poniedziałek, 22 lutego 2016

"Sekretnik, czyli przepis na szczęście" Katarzyna Michalak

źródło
Tytuł: Sekretnik, czyli przepis na szczęście
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Znak
Stron: 216

"Willa? Lexus? Książę? A może po prostu dobra praca?
Wcale nie potrzebujesz czarodziejskiej różdżki, by spełnić swoje marzenia.
Wystarczy wyobraźnia, odwaga i drobna pomoc Sekretnika.
Była zwyczajną dziewczyną. Gnieździła się w maleńkiej kawalerce i nienawidziła swojej pracy. Pewnego dnia stała się pisarką bestsellerów, kobietą sukcesu, a Sekretnik napisała w swoim wymarzonym domku pod lasem. Kopciuszek?
Nie! – Drimerka, która zdobyła się na szczerą rozmowę z samą sobą.

Sekretnik to bardzo osobisty, praktyczny poradnik, jak uwierzyć w marzenia
i dostrzec te, które są naprawdę nasze.

Katarzyna Michalak dzieli się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami, i pokazuje, że chociaż droga do sukcesu bywa kręta i wyboista, można marzyć skutecznie
." źródło

Katarzyna Michalak to jednak z najpopularniejszych współczesnych polskich pisarek. W przypływie fali ciepłych uczuć do rodzimych autorów, sama czasami sięgam po jej powieści. Niektóre bardzo mi się podobają - choćby "Bezdomna", czy "Dla Ciebie wszystko" - są wzruszające i wciągające, choć podchodzę do nich z odpowiednią dozą dystansu. Inne z kolei kompletnie do mnie nie trafiają - weźmy choćby "Ogród Kamili", w którym główna bohaterka była tak absurdalna, że popsuła mi całą przyjemność z lektury. Tym razem autorka zaserwowała nam jednak coś zupełnie innego. "Sekretnik" to nie powieść fabularna, choć zawiera jej elementy. To raczej coś w rodzaju poradnika życiowego, który ma nam pomóc osiągnąć szczęście. Brzmi ciekawie?

Zacznijmy od tego, że książka jest bardzo ciekawie wydana. Ma twardą oprawę i format nieco inny niż typowa książka - bardziej przypomina kwadrat niż prostokąt. Szkoda tylko, że całość została popsuta okładką rodem z kartek z życzeniami, które widywałam w latach 90. Szkoda, bo wystarczyłoby jednolite tło (złota czcionka to wystarczająca dawka przepychu) i byłoby naprawdę uroczo.

Książka została podzielona na sześć rozdziałów, a tytuł każdego z nich jest hasłem przewodnim. Zanim jednak się one zaczynają znajdziemy "Słówko od autorki" oraz "Krótki wstęp". Na samym końcu z kolei znajdziemy wypunktowane morały, które stanowią jednocześnie streszczenie książki. Jeśli więc do czytelnika naprawdę trafią rady pani Kasi, może sobie przypominać te dziesięć punktów w ramach motywacji. Same rozdziały są zróżnicowane zarówno objętościowo, jak i tematycznie. Znajdziemy tutaj wspomnienia, historie, dialogi (te akurat są nieco dziwne) i typowe porady.

Przejdźmy jednak do rzeczy, czyli do oceny. Jako, że jest to poradnik, najważniejsze, aby spełnił swoją rolę - w tym wypadku pomógł odnaleźć "Przepis na szczęście". Otóż nie i to jest główny problem, jaki mam z tą książką. Niektóre rady są zbyt oczywiste, inne zbyt absurdalne. Dowcipy mnie nie bawią, a całość po prostu nie wciąga. Rozumiem, że być może po prostu nie jest to książka dla mnie, zdecydowanie nie należę do docelowej grupy czytelników, do których miała trafić. Mało tego jestem pewna, że książka znajdzie rzesze fanów, tak jak w przypadku pozostałych tytułów autorki. Każdy z nas postrzega świat inaczej i nie ma poradników uniwersalnych.

Pewnie zdarzy mi się sięgnąć po inne książki Katarzyny Michalak, jednak będę wybierać je nieco rozważniej i z pewnością nie zdecyduję się już na poradniki. Jeżeli jesteście naprawdę zagorzałymi fankami autorki, być może i ten tytuł przypadnie Wam do gustu. W przeciwnym razie, radzę spasować. 

Ocena: 4/10
 http://www.znak.com.pl/
 

3 komentarze:

  1. Tak myślałam, że to będzie słaba pozycja. Mam wrażenie, że ona pisze tylko dla pieniędzy bo kto wydaje tyle książek w ciągu roku ? :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. brrr, zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...