, groźne, śmiercionośne moce – które z dnia na dzień stają się silniejsze. Których nie sposób kontrolować.
Witaj w nowym, przerażającym świecie, gdzie do głosu dochodzą najgorsze instynkty, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a najtrudniejszym zadaniem jest pozostanie sobą…
Czas ucieka.
W dniu swoich piętnastych urodzin znikniesz... "

 http://wydawnictwo-jaguar.pl/

Michael Grant urodził się w 1943 roku, wychował się w wojskowej rodzinie i chodził do 10 różnych szkół. Swoje więc przeżył i możemy się domyślać, że nie miał lekko. Mężczyzna twierdzi, że został pisarzem, bo to zawód, który pozwala mu się przemieszczać. Grant może się pochwalić naprawdę dużym dorobkiem literacki - ma na koncie ok. 150 książek o najróżniejszej tematyce. Najbardziej popularna, przynajmniej w Polsce, jest seria "GONE". Wiecie dlaczego? Ja przeczytałam pierwszy tom. I już wiem.

Nie miałam w planach tej książki. Ba, nawet do głowy mi nie przyszło, żeby ją ruszyć. Dorośli znikają - wydawało mi się to głupiutką powieścią dla nastolatków, do tego zdecydowanie zbyt pokaźną. Rzadko kiedy znajdzie się książka, która po 400 stronach mnie nie znudzi. Wzięłam ją tylko dlatego, że w mojej ukochanej bibliotece to była jedyna seria, z której dostępny był pierwszy tom (a nie jedynie szósty, jak zazwyczaj). Do tego te Wasze pozytywne recenzje. Pomyślałam: "Przeczytam i dopiero będę krytykować". No i przeczytałam.

Puf! Zniknął nauczyciel historii. Puf! Zniknęli rodzice. Puf! Zniknęli wszyscy dorośli. Zniknęli wszyscy, którzy ukończyli 15 rok życia. Nastolatki są zdane same na siebie. Sam Temple, ośmielę się stwierdzić, główny bohater nie wie co się dzieje. Dokładnie tak samo jak cała reszta dzieciaków. Kto zajmie się najmłodszymi? Kto nakarmi zwierzęta? Kto załatwi jedzenie? Wszystko wskazuje na to, że odpowiedzialność spoczywa na Samie. Jak by tego było mało, nie zanosi się, żeby miał wiele osób, które są mu chętne do pomocy. Wszyscy czekają. Jednak nic się nie dzieje. To nowa rzeczywistość to ETAP. Jednak czy przejściowy?

Większość czytelników zachwyca się wybitnym (jak sami określają) pomysłem Granta. Ja... nieszczególnie. Znikają wszyscy dorośli - komu z Nas, w okresie młodzieńczego buntu, nie przeszło to do głowy? No właśnie... Osobiście uważam, że to nie sam pomysł zasługuje na największe pochwały. To wykonanie jest dla mnie głównym atutem książki. Dlaczego? Już wyjaśniam. Idea nie przypadła mi do gustu, ale książka niesamowicie wciągnęła. Liczy sobie ponad 500 stron, a ja czytałam, czytałam, czytałam i tylko znajdowałam sobie wymówki, żeby poświęcić jeszcze kilka minut lekturze (a z czasem u mnie naprawdę krucho). Autor pisze językiem niezwykle przystępnym. Tak niezwykle, że pewnie gdyby pisał o okresie godowym płetwali błękitnych, również czytałabym to z wypiekami na twarzy.

To jednak, nie wszystko co muszę docenić. Rozwój akcji również zasługuje na pochwałę. Spodziewałam się, że powieść będzie taka... "przesłodzona". Niby taka trudna sytuacja, aaale tak właściwie to nic złego się nie stanie, a tu, proszę, taka niespodzianka. W zupełnie nierzeczywistym świecie możemy zaobserwować całkiem rzeczywiste zachowania. Widzimy gniew, nienawiść, pychę, zachłanność. Zdarza się nawet śmierć i inne, dosyć brutalne sceny, które zrobiły na mnie podwójne wrażenie, ponieważ ab-so-lut-nie się ich nie spodziewałam.

Kreacja postaci? Tak "pół na pół". Anielsko dobry Sam, mnie nie przekonał. Nie lubię takich "zbyt rycerskich" bohaterów, nigdy nie przekonam się do postaci bez wad. Wystarczyłaby jedna, dwie złe decyzje. Sam - liczę, że w następnych częściach, w końcu podwinie Ci się noga i jednak się polubimy. Jak Quinn - ma wady, podjął kilka złych decyzji, ale w dalszym ciągu uważam go za postać pozytywną. Tyle, że dużo bardziej przypomina człowieka z krwi i kości. Caine, Diana - super (eh, ta moja miłość do czarnych charakterów). Astrid - trochę lepiej niż Sam, ale szału nie ma. Moją ulubienicą jest tutaj zdecydowanie Lana. Zanim wątki jej i reszty są połączyły, czasem miałam ochotę przeskoczyć kilka strona, tylko po to, żeby zobaczyć co tam u niej. Ot, takie moje małe widzimisię. Bohaterów mamy tutaj całą masę, a ja nie będę wszystkich wymieniać. Powiem tylko, że ich ilość wcale nie wprowadziła nadmiernego zamieszania, wręcz przeciwnie - akcja była bardziej dynamiczna. Mamy też całkiem złe postaci, takie złe do szpiku kości, nie bez powodu.

Myślę, że to pozycja warta polecenia, nawet jeśli, tak jak ja, nie jesteście do końca przekonani po opisie. Z drugą część się na razie nie biorę (pewnie i tak znalezienie jej w bibliotece graniczy z cudem), ale jak nadrobię wszystkie zaległości książkowe to spróbuję ją dorwać. Oceniam, jak zwykle, subiektywie :)

Ocena: 8/10

PRZYPOMINAM O KONKURSIE!!!
Źródła grafiki: lubimyczytać.pl, www.weheartit.com

18 komentarzy:

  1. O książce słyszałam nie raz ale osobiście nigdy nie ciągnęło mnie do jej przeczytania i teraz też tak jest. Może dlatego,że jest zbyt przereklamowana?

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo chciałabym w końcu móc rozpocząć swoją przygodę z tym cyklem, ale póki co nie jest mi to dane :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, nawet się podobało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałem i widzę, że wielki błąd zrobiłem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dodałam cię do obserwowanych. Świetny blog, a książkę zamierzam przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę kiedyś zaczęłam czytać, i nie powiem, nie była zła, ale chyba zbyt przeciętna jak dla mnie. Może jeszcze kiedyś do niej wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam wiele dobrego o tej serii i bardzo, ale to bardzo boję się rozczarować. Może kiedyś przeczytam, ale jakoś specjalnie szukać nie będę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę przeczytałam kilka lat temu i byłam nią zachwycona. Zresztą jak każdą kolejną częścią ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie miałam styczności z tą książką,ale to da się nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam w domu 1 część, czeka tylko na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam i ogromnie mi się podobała. Aktualnie czekam na tom piąty i jestem strasznie nim podekscytowana. Mam nadzieje, że się nie rozczaruję. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z początku również nie miałam tej książki w planach, ale jak tylko zaczęłam ją czytać, to mnie pochłonęła. Teraz z niecierpliwością czekam na moment kiedy będę mogła pochłonąć tom 4 i 5 :P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i muszę przyznać, że bardzo mi się podobała :) Muszę w końcu skończyć tą serię.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Doczytałam do końca czwartego tomu, teraz muszę się zaczaić na piąty ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam 'Gone'! Teraz poszukuję czwartego tomu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam całą serię. Na razie przeczytałam 4 i pół książki(te pół dlatego, że nie dokończyłam piątki, bo musiałam oddać do biblioteki - ach, te terminy.).
    Świetna recenzja!
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...