sobota, 12 maja 2012

Recenzja: "Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins

Tytuł: Igrzyska Śmierci
Autorka: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Stron: 351

"Igrzyska Śmierci" to tytuł, który w ciągu ostatniego miesiąca pojawiał się na ustach wszystkich. Ja, jako istota wyjątkowa wredna i niecierpiąca wszystkiego co uwielbia ogół, byłam jednak sceptycznie nastawiona. Niestety (a raczej na szczęście!) to postawa zmieniła się bardzo szybko: obejrzałam zwiastun, a słowa "I Volunteer As Tribute" nie dawały mi spać po nocach. Jak więc pewnie się domyślacie, z tego miejsca chciałam zaznaczyć, że najpierw obejrzałam film, jednak wcale nie żałuję - był znakomity.

"Igrzyska" doczekały się recenzji na 3/4 blogów, które odwiedzam, ale nie uważam, że to wystarczający powód, żebym ja nie miała dorzucić swoich trzech gorszy. Bo mogę. Bo chcę. Bo powieść jest tego warta. Bo po przeczytaniu na usta ciśnie mi się tyle słów, że muszę się nimi z kimś podzielić.

Zacznijmy od początku. Suzanne Collins rozpoczęła swoją karierę w 1991 roku i od tej pory zasłynęła dzięki powieści "Gregor the Overlander" oraz właśnie trylogii "Igrzyska Śmierci". Do napisania tej drugiej skłoniła ją, jak opowiada, pewna sytuacja. Autorka opowiedziała, że pewnego dnia skacząc po kanałach telewizyjnych wpadła na Reality show, w którym uczestnicy zażarcie ze sobą rywalizowali, a następnie na program pokazujący wojnę w Iraku. To połączenie było dla niej wyjątkowo niepokojące. Doszła do tego inspiracja mitologią grecką, a dokładniej mitem Tezeuszu i tak właśnie powstała ta niezwykła trylogia. Mam nadzieję, że Pani Collins zdaje sobie sprawę, że we mnie i milionach innych czytelników wzbudziła niemożliwe do opisania emocje za co zawsze będę jej wdzięczna. Zapewne podsumowanie powinna napisać na końcu, jednak nie mogę się powstrzymać: TA KSIĄŻKA  JEST WYBITNA!

Na ruinach państwa zwanego Stanami zjednoczonymi mieści się państwo Panem, a w nim Kapitol otoczony dwunastoma dystryktami. Jedynka to najbogatszy, a 12 najbiedniejszy. Narratorem jest u nas 16-letnia Katniss, pochodząca właśnie z tego ostatniego. Co roku organizowane są "Głodowe Igrzyska", których biorą udział po dwie wylosowane osoby z każdego dystryktu - chłopak i dziewczyna - w wieku 12-17 lat. Z pośród to wyłonionych 24 trybutów przeżyć może tylko jedna. Nasza bohaterka ma duże szanse, że zostanie wylosowana, ponieważ za zapasy żywności dla siebie i swojej rodziny pozwalałam na dopisanie swojego nazwiska wielokrotnie. Jednak wbrew zasadom rachunku prawdopodobieństwa wylosowana zostaje jej siostra - 12-latnia Primm, mimo tego, że to jej pierwsze Igrzyska. Katniss nie jest w stanie pozwolić na udział dziewczynki w okrutnej grze. Zgłasza się na trybuta. Zgłasza się na śmierć...

Pokochałam Katniss całym sercem, pokochałam jej dobroć i młość, próbę walki z chorym system. Pokochałam świat Igrzysk, w którym postaci, niczym bohaterowie literatury wojennej, próbują nie stracić resztek człowieczeństwa, których chce ich pozbawić okrutny Kapitol. Nasz Katniss nie jest bohaterem bezsensownie ginącym, ona całą swoją siłę i moc wykorzystuje w racjonalny sposób. A przecież tak trudno jest pozostać bohaterem kiedy do wyboru masz tylko zabić albo zostać zabitym... Ile zła może uczynić człowiek kiedy zostaje do tego zmuszony? Dziewczyna w głębi duszy nie walczy z pozostałymi trybutami. Ona walczy z nieludzkim systemem narzuconym przez państwo, które w okrutny sposób próbuje zastraszyć swoich mieszkańców.

Jestem pod wrażeniem tego, w jak cudowny sposób autorka zarysowała postacie. Jak stworzyła ich unikalne charaktery, które nawet w trudnych sytuacjach były konsekwentne. Jedyne co przychodzi mi do głowy to: brawo, brawo, brawo! W dzisiejszych czasach dzieciaki w szkołach bardzo trudno przekonać do czytania, więc proponuję im podsunąć tę książkę. Pomoże zrozumieć "konflikt tragiczny" Antygony, wyjaśni zwierzęce zachowania niektórym postaci w powieściach z czasów wojny oraz zainteresuje mitologią. Były czasy "Harrego Pottera", "Zmierzchu", a teraz nastały czasy "Igrzysk Śmierci", a ja jestem dumna, że żyje w czasach, w których młodzież zachwyca się się tak piękną, mimo że smutną historią. Nawet jeśli sięgnęli po nią po obejrzeniu filmu (tak jak ja, ale nie jest przecież najważniejsze). Nawet jeśli zachwycają się głównie brutalnymi scenami - to nic, młodość ma swoje głupie pomysły, a główny przekaz i tak do nich dotrze. Ta powieść była nam potrzebna i zachęcam Was mocno: jeśli Wam się podobała, napiszcie recenzję. To nieważne, że w tym tygodniu przeczytaliście takowych już 27. Napiszcie 28. To jest książka, którą warto promować, a ja to właśnie zamierzam robić.

Polecam ją Wam wszystkim, młodszym i starszym. Opisy brutalnych scen nie są, aż tak straszne, więc co to tego nie musicie się obawiać. Czegokolwiek poszukujecie w literaturze, ręczę, że tutaj to znajdziecie. Jeśli nie - wszystkie skargi możecie kierować do MNIE :)

Ocena: 10+/10

Na koniec mam dla Was niespodziankę, która zajęła mi sporo czasu. Oto zdjęcia trybutów z wszystkich 12 dyskryktów. Sam próbowałam znaleźć je w jednym miejscu więc zamieszczam tutaj.

Trybuci dystryktu 1:


 Trybuci dystruktu 2:


Trybuci dystryktu 3:

Trybuci dystryktu 4:


Trybuci dystryktu 5:



Trybuci dystryktu 6:

 

Trybuci dystryktu 7:
 

 Trybuci dystryktu 8:


Trybuci dystryktu 9:

 
Trybuci dystryktu 10:

 

Trybuci dystryktu 11:

 

 Trybuci dystryktu 12:

 

P.S. Nie wytrzymałam - kupiłam właśnie całą trylogię na allegro :)

Źródła grafiki: lubimyczytać.pl, www.facebook.pl - strony każdego z dystryktów

14 komentarzy:

  1. Jedna z moich ukochanych serii. Uwielbiam dwie pierwsze części, trzecią już troszeńkę mniej, jednak biorąc trylogię całościowo - kocham ją całym serduchem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również kocham tę książkę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obiecałam sobie, że zabiorę się za całą serię dopiero za jakiś czas. Teraz wszędzie jej pełno. ; )

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że ty również skusiłaś się na obejrzenie filmu, przeczytanie książki i zrecenzowanie jej. Świetnie. Bardzo fajna recenzja i przewidywalna ocena (cóż innego niż 10/10 mogloby być :33). Fajne obrazki tych trybutów. A tak na marginesie to u mnie własnie się pojawiła recenzja Kosogłosa :] Zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka już leży na mojej półce i czeka na przeczytanie. Wezmę się za nią zapewne w przyszłym tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam plan niedługo się za nią wziąć:-)
    obserwuję o liczę na to samo:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też musiałam na raz przeczytać całą trylogię, jedna książka po drugiej, bo inaczej się nie da ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Genialna książka! Jestem świeżo po lekturze ostatniej części i już tęsknię za tą trylogią. Geniusz po prostu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Na moim blogu też niedługo pojawi się recenzja tej trylogii.
    Zastanawiam się także nad recenzją filmu.
    Dobry pomysł ze zdjęciami z filmu :P pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Utwierdziłam się w przekonaniu, że muszę tą książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Your web looks absolutely gorgeous. I was thinking to follow each other. Tell me what you think :X

    Regards!

    FashionSpot.ro

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawdę powiedziawszy nie wierzę, że Collins nie znała książki, filmu lub mangi "Battle Royale". Książka ta została napisana przez japońskiego pisarza (Koushun Takami - nie zaryzykuję odmiany), stała się bestsellerem, została zekranizowana i "narysowana". Jest tak niesamowicie podobna fabularnie do Igrzysk, że czytając książkę Collins nie mogłam się odpędzić od wizji z filmu "Battle Royale", a i akcja była nad wyraz przewidywalna (łącznie z powiązaniem z późniejszymi częściami Igrzysk).

    I rada na przyszłość - przed publikacją recenzji przeczytaj ją jeszcze raz lub poproś kogoś o sprawdzenie, bo wyłapałam sporo literówek. Choćby w poniższym fragmencie są trzy literówki i jeden brakujący przecinek.
    "Suzanne Collins rozpoczęłam swoją karierę w 1991 roku i od tej pory zasłynęła dzięki powieści "Gregor the Overlander" oraz właśnie trylogii "Igrzyska Śmierci". Do napisania tej drugiej skłoniła ją, jak opowiada pewnie sytuacja. Autora opowiedziała..."

    Życzę powodzenia w prowadzeniu bloga i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Wiedźma, nigdy nie czytałam "Battle Royale", ale skoro jest tak łudząco podobna być może coś w tym jest. Wszyscy są teraz na tyle zafascynowani trylogią, że nikt nie zwraca uwagi na jakieś tam pomniejsze dzieła, a może warto byłoby się temu przyjrzeć.

      Poza tym podpisuję się pod radą mojej poprzedniczki. Sprawdzaj recenzje pod względem stylistycznym.

      A tak poza tym to powodzenia w blogowaniu i zapraszam do siebie :)
      http://knigiszarikowa.blogspot.com/

      Usuń
  13. Świetna recenzja!! U mnie cała trylogia zdecydowanie 10/10. Najlepsze książki jakie czytałam ostatnio! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...