czwartek, 9 kwietnia 2015

"Rywalki. Dziennik Kreatywny"

źródło
Tytuł: Rywalki. Dziennik Kreatywny
Dziennik kreatywny oparty na serii "Rywalki"
Wydawnictwo: Jaguar
Stron: 365

 "Pełen inspiracji dziennik oparty na bestsellerowej serii "Rywalki", w którym możecie notować najskrytsze myśli i marzenia. Dzięki specjalnej konstrukcji, książka sprawia, że fanki na co dzień mogą obcować ze światem ich ulubionych bohaterów. Mogą tworzyć rysunki, kolaże, sporządzać listy ... a następnie udostępniać zawartość wszystkim przyjaciołom!" źródło

Zazwyczaj nie sięgam po jakiekolwiek dodatki do serii książkowych. Mój kalendarz od lat niezmiennie zdobi Kubuś Puchatek, ale na tym koniec. Do "Rywalek" mam jednak niezwykłą słabość - to jedna  z moich ulubionych serii, współczesna bajka pełna pięknych sukni i pałacowego uroku. Postanowiłam więc zrobić wyjątek - sięgnąć nie tylko po nowelki będące dodatkiem do powieści, lecz również na własnej skórze sprawdzić, czym tak naprawdę jest "Dziennik".

Jak się okazało, nie jest to ani pamiętnik, ani kalendarz. Książka powstała na fali wszelkiego rodzaju zeszytów to wypełnienia. Wielu z Was zachwyca się tytułem "Zniszcz ten dziennik" - sama nigdy nie byłam specjalnie zainteresowana, ale bardzo lubię oglądać Wasze dzieła. Inni rozładowują napięcie zeszytami do kolorowania, które prezentują się prześlicznie, ale chyba nie miałabym do nich cierpliwości. Swój stres postanowiłam rozładować więc w różowym "Dzienniku".

Po pierwsze - jeżeli naprawdę chcecie dobrze się bawić powinniście odpowiednio się przygotować. Ja, świeżo po przeprowadzce, nie mam w swoim mieszkaniu odpowiedniego sprzętu. Kolorowe długopisy, flamastry i kredki to przedmioty zdecydowanie obowiązkowe. Nie wspomnę też o kleju i nożyczkach (nie, nie mam na myśli takich do paznokci, ani "Kropelki" zakupionej do naprawy rozklejonego trampka, jak to było w moim przypadku. Nie zwracając uwagi na przeciwności, wyposażona we wspomniane nożyczki i "Kropelkę" oraz czarny, czerwony i niebieski długopis (oj, jeszcze ołówek, zapomniałam o ołówku!) przystąpiłam do dzieła.

Książka zawiera 365 zadań kreatywnych. Teoretycznie możemy więc wykonywać jedno dziennie przez cały rok, jednak oczywiście jest to obowiązkowe. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapełnić zeszyt w miesiąc (choć jeśli chcemy się przyłożyć, może być to trudne). W rogu każdej ze stron znajduje się nietypowy kalendarz, w którym możemy zaznaczyć, kiedy wypełniliśmy daną stronę. Tak, przyznaję, że nie od razu wpadłam na to, że literki w kółeczkach oznaczają miesiące, więc te części są raczej przez mnie nie zakreślone... 

Na stronach znajdują się przeróżne zadania. Niektóre dotyczą serii Kiery Cass, inne właścicielki dziennika. Zadań jest całe mnóstwo - będziemy rozwiązywać krzyżówki, spisywać wspomnienia z prawdziwego życia i ulubione momenty z książek. Możemy zamieszczać cytaty, listy ulubiony filmów, książek albo potraw - tak mniej więcej wyglądają zadania związane z pisaniem. Są również takie, w których musimy zdać się na zdolności manualne. Przy odrobinie talentu i dobrych chęci, nasz dziennik bardzo szybko zmieni się w małe dzieło sztuki, pełne ilustracji, wklejonych zdjęć i wycinków z gazet.

Choć może wydawać się, że "Dziennik" przeznaczony jest dla młodszych czytelniczek, zaręczam Wam, że i te starsze mogą naprawdę świetnie się przy nim bawić. Poniżej możecie zobaczyć próbkę mojego (wątpliwego) talentu :)



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

5 komentarzy:

  1. Planuje rozpoczęcie serii Rywalki - ale powyższa pozycja zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic mi o "Rywalce" nie wiadomo, chociaz dodatek interesujacy ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam zacząć czytać "Rywalki", ale nie wyszło, gdy pożyczyłam drugi, zamiast pierwszego tomu, z biblioteki. Jednak wydaje mi się, że nawet jak serię uda mi się jakoś zdobyć i przeczytać, to do tej pozycji nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Polubiłam serię ,,Rywalki", ale nieciekawi mnie ten dziennik.

    OdpowiedzUsuń
  5. america nie jest ambitna ponieważ chciała wyjść za szóstkę czyli niższą klase i nie jest twarda (w porównaniu z katniss everdeen nie ma szans. ona tylko siedziała w pałacu, kiedy jeszcze w nim sie nie znalazła śpiewała i grała, a kiedy ją pożucił aspen zachowywała sie jakby skazano na śmierć, nigdy nie kryła swoich łez przed innymi i tak jasne' była twarda!) yyyyymmm......

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...